ronja Posted August 5, 2006 Posted August 5, 2006 Tosia nie ma parwo, uff, jest zdrowa, pełna werwy. Była szczepiona na wirusówki, w tym parwo, zaraz, jak do nich trafiła. ale pójdą z nią do weta w poniedziałek. to skad ta parwo się wzięła?? Quote
Maćka Posted August 5, 2006 Posted August 5, 2006 Nie wiem, ale Tymcia tez byla szczepiona na wirusowki zaraz jak tylko trafila do nowego domu, no bylo chwilowe opoznienie bo Tymcia byla porzadnie zarobaczona. Nie wiem, przeciez ona rownie dobrze mogla zlapac parwo w gabinecie weterynarza, przeciez po kazdym psie gabinet nie jest odkazany :( Quote
Magdarynka Posted August 5, 2006 Posted August 5, 2006 Maćka napisał(a):Nie wiem, przeciez ona rownie dobrze mogla zlapac parwo w gabinecie weterynarza, przeciez po kazdym psie gabinet nie jest odkazany :( I tej wersji się trzymajmy :) Z Tolą też wszystko dobrze :) Quote
kacha_wawa Posted August 5, 2006 Posted August 5, 2006 Cioteczki, jeszcze nie skaczcie z radości, żeby nie zapeszać, ale Leoś się spodobał :) Quote
Magdarynka Posted August 5, 2006 Posted August 5, 2006 a zatańczyć sobie mogę? :evil_lol: :cunao: Quote
kacha_wawa Posted August 5, 2006 Posted August 5, 2006 ronja napisał(a):o rany :klacz: :ices_bla: Nio, o rany :) Jutro z Magdą się kontaktuję i myślę, że będzie ok :) Quote
kacha_wawa Posted August 5, 2006 Posted August 5, 2006 ronja napisał(a):no to trzymam kciuki za dobre wieści:happy1: A jak nie Madzia to znam jeszcze jedną osóbkę :) Quote
ronja Posted August 6, 2006 Posted August 6, 2006 co o tym myslicie? http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=28964 Quote
Fela Posted August 6, 2006 Posted August 6, 2006 Nie mamy też pieniędzy na ewentualny hotel z tresurą, ułożeniem suni - choć to byłoby zapewne zdecydowanie najlepsze wyjście (a propos Lara - jakie ceny ma Twoja znajoma treserka i czy można je negecjować?). Co niektórzy nie mają też sumienia zawozić małej spowrotem do schroniska. Już nie mówiąc o tym, że samo trafienie do schronu to krzywda. Ale tam ma szansę ze swoim temperamentem a. pójśc do "domu" i trafić na łańcuch b. pójśc do domu, a potem znów wrócić do schroniska i dalej pkt a c. pość do domu, uciec i dalej pkt b. Nie tak chcemy pomagać psom :-( :-( RATUNKU POMOCY :Help_2: Quote
Maćka Posted August 6, 2006 Posted August 6, 2006 Ludzie trzymajcie mocno kciukasy !!!! Odzwala sie osoba bardzo zainteresowana Misiem, mi serce zamarlo w oczekiwaniu na dalsza odpowiedz. Pan pyta sie w jakim stanie jest pies itd. gdzie dokladnie jest schronisko i czy bedzie mogl zobaczyc Misia :))))) Rany, zeby sie udalo, to dla niego ogromna szansa, nawet jesli juz dlugo nie pozyje to ma szanse na odrobine milosci, oby sie udalo., ja sie o to modle. Quote
kacha_wawa Posted August 6, 2006 Posted August 6, 2006 Maćka napisał(a):Ludzie trzymajcie mocno kciukasy !!!! Odzwala sie osoba bardzo zainteresowana Misiem, mi serce zamarlo w oczekiwaniu na dalsza odpowiedz. Pan pyta sie w jakim stanie jest pies itd. gdzie dokladnie jest schronisko i czy bedzie mogl zobaczyc Misia :))))) Rany, zeby sie udalo, to dla niego ogromna szansa, nawet jesli juz dlugo nie pozyje to ma szanse na odrobine milosci, oby sie udalo., ja sie o to modle. trzymam kciukasy :happy1: za Miśka :) i chyba zaraz z radości się upiję, młode małżeństwo przyjechało dzisiaj do mnie i oddało mi moją torebkę, fakt, ze wszystko mokre, bo wyłowili ją z zalewu Zegrzyńskiego, ale mam swoje dokumenty, karty do bankomatu, nawet troszkę gotówki w portfelu zostało :) A co do Leonka to jak domek u Madzi nie wypali (ale w to wątpię ;) ) to być może moja babcia byłaby zainteresowana tymczasem ;) Czego się nie robi dla ukochanej wnusi ;) Tylko pytanie, czy maluch nie zadręczyłby jej 7-letniego Dżekusia???? Quote
kacha_wawa Posted August 6, 2006 Posted August 6, 2006 Lara napisał(a):Moi Drodzy, goracy APEL!!!! Wercia zatruwa zycie Magdarynce i jej otoczeniu.... nie mamy co z suka zrobic, nie mamy domku, nie mamy tymczasu z ogrodem gdzie sunia moglaby sie wyzyc, nie mamy tez pomyslu jak rozwiazac klopot... Prosze o pomoc nim stanie sie nieszczescie :-( Laro jakbym mogła to bym pomogła, niestety moja Tigra też do aniołków nie należy (esperanza się przekonała na swoim bucie i na sobie :oops: ) jedyne co teraz mogę to podnosić wątek :oops: Quote
ronja Posted August 6, 2006 Posted August 6, 2006 kacha_wawa napisał(a):A co do Leonka to jak domek u Madzi nie wypali (ale w to wątpię ;) ) to być może moja babcia byłaby zainteresowana tymczasem ;) Czego się nie robi dla ukochanej wnusi ;) Tylko pytanie, czy maluch nie zadręczyłby jej 7-letniego Dżekusia???? Leos jak to szczeniak lubi się bawić, ale u Agaty jest z jej bokserem, też Leonem. Mały Leoś w dużym jest zakochany po uszy i zapatrzony jak w obraz.Jedyne, co, czy Twoja babcia poradzi sobie z nim na spacerze?Lepiej go nie spuszczać, bo lubi sobie odbiec, a do tego czasem skoczy do psa z warkiem:mad: Quote
kacha_wawa Posted August 6, 2006 Posted August 6, 2006 ronja napisał(a):Leos jak to szczeniak lubi się bawić, ale u Agaty jest z jej bokserem, też Leonem. Mały Leoś w dużym jest zakochany po uszy i zapatrzony jak w obraz.Jedyne, co, czy Twoja babcia poradzi sobie z nim na spacerze?Lepiej go nie spuszczać, bo lubi sobie odbiec, a do tego czasem skoczy do psa z warkiem:mad: kurcze, to ciekawe jakby na Dżekusia zareagował?? z drugiej strony dostałam sms-a od Magdy z pytaniem co tam u małego, więc cały czas jestem dobrej myśli :) i jeszcze jedna sprawa, moi rodzice w końcu sobie net założyli i juz tutaj mamuśkę skierowałam, niedługo się pewnie zaloguje i jak zobaczy zaangażowanie dogomaniaków w sprawy psów to pewnie ojcu nie odpuści :evil_lol: ojciec chciał wziąć kolejnego szczeniaka owczarka podahalańskiego (bo nasza Elzunia jest podhalankiem), bo twierdzi, że to najmądrzejsza rasa. Problemem jest właśnie Elzunia, jest rozpieszczona do granic możliwości i nawet szczeniorki atakuje :( Myślę jednak, ze podwójna interwencja z mojej i mamy strony spowoduje, że jakiś psiak znajdzie sobie u nich domek, Elza słucha się tylko taty, my jesteśmy od głasków i od dawania jedzenia :evil_lol: , więc musiałby troszkę staruszek popracować nad tym naszym grubasem ;) Quote
Fela Posted August 6, 2006 Posted August 6, 2006 Lara napisał(a): ja bym zdecydowala sie na odwiezienie Werci do schronu, przeciez kurcze nie jest to najwiekszy dramat jaki sie psu moze przytrafic! Nie stanie sie jej krzywda, nie bedzie glodna a na lancuch pojsc nie musi bo mozemy zabronic jej wydawac komukolwiek bez naszego posrednictwa. jesli sie znajdzie inne wyjscie to OCZYWISCIE bede z tego powodu szczesliwa. Przypomne tylko, ze sa takie psy w naszym schronisku, ktore nie chca go opuszczac i co dziwne, zabrane sila ze schronu nie sa szczesliwe. Dopiero po dlugim czasie doceniaja swoj dom... Oj, oj, trochę ten obraz za różowy na moje oko. Lara, widać, że dawno w schronie nie byłaś. Ja właśnie wróciłam z kolejnej wizyty. I znowu długo nie zapomnę - oczu wygłodniałej Skarpety i nibyOnki (obydwie matki z dziećmi), kiedy im odmówiłam kolejnej puszki z jedzeniem (pochłonęły po dwi duże puszki, nie wiem kiedy ostatni raz jadły coś, co przypomina psie jedzenie) - małych suczek z ostatniego kojca, jest ich teraz chyba z 10, po deszczu prychających i kichających, z nużeńcem, pchłami i robalami, a wśród nich jednej najmniejszej, najchudszej, najbiedniejszej - też matki z dzieckiem, która nawet bała się wyjść z dziury pod budą do swojego piszczącego dziecka - smrodu i "zapaszku" karmy, która gdzieniegdzie została, bo jest tak obrzydliwa, że nawet głodny pies jej nie chce ruszyć - przeraźliwego smutku i beznadziei w oczach wszystkich (WSZYSTKICH BEZ WYJĄTKU) psów w schronisku - i przede wszystkim - radości na mój widok (czyli na widok człowieka, który podejdzie i pogłaszcze) i rozpaczy, kiedy odchodziłam. Owszem, moim zdaniem najgorsze, co możemy Werci zrobić to oddać ją do schroniska. A zabronienie wydawania jej komukolwiek? Ech.... Laro, które to psy takie szczęsliwe w schronie były? Pamiętam wszystkie adoptowane przez nas, od pierwszego do ostatniego. I nie przypominam sobie żadnego takiego. Przecież to oczywiste, że po zmianie miejsca przeżywają stres - ale czy można to pomylić z tęsknotą za schronem? Moim zdaniem stanie się jej krzywda i to krzywda do końca życia. Powtórzę - nie tak chcemy psom pomagać, nie tak je ratować. Oddać do schroniska można zawsze, tak jak uśpić można zawsze. Ale ja wierzę, że nam pomożecie! Że istnieją takie siły na Ziemi, które nie pozwolą Werci wrócić do schronu. Wyrzucić jej jak śmieć, niepotrzebny przedmiot, zepsutą zabawkę. Czy to jej wina, że nikt jej nie wychował? LUDZIE POMOCY, TRZEBA TAK NIEWIELE (choćby trochę pieniezy na hotel, no litości, czy to dużo? ja przy jednej wizycie w schronisku zostawiam 100-150 zł, z których nikogo nie wyliczam, a jestem tam co tydzień i długów mam po kokardki). Czy pozwolicie się nam poddać? Na pewno nie, ja jednak wierzę w Dogomaniaków. PS W tym kontekście relacja z dzisiejszego dnia w schro trochę później, może jak ochłonę będzie bardziej optymistyczna. I wierzcie mi, na pewno nie jest to psie eldorado. Quote
kacha_wawa Posted August 6, 2006 Posted August 6, 2006 Fela napisał(a):Oj, oj, trochę ten obraz za różowy na moje oko. Lara, widać, że dawno w schronie nie byłaś. Ja właśnie wróciłam z kolejnej wizyty. I znowu długo nie zapomnę - oczu wygłodniałej Skarpety i nibyOnki (obydwie matki z dziećmi), kiedy im odmówiłam kolejnej puszki z jedzeniem (pochłonęły po dwi duże puszki, nie wiem kiedy ostatni raz jadły coś, co przypomina psie jedzenie) - małych suczek z ostatniego kojca, jest ich teraz chyba z 10, po deszczu prychających i kichających, z nużeńcem, pchłami i robalami, a wśród nich jednej najmniejszej, najchudszej, najbiedniejszej - też matki z dzieckiem, która nawet bała się wyjść z dziury pod budą do swojego piszczącego dziecka - smrodu i "zapaszku" karmy, która gdzieniegdzie została, bo jest tak obrzydliwa, że nawet głodny pies jej nie chce ruszyć - przeraźliwego smutku i beznadziei w oczach wszystkich (WSZYSTKICH BEZ WYJĄTKU) psów w schronisku - i przede wszystkim - radości na mój widok (czyli na widok człowieka, który podejdzie i pogłaszcze) i rozpaczy, kiedy odchodziłam. Owszem, moim zdaniem najgorsze, co możemy Werci zrobić to oddać ją do schroniska. A zabronienie wydawania jej komukolwiek? Ech.... Laro, które to psy takie szczęsliwe w schronie były? Pamiętam wszystkie adoptowane przez nas, od pierwszego do ostatniego. I nie przypominam sobie żadnego takiego. Przecież to oczywiste, że po zmianie miejsca przeżywają stres - ale czy można to pomylić z tęsknotą za schronem? Moim zdaniem stanie się jej krzywda i to krzywda do końca życia. Powtórzę - nie tak chcemy psom pomagać, nie tak je ratować. Oddać do schroniska można zawsze, tak jak uśpić można zawsze. Ale ja wierzę, że nam pomożecie! Że istnieją takie siły na Ziemi, które nie pozwolą Werci wrócić do schronu. Wyrzucić jej jak śmieć, niepotrzebny przedmiot, zepsutą zabawkę. Czy to jej wina, że nikt jej nie wychował? LUDZIE POMOCY, TRZEBA TAK NIEWIELE (choćby trochę pieniezy na hotel, no litości, czy to dużo? ja przy jednej wizycie w schronisku zostawiam 100-150 zł, z których nikogo nie wyliczam, a jestem tam co tydzień i długów mam po kokardki). Czy pozwolicie się nam poddać? Na pewno nie, ja jednak wierzę w Dogomaniaków. PS W tym kontekście relacja z dzisiejszego dnia w schro trochę później, może jak ochłonę będzie bardziej optymistyczna. I wierzcie mi, na pewno nie jest to psie eldorado. To nie Werci wina :( Sama nie dam rady :( Mamuśka już jest na dogo, ale ona zanim tu trafi to trochę czasu minie :( Quote
Fela Posted August 6, 2006 Posted August 6, 2006 To jeszcze tylko Miś dzisiaj: Jest w osobnym pomieszczeniu, ma w miarę spokój. Wstał, zjadł z wielkim apetytem 2 puszki karmy, z trzeciej trochę zostawił. Zmieniłam mu "podśćiółkę" , ułożył się wygodnie. Nie jest lepiej, nie jest też gorzej. Ale patrzy przeraźliwie smutno. Maćka, trzymamy kciuki do białości, niech znajdzie się dla niego dom spokojnej starości. Quote
kacha_wawa Posted August 6, 2006 Posted August 6, 2006 I możecie na mnie pluć, ale Tigra nigdy nie była aniołkiem, nigdy nie była grzeczna, a nigdy w życiu nawet sobie nie pomyślałam, żeby się Jej pozbyć. Sporo szczeniorów jest nadpobudliwych... Quote
Fela Posted August 6, 2006 Posted August 6, 2006 Kacha, Tigra aniołkiem nie była od początku :), ale dzięki Bogu znalazła Ciebie. I wiecie co? Poddać się zawsze najłatwiej. (Oczywiście mogę tak sobie mówić, ale nie jestem w skórze Magdarynki. Magdarynka, decyzja należy do Ciebie, tylko i wyłącznie. Jeśli nie dasz rady i postanowisz, że mała jednak wróci do schronu, całkowicie to zrozumiem. I będzie to absolutnie nie Twoja, lecz nasza wina, bo nie umieliśmy Ci pomóc.) Quote
Magdarynka Posted August 6, 2006 Posted August 6, 2006 Ok, ja już trochę ochłonęłam, może też już się trochę przyzwyczaiłam... To oczywiście nie jest wina Werci, że jest jaka jest. Nigdy nie winię psa... W gruncie rzeczy jest mi jej szkoda... Ona w tej chwili zachowuje się jak spuszczony z krótkiej smyczy pies. Myślę, że za kilka dni, gdy się wyszaleje i zorientuje, że nie jest ciągle odganiana i izolowana, to przestanie być aż tak natrętna i upierdliwa... Mnie ta sytuacja przerosła, bo nie spodziewałam się aż takiego wulkanu energii. Fifi była spokojna, Tola - maleńka kluseczka też była upierdliwa na swój sposób, ale była maleńka, więc nie roznosiłą mi chałupy jak Wercia... Wercia potrzebuje miejsca, by się wyszaleć, a mieszkanie się do tego nie nadaje. Poza tym ona ślicznie bawi się zabawkami. Nie wiem, czy wcześniej ich nie miała, czy jak, ale teraz rozgrzebuje koszyk z zabawkami i co chwilę wyciąga coś nowego z szatańskim błyskiem w oku i cała szczęśliwa się ślicznie bawi. Ona jest jeszcze młodziutka i można z niej zrobić jeszcze fajnego psa. Potrzeba trochę czasu, wiedzy, cierpliwości i miejsca, by mogła się wyszaleć. No i oczywiście najważniejszego - miłości. Ona się nie przywiązała do poprzednich właścicieli, nie tęskni za nimi. Musi się wreszcie poczuć kochana, a nie tylko ciągle odtrącana... Quote
Magdarynka Posted August 6, 2006 Posted August 6, 2006 Fela napisał(a):Magdarynka, decyzja należy do Ciebie, tylko i wyłącznie. Jeśli nie dasz rady i postanowisz, że mała jednak wróci do schronu, całkowicie to zrozumiem. I będzie to absolutnie nie Twoja, lecz nasza wina, bo nie umieliśmy Ci pomóc.) Nie Felu, nie pozwolę jej oddać do schronu... Zrobiłabym jej największą krzywdę w życiu... Nie potrafię... (Właśnie leży obok mojego łóżka kołami do góry...) Cały czas się łudzę, że znajdzie się dla niej kawałek ogródka... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.