Jump to content
Dogomania

OSTRÓW MAZOWIECKA- ok.400 psów!Prosimy o pomoc w adopcjach!zdj.-str.1517


Recommended Posts

Posted

A teraz proszę Państwa, Ostatni Z Kalendarzy! :-) Nr 8! Nie jest podpisany, ale ja chyba wiem kto jest autorem...:cool3: Lagunko! Przyznaj się!:p Lagunka na dogo nie pisze, więc nam tu nie odpowie, ale już ja się dowiem kto zrobił taką świetną rzecz! Pięknie oprawiony, drukowany, na końcu mini-kalendarz na 2008 rok oraz zdjęcia kilku psiaków, które szczęśliwie znalazły już domy. Temat jak najbardziej nam bliski - psiaki w schronisku. No i jest na 2007 rok! Oj, będzie co drukować do sprzedaży!:loveu: :loveu: :loveu:



















Drogie jury, głosujemy!!!
Ja typowałam trzema ikonami: :loveu: :loveu: :loveu: najwspanialsze, dwoma i jedną te, które choć piękne, nie wymagały tyle nakładu pracy, co te z trzema :loveu: . Niestety miejsce 1 może być tylko jedno. Za nagrody pocieszenia proponuję breloczki z psiakami te co są u mnie oraz cuksy.

  • Replies 16.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • idusiek

    1729

  • Fela

    1234

  • esperanza

    1002

  • ronja

    777

Top Posters In This Topic

Posted

weźmy tę sunię, bo lada dzień przyjdzie do nas sama :>
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=26339

Dni Ostrowi:


  • ważne, że się pokazaliśmy
  • kasę potem ktoś podliczy
  • trochę rzeczy się sprzedało
  • najlepiej szły breloczki AśkiK w które nikt nie wierzył ;P
  • byliśmy jednym z najbardziej obleganych i najlepiej zorganizowanych stoisk
  • objedliśmy się chlebem ze smalcem i ciastami że hoho i opiliśmy napojem musującym z rodzynkami
  • furorę robiła Baby w koszulce i bez, Pyza, a Rudolf wkręcał się tam gdzie głaskali :>
  • przewóz był komfortowy w obie strony i śmiało mogłyby pojechać jeszcze ze 3-4 osoby
Póki ciepło i imprezy są wszędzie, polecam wybierać najlepsze i pisać do organizatorów o zgodę na dołączenie się i wystawienie stoiska i zbieranie na schronisko. Każda impreza to +500 zł przynajmniej. Czyli każdy weekend to zmniejszenie długów o 1000 zł - tak na to patrzmy. Czy jest możliwe się zmobilizować i czas wolny w weekendy organizować sobie wieczorami, a za dnia kwestować, i żeby to był standard, w każdy weekend?
Jutro: sobota - 4 czerwca
Za tydzień: sobota - 10.06, niedziela - 11.06
Za 2 tygodnie: sobota - 17.06, niedziela - 18.06
Za 3 tygodnie: sobota - 24.06, niedziela - 25.06
Ponadto warto śledzić na bieżąco zgromadzenia masowe

Posted

Cooo???! :crazyeye: Nikt w moje breloczki nie wierzył?!:mad: No ładnie, wydało się!:evil_lol:

Legion23, co my byśmy bez Ciebie zrobiły?!Jeszcze nie ochłonęłam po dzisiejszym, a Ty już masz gotową listę następnych imprez!:lol: Jeśli o mnie chodzi, to piszę się co tydzień! Ale dwa dni weekendowe nie damy rady, trzeba wybrać albo soboty albo niedziele.

Alaa, wszystkie kalendarze planujemy wydrukować, tylko musimy poczekać na zgodę autorów.:p Jak drukniemy, to oczywiście będzie można kupić.

###
Teraz wiadomość z ostatniej chwili - ronja i KingaW zabrały dziś ze schroniska dwa chore na nosówkę psiaki:

Rudego: (bardzo, bardzo chcę byśmy dali mu takie imię...)



oraz prawdopodobnie czarnego dużego psiaka z boksów, ale nie jestem pewna.:oops: Psy są teraz na sggw. Sprawa jest ciężka.:-( Oba mają ciężkie już objawy nosówki, a nie ma się kto nimi dobrze na sggw zająć. Jest weekend, wetów brak, babka która przyjęła dziewczyny ofuknęła je, po co te psy przywiozły. Nie raczyła nawet podać kroplówki, KingaW została z psiakami ile mogła by podać im płyny. Odwiedziny bardzo są psiakom potrzebne (o ile będą nas wpuszczać..:diabloti: )

Posted

Ja zamawiam kalendarz nr 8 (tam jest nasza Liszka, na stronie listopadowej).

Czy te psiaki ktore zabralyscie teraz byly szczepione na nosowke? Ja juz sie nie moge polapac :placz:
Ilu jeszcze to grozi? :placz:

Posted

A teraz...brutalna fotorelacja z dzisiejszych odwiedzin w schro.:-(

Psy chore, pogryzione bądź z innymi urazami:


1)wspomniany już Rudy - nosówka. Jest już na sggw.Zakładam mu wątek.


2)piękny czarnulek - nosówka. Też na sggw. (?) Zakładam mu wątek.


3)sunia sznaucerka średnia - prawdopodobnie nosówka, początkowe objawy. Została w schronsku.


4)sunia (a może pies..?:oops: ) mieszaniec średni - podejrzenie nosówki. Ciężki oddech, odkasłuje. Został/a w schronisku.


5)Duży ONkowaty pies Sami- głeboki ropień pod okiem. Jak krater, wewnątrz ropa.:-( Zalecenia: antybiotyk "doustnie", przemywanie rany rivanolem i smarowanie antybiotykiem. Czy to realne, że będzie odpowiednio leczony w schronisku? Został.


6)średni psiak - paskudne nadrzerki na dziąsłach, zaatakowana górna i dolna szczęka, bokami leje się z pyska ślina wymieszana z krwią i ropą. Widać na zdjęciach. Ohyda, prawda? A my przecież tylko to obserwujemy/czytamy. Pomyślcie więc, jak okropnie czuje się ten pies. Nie może jeść, więc nieleczony w przeciągu krótkiego czasu zmarnieje i zginie z głodu. Zalecenia: antybiotyk "doustnie", badanie krwi (być może przyczyna leży w niewydolności nerek, a co za tym idzie, w zbyt dużym stężeniu mocznika we krwi, stąd powstają owrzodzenia.)Bez wątpienia konieczne jest także leczenie miejscowe. Możliwe w schronisku..? Pies został.




7)średni pies na wybiegu - bardzo silne, grudkowe zapalenie spojówki oraz złamany/pęknięty palec przedniej łapy. Nie staje na tej łapce, przy dotyku gryzie z bólu. Został w schronisku.





Oto najgorsze przypadki.:-( Na 7 psów pilnie potrzebujących leczenia, wyciągnęliśmy dwa. Dwa chore na nosówkę. A ile przypadków tej choroby do tej pory udało nam się wyleczyć? 0.
Przepraszam za dosadność, ale takie są fakty.:-( Po dzisiejszej wizycie coraz bardziej skłaniam się ku myśleniu Lary - powinniśmy myśleć o schronisku całościowo. Jak na razie wyciągamy chore na nosówkę psiaki, o znikomych szansach na wyzdrowienie, podczas gdy reszta równie potrzebujących pozostaje w syfie. Wszystkich uratować nie damy rady. Co więcej, te które wyciągamy też nie są do uratowania (już czterokrotnie się o tym przekonaliśmy). Bilans wychodzi na zero, jeśli chodzi o wyleczone psy, i zdecydowanie ujemnie jeśli chodzi o stan kasy. Może więc jednak pora zmienić taktykę..?
Przepraszam, wiem że nie w porę, że trzeba było krzyczeć wcześniej gdy jeszcze nie była podjęta decyzja, które psy dziś należy zabrać. Przemyślenia przyszły dopiero teraz, na spokojnie, w domu...
I proszę, nie zrozumcie mnie źle, ja bardzo się cieszę, że dziś ronja i KingaW zabrały te dwie nosówkowe psiny i bardzo bym chciała, by im się udało mimo dotychczasowych porażek innych psów. Co więcej, sama będę pewnie w poniedziałek zapylać na sggw, by odwiedzić chorowitki. Ale, choć ciężko to pisać, na przyszłość powinniśmy zmienić taktykę. Bo w ten sposób po prostu, zwyczajnie nie damy rady...:-( Nosówka się szerzy i będzie nadal się szerzyć, to nieuniknione tak długo, jak długo nie będzie kwarantanny z prawdziwego zdarzenia. Może więc w miejsce leczenia jednego psa, postawić solidny kojec dla kilku chorych, odgrodzony od reszty schroniska podwójną siatką w odstępie powiedzmy 1,5 metra? Pomyślcie, ile psich istot możemy wtedy uratować. Odizolowane chore nie będą zarażać. Oczywiście potrzebna by była też dezynfekcja pawilonu, ale to teraz chyba nie jest nierealne. Psów jest niewiele, część boksów całkiem pusta, jak się pomyśli to da się zrobić. Znakomita większość jest zaszczepiona. Uda nam się wytępić wirusa, działając na miejscu, ale nie wyciągając pojedyncze sztuki, podczas gdy kilka innych już zarażonych i tak zostaje w schronisku i nadal będzie zarażać.
I jeszcze jeden argument - weci. Dzisiejsi byli naprawdę wspaniali!
Ronja, dziękuję Ci serdecznie. Bardzo, BARDZO Ci dziękuję. I dziękuję kochanej Wetce (rzeczywiście najlepszej na świecie ;) ) i Wetowi. Szalenie Im dziękuję! Obejrzeli dosłownie WSZYSTKIE psy, żadnego nie pominęli, mimo że czas ich gonił. Każdego gorzej wyglądającego psiaka obejrzeli od A do Z, osłuchali, obmacali. Zaszczepili wszystkie do tej pory nie szczepione psy, które kwalifikowały się do szczepienia. Wypisali zalecenia co do leczenia poszczególnych przypadków, wypisali recepty. Wykazali się niezwykłą wprost cierpliwością. Dziękuję im za Wielkie Serca!!!
Ale... na pytanie ronji, czy mogliby czasem przyjeżdżać, Wet odpowiedział zdecydowanie "Nie".I ja mu się nie dziwię. Zobaczył "zaangażowanie" właścicieli, zobaczył "pracowitość" pracownika, zobaczył tragiczne warunki (nawet nie ma gdzie rąk porządnie umyć!Mam wrażenie, że byłam czystsza od mydła, które znalazłam w "łazience") i zobaczył kompletny brak możliwości leczenia stacjonarnego. I po co on ma przyjeżdżać za tydzień? Żeby wypisać recepty, których i tak nie zrealizują? (lub wykupią leki, ale nie będą stosować) Żeby wskazać chore psy wiedząc, że i tak nie będą leczone? Musimy też o tym myśleć! Każdy wet, choćby o największym sercu, po prostu się zniechęci do pomocy, jeśli na miejscu nadal nie będzie izolatki, pomieszczenia do wykonywania drobnych zabiegów, apteczki z prawdziwego zdarzenia i człowieka, który uczciwie by przestrzegał zaleceń i regularnie podawał psom leki.

Posted

Te dwa pierwsze ze zdjęć są już na sggw - Rudy wel Jogi (chyba mu nie robi różnicy) i ten czarny z chorymi ślepkami. Zanim dojechaliśmy na sggw byliśmy na gagarina i wetka zmierzyła temp czarnemu , miał 39,5. na sggw baba nas ochrzanił,że po co przywiozłyśmy psy. KingaW została sama, pomimo kiepskiego samopoczucia na czas podania kroplówki. Ja już nie mogłam dłużej zostać ze względu na moje psy i mojego męża (i tak był bardzo dzielny, ani słówkiem się nie skarżył, ze zabrałam mu tyle czasu). Jutro rano na 10 pójdzie do chorowitków moja Agata, bo mieszka dwa kroki od sggw. Ale odwiedziny bardzo potrzebne.

Posted

Gajowa, czy to prawda, że ten czarny z oczkami to ma zaklepany domek u pani od rottka? tak mówił pracownik. w ogóle to bardzo fajny z niego piesek. w samochodzie był grzeczniutki, leżał całą drogę wtulając się w KingęW.

Posted

Rudy /Jogi też bardzo grzeczny.
:shake: A ja mam całe schronisko cały czas przed oczami. Najbardziej dwa psy - tą sunię z cieknącą krwią z pyszczka i takiego z kwarantanny w boksie obok Greyki (taki troche karmelkowaty).

Posted

Niezupełnie tak jest jak mówi pracownik. On bardzo jej sie podobał i
zastanawiała sie nad zabraniem go, ale po to by szukać mu domu.
On był w bardzo dobrej formie, wesoły, chciał się bawić.
Nie zdecydowała sie jednak bo ma nieduże mieszkanie i rottek go podgryzał.
Ja jutro mogę psiaki odwiedzić tylko nie wiem o ktorej najlepiej, żeby sie nie dublować. No i chciałabym miec pewność, że mnie wpuszczą, żeby nie jechać na darmo.

Posted

A ja myślę, że trzeba też wywalczyć weta dla schroniska, który byłby zatrudniony na umowę, nie wiem nawet na 2 godz dziennie. Musiałby się pojawić, podać leki chorym psom, opatrzeć nowe rany. Tak to masz rację AśkaK, że to walka z wiatrakami.
Nawet jak będzie wydzielone miejsce na kwarantannę dla tych nosóqwkowców, to przecież one też pilnie potrzebują leczenia, podania kroplówki choćby, a nie samego odizolowania. Właściwie wszystkie psy w schronisku są już zaszczepione.
I AśkaK bardzo Cię proszę nie dziękuj mi, ja właściwie nic nie zrobiłam. Zresztą mam Wam do spłaceniaspory dług za Karmelka...

Posted

*Gajowa* napisał(a):
Ja jutro mogę psiaki odwiedzić tylko nie wiem o ktorej najlepiej, żeby sie nie dublować. No i chciałabym miec pewność, że mnie wpuszczą, żeby nie jechać na darmo.

To jak Agata da mi znać rano co u psiaków, to zdam relację czy i kiedy można przyjechać do nich

Posted

Wet na miejscu jest bardzo potrzebny nie wiem tylko czy uda się właściciela przekonać o konieczności zatrudnienia takowego /koszty stałe/
No i musiałby to być wet zaangażowany w pomoc zwierzakom.
Maim zdaniem najpilniejsza byłaby budowa kojca odosobnionego tak, że psy biegające nie mogłyby się zarażac.
Trzeba zmobilizować właściciela do zrobienia projektu docelowego schroniska. Jeżeli sam tego nie zrobi to moze wspólnymi siłami uda nam
się cos takiego zrobić .Od tego trzeba zacząć i wtedy krok po kroku realizować, szukając sponsorów i organizując zbiórki na konkretne cele.

Posted

W ubiegłym roku późną jesienia był problem zalegającej wody na dużej
powierzchni schroniska - psiaki biegały po wodzie, kupy pływały ...
Znalazłam sponsora, który mógłby wyściółkować te miejsca korą, bądż
żwirem. Padło pytanie - jaką powierzchnię trzeba byłoby wyściółkowac?
Dosyć długo nie było odpowiedzi, szybko przyszła zima, skończyła sie zima
zaczęła się ta cholerna nosówka i już nikt nie miał głowy do tego tematu.
Dlatego teraz musimy najpierw wiedzieć ile siatki potrzebujemy, ile zaprawy itd., a potem szukać sponsorów.

Posted

Dziewczyny (i nie tylko ;-) ), obserwuje Wasza walke i naprawde jestem pelna podziwu!!!! Dokonujecie czynow w zasadzie niemozliwych, zastanawiam sie tylko kiedy po prostu nie bedziecie mialy/mieli na to wszystko sily. Weterynarz z gory widzial ze to walka z wiatrakami, zadanie jest ponad ludzkie mozliwosci.

Nie chce sie absolutnie wtracac, bo nie mam do tego zadnego prawa - ale mysle AskaK ma racje, ze dobrze by bylo zebyscie obmyslily jakas strategie. Jestem absolutnie przeciwko eutanazji (z tego powodu jestem wegetarianka od wielu lat) - ale czasem trzeba podjac decyzje, kto ma wieksza szanse na przezycie. Ja sama nie mam zadnego pomyslu - ale widzac Wasza pracowitosc, wspolprace i zaangazowanie jestem pewna ze cos wymyslicie. Bo niestety - wszystkich nie uda Wam sie uratowac, a fundusze macie ograniczone :-(
Teraz "gasicie pozary", bierzecie te najpilniejsze przypadki - ale czy to rzeczywiscie jest zawsze "najmniej zle" rozwiazanie? (bo w tym kontekscie trudno mowic o najlepszym :-( )

Moze moglybyscie znalezc kogos, kto nie jest tak uczuciowo zaangazowany w psy, ale jest dobrym organizatorem - moze taka osoba jest w stanie razem z Wami opracowac jakis dlugoterminowy plan?

Posted

Bardzo żałujemy, że tym razem nie mogłyśmy się pojawić :shake: ale bywa...
Po tym krótkim czasie wyciągania z Ostrowii różnych biedaków i pomagania im mamy podobne przemyślenia jak wszyscy weci, którzy zetknęli się z tym schroniskiem, Larą i AśkąK... Wybaczcie, ale prawda jest taka, że to wyrzucanie pieniędzy :shake: Nie jesteśmy w stanie przejść obojętnie i zostawić jakiegokolwiek psiaka w potrzebie i nigdy tak byśmy nie zrobiły ! Jednak to jest neverending story - właściciele zarabiają, a my za wszystko płacimy i żebrzemy u dogomaniaków o pomoc... Myślimy, że teraz główny nacisk trzeba będzie położyć na walkę - nie z wirusami - a z WŁAŚCICIELAMI !!! Inaczej to wszystko nie ma większego sensu.
Grupa osób chcących pomagać w Ostrowii się powiększa :lol: więc może podzielmy się też "obowiązkami" ;) ... Proponujemy żeby część z nas zajęła się wyciąganiem psiaków, a część toczeniem wojen z właścicielami i dbaniem o poprawienie bytu psiaków na miejscu.
Musimy odbyć koniecznie naradę "wojenną" :razz: i przyjąć jakąś taktykę żeby wymóc na właścielach konkretne działania albo jasno im powiedzieć, że będziemy dążyć do zlikwidowania "ich biznesu"...
Co Wy na to ???

Posted

ja nie jestem uczuciowo zaangażowany...
;)
wygląda na to, że trzeba zostawić w schronisku, a najlepiej uśpić psy chore, u których jest za późno na podanie surowicy / innych leków - po prostu od razu uśpić, i nie inwestować w nie czasu i pieniędzy, a zająć się psami, które jeszcze są zdrowe.

uśpić, póki jest jeszcze w jakim-takim stanie, póki rzeczywiście nie cierpi kolejnych ataków choroby, bo usypianie psa bardzo cierpiącego jest naprawdę okrutne - że się mu kazało cierpieć aż do tego etapu, kiedy jest właściwie w agonii. no wiem, zawsze jest nadzieja, że może jednak wyzdrowieje...

bo tak to bierze się chorego, płaci 2 tygodnie za szpital i leki, kilka osób traci na niego czas (głaskanie, spacerki, gotowanie jedzenia - nie mówiąc o weterynarzach, którzy widzą, ze to nie ma sensu i potem nie chcą współpracować z tymi ludźmi), a pies umiera. w tym czasie i za te pieniądze można by pomóc innym psom i nie zostawiać zarazków w domu tymczasowym, nie narażać zdrowego psa towarzyszącego.

proszę komisyjnie wyznaczyć ze 2 osoby które będą lamentować, że to okrutne, a reszta niech po prostu robi to co ma sens... ;)

bo tak naprawdę jest tak: psy w schronisku widzą, że zabieracie te chore, więc co robią żeby się wydostać ze schroniska? chorują.

tak naprawdę zabieranie chorych zwierząt JEST OKRUTNE wobec tych zdrowych, które w czasie kiedy leczone są te nie rokujące już szans - chorują i potem one same są nie do odratowania. zabierając chorego psa automatycznie skazuje się na śmierć następnego, w tej chwili jeszcze zdrowego.

jak pies ma tylko chorobę skóry, to raczej z tego wyjdzie, ale jak ma nosówkę czy parvo - to jak widać trzeba cudu, żeby wyzdrowiał, a jakoś na cuda mamy deficyt ;)


to jak - ktoś musiał to napisać? czy będzie kłótnia? ;)

no i przypominam o imprezach, bo zebrane na nich pieniądze mogłyby pokryć koszt pobytu psów w domach tymczasowych, których byłoby na pewno więcej, gdyby ludziom refundować koszty utrzymania psa.
czyli naciskam na rejestrację stowarzyszenia jak najszybciej.

Posted

agata właśnie wróciła od naszych chorasków. niestety nie została wpuszczona, bo psy były w trakcie kroplówki. był młody sympatyczny lekarz, który dopiero co przejął psy. Rudy ma nosówkę. ale temp mu spadła wczoraj miał 41,5 dziś już 38,5. ma apetyt. zalatwil się rano. co do Czarnego to nic nie wiadomo. ma wrzody na rogówce i wywinięte dolne powieki. nie wiadomo czy to nie w związku z tymi wrzodami właśnie, a nie z nosówką. dostał leki przeciwbólowe i jakieś krople do oczek. Agata pójdzie do nich jeszcze po południu

Posted

kurcze, uciekł mi post

co do wyciągania psów to po wczorajszym mam mieszane uczucia również. chociaż z drugiej strony podchodzę zbyt emocjonalnie i nie mogłabym uśpić psa. Myszka też została zabrana z podejrzeniem nosówki, a okazało się, że to tylko zapalenie płuc. Jeśli rudy nie rokuje to może faktycznie szkoda pieniędzy (których i tak nie ma).

trzeba przycisnąć tych właściceli niech czują się wspólodpowiedzialni. A może na nich kogoś nasłać?:mad: Nie wiem, telewizję, kogoś, kto zrobi raban. Przecież takie rzeczy nie mogą się dziać i to jeszcze za państwowe pieniądze

Posted

Na razie przejrzałam ostatnie więści pobieżnie (chwilowy brak czasu:razz: ) ale zgadzam sie z AśkąK. Piszę w skrócie. Trzeba spojrzeć na schron całościowo - koniecznie dezynfekcja i izolacja chorych. Telefon Feli o kolejnych zachorowaniach i kolejnych pieskach na SGGW :shake: , doczytałam się, że jeszcze kilka wymaga pilnego leczenia!!! :roll: Ale uważam, że trzeba o nie walczyć, trzeba im dać szansę! :roll: Ale jednocześnie trzeba niedopuścić do następnych zachorowań - więc konieczna dezynfekcja i izolacja!!! :razz:
Przykro mnie, że nie mam warunków aby dać któremuś tymczas, ale dołożę do hoteliku. :lol:

Posted

[quote name='Witokret']Jednak to jest neverending story - właściciele zarabiają, a my za wszystko płacimy i żebrzemy u dogomaniaków o pomoc... Myślimy, że teraz główny nacisk trzeba będzie położyć na walkę - nie z wirusami - a z WŁAŚCICIELAMI !!! Inaczej to wszystko nie ma większego sensu.
Grupa osób chcących pomagać w Ostrowii się powiększa :lol: więc może podzielmy się też "obowiązkami" ;) ... Proponujemy żeby część z nas zajęła się wyciąganiem psiaków, a część toczeniem wojen z właścicielami i dbaniem o poprawienie bytu psiaków na miejscu.
Musimy odbyć koniecznie naradę "wojenną" :razz: i przyjąć jakąś taktykę żeby wymóc na właścielach konkretne działania albo jasno im powiedzieć, że będziemy dążyć do zlikwidowania "ich biznesu"...
Co Wy na to ???

Swiete slowa i od poczatku wiadomo to bylo. Pomaganie takim placowkom to nic innego jak przyzwolenie na ZAROBEK i nic wiecej, kosztem niczemu niewinnych zwierzat!


http://www.psianiol.org.pl/boz/sch/mz.htm

Trzeba zaczac prowadzic rozmowy ze wszystkimi gminami, z ktorymi to schronisko ma umowy. Sprawdzic do kiedy maja umowy podpisane i dazyc do ich zerwania. W takich warunkach i z taka opieka zwierzeta tam nie moga poprostu trafiac...

Trzeba wciagnac w to media..

no itd.

Posted

Wow, no to zaczyna nam się wyłaniać jakiś konkretny plan działania!

*Gajowa*, kora czy żwir będą świetne!:loveu: Przydałoby się przed jesienią (czyli przed deszczami) poprawić nawierzchnię. Tylko najpierw trzeba chyba wybudować nowe kojce, jeśli jest to w planach, a później dopiero wysypywać korą/żwirem powstałe placyki..? Tylko czy oni te kojce kiedykolwiek postawią..?:oops: Więc może lepiej łapać w lot okazję, łapać sponsora i niech wysypie te już istniejące wybiegi..?

Witokretki, maci rację, trzeba dziadów za tyłki chapsnąć. Inaczej nie da rady. Jak nie zaczną sami inwestować, to zaoramy się,a i tak nie damy rady. Proponuję taktykę taką jak Wy, czyli podział na tych dobrych i złych. ;) "Źli"krzyczą, grożą, walczą i wymuszają. Jak się dziadów postraszy, to może ruszą. A "dobrzy" w tym czasie nadal pomagają. Bo jak wszyscy zaczniemy być niemili, to w końcu wszystkim zamkną bramę przed nosem i tyle z pomocy. A tak jest szansa, że nawet jak "złych" nie będą chcieli wpuszczać, to reszta nadal będzie mogła wchodzić. A zresztą...trzeba się spotkać przy kawce i wszystko obgadać!:p

ronja, dzięki za info o psiakach!:loveu: Czyli jest szansa, że te zaropiałe ślepia u czarnego to nie efekt nosówki? W takim razie to znaczyło, że chłopak jeszcze nie jest w takiej złej kondycji. O Rudzielca sie martwię, chude to takie.:-(

Za chwilkę wstawię jeszcze fotki z wczoraj.

Posted

[quote name='AśkaK']A teraz...brutalna fotorelacja z dzisiejszych odwiedzin w schro.:-(

Psy chore, pogryzione bądź z innymi urazami:





Duży ONkowaty pies - głeboki ropień pod okiem. Jak krater, wewnątrz ropa.:-( Zalecenia: antybiotyk "doustnie", przemywanie rany rivanolem i smarowanie antybiotykiem. Czy to realne, że będzie odpowiednio leczony w schronisku? Został.


średni psiak - paskudne nadrzerki na dziąsłach, zaatakowana górna i dolna szczęka, bokami leje się z pyska ślina wymieszana z krwią i ropą. Widać na zdjęciach. Ohyda, prawda? A my przecież tylko to obserwujemy/czytamy. Pomyślcie więc, jak okropnie czuje się ten pies. Nie może jeść, więc nieleczony w przeciągu krótkiego czasu zmarnieje i zginie z głodu. Zalecenia: antybiotyk "doustnie", badanie krwi (być może przyczyna leży w niewydolności nerek, a co za tym idzie, w zbyt dużym stężeniu mocznika we krwi, stąd powstają owrzodzenia.)Bez wątpienia konieczne jest także leczenie miejscowe. Możliwe w schronisku..? Pies został.




średni pies na wybiegu - bardzo silne, grudkowe zapalenie spojówki oraz złamany/pęknięty palec przedniej łapy. Nie staje na tej łapce, przy dotyku gryzie z bólu. Został w schronisku.





Wiem, ze jesteście bardzo zajęte ale czy mogłabym prosić w późniejszym czasie o informacje odnośnie tych psiaków.
Jesteście "na miejscu" i widzicie co się z nimi dzieje; ja jestem zbyt daleko, zeby móc osobiście do tych psiaków zagladnać a te zdjęcia zapadaja w pamięć...
Psiak, z którego jak napisano "leje się ślina wymieszana z krwa i ropa" z bólu nie moze jesc...
Serducho boli jak się to widzi i czyta
Dlatego raz jeszcze bardzo proszę - pamiętajcie, ze czekam bardzo na wieści o tych psiakach.
Pozdrawiam Was serdecznie

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...