Jump to content
Dogomania

OSTRÓW MAZOWIECKA- ok.400 psów!Prosimy o pomoc w adopcjach!zdj.-str.1517


Recommended Posts

Posted

joaaa napisał(a):
Chłopaki odpadają.
Suczka ma być duża, czyli za kolano, np. wielkość onka, może przejdzie tez trochę większa.
Chyba ta czarna podpalana jest mniej więcej takiej wielkości, tak?
Mi się bardzo podoba.
I te następne też, ale chyba są mniejsze, tak?


Joaa, ona jest tak do kolana. Reszta rzeczywiscie mniejsza. Nowe foty będę miala przy okazji kolejnej wizyty, ale wiem, ze ta czarna jest na pewno nadal w schronie.

  • Replies 16.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • idusiek

    1729

  • Fela

    1234

  • esperanza

    1002

  • ronja

    777

Top Posters In This Topic

Posted

To córki Luny, która już od prawie roku jest w nowym domu :-(

Widzę, że wątek bardzo ożył podczas mojej nieobecności.

Oczywiście jestem jak najbardziej za spotkaniem i rozliczeniem.
Szczegóły proponuję przenieść na listę mailingową.

Kto jest chętny, by w sobotę (4 października - Światowy Dzień Zwierząt) pojechać do jednej z pod ostrowskich szkół na pogadankę i odebranie darów?

Posted

esperanza napisał(a):
To córki Luny, która już od prawie roku jest w nowym domu :-(

Widzę, że wątek bardzo ożył podczas mojej nieobecności.

Oczywiście jestem jak najbardziej za spotkaniem i rozliczeniem.
Szczegóły proponuję przenieść na listę mailingową.

Kto jest chętny, by w sobotę (4 października - Światowy Dzień Zwierząt) pojechać do jednej z pod ostrowskich szkół na pogadankę i odebranie darów?



Z tego co wiem, to Przemek -dzienniarz z Rozmaitości- mial udac sie do szkoły, żeby ustalic jakąś zbiorkę, zrobic wywiad z dzieciakami dot. pomocy schronisku.

które to corki Luny?

Posted

[quote name='idusiek']




BOSZ... az mi sie łzy w oczach zakreciły....
takiego psa szukalam rok temu.... wtedy w schronie go nie bylo... przyjechal do mnie Ringo z Kalisza....
te same oczy... to samo spojrzenie....

tutaj moj Ringo:

Posted

[quote name='Ewusek']BOSZ... az mi sie łzy w oczach zakreciły....
takiego psa szukalam rok temu.... wtedy w schronie go nie bylo... przyjechal do mnie Ringo z Kalisza....
te same oczy... to samo spojrzenie....

tutaj moj Ringo:





niemalże identyczny...........oj chuk ,jest ich wiecej ?! czy jak ? Az sie wierzyc nie chce ........Ewusek, na pocieszenie powiem Ci ,ze Lotusik ma sie naprawdę dobrze, w tygodniu w mieszkaniu w weekendy na działce, hasa jak szalony, bawi sie piłką, ma kolezankę Sabę, ktora poczatkowo trakotowała go jak zło konieczne a teraz jak najlepszego kumpla, ktorey zacheca ją do zabawy, naprawde ma super dom w Wawie :loveu:

Posted

z Ringo nie jest dobrze... spedzil ponad 3 lata w schronie, jest tak znerwicowany, ze boi sie swojego cienia, szybkich gestow, miotły, facetow... na ich widok caly czas drzy i szczeka...to jest agresywnosc (nie agresja).
15 pazdziernika minie rok jak zostal zabrany ze schronu, a caly czas jest znerwicowany... czasmi na spacerze potrafi sie wyluzowac, ale tylko jak ide z psami sama, bez TZa.
Caly czas chodzi za mna jak cien :-( Kilka razy chcialam sie szybko wrocic i bylismy oboje poturbowani.

Powiem szczerze, ze gdybym nie wiedziala, ze on jestt u mnie, pomyslalabym, ze to ten sam pies... poszukam jeszcze fotke, gdzie widac te smutne brazowe oczy...

a tu chwile odprezenia:




Posted

Ewusek napisał(a):
nie wiem... brak mi slow....
zobacz jak wygladal, jaka mial mine tego dnia co do mnie przyjechaL;


IDENTYCZNI SA !



Rzeczywiscie, bardzo podobni, Lotusek ma dłuższą mordkę tylko, ale wzrok ten sam.

On zrobil na mnie ogromne wrażenie, bo płakałam przez niego przez kilka dni, po tym jak przycignal moją rekę swoją łapką, do swojego noska przez kraty boksu i zaczała płakac i mnie lizac...pękłam jak głupia... i obiecalam, ze wyciągne i..udalo się!

On tez z wygladu ( tylo ,ze moj byl cały czarny) jest bardzo podobny do mojego Korala- Lalisia, którego stracilam w tym roku...:placz:

Posted

offtopicujac....zeby pomoc Ringo, zeby wyszedl z nerwicy zapiaslam sie na studia podyplomowe z Psychologii Zwierzat. Mam nadzieje, ze wreszcie uda mi sie do niego dotrzec...

Posted

Ewusek czas czas i jeszcze raz czas. Spytaj się dziewczyn w jakim stanie był mój Gras gdy go zabrałam z Ostrowi, bał się własnego cienia, kilka razy mi się zerwał ze smyczy, raz go cudem złapała przypadkowa kobieta która usłyszała moje rozpaczliwe krzyki za psem. Bał się wszystkiego, na spacerach dosłownie tańczył na smyczy, po schodach musiałam go wnosić bo się bał, schodził już raźniej, przez pierwszy miesiąc u mnie tylko leżał i miał tak smutne oczy że aż cżłowiekowi się na płacz zbierało.
Niestety ze względu na sąsiadkę choleryczkę i wariatkę musiałam mojego Grasa umieścić u teściowej w centrum, zawojował serca całej kamienicy bez wyjątku, raz się tam ściął z owczarkiem niemieckim (Gras na smyczy onek biegał luzem powiem tylko tyle, że żaden pies nie ucierpiał a facet już nie puszcza onka luzem).
Ma jeszcze chwile słabości kiedy lęk jest silniejszy, ale jak go kiedyś nie można byłop puścić luzem by się wybiegał teraz szaleje pod pałacem kultury :cool3: W listopadzie będzie trzeci rok jak Gras ma dom :)
Jak chcesz to mogę odgrzebać wątek Grasa, poczytasz sobie w wolnej chwili.

Posted

Oczywiście jestem jak najbardziej za spotkaniem i rozliczeniem.
Szczegóły proponuję przenieść na listę mailingową

Esperanza, ustalenia itp jak najbardziej lista mailingowa, ale wydaje mi się, że skoro sprawy rozliczeniowe, stawiające Felę w złym świetle a niebędące prawdą, bardzo proszę, zresztą zgodnie z naszą niedzielną rozmową o wyjasnienie tutaj. Chodzi mi o kwestię wypływów z konta po dniu zmiany zarządu

Posted

...w ramach doszukiwania się podobieństw...

[quote name='idusiek']oto co znalazłam długowłosego i nie za duzego :cool3:

Sorrki za zdjęcia z kratami - innych nie posiadam, Polcie strasznie skakały i było po deszczu i z Magdarynką postanowiłysmy stanąc tym razem z boku ;)

chłopak




a tutaj w wersji miniaturowej, mój zeszłoroczny tymczasowicz:

Posted

Macka bardzo chetnie poczytam.

Z Ringo jest troszke inaczej. On nigdy nie uciekal... tzn. uciekal ze spaceru do domu jak wyszedl na spacer z moim tata albo siostra. Jak wychodzil ze mna albo z mama nigdy nie uciekal, zawsze chodzil przy nodze.

W domu nie odstepuje mnie na krok. Jak siedze w gabinecie, on lezy przy mnie, wystarczy, ze ktos zajrzy do srodka (drzwi sa otwarte) to zaczyna przerazliwie szczekac i ten szczek jest nie do opanowania. To sa zaburzenia nerwicowe, agresywnosc.
Na widok mojego meza dostaje szlau, mimo, ze nigdy nic mu nie zrobil. Podejrzewam, ze kojarzy mu sie z kims ze schroniska... moze jego kombinezon motocyklowy podobny jest do roboczego stroju facetow ze schronu ?
Raz zdarzylo sie, ze Kuba krzyknal na Ringo, bo chlopcy juz spali a on ujadal i ujadal. Tak sie przestraszyl, ze wskoczyl pod krzeslo, trzasl sie jak galareta (nigdy nie widzialam, zeby jaki kolwiek pies byl tak przerazony) i ujadal dalej. Ja jak zobaczylam jego pod tym krzeslem az sie poryczlam,bo nie jestem w stanie sobie wyobrazic co sie z nim dzialo wczesniej...

Problem jest tez to, ze demoluje mieszkanie jak zostaje w domu... Raz nie bylo nas pol godziny, wracamy a wieza z parapetu zrzucona, telewizor zrzucony, kwiaty polamane, w łazience z pralki wszystko zrzucone, z okna tez... w pokoju goscinnym, gdzie ma poslanie porwane firanki, pogryzione klamki od okien, okna otwarte, powyrywane gumy z okien... cale szczescie, ze sa kraty...
Zaczelam go zamykac w transporterze jak wychodzilam Wracalam a on pokrwawiony, bo chcial sie wydostac... W ciagu dnia, jak drzwiiczki byly otwarte to bez problemu w nim spal, ale jak wychodzilam i go tam zamykalam to chcial sie wydostac...
Ostatnio odebralam klatke od jayo (110x70) i teraz tam go zamykam. Na razie nie okalecza sie.
Jednak wiekszosc czesc dnia jest w tym pokoju goscinnym, gdzie jest klatka, transporter i 3 poslania. Tam czuje sie bezpiecznie, wycisza sie...

Jak ma dostep do calego domu to jest caly czas czujny, zestresowany...

Objawami nerwicy sa tez wygryzania łapki...

A jazda samochodem... masakra... 24 godziny przed jazda nie dostaje nic do jedzenia, przed jazda awiomarin x2 i tak rzyga...
Takiego obrzybanego (żółcią) zaprowadzilam do dr Garncarza, bo ma przerwana teczowke - czasami u border collie i tri colorow tak sie zdarza...


Teraz zakupilam podstawowe ksiazki dobrego psiarza (juz nie bede pozyczac) "Zapomniany jezyk psow" cz. 1 i 2.
Na razie czytam, stosuje.
Jestem na etapie podjadania psom karmy i oduczania skakania na mnie - tylko male trole na mnie skacza :-( a potem podgryzaja, ze nie zwracam na nie uwagi...


Duzo razy przechodzilo mi przez mysl, ze juz nie jestem w stanie sluchac tego szczekania, ze powinnam go oddac, bo oszaleje... ale zaraz przychodzila refleksja, ze on tyle w swoim zyciu juz wycierpial, ze wyrzadzilabym mu kolejna krzywde, a nastepny wlasciciel kolejna, bo tez by mu to przeszkadzalo...
Gdybym mieszkala sama to nie byloby problemu, nie ujadalby tak, bo nie mialby na kogo... wogole na widok facetow tak sie zachowuje...

Chcialam nawet sprobowac obrozy antyszczekowej, bo wszystkie metody przy tym psie sa nieskuteczne, zeby oduczyc go szczekania... moja wetka powiedziala, ze taka obroza jest dla psa bardzo traumatycznym przezyciem i bardziej humanitarnie byloby mu przeciac struny glosowe.
Nie odwazylam sie ani na obroze ani na zabieg.

Musze zacisnac zeby, przeczekac...

Mialam jechac na kurs dyplomowy, którego ukończenie daje brytyjskie uprawnienia behawiorysty zwierzęcego na licencji Centre of Applied Pet Ethology (COAPE), ale na razie przewyzsza moje mozliwosci finansowe i krzyzuje mi sie z innymi zajeciami, a na wszystkich zjazdach (4 w ciagu roku) trzeba byc obowiazkowo. Mimo, ze zostalam przyjeta, przesunelam moj udzial na przyszy rok.


Wziełam psa ze schronu i teraz mam same problemy, bo prawda jest taka, ze to jest czarna skrzynka... To nie jest moj pierwszy pies ze schroniska, ale pierwszy z takimi zaburzeniami...
Dlatego jestem zwolenniczka kupowania psa z rodowodem, bo wiem czego moge sie po danym psie spodziewac, nawet jak kupuje doroslego. Czasami jednak zdaza sie, ze trafiaja pod moj dach pieski z ulicy i na to nie mam wplywu...
Ringo jednak byl moim wyborem.

A najbardziej zadziwiajaca metamorfoza psa ze schronu zdarzyla sioe w ciagu 6 godzin !
W schronie w Krzyczkach, dwie suczki, ktore byly najbardziej dzike, nie pozwalaly nikomu podejsc do siebie byly wywozone w jednym z ostatnich transportow... Ja je wiozlam do Poznania.
W klatce dziewczyny byly tak wystraszone, szklane, puste oczy bez wyrazu...
6 godzin pozniej w Poznaniu, wypuscilam je z klatki na wybieg i doznalam szoku !
Pani Wanda jak je zobaczyla to powiedziala "a mowilas, ze to beda dzikie suki".
Gdybym tego nie zobaczyla na wlasne oczy to bym nie uwierzyla ! Suki skakaly na mnie, dawaly mi buzi, pozwalaly sie glaskac, tarmosic, grapac po brzuszku... skakaly do okola, machaly ogonami, kopaly doly.
Esperanza moze potwierdzic, bo byla ze mna.
Zreszta, zobaczcie same:

tak wygladala ok godz 12:





a tak po 18:








Nawet nie wiecie, jakbym chciala, zeby kazdy pies ze schronu tak momentalnie przechodzil metamorfoze...
Zreszta, za kazdym razem jak ogladam te fotki to rycze, ze udalo mi sie je wyciagnac z tego obozu smierci...

Posted

Dzisiaj w metrze jest Hammer- a wyżej jest Bari - psy identol.... aż niewiarygodne, zastanawiałam się czy to nie 2 zdjęcia Hammerka są..:roll:ale nie wysylalam inie robilam zdjęc w schronie przez boksami...

Posted

[quote name='Magdarynka']Znalazłam jeszcze kilka futer, ale nie mam pojęcia jakiej są płci i czy są jeszcze w schronie... Fotki są z 28 czerwca.












pierwsze to chłopaki, trzecie tez a ostatniej psiny juz dawno nie widzialam, własnie o niej pisała wczoraj beka. :roll:

Posted

ludwa napisał(a):
Esperanza, ustalenia itp jak najbardziej lista mailingowa, ale wydaje mi się, że skoro sprawy rozliczeniowe, stawiające Felę w złym świetle a niebędące prawdą, bardzo proszę, zresztą zgodnie z naszą niedzielną rozmową o wyjasnienie tutaj. Chodzi mi o kwestię wypływów z konta po dniu zmiany zarządu


Ponawiam prośbę Ludwy (zwłaszcza że mnie osobiście dotyczy). Ponieważ nie mam stałego dostępu do listy mailingowej, tutaj proszę o zaproponowanie konkretów dotyczących spotkania. Przypomnę, że cel, który zaproponowałam to:
a. dogadanie się na temat sposobu zakopania toporów
b. ustalenie, kto jaką droga idzie i rozejście się w pokoju (czyli pozbieranie zabawek i udanie się kaźdy do swojej piaskownicy).

Jeśli zaś chodzi o rozliczenie, mam nadzieję, że miesięczny termin nadal obowiązuje.

Posted

Fela napisał(a):
Ponawiam prośbę Ludwy (zwłaszcza że mnie osobiście dotyczy). Ponieważ nie mam stałego dostępu do listy mailingowej, tutaj proszę o zaproponowanie konkretów dotyczących spotkania. Przypomnę, że cel, który zaproponowałam to:
a. dogadanie się na temat sposobu zakopania toporów
b. ustalenie, kto jaką droga idzie i rozejście się w pokoju (czyli pozbieranie zabawek i udanie się kaźdy do swojej piaskownicy).

Jeśli zaś chodzi o rozliczenie, mam nadzieję, że miesięczny termin nadal obowiązuje.


Dla mnie czwartek lub dopiero przyszly tydzien.
W piaskownicy nie bawie sie odkad moje dzieci z niej wyrosly.
Ale haslo "make peace, not war" do mnie przemawia.

Co do terminu rozliczenia - mysle, ze nic sie zmienilo. Rozumiem, ze chodzi o rozliczenia finansowe.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...