Jump to content
Dogomania

OSTRÓW MAZOWIECKA- ok.400 psów!Prosimy o pomoc w adopcjach!zdj.-str.1517


Recommended Posts

  • Replies 16.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • idusiek

    1729

  • Fela

    1234

  • esperanza

    1002

  • ronja

    777

Top Posters In This Topic

Posted

LittleMy napisał(a):
ps. a jak sterylizacje? ile suk jest jeszcze niewysterylizowanych?

wszystkie, które są w ostrowii. tam nie ma warunków na sterylizacje. są regularnie zapładniane co 6 miesięcy.

Posted

gdgt napisał(a):
wszystkie, które są w ostrowii. tam nie ma warunków na sterylizacje. są regularnie zapładniane co 6 miesięcy.


:crazyeye: myslalam, ze chociaz czesc.... :-(

Posted

Olimpia, poprzednia pani Kropki z radością by ją zatrzymała, wciąż za nia tęskni i płacze. Ale za tydzień idzie na poważną operację i nie ma kto zaopiekować się Kropką, problem jest przede wszystkim w tym, że inni mieszkańcy domu nie zgadzają się na psa (Kropka przez nich została potajemnie wywieziona i trafiła do schroniska). Tu jest jej wątek:
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=102597

LittleMy, jeśli to jest możliwe, wolałabym, żeby na wszystkich ogłoszeniach nie był podawany mój telefon. Pracuję dość intensywnie, i tak wszyscy już się krzywo patrzą, że w pracy załatwiam psie sprawy....
Może na "pierwszy ogień" podać telefon do kogoś, kto może swobodnie rozmawiać i te sensowne osoby przekierować do mnie? Czy ktoś by się podjął?

Beka - niestety, tak jak pisała Esperanza, zbyt rzadko bywamy w schronisku :-(

Na szczęście nie jest aż tak źle, że kaźda suka przy każdej cieczce jest zapładniana - suki jednak są oddzielone od psów. Niemniej wpadki się zdarzają. :-(

Posted

Wątek zagłodzonej Lary: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9386539#post9386539

i uroczej szczeniorki amstaffowatej - Heksy:
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=104920


Obydwie dziewczyny są pod opieką Krysi, która w sobotę była ze mną w schronisku. Zaglądajcie, proszę, musimy szybko pomóc jej znaleźć odpowiednie, dobre domy.

Tu jest wątek maleńkiego pieska, który absolutnie natychmiast potrzebuje pomocy. Został w schronisku, ale - zupełnie bez przesady - nie wiem, czy nie będę miała go na sumieniu.
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9386841#post9386841

Posted

Witam – jestem pierwszą opiekunką Tiny (Pestki). Była u nas przez 3 miesiące. Straciliśmy po 13 latach jamnisię. Tina była na Tatarkiewicza po sterylizacji, ze śladem ogromnej rany przez całą łapę. Umówiliśmy się, że będziemy bezpłatnym domem tymczasowym, a jak się uda to zostanie u nas na zawsze. Nie udało się i nie mogę powiedzieć, że tylko z winy Tinusi. Ona nie była domowym psem i miała na pewno złe doświadczenia ze strony człowieka, bo panicznie bała się (głównie mężczyzn). Czyniła szybkie postępy i wydawało się, że to pies idealny – chodzi na smyczy, w domu reagowała na przywołanie, dawała się obsmyczyć, nie szczekała, cierpliwie czekała na spacerek (nawet rano), przestała niszczyć. Problem zaczął się, gdy zaczęliśmy wyjeżdżać na działkę. W samochodzie ładnie jechała. Tam zachwyt swobodą i niestety regres – nie chciała poza mną do nikogo podchodzić, zamknięta w domu zaczęła niszczyć, chociaż gdy przyjechaliśmy do Warszawy nie niszczyła. Ona chyba boi się zmian. My często wyjeżdżamy służbowo i zostawiamy pieska dziadkom – ale odmówili opieki nad Tiną, bo wiekowi już ludzie nie czuli się na siłach. Córka wyjechała na stałe do Londynu i zapadła bolesna decyzja o rozstaniu z Tinusią. Dalsze losy wpłynęły regresywne. Najpierw trafiła do rodziny na tydzień (mama + 3 dzieci w wieku młodzieńczym + chorobliwie zazdrosny ratlerek i mieszkanie 24 m) – super – chcieli ją oddać już następnego dnia bo za duża – nic nie mówili o niszczeniu. Oddali Tinę „na pniu” do pani z klatki – ciasne mieszkanie, zabawki (u nas wszystkie były dla niej do gryzienia). Pani początkowo była zachwycona Tiną – bo spokojna, łagodna do dziecka, cicha i czekająca cierpliwie na spacerek. Ale zostawiona sama zaczęła niszczyć. Po 2 tygodniach trafiła do hotelu „Dobry pies”. Byliśmy tam i wydaje mi się, że szkolenia to tam nie było. Pani Agnieszka ma super podejście, Tina jej słucha ale mówiła, że szkolenie będzie miało sens, gdy będzie uczestniczył docelowy właściciel. Tina jest tam jednak przez większość czasu ani z człowiekiem, ani z psem. Jesienią była w osobnym kojcu sama odgrodzona blachą od innych boksów. Teraz na zimę jest w zamkniętym boksie ogrzewanym bo na dwór i za mała i za chuda. Żyje od wypuszczenia na teren do wypuszczenia – wtedy ma towarzysza (a bliżej jej do psa niż do człowieka). Pozostały czas czeka, nudzi się i gryzie deski. Dlaczego piszę. Boję się, żeby do Tiny nie przylgnęło, że to pies bez nadziei. Myślę, że gdyby trafiła do domku z innym psem i o bardziej stabilnym trybie niż u nas miałaby szansę. Obecnie nie funkcjonuje jak pies domowy. Oduczyła się podchodzenia, bo nie wychodzi na spacery na smyczy i ten kontakt z człowiekiem jest niewielki. Wiem, że domków się nie czaruje. Sama nie mam pomysłu na rozwiązanie, choć jej los leży mi na sercu. Częściowo wspieramy finansowo pobyt Tiny w hotelu i tyle. Nam brak czworonoga, ale teraz już się boimy – z naszą Korą udawało się to pogodzić, ale psy jak i ludzie - są różne. Przepraszam za dłuuuugi opis – chciałam aby popatrzyć w tym natłoku pieskowych problemów na jej historię wnikliwiej. To młody psiak a w jej życiu tyle zmian. Chciałam wyrazić dużo uznania dla działania Pań ze Stowarzyszenia a przede wszystkim dla pani Kingi, z którą miałam najbliższy kontakt. Pozdrawiam serdecznie.

Posted

Doram dziękujemy za Twój post. Niestety z Tiną jest duży problem i nie wiemy, gdzie ją umieścić, by miała stały kontakt w człowiekiem.
Koszty jej utrzymania w obecnym hoteliku są zbyt duże.

Kto może podać swój numer telefonu do ogłoszeń w piątkowej GW?
Ja mam egzamin i raczej będę miała wyłączony telefon do 17.

Posted

A nasze małe Fifiontko przytyło kilogram! Waży 5,1 kg!
Ale ucho - tragedia..., stan zapalny udało się co prawda opanować, ale pozostałości leczyć trzeba będzie jeszcze długoooo... Musiało trwać to bardzo długo, ponieważ teraz, po wypłukaniu całego świństwa ze środka dopiero okazało się, że błona bębenkowa uległa perforacji - tj. najprawdopodobniej po prostu przegniła... Teraz, kiedy jest już czysto w uchu, to mała może oddychać uchem! - dziś dostała następny antybiotyk na 10 dni, kontrole co 2-3 dni i po paru tygodniach może się zrośnie.

Zaglądajcie i podnoście - proszę:
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9394818#post9394818

Posted

Kanzaj napisał(a):
A nasze małe Fifiontko przytyło kilogram! Waży 5,1 kg!
błona bębenkowa uległa perforacji - tj. najprawdopodobniej po prostu przegniła... Teraz, kiedy jest już czysto w uchu, to mała może oddychać uchem! - dziś dostała następny antybiotyk na 10 dni, kontrole co 2-3 dni i po paru tygodniach może się zrośnie.

Mojemu młodszemu synowi kilka razy się zarastała :lol: więc trzymam kciuki za Małą Fifi :loveu:
A i musze zważyć Dużą - chyba już waży z 10 kg :evil_lol:

Posted

beam6 napisał(a):
Mojemu młodszemu synowi kilka razy się zarastała :lol: więc trzymam kciuki za Małą Fifi :loveu:
A i musze zważyć Dużą - chyba już waży z 10 kg :evil_lol:

Kciuki trzymajcie koniecznie!
A jak mała będzie dalej pochłaniała takie ilości jedzenia i w takim tempie rosła na wadze, to ja się spodziewam za pare tygodni suni wielkości rotweilerka:cool3:!!!

Posted

Tak na poważnie.
Moje Młodsze Młode każdy katar kończyło albo zapaleniem ucha środkowego ( z pęknięciem błony bębenkowej i wypłynięciem ropy z ucha = zrosty na błonie) albo zapaleniem oskrzeli. Błona zarastała się każdorazowo i w końcowym efekcie w wieku kilku lat miał niedosłuch w 70%. Kilka lat leczenia w Instytucie Otolaryngologii Kliniki Matki i Dziecka w Warszawie na Kasprzaka zaowocowało 100% słuchem i nawet możliwością nurkowania.
A ponieważ Psy chorują podobnie jak ludzie wierzę, że Mała Fifi też odzyska zdrowe uszy. Nie będę sie upierała, żeby nurkowała. Uszy do góry :razz: - będzie dobrze :loveu:

Posted

beam6 napisał(a):
Tak na poważnie.
Moje Młodsze Młode każdy katar kończyło albo zapaleniem ucha środkowego ( z pęknięciem błony bębenkowej i wypłynięciem ropy z ucha = zrosty na błonie) albo zapaleniem oskrzeli. Błona zarastała się każdorazowo i w końcowym efekcie w wieku kilku lat miał niedosłuch w 70%. Kilka lat leczenia w Instytucie Otolaryngologii Kliniki Matki i Dziecka w Warszawie na Kasprzaka zaowocowało 100% słuchem i nawet możliwością nurkowania.
A ponieważ Psy chorują podobnie jak ludzie wierzę, że Mała Fifi też odzyska zdrowe uszy. Nie będę sie upierała, żeby nurkowała. Uszy do góry :razz: - będzie dobrze :loveu:

Na początku - nie brzmi to zbyt pocieszająco...:cool3:, tym bardziej, że nie wiem jak potraktowano by nas we wspomnianym Instytucie Otolaryngologii..:roll:, ale może jak sobie to nurkowanie odpuścimy :p...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...