Jump to content
Dogomania

OSTRÓW MAZOWIECKA- ok.400 psów!Prosimy o pomoc w adopcjach!zdj.-str.1517


Recommended Posts

Posted

Esperanza coś pisała o spanielopodobnym, wczoraj przyniesionym do schronu. Teraz, to chyba Fela i Esperanza wiedzą najlepiej jakie są psy, a jest ich podobno tysiąc nowych...:-(

  • Replies 16.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • idusiek

    1729

  • Fela

    1234

  • esperanza

    1002

  • ronja

    777

Top Posters In This Topic

Posted

Jest i spaniel (wiem, wiem, nie musi...). Taki 2-3 letni chłopak. Jacyś ludzie przywieźli 2 psy do oddania (i to jeszczre dziecku kazali je do boksu odstawić). Fela zrobiła dintojrę na całego, kazała kobiecie wejść na teren schro i zobaczyć w jakich warunkach psy zostawia...I się oczywiscie skończyło płaczem i zgrzytaniem zębów i oba psy zabrali. Podobno je po kimś'odziedziczyli', nie są ich bla, bla, bla... W każym razie nie mają warunków i chcą oddać.Fela ma do nich telefon.No, a tak w ogóle, to może Toffik...Hę?Toffik jest u Jayo chyba ciągle... No nie?

Posted

KingaW napisał(a):
no to o czym my tu jeszcze? Magdarynka, Ty dzwonisz, czy się wstydzisz?

Ja się nie wstydzę, tylko doświadczenia za bardzo nie mam w sprawdzaniu domków...:roll:

Posted

Magdarynko, to z tym wstydzeniem maiło być z okiem przymróżonym, o tak: ;-). Dawaj, dzwoń! Ja też nie mam doświadczenia, więc to bez różnicy, a Fela przecie nie moze wszystkiego. Toffik jest wielkości basseta... Czyli dłuższy ale i niższy od spaniela! A jakby pan coś nie tego na Toffika (chociaż priorytetem jest Toffi), ale ogólnie był O.K. to mu trzeba jakieś inne ze schronu przedstawić. Są na 100 i takie wzrostu spaniela. Poszukam na stronie i podpytam feli. Dzwoń z Toffikiem i wypytaj! Nie mów może, póki co, ze Toffi bez jajek, powiedz tylko o braku oka. I że mu możemy zdjęcie pokazać (wysłać to pewnie nie możemy bo facet nie ma pewnikiem maila). Szukam innych...

Posted

Ty mi tu od wiśni nie tego...:evil_lol:
Zadzwoniłam, ale do Feli...
Fela dzwoniła wczoraj i przedwczoraj, ale pan nie odbierał...
Zadzwoniłam tam kilka minut temu i gadałam chyba z jego synem...?
Dowiedziałam się, że zainteresowany pan jest obecnie na wsi, a poszukiwania pieska jak najbardziej aktualne :multi:
Pod koniec tygodnia ten pan, z którym teraz gadałam będzie jechał na wieś, do zainteresowanego pana i przekaże mu wieści. Zostawiłam namiar na siebie i poprosiłam, że gdy wróci do Warszawy, aby się do mnie odezwał, to zaproponujemy mu kilka psiaków do wyboru :)

Reasumując: domek aktualny, ale najprawdopodobniej od przyszłego tygodnia. Do którego psiaka uśmiechnie się szczęście...?

Posted

Spoko, spoko, się nie gniewam :)
Umówiłam się tak z Felą, ze gdy facet się do mnie odezwie, od razu alarmuję Felę i ona będzie prezentować psiaki, bo najwięcej o nich wie :)

Posted

Z ustów, z ustów, mi to Ciotka Lara wyjęła :lol!: !
A Asia z relacją z przewozu biednego kulaska się gdzieś na innym watku nie objawiła?
Bo mnie ciekawość zżera... Jak transport, co weci powiedzieli i w ogóle...
Coś wiemy na ten temat?

Posted

No a mnie już ciekawość zżarła, strawiła i wypluła. Niec nie wiadomo, Aśka telefonu nie odbiera...:shake:
Tyle wiem, że poza Felkiem kulaskiem przywiozła jeszcze szczeniaka, który trafił... do Klaudyny.
A Klaudyna pyta, dlaczego tylko jeden :crazyeye: .

Posted

Jestem wreszcie drogie kobitki, jestem!:p
Nie wiem od czego zacząć, to zacznę od przeprosin - przepraszam, nie zadzwoniłam dziś do tych państwa od Lucka2, nie dałam rady. Wróciliśmy późno i już było po 22, jak przeczytałam maila od Lary, nie wypadało dzwonić. Jutro będę ich ścigać od rana.

Wieści ze schro później, a teraz o gwieździe dzisiejszego dnia - naszym pięknym, wielkim, puchatym Miśku-Bryśku! (może być Bryś?).
Chłopak jest naprawdę duży :cool3: i aż mnie zatkało, jak to bydle zobaczyłam!:evil_lol: Myślę sobie "no ładnie, jak to cielsko zacznie skakac nam po samochodzie (a samochód i tak sam bez tego już skacze :lol: ) to wpadniemy do rowu i tyle będzie z tej wyprawy. Bo ja go w samochodzie nie utrzymam." Ale Bryś to pies - siła spokoju.:loveu: Na każdy kilogram jego masy przypada wiadro cierpliwości. W samochodzie od razu ułożył się grzecznie i ani myślał wysiadać czy choćby wstawać. Na pewno pewien wpływ na jego zachowanie ma złe samopoczucie - Bryś jest taki apatyczny, jakby to powiedzieć...niekontaktowy.Po prostu biernie pozwala wszystko ze sobą zrobić. Chyba jest u kresu sił... Faceci musieli go zapakować do samochodu, bo położył się za bramą schroniska i ani dygu. Trochę obawiałam się, jak zareaguje na takie przenoszenie, ale to naprawdę grzeczny, łagodny baranek.:loveu:
Całą drogę przeleżał na tylnym siedzeniu. Hefcik przydażył się pod Warszawą (ach te światła!:diabloti: Jak byśmy co chwila nie hamowali, to pewnie do końca by dotrwał w pełnej chwale). Smrodek był straszny, jak się potem okazało w lecznicy, także z powodu ropiejącej łapy.:-(

Po drodze przekazaliśmy Klaudynce kluska-szczeniorka (Felu, też potem dostałam od niej smsa, że szkoda, że tylko jeden bo mu smutno będzie.:-o :lol: Tak więc myślę, że na następny raz możemy śmiało Klaudynie cały kartonik przywieźć.;) :evil_lol: ). Wzięłam najmniejsze szczenię (chłopca)z tego miotu wilczkowatej suni, szczeniaki są oddzielone od matki, siedzą w zielonym. Została jeszcze jedna siostrzyczka i troje braciszków, do brania już teraz. Także szczeniaki tej drugiej suni, zamknięte z nią w zielonym, też nadają się już do adopcji. Wyglądają ok, mają słomę i chyba nie głodują, ale robale są na pewno. No i nie ma co czekać, aż je nosówa czy parwo weźmie, jutro wystawię maluszki na allegro. Fotki później.

Wracając do pięknego Brysia: ładnie dał się zaprowadzić do lecznicy i ze spokojem zniósł wszelkie zabiegi. Nie doczekaliśmy na rtg, bo przed prześwietleniem Bryś wymagał gruntownego wycinania kołtunów z ogona, zadka, brzucha, grzbietu, szyji, łap...Kołtun na kołtunie, coś strasznego! Wycinałam razem z wetem te babole, ale w końcu padłam i odesłali nas do domu. Myślę, że jeszcze jakieś 1,5-2 godziny zajęło im doprowadzanie psa do jakiegokolwiek stanu "użyteczności". Jutro zadzwonię zapytać o wynik prześwietlenia i leczenie. Na dziś wiem tyle: to dość zadawniony uraz, na pewno min.2-3 tygodniowy. W schronisku nie oglądałam łapy by psa nie zdenerwować dodatkowo przed podróżą (a z resztą co by te moje oględziny dały.)Łapa spuchnięta, ale poza tym nic nie widziałam, stąd mój optymizm gdy rozmawiałam z Tobą Monika. Niestety w lecznicy okazało się, że to straszny syf mówiąc bez ogródek.:oops: :-( Kości mogą być pogruchotane, bo wewnątrz łapy wytworzył się fatalny stan zapalny. Łapa jest twarda jak kamień. :shocked!: Wetka badała ją najpierw delikatnie, ale Byś nawet nie mruknął, zaczęła mocniej naciskać i nic.:crazyeye: Jedna wielka skamielina. To już tak napuchło, a wewnątrz jest chyba bardzo dużo ropy i bakterii, do tego może te zmiażdżone kości...No masakra.:-( Pies nawet już tej łapy nie czuje za bardzo... Na opuszce faktycznie dziura jak 5 zł, nie wiem jak głęboka. Ale wszystko na pewno rozstrzygną badania i choć ten mój opis wygląda dramatycznie, to po minie lekarzy wnioskuję, że łapinę da się odratować.

Chciałam tu wstawić wszystkie fotki, ale co się będę dublować, wrzucę je od razu na wątek Brysia (zaraz otworzę).
Tylko trzy dla ciekawskich ciotek :p
"Wsadzili mnie tu, no to siedzę. Nawet fajnie, tylko gorąco."


"Wchodzimy do lecznicy"


"A to cały ja - piękny i duuuży.:loveu: Tylko bardzo smutny. Pan wet to nawet powiedział, ze chyba takie imię tu dostanę, Smutny właśnie..."



Wszystkie kochane opiekunki i opiekunowie będą bardzo mile widziani na "tatarka".:p Zwłaszcza z workiem dobrej karmy, lub puszeczką dla rekonwalescenta, lub najlepiej garem gotowanego ryżu z kurczakiem.:razz: Piesio ułomek nie jest, to i zjeść na pewno potrafi. A choć wielki, to nie gruby, ciałka by mu się więcej przydało. Ja jutro nie wydolę, ale od poniedziałku co drugi dzień postaram się wpadać.

Posted

Asiu, ale Bryś już jest w schronisku. Bryś to przyjaciel białego Ptysia.
A to jest Felek - jako Felek już wcześniej wystąpił.
Pisałyśmy (esperanza i ja), że to rana po wnyku, na pewno ma sporo powyżej miesiąca. Ten pies już był w schronisku miesiac temu, już wtedy miał tę ranę na łapie.

Posted

Ło matko, a ja już się cieszyłam że takie ładne i orginalne imię wymyśliłam.:lol: No to niech będzie Felek... chociaż mi ten Bryś tak pasuje, dla mnie Brysiem zostanie. Na wątku za to Felkiem będzie.

Miesiąc z tą raną chodził, bosze!!!:placz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...