Toska Posted November 19, 2005 Posted November 19, 2005 Agnieszko , byłaś w schronisku u Barona ? co z nim ? wiesz coś więcej ? Pajunia chciała się o nim coś więcej dowiedzieć , może jest dla niego jakaś szansa ?!!! Quote
pajunia Posted November 20, 2005 Posted November 20, 2005 znalezc by sie cos znalazlo, czekam na dniach na odpowiedz, ale dobka by trzeba bylo przynajmnie do niemieckiej granicy przewiezc. Jak by to wygladalo? Zaczipowany i zaszczepiony. Quote
Ksera Posted November 20, 2005 Posted November 20, 2005 Baron nadal jest w schronisku. Nie widziałam, żeby wykazywał agresję do psów, sla ludzi łagodny. Tylna łapa wymaga leczenia, obawiam się, że operacyjnego. Więcej nic o nim nie wiem. Jeżeli chodzi o transport, ja nie mam na razie czym jechać. Jednak w piątek ma być o nim ogłoszenie w Dzienniku Polskim i mam nadzieję, że znajdzie się ktoś odpowiedni. Poza Baronem są w schronisku jeszcze 3 dobki (samce): 1. młody, wykastrowany samiec, łagodny dla ludzi, agresywny do psów, 2. młody, wyniszczony chorobą, łagodny, (ma raka odbytu), 3. młody, wychudzony, z licznymi bliznami po pogryzieniach, również łagodny. Nie mam dokładnych danych psów powyżej, ponieważ dzisiaj były w schronisku tłumy i nie miałam kogo poprosić, żeby w karty zaglądnął. Quote
Toska Posted November 20, 2005 Posted November 20, 2005 Ksera , dzięki za informacje ! Fajnie , że Baron będzie w "Dzienniku " -to jest duża szansa , że ktoś o dobrym sercu pochyli się nad jego losem .... Quote
Ksera Posted November 20, 2005 Posted November 20, 2005 Może to optymistyczne podejście, ale mam nadzieję, że wszystkie znajdą domki i może jeszcze zaproponujemy jakieś inne do adopcji. Nie odpuszczę żadnej chętnej i sensownej osobie ;). Quote
Toska Posted November 21, 2005 Posted November 21, 2005 Ksera, wierzę w Ciebie ! Może Baronowy zly los odmieni się już w piątek ?trzymam kciuki, żeby tak bylo !!! A co z tym mlodym , chorym , z rakiem odbytu ? leczą go jakoś , czy znowu nic ?nie wiesz ? Quote
Ksera Posted November 21, 2005 Posted November 21, 2005 Nie znam szczegółów, ale jest leczony. Jak dowim się więcej to napiszę. Quote
Toska Posted November 21, 2005 Posted November 21, 2005 Dzięki , będę czekać z niepokojem na wiadomosci ! Quote
Ksera Posted November 21, 2005 Posted November 21, 2005 Więc to jest tak. Baron trafił do schroniska już kulejący. Miał podejrzenie o zerwanie wiązadła, ale po prześwietleniu wyszło, że w nodze ma śrut. Wywiązał się stan zapalny, są zwyrodnienia. Kiedy uda si e zaleczyć stan zapalny wywiązuje się kolejny spowodowany przez śrut. Pies potrzebuje operacji i to podobno dość poważnej. Niek jednak nie jest w stanie powiedzieć czy zmiany zwyrodnieniowe pozwolą mu kiedykolwiek na normalne chodzenie. On naprawdę pilnie potrzebuje domku!!! Quote
Toska Posted November 22, 2005 Posted November 22, 2005 Tak bym chciala , zeby ktos dobry zabral go wreszcie ze schroniska ! wierzę caly czas , że się uda ! Baron w górę ! Quote
Toska Posted November 23, 2005 Posted November 23, 2005 Informacja o losie Barona ma być podobno w piątkowym "Dzienniku Polskim" . Oby to pomoglo mu znaleźć wreszcie swojego czlowieka ! Trzymajcie kciuki ! W tej "psiej"rubryce ktoś pisze zawsze takie wzruszające teksty , nie wiem kto , ale sami poczytajcie .... Quote
Guest Msand Posted November 24, 2005 Posted November 24, 2005 Oby sie udało! Kcikuasy ściskam. Taki fajny emeryt .... Jak sprawa z jego biodrem? Quote
koduchaben Posted November 24, 2005 Posted November 24, 2005 Oj też by się bardzo przydało nagranie do tv Quote
Toska Posted November 24, 2005 Posted November 24, 2005 Zobaczymy , co będzie po jutrzejszym artykule w gazecie - mam nadzieję, że los Barona wreszcie się odmieni !!! trzymajcie kciuki -to już jutro !!! Quote
Hanna R. Posted November 24, 2005 Posted November 24, 2005 Jeżeli Naczelny nie będzie miał żadnej urgensówki to bedzie mniej więcej tak : Dobermany szczególnej troski Historia smutna. Jak zwykle... Wśród wszystkich smutnych psich historii szczególne są te, w których pojawia się człowiek pozbywający się przyjaciela - psa w momencie, kiedy ten najbardziej potrzebuje miłości i opieki... W momencie, kiedy psie ciało zaczyna odmawiać posłuszeństwa, kiedy pojawia się widmo choroby. Właśnie wtedy, kiedy bezbronne wobec cierpienia zwierzę patrzy w oczy z nadzieja na pomoc i ulgę, otrzymuje -cos zupełnie innego ... Odtrącone, wyrzucone, pozostawione swojej rozpaczy i bólowi niejednokrotnie stają na progu śmierci samotnie... W schronisku przebywają cztery dobermany, szczególnie ciężko doświadczone przez los, wymagające opieki - i kontynuacji leczenia. Są bezgranicznie smutne, spokojne, zrezygnowane... Dobermany z Krakowskiego Schroniska proszą o ciepły dom i opiekę... Maja szanse zostać zdrowymi, radosnymi psami. Tylko trzeba im te szanse ofiarować... Wszystkie, konkretne informacje o psach można uzyskać pod numerem telefonu 0 692 457 660 Miłośnicy dobermanów - bardzo liczymy na Wasza pomoc. Pozdrawiam Anna Rupczewska-Banaś Quote
Toska Posted November 24, 2005 Posted November 24, 2005 Haniu , to Ty piszesz te wszystkie teksty ? zawsze są takie ...chwytające za serce i wzruszające . przyznam się szczerze , że w piątki zaczynam lekturę "Dziennika "wlaśnie od tej rubryki i zawsze żaluję , że nie mogę pomóc :cry: Quote
Hanna R. Posted November 24, 2005 Posted November 24, 2005 Możesz, możesz .. Przecież juz pomagasz - każdy robi to w sposób, który najlepiej potrafi 8) Poprostu pytaj dookoła - moze ktos Cie usłyszy ... Pozdrawiam Hania Quote
Guest Msand Posted November 25, 2005 Posted November 25, 2005 Zmotywować forum dobków chociażby do pomocy finansowej ... Quote
Ksera Posted November 25, 2005 Posted November 25, 2005 Jezzzzzzzu, Haniu to zły nr telefonu :( 692 457 669 to jest prawidłowy. Quote
Hanna R. Posted November 25, 2005 Posted November 25, 2005 Jezzzu - faktycznie ! Trudno. Pierwsza taka wpadka odkąd współpracuje z DZ.P. :cry: Omsknie się o jeden tydzień. Trudno - poprawka będzie w przyszly piątek. Tak zapisałam Twój numer ... Sorry... Quote
koduchaben Posted November 25, 2005 Posted November 25, 2005 Wszyscy pytamy, ale wiem że wiekszość z nas przyczyniła się do niejednej adopcji i mozliwości się wyczerpały ale to nie znaczy że trzeba się poddać, szukajmy... Quote
Toska Posted November 26, 2005 Posted November 26, 2005 i co teraz ? czy ktos zadzwonił na ten zły numer ? nie wiecie ? a czy ten artykuł będzie w gazecie jeszcze raz , czy może tylko sprostowanie ? szkoda , że tak wyszło ..... miałam nadzieję , że los Barona się odmieni ..... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.