mila_2 Posted September 29, 2005 Posted September 29, 2005 witam serdecznie...jestem tu nowa, ale myślę że znajdę wsparcie. Dokładnie tydzień temu odeszła moja najukochańsza sunia, Laćka - 13-letnia sznaucerka olbrzymka. Zmarła nagle nikt się tego nie spodziewał, że tak szybko to się stanie...stało się to w czsie urlopu, daleko od domu...tym bardziej to boli. Znałam Lacię od dwóch lat - bo to sunia mojego narzeczonego, a już wiem że to był ideał przyjaciela...chyba już nigdy nie trafimy na takiego psa...Przepraszam rozklejam się :cry: ['] Oddałam Tobie serce Laciu Quote
mila_2 Posted September 29, 2005 Author Posted September 29, 2005 a teraz więcej o Laci opowiem. Piękna, dobrze ułożona sznaucerka. Kochała spacery z nami oraz wszelkiego rodzaju podróże, nieważne czy to samochodem, tramwajem czy autobusem. Jej pasją była woda, mogła w niej siedzieć bez końca. Jeszcze w zeszłym tygodniu jak byliśmy w Bieszczadach jak zobaczyła strumyczek nie mogła sobie odmówić kąpieli w nim - położyła się w strumyczku - mimo, ze wody było po kostki:)...Przyjazna do ludzi i do innych zwierząt. Uwielbiała również tzw. mizianie. Nie było wieczora, żeby nie położyła się z nami na łóżku i nie domagała się pieszczot:) Mimo, że była już wiekowym psem doskonale pamiętała to czaego nauczyła się w szkole dla psów, do której chodziła będąc szczaniakiem. Była ideałem psa...zawsze o takim psie marzyłam. Quote
shirrrapeira Posted September 29, 2005 Posted September 29, 2005 mila wszyscy cie tutaj doskonale rozumieja, stracilam swego psa dawno temu, ale ciagle go pamietam. Jestes zawsze mile widziana pisz do nas jak najczesciej, moze pomozemy. Wyplacz sie to pomoze. A jak sie czuje Twoj narzeczony to jego pies. Musisz go teraz wspierac Quote
mila_2 Posted September 29, 2005 Author Posted September 29, 2005 przyzwyczajamy się obecnie do tej pustki co po Grubaśnicy naszej została. Wspieramy się nawazjem i wiemy, że Ona zawsze zostanie w naszych sercach. Z bólem serca patrzymy na pustą kanapę, która należała do Laćki...Ciałko jej zostało w pięknych okolicach, w Bieszczadach - jak mówiłam - zmarła nagle i nie mieliśmy możliwości przewiezienia Jej przez pół Polski żeby bliżej nas była... W planach mamy posiadanie psiaka i może właśnie Dogomaniacy nam w tym pomogą...ale to jeszcze troszkę, musimy odczekać, choć wkrótce pewnie odwiedzimy z konkretną propozycją podforum - psy w potrzebie... Quote
sota36 Posted September 29, 2005 Posted September 29, 2005 Witaj na tym forum. Niestety - coraz nas wiecej... Quote
mila_2 Posted September 29, 2005 Author Posted September 29, 2005 a oto Laćka...tak cieszyła się na nasz wspólny wyjazd w góry, gdzie Pana i pańcię miała mieć tylko dla siebie Quote
bellatriks Posted September 29, 2005 Posted September 29, 2005 [*][*][*][*][*][*]... :cry: :cry: :cry: przykro mi.. Quote
Alicja Posted September 29, 2005 Posted September 29, 2005 Tak mi przykro :( Niestety / albo może stety/ ale nie jesteście sami , jest nas tu takich opuszczonych , zrozpaczonych wiele :( Jesteśmy z Wami w te smutne nie kończące się chwile :( Za psiaczki [']']['] Quote
Vectra Posted September 29, 2005 Posted September 29, 2005 (')(')(') Trzymaj się ....Bradzo mi przykro z powodu Twojego pieska :cry: Quote
arima Posted September 30, 2005 Posted September 30, 2005 Witaj mila2 .Przykro mi strasznie z powodu Waszego pieska :cry: :cry: Psy zdecydownie za krótko żyją :cry: Quote
beria Posted October 2, 2005 Posted October 2, 2005 mila bardzo ci współczuję, tym bardziej, że my kiedyś też straciliśmy olbrzymkę. Dokładnie 22 lutego 1999 r. odeszło nasze czarne słoneczko. Berunia miała tylko ponad 6 lat. To był pies idealny. Po jej odejściu najgorsze były powroty do domu. Nikt nas nie witał, nikt nie cieszył, nikt nie czekał, nikt nie spał już z nami w łóżku... Po jakimś czasie zdecydowaliśmy się na nowego psa. Ale wybór był bardzo trudny, bo jaki pies może zastąpić psa idealnego? Świadomie nie chcieliśmy identycznej rasy, bo baliśmy się, że nowy olbrzymek nie będzie taki jak Beria, a my będziemy go stale z Nią porównywać i zbyt wiele od niego oczekiwać. Pojawiła się więc średniaczka-pieprzaczka, diabeł wcielony, ale kochany. Niby ta sama rasa, ale inna maść i rozmiar. W pewien sposób podobna, ale inna. Ale jak skończymy budowę domu, to już jakiś czarny olbrzym musi z nami zamieszkać. Spotkamy się z Nimi kiedyś za Tęczowym Mostem... Quote
szajbus Posted October 4, 2005 Posted October 4, 2005 Mila , nie jestes sama. Moja rodzina stracila Psonie 10 lipca . Zawsze zostanie w naszych sercach, myslach i z nami. Jest to dla nas bardzo trudny okres (zyla z nami 10 lat). Byla wspaniala i bardzo kochana. Jednak 1 wrzesnia adoptowalismy ze schroniska sunie po przejsciach. Rowniez swoim wygladem nie przypamina Psoni ( i bardzo dobrze). W jakis sposob zapelnila pustke. Jest ktos, kto cie wita. podejdzie, porzytuli sie do ciebie,kreci ci sie pod nogami i zaszczeka. Nie jest to to samo, ale kochamy ja bardzo. Nie zaluje swojej decyzji a byla podjeta doslownie w 5 minut. Dogomaniacy rozumieja moja rozpacz po stracie Psoni i moja milosc do Balbinki. To prawda, nasze psy ucza nas milosci, i dzis wiem , ze starczyloby jej jeszcze dla wielu innych psow.Kocham Psonie (choc jej nie ma fizycznie) i kocham Balbinke. Cieszy mnie jedno, ze biorac ja do domu uratowalam jedno psie zycie. Wiem jak wam ciezko i jeszcze dlugo bedziecie nosili bol w sercach , ale zycie toczy sie dalej i zapelnijcie to puste miejsce wokol siebie. Pozdrawiam. Quote
mila_2 Posted October 4, 2005 Author Posted October 4, 2005 dzieuję Wam za słowa otuchy...jest pusto, b. pusto. Wczoraj mówiłam Jackowi, że nie ma kto nawet ze mną chrupków jeść, ani kto zrobić przeglądu w torbie jak wracam do domu...Mimo, że upłynęło niewiele czasu i np. moja mama radzi nam poczekać z wyborem nowego psiaka, ale my nie możemy znieść tej pustki...niby wszystko jest podobnie, ale nie ma z kim iść na spacer, nie ma komu o ustalonej godzinie dać jeść, brakuje mi maniery Laćki jak po jedzeniu wycierała mordę w swoją kanapę:) W naszych sercach zawsze to będzie Pies z Marzeń, takiego jakiego zawsze chcialiśmy mieć i mieliśmy... P.S. Dziś jedziemy do niedalekiej miejscowości zobaczyć sznaucery... Pozdrawiam:) Quote
beria Posted October 4, 2005 Posted October 4, 2005 Rentgen torby z zakupami, wycieranie brody o kanapę, jeśli jeszcze Laćka spała na łóżku (ewentualnie obok) a na swoim "miejscu" zjadała przyniesione z miski łupy, to zupełnie jak moje dziewczynki. Kto raz miał sznaucera, chyba zawsze pozostanie wierny tej rasie. Mila zajrzyj proszę na tą stronę, http://www.sznaucery.rix.pl/. Ty straciłaś ukochanego psa, te sznaucerki straciły ukochanych ludzi. :cry: Dla Laćki ['] Quote
myszsza Posted October 7, 2005 Posted October 7, 2005 mila, trochę Cie znam z JM, uwierz, naprawdę wiem, co czujesz. prawie 3 miesiące temu odeszła Piesowa. Mamy teraz następną sunię, tym razem z przytuliska. Jesteśmy szczęśliwi, choć nigdy nie zapomnimy o Pumie. Ale znowu mogę napisać: "spacerując sobie z Piesową po wrocławskim Ołtaszynie...". I to jest najlepsze lekarstwo. Przygarnijcie jakieś spragnione człowieka psisko. Powodzenia i pozdrawiam serdecznie. Quote
Kati Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 bardzo mi przykro, śmierc ukochanego psa tak strasznie boli. Trzymaj sie. :cry: Quote
mila_2 Posted October 10, 2005 Author Posted October 10, 2005 Myszsza:-) miło mi, że i tu jesteś:-) Ty już pewnie wiesz - od niecałego tygodnia jesteśmy z Jackiem właścicielami szczeniaka - sznaucerki olbrzymki, czarnej - jak jej poprzedniczka. Niektórzy powiedzą, że to b. szybko "pocieszyliśmy się". Ale uwierzcie, nie wyobrażam sobie życia bez psa...wiem czeka nas teraz dużo wyrzeczeń ale powiem że to sama przyjemność. A wiem, że Laćka będzie czuwać nad swoją następczynią...i że na zawsze będzie Moją Najukochańszą... Pozdrawiam Quote
myszsza Posted October 12, 2005 Posted October 12, 2005 mila_2 napisał(a):Niektórzy powiedzą, że to b. szybko "pocieszyliśmy się" mila, ja tylko żałuję, że tak długo czekaliśmy, na tyle długo, że poczuliśmy wygodę życia bez psa: żadnych spacerów o świcie, podczas deszczu, szarugi, w czasie imprezy... Ale dom bez psa (i kota :)) jest jakby niepełny. Pozdrawiam bardzo serdecznie Ciebie i rtg i waszą sunieczkę. Nie wiedziałam, lecę poczytać. A tak w ogóle, na dogo i miau jest cała masa bojowników. :cmok myszsza Quote
Elastyna Posted October 12, 2005 Posted October 12, 2005 mila_2 napisał(a): od niecałego tygodnia jesteśmy z Jackiem właścicielami szczeniaka - sznaucerki olbrzymki, czarnej - jak jej poprzedniczka. Niektórzy powiedzą, że to b. szybko "pocieszyliśmy się". Ale uwierzcie, nie wyobrażam sobie życia bez psa... Pozdrawiam Mila Uwierz, nikt napewno nie uważa, że za szybko sie "pocieszyliście". Dla kazdego ten czas jest różny, ja czekałam pełna bólu na nastepnego psiaczka 3 m-ce i był to najsmutniejszy okres w moim życiu :( Nie wolno Nam myslec w takim przypadku co pomyśla inni. Tylko My znamy Nasz ból i wiemy kiedy nadchodzi "ten" czas. Nasze Psiaki które odeszły wiedzą jak bardzo są kochane i napewno sa zadowolone, że przyjmujemy pod swój dach kolejne psie serduszko :) Gratuluje wyboru i życze wielu cudownych chwil z psiaczkiem. Pozdr Quote
mila_2 Posted October 12, 2005 Author Posted October 12, 2005 wiecie - praktycznie co noc przed snem modlę się i oddaję Laci pod opiekę naszą malutką jeszcze sznaucerkę. Powiem Wam - boję się, boję się że mogę popełnić jakiś błąd, zignorować jakiś element i spowodować, że stanie się coś złego. A tego bym chyba już nie przeżyła. Dlatego jak Beta spi wsłuchuję się w jej oddech czy aby nie jest za szybki i za płytki, jak się bawi uważam żeby się nie "przemęczyła", itp itd. Jacek uważa, że lekko mi oddbiło. Mówi, że za dużo czytam i za bardzo się martwię...ale tak się boję...nic na to nie poradzę Quote
sota36 Posted October 12, 2005 Posted October 12, 2005 TO NORMALNE- U MNIE JEST TO SAMO - DRZE O MALUCHA (LADNY MI MALUCH - 15 MIESIECY I 35 KILO ZYWEJ - O JAK ZYWEJ - WAGI) . tO MOJ POCIESZEK. JESLI cI TO POMOZE, TO JA PO ODEJSCIU aTOSA - NIE CHCIALAM MIEC JUZ PSA 9CO ZA IDIOTKA ZE MNIE BYLA), MAZ POSTAWIL NA SWOIM, WETERYNARZ MNIE WYSMIAL I JUZ NASTEPNEGO DNIA ZAMIESZKAL U NAS MLODY - I CHOC BARDZO , BARDZO BRAKUJE MI tONIA, TERAZ OPIEKUJE SIE I KOCHAM aGATA - ZYCE ZNOW NABRALO SENSU I BARW, A MOJA pASKUDA 9tONIO) PILNUJE TEGO CALEGO CHARMIDRU ZGORY, BO PSY... IDA DO NIEBA!!!! Quote
Alicja Posted October 12, 2005 Posted October 12, 2005 mila 2 nie mogłaś zrobić inaczej , ktoś kto miał raz zwierzaczka i go stracił nie potrafi juz żyć pęłnią życia bez niego . Ja pojechałam po Ozyego 3 miesiące po śmierci dokładnie w 3 miesięcznicę śmierci Harleya .Drogę do domu Ozzulca przepłakałam bo miałam wyrzuty sumienia :( A czas tych 3 miesięcy był najsmutniejszym okresem w naszym życiu , okazało się że nie mam gdzie iść , w co się ubrać tak normalnie a nie na psi spacer . W nocy w myślach rozmawiam z moim Harleyem który odszedł 3 sierpnia 2004 roku Quote
myszsza Posted October 12, 2005 Posted October 12, 2005 mila, jest coś magicznego pomiędzy odeszłym psem i obecnym. Grita układa się w naszym bardzo dużym domu dokładnie w miejscach ulubionych przez Pumę. Zmusiła mnie do zmiany położenia legowiska - ma być tam, gdzie było pumiaste. Na pierwszym spacerze po Ślęży, spośród wielu ścieżek, puszczona wolno, wybrała tę, którą chodziliśmy przez 10 lat. Wierzę, że nasza starsza suka uczy młodszą. Może to wydawać się zabawne, ale to fakt. Daty: 11 sirpnia 1993 - w naszym domu zamieszkała Puma. 11 lipca 2005 - odeszła Puma 11 września 2005 zamieszkała z nami Grita. Quote
Elastyna Posted October 13, 2005 Posted October 13, 2005 Mila powtórzę za dziewczynami, ale tak jest :) Ja także nasłuchiwałam jak oddycha moja nowa Suńka, jakie robi koopki ;) , ile zjada itp. W nocy wstawałam i zaglądałam do kojca. Ale to tylko świadczy o Naszej dojrzałości wobec zwierząt, której miedzy innymi nauczyły Nas Nasze kochane pożegnane Psy. Z czasem wszytsko zacznie się normalizować :) Moja Fancia za kilka dni będzie miała 7 m-cy i juz widze lekka poprawę ;) tzn. nie "panikuje"wetowi ;) Bo facet czasami miał jak Nas widział minę w stylu "co tym razem wymyśliły te kobiety?" ;) Ale i tak wole dmuchac na zimne. Głaski dla Malutkiej :) Quote
mila_2 Posted October 13, 2005 Author Posted October 13, 2005 Beta wybrała sobie również 2 miejsca w którym Laćka lubiła leżeć, no nie licząc że Laćka najbardziej ze mną i Jackiem lubiła leżeć. Mała jest jak na razie "dziwna" pod tym względem - nie przytula się do nas. Jak już się na łóżko wdrapie to kładzie się w nogach...no ale może minie jej to z czasem :wink: ale mówię Wam, ciężko mi...eszzz Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.