saskia Posted May 3, 2006 Posted May 3, 2006 Wszystkie informacje od dłuższego czasu układają się w jedną całość. WYstarczy poszperać w wątkach. Irma, bardzo Ci współczuję Quote
ARKA Posted May 3, 2006 Posted May 3, 2006 saskia napisał(a):Wszystkie informacje od dłuższego czasu układają się w jedną całość. WYstarczy poszperać w wątkach. Irma, bardzo Ci współczuję Z pozycji, jako posredni TYLKO, uklada sie w calosc. Pajuniu, czy z ktorokolwiek osoba, ktorej oddawalas psa(sprzedawalas?) OSOBISCIE, podpisywalas umowe, jaka? Quote
Camara Posted May 3, 2006 Posted May 3, 2006 irmo... nawet nie wiem co napisać, wiesz jak bliski jest mi Perro. MUSZĘ WIERZYĆ, że mimo tego wszystkiego :shake:, nie dzieje mu się krzywda Quote
zaba14 Posted May 3, 2006 Posted May 3, 2006 Pajunia szczerze Ci powiem że coraz bardziej zaczynam watpić w to co piszesz .. :-( takie rzeczy da się wyjaśnić w postaci JEDNEGO posta, nie trzeba pisac kilku stron, ja też dostałam od Ciebie jakiegoś maila w sprawie naszej Myszki i cisza.. :-( CO DZIEJE SIĘ Z NASZYMI POLSKIMI PSAMIE ?! Quote
eurydyka Posted May 3, 2006 Posted May 3, 2006 irma, ja moge zadzwonic do tej kancelarii, chociaz faktycznie to oni, a wlasciwie nowi wlasciciele musza sie z Toba skontaktowac gdybys chciala jakiejs pomocy to daj znac na PW, to zle wyglada wszystko Quote
eurydyka Posted May 3, 2006 Posted May 3, 2006 jeszcze sprawdz z Marka umowe Maskotki, bo jesli dobrze kojarze, to ta umowa sie pojawila po jakims czasie, ale nie mam pojecia na jakie nazwisko dziewczyny prawdopodobnie beda w Azorku w sobote, to by mogly sprobowac sprawdzic co tam jest wpisane Quote
pajunia Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 Bylam juz wylogowana z dogo i nie chcialam juz wiecej pisac. Wczoraj dostalam Maila od jednej z dogomaniaczek, ktora zwrocila mi uwage na kontynuacje tego watku, przeczytalam i teraz chce jeszcze ostatni raz glos zabrac i wszystko podsumowac. [SIZE="3"]Irmo, nie do mnie nalezalo podpisywanie umowy adopcyjnej w twoim imieniu. Pies byl twoj i twoim obwowiazkiem bylo, przed wydaniem Perra ta umowe zawrzec z nowymi wlascicielami, trzeba bylo ja dac temu panu, ktory od ciebie Perra zabral, aby on ja podpisal w imieniu nowych wlascicieli, lub aby nowi wlasciciele po podpisaniu tobie ja wyslali. Gdybys to zrobila, nie byloby teraz tej "wspanialej" dyskusji. Ja jedynie domek znalazlam, skontrolowalam przedtem, nawet dostalas zdjecia domku, nim tam Perro pojechal. A to, ze nowy wlasciciel dostal nawrot raka i nie mogl dluzej psa trzymac, to jest przykre dla nich bardzo. Oni sie Perrem bardzo zajeli, pokochali i dla nich bylo bardzo ciezko Perra oddac. I Perro, jak pisalam na poczatku o jego adopcji,, byl na poczatku nielatwy, jego milosc byla tak bezgraniczna, ze ci ludzie oka w nocy nie zmruzyli, gdyz on ciagle chcial byc przytulany. Przychodzila do nich do domu prywatna behawiorystka, aby go szkolic, o wszystkim wiedzialas, gdyz pisalam na watku i tobie opowiadalam. Szukali dla niego najlepszego domku i znalezli. Perro ma bardzo dobrze, gdybys dopilnowala podpisania umowy , nie byloby problemow z danymi nowych wlascicieli. Sama jestes sobie winna, ale latwo na mnie wine zrzucic. I te wszystkie wyrazy wspolczucia dla Irmy, to groteska. Pies ma dobrze, ma dobry domek, czy nie o to chodzilo. Kontakt podany do adwokatki, ktora wszystkim sie ma zajac, lacznie z odwiedzinami Irmy w domu Perra. [SIZE="3"]Do Dorothy- widze, ze chetnie zabierasz glos w nagonkach na mnie, chcialabym ci przypomniec o dobku z Wegrowa. Obiecalas juz w styczniu, ze go zabierzesz, niby kontaktowalas sie z Simona z Dobermanhilfe, . Namiary mialas wszystkie podane, dobek czekal od stycznia, abys go zabrala. Wielokrotnie kontaktowalas sie w tej sprawie z Tanitka, na temat terminu wyjazdu. I co? I nic. Gdybym ja sie za to nie zabralaa, dobek by chyba nastepnych pare lat, jeszcze w schronie czekal, na zabranie go przez ciebie. To dzieki mnie dobek ma domek, mimo, zes ty obiecywala go zabrac, zdjecia z nowego domku sa wklejone na watku. Wszedzie pisalas, ze chcesz pomoc finansowo, ale gdy ci zaroponowalam, abys choc jedna surowice wyslala, to napisalas, ze nie masz na to pieniedzy,gdyz jedno opakowanie ca. 35,-€ kosztuje. A ja potrafilam 34,5 opakowania zalatwic i wyslac ( czesc byla zesponsorowana) do Wielunia, Radomia, Mielca i Ostrowia . I wiele psom sie zycie uratowalo i zyja. Ale tego widocznie nikt nie bierze pod uwage. Tak samo [SIZE="3"]Msand, gdy na swieta Bozego Narodzenia wyjezdzalam, dalam ci rowniez namiary na Simone, aby zalatwic innym dobkom min. Sancie wyjazd. I co ? I nic nie zalatwilas. Santa w ciaze w schronisku zaszla, ja stawalam na glowie, aby jej maluszkom zycie uratowac i ja tu przywiezc, dzieci urodzila, wychowuje, jak na jej watku Roma pisze, ktora ja tam odwiedza, ma sie dobrze. Ale ty nie masz nic lepszego do pisania, iz twoje zaufanie stracilam, trzeba bylo samemu cos zrobic, szansa byla, czemu tego nie zrobilas? [SIZE="3"]Do Saski poniewaz masz tyle watpliwosci co do moich adopcji i wszystko uklada ci sie w jakas paranoidalna calosc, proponuje sie przekonac i wsadzic tylek do autobusu ( kursuja codzienne) i tu przyjechac, aby sie przekonac,, gdzie Gardek jest i jak mu sie powodzi, w przeciwnym wypadku niedlugo bedziesz pisac, ze go na smalec przerobilam. [SIZE="3"]Zaba, juz ci na priwa napisalam,, teraz wracajac do twojego pytania, gdzie sie podzialy polskie pieski. Proponuje wejsc na te watki o psach, ktorym ja domki znalazlam. O wszystkich pisalam, na bardzo wielu sa zdjecia z nowych domkow, ostatnio wkleilam zdjecia Kremowki z Mielca, Bezy i dobka z Wegrowa, Igy z Kielc ( jeszcze na tymczasowce), sa zdjecia Maskotki, starego jamnika z Mielca, Klary, i wielu innych. Jak rowniez wiadomosci o tych psach. Nie wyladowaly w zadnych laboratoriach i schroniskach niemieckich, jak uwaza Saskia. Mam do nich staly kontakt. [SIZE="3"]Do Arki moje umowy adopcyjne sa osobiscie podpisywane przez wlascicieli, i dla wyjasnienia zaczynajacego sie znowu smrodu Ekardas. Tak, te wszystkie ostatnio przeze mnie wyadoptowane pieski maja mnie w umowie, jako wlasciciela, z tego bardzo prostego powodu, abym ja miala te dane tych nowych wlascicieli, i aby umowa adopcyjna dawala mi mozliwosc skontrolowania, lub zaciagniecia wiadomosci o psach. I aby nie wyszla np. taka sytuacja, jak z Perrem, gdzie zadna umowa adopcyjna nie byla przez Irme spisana, i teraz nowa pani Perra nie chce mi ( jedynie Irmie ,przez adwokata) swojego adresu dac. Wracajac do tematu innych pieskow. Czy ktokolwiek z was zdaje sobie sprawe, ile czasu, energii, kosztow, ludzkiego wysilku zajmuje znalezienie dobrych domkow, sprawdzenie ich, zalatwianie transportow. Ansie i Sebastian, ktorzy ostanio pieski przywiezli, byli 36 godzin w drodze bez spania, bylam z nimi w ciaglym kontakcie, wyszlo w drodze bardzo wiele problemow, musialam wszystko stad koordynowac, trzy noce nie spalam, ludzie po pieski do mnie przyjechali z roznych czesci Niemiec, jedna para przyjechala po dwa pieski z Hamburga, jechali 800 km w jedna strone, czy Ansie i Sebastianowi nie naleza sie jakies slowa uznania. Wyglada na to, ze nikomu z nas. Bo my pieski chyba na mieso lub smalec przywiezlismy. Nie chce wspominac o tych transportach z darami, ktore dzieki mnie do roznych schronisk pojechaly. Gliwice, Wielun, Ruda Sl, o wyslanych darach do Mielca, Sycyna. O przywiezionych przeze mnie darach do Gdyni i Lodzi. Euredyka, umowa o Maskotke jest zawarta miedzy schroniskiem i nowym wlascicielem. prosilam juz Marke, aby ta umowe znalazla i na forum przedstawila. Dzieki Wam wszystkim za takie podsumowanie mojej pomocy, dzieki Wam i waszym dyskusjom, nie wydano mi sun szczennych i szczeniakow z Sosnowca. Chcialam je nie do Niemiec zabrac, tylko na moje rancho, aby matki i dzieci mogly przezyc, jechalam 700 km po nie, na darmo, -uspiono maluchy. A teraz ja was podsumuje, jestescie pozbawione zdrowego rozsadku, fanatyczne, idziecie owczym pedem, gdy jedna cos napisze, wszystkie z was musza glos zabrac, nie znajac sprawy, tylko aby sie zaprezentowac w dyskusji pt: " Zniszczyc Pajunie". Dziwnym trafem te watki w krotkim czasie rosna do wielkosci mamutowych. Zaden watek o pomocy psom nie osiaga takiej wielkosci, jak te nagonki na mnie. Gdzies macie dobro zwierzat, jestescie w moich oczach ( oczywiscie nie wszystkie, jest jeszcze sporo zdrowo myslacych na dogo) tylko pseudo obroncami zwierzat. Ja bardzo zaluje, ze kiedys sie na dogo zameldowalam, nie zaluje niczego, czego zrobilam, pomagajac psom. Wiem, ze wiele psow dzieki mnie ma dobre domki. I moga zapomniec horror schroniskowy. Szkoda, ze inne juz tego szczescia nie beda mialy. Wiele, dzieki wyslanej przeze mnie surowicy, moze dalej zyc. Dziwne, ze jeszcze polne ( trujace kwiaty) do glosu nie doszly, ale na pewno dzis cos napisze. Ja prawie 20 lat psom pomagam, wyciagalam psy z Pererras hiszpanskich, z Turcji i innych krajow. Nigdy mnie nie spotkalo, cos takiego , jak od Was. Zalezalo mi na polskich psach, ale, jak widac, wam zalezy bardziej na tym, aby mnie zgnoic, zniszczyc, falszywie posadzac. Nie chce byc ordynarna, ale ja mam was wszystkich w glebokim powazaniu. Teraz sie ostatecznie wylogowuje, juz nigdy na dogo nie zagladne, nie odpowiadam na zadne priwy. Jesli ktos chce kontakt , moze pisac na moj adres mailowy jamniczka@aol.com. Jesli bede chciala, to odpowiem. Zegnam Quote
Dorothy Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 [quote name='pajunia']Do Dorothy- widze, ze chetnie zabierasz glos w nagonkach na mnie, chcialabym ci przypomniec o dobku z Wegrowa. Obiecalas juz w styczniu, ze go zabierzesz, niby kontaktowalas sie z Simona z Dobermanhilfe, . Namiary mialas wszystkie podane, dobek czekal od stycznia, abys go zabrala. Wielokrotnie kontaktowalas sie w tej sprawie z Tanitka, na temat terminu wyjazdu. I co? I nic. Gdybym ja sie za to nie zabralaa, dobek by chyba nastepnych pare lat, jeszcze w schronie czekal, na zabranie go przez ciebie. To dzieki mnie dobek ma domek, mimo, zes ty obiecywala go zabrac, zdjecia z nowego domku sa wklejone na watku. Wszedzie pisalas, ze chcesz pomoc finansowo, ale gdy ci zaroponowalam, abys choc jedna surowice wyslala, to napisalas, ze nie masz na to pieniedzy,gdyz jedno opakowanie ca. 35,-€ kosztuje. A ja potrafilam 34,5 opakowania zalatwic i wyslac ( czesc byla zesponsorowana) do Wielunia, Radomia, Mielca i Ostrowia . I wiele psom sie zycie uratowalo i zyja. Ale tego widocznie nikt nie bierze pod uwage. Dobka nie zabralam bo mialam osobiste powody o ktorych wiedziala cala dogomania, mianowicie adopcja i smierc Mazaka, a potem Hossa i Bunia ktore wzielam do siebie. Mialam do wyboru wiezc dobka, dla ktorego i Simone nie mogla znalezc w mojej okolicy domu zastepczego (mialabym go wiezc na polnoc te ...set kilometrow?? Ja mam troche na glowie, psy, konie, dziecko ktore chodzi do szkoly, i malo czasu zeby wedrowac po Niemczech, prosilam o domek kolo Monachium a z tym byl wieki klopot, ponadto ja nie umialam jak Ty to robisz zarzadac zwrotu kosztow transportu i jezdzenia 2000 km) moglam tez wiezc psa ktoremu JA moglam dac dom, a konkretnie dwa, a nawet trzy, Mazaka, a potem po jego smierci Hoske i Bunie. Co mialo byc wazniejsze dla mnie? Dobek? Czy te trzy psy ktorymi JA osobiscie sie zajelam i zostaly u mnie?? Owszem nie mam kasy na surowice, w stajni zarabiam 600 euro z czego 400 idzie na oplate koni. Uwazasz ze stac mnie na surowice? Jesli chodzi o reszte surowice - pajuniu jestem dyskretna i nie powiem co powiedzialas mi przez telefon o finansowaniu surowice ktora poslalas do Polski. Dlaczego rozliczasz mnie z mojej pomocy psom przechwalajac sie ile Ty pomoglas, skoro na kazdym watku w ktorym jest Twoj udzial pojawia sie afera?? To nie jest normalne i budzi podejrzenia, i kazdy pracuje na swoj wlasny los i na opinie, jaka maja o nim ludzie. Zarzuc mi cos jeszcze chetnie odpowiem. D Quote
Guest Msand Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 pajunia twoja wypowiedz jest długa i nic nie wnosząca. Jak dla mnie nie ujwaniłas nic co mogłoby ciebie oczysćić z podejzreń. Widzę, że jedyne co potrafisz robić to obarczac idiotycznymi pretensjami innych. Tak samo Msand, gdy na swieta Bozego Narodzenia wyjezdzalam, dalam ci rowniez namiary na Simone, aby zalatwic innym dobkom min. Sancie wyjazd. I co ? I nic nie zalatwilas. Santa w ciaze w schronisku zaszla, ja stawalam na glowie, aby jej maluszkom zycie uratowac i ja tu przywiezc, dzieci urodzila, wychowuje, jak na jej watku Roma pisze, ktora ja tam odwiedza, ma sie dobrze. Ale ty nie masz nic lepszego do pisania, iz twoje zaufanie stracilam, trzeba bylo samemu cos zrobic, szansa byla, czemu tego nie zrobilas? Msand odpowiada: Nie wiem komu dawałaś kontakt z Simone, ale ja go nie dostałam. Dostałam natomiast email do jakiegoś faceta z bawarii, który miałbyc rzekomo zainteresowany "przygarnięciem" dobermana. Miałam wtedy pomóc Karmelowi i cieszę, sie na dzień obecny, że doddy temu zapobiegła. Między innymi Sancie??? - przez Simonę???? Daj spokój - zadzwoniłas do mnie z rewelacyjnymi wieściami, że nie pozwolisz na uśpienie ślepego miotu stad tez czy moge cie skontaktowac z beataj bo znalazlas super pensjonacik z 20 psami i 4 osobowa obsluga w niemczech, gdzie pozwola sie sancie oszczenic. Poniewaz ze mna jak z dzieckiem polecilam cie jeszcze beacie. To co wyszlo na jaw po fakcie, łącznie z tym jak potraktowalas beatę po jej telefonie do miejsca pobytu santy - to mnie pzrerosło. Pensjonat okazał się być schroniskiem - o czym dowiedziałam się od niemców, których poprosiłam o pomoc w odszukaniu takiego miejsca, a po przesłaniu mi 'życzliwego" linku do schroniska mogłam poczytac o ich upadłości finansowej i apelu o pomoc oraz posaidaniu 160 zwierząt na 36 miejsc. I nie było blisko granicy ale ciężarna santa odbyła podróz 1500 km? To jest dbanie o dobro psa? Żal mi dziewczyn i wiele osob z forum dobermanow pomagalo Sancie i wiekszosc sie zaangazowala nie tylko emocjonalnie. Stąd też w monitorowanie Santy została włączona jeszcze jedna niezalezna strona i na ich informacjach polegam. Czemu tego nie zrobiłam? Bo skończyłam się bawić w pośredniczenie i jedyne co robię w tej chwili to nawiązuję oficjalne kontakty z organizacjami niemieckimi w celu naświetlenia mi przepisów prawnych - bo jak do tej pory mogłas bazowac na mojej niewiedzy - co nie zwalnia mnie z odpowiedzilaności za te psy, do wywozu których pzryłożyłam rękę i je w końcu odnajde - wczesniej czy pózniej. Poza tym mam jeszcze do porozmawiania na konkretny temat z osobą, która w moich oczach oczerniałas jako handlarza, a która sie okazuje miec prawny status organizacji i tez chce mi wiele informacji wyjasnić. Nie omieszkam o tym poinformowac wszystkich. Mowie do reszty dogomaniaków - prosze sprawdzać wasze kontakty u żródeł tzn. orgnizacji na jakie się wasz pośrednik powołuje - ja tego nie robiłam. A macie prawo do informacji i nikt waszej prosby nie zignoruje. Jezeli jestescie zainteresowani pomoca bezposrednia z organizacji podam wam linki gdzie szukac i jak przedstawiac Niemcom sprawe. Natomiast skomentuje co piszesz do Irmy: Zdaje się, że ten motyw działania znam bardzo dobrze. Czy kardas kazałas pisac umowę adopcyjną? Mowilas mi ze ewa sama bez twojej wiedzy wydala paszport na twoje nazwisko - czym cie zaskoczyla - a teraz DO ARKI piszesz coś innego. Wszystko leżało w twojej gestii, a ekardas nigdy nie miała do czynienia z adopcjami za granicą iwęc nie ma pojęcia o załatwianiu takich spraw. Podobnie chyba jak Irma prawda??? Wykorzystałas ich niewiedzę! I niestety nie jest obowiązkiem Irmy ściganie Niemców po Niemczech za papierami ale twoim jako że się podjęłąś pośredniczenia - sama o tym piszesz. Irma nie jest sobie sama winna - zdaje się od listopada nie pzrekazywałas jej informacji mimo prósb gdzie jest pies??? TO JAK MIAŁA GO SZUKAĆ??? SKĄD MOGŁA WIEDZIEĆ CO SIĘ DZIEJE Z PERRASZKIEM??? Co do ewy - dlaczego jej nie podałaś danych kontaktowch, dlaczego jako człowiek wairygodny nie przedstawiłaś jej kopii umowy adopcyjnej - żeby uspokoić jej sumienie - że masz nad tym wszystkim kontrolę?? Dziwi cie jej lament? Mnie w ogole. Quote
Guest Msand Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 I kto tu mowi o odebraniu Perraszka? po co ceregiele z adwokatami? Prosze bardzo niech adwokat kontaktuje sie z Irmą - Irma nie ma teakiego obowiązku. Dziwi mnie, że obecni właściciele nie dążyli do rozwiązania sprawy poki nie pojawily się wątpliwości Irmy? I co to za bzdura, że Perro nie był szczepiony? Nie widzieli paszportu? Jak mógł bez szczepien przejśc granice? Kto by wydał paszport? Quote
saskia Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 Ja powiem tylko, ze zarzuty do mnie są juz tak absurdalne, że az mnie rozbawiły. Jaki Gardek? Ten, w którego wątku dwa razy napisałam, że proszę o informację, gdzie jest pies? :crazyeye: CZy ja w jakimkolwiek miejscu zarzucałam ci, ze trzymasz psy w schroniskach niemickich?:crazyeye: Ehhh Ja juz w tematach pajuni wypowiadać się nie będę, bo to poniżej mojego poziomu. Ode mnie ta osoba zadnego psa nie dostanie i koniec Quote
Guest Msand Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 Miałam zamilknąć, ale też tego nie zostawię bez swojego komentarza: A teraz ja was podsumuje, jestescie pozbawione zdrowego rozsadku, fanatyczne, idziecie owczym pedem, gdy jedna cos napisze, wszystkie z was musza glos zabrac, nie znajac sprawy, tylko aby sie zaprezentowac w dyskusji pt: " Zniszczyc Pajunie". Dziwnym trafem te watki w krotkim czasie rosna do wielkosci mamutowych. Zaden watek o pomocy psom nie osiaga takiej wielkosci, jak te nagonki na mnie. Gdzies macie dobro zwierzat, jestescie w moich oczach ( oczywiscie nie wszystkie, jest jeszcze sporo zdrowo myslacych na dogo) tylko pseudo obroncami zwierzat. Ja bardzo zaluje, ze kiedys sie na dogo zameldowalam, nie zaluje niczego, czego zrobilam, pomagajac psom. Wiem, ze wiele psow dzieki mnie ma dobre domki. I moga zapomniec horror schroniskowy. Szkoda, ze inne juz tego szczescia nie beda mialy. Wiele, dzieki wyslanej przeze mnie surowicy, moze dalej zyc. Czy naprawdę wierzysz w to co piszesz? My robimy zbiorową nagonkę? Rozumiem, że za "nagonkę" mógl być odbierany wątek "Pomoc z zagranicy" ... Hmmm czy celowo nagle wszyscy przeszli za linię wroga? Pseudoobrońcy? ciekawe? A kto tu się licytuje ilu psom pomógł - ja nie mam licznika i tego nie liczę. Wiem tylko, że nawet jeśli próg mojego domu przekroczyły tylko dwie sieroty, które teraz mają kochające domy to dla mnie jest dużo i jesliby kazdy z nas przygarnął do siebie chociaż jednego psa to w ten sposób uratowano życie tysiącom. I to jest pseudopomoc? Ja chcę wierzyć, że te psy, które zabrałas dzieki naszemu pośredniczeniu maja dobrze. Ale ile można pozwalac na szarpanie własnego zaufania? Ja nie oczekuje, że ktoś mi wystawi pomnik ani nawet będzie kojarzyć z pomoca dla zwierząt. Ja prawie 20 lat psom pomagam, wyciagalam psy z Pererras hiszpanskich, z Turcji i innych krajow. Nigdy mnie nie spotkalo, cos takiego , jak od Was. Zalezalo mi na polskich psach, ale, jak widac, wam zalezy bardziej na tym, aby mnie zgnoic, zniszczyc, falszywie posadzac. Nikt cie z 20 lat działalności nie rozliczył - raptem z niecałego roku i 90% dostało czkawki i nie jednemu cierpnie na plecach skóra. Wiesz to miło, że akurat wspomniałaś o niszczeniu czegokolwiek. Bo własnie w tym dośc i tak ciasnym gronie w kwestii pomocy bezdomnym każdy wzajemnie siebie traktował ze 100% zaufaniem - teraz dzięki to kolejno ujawnianym rewelacjom rzekomo poprzez grupę, która ma na celu ciebie oczernić, doszło do tego, że ci którzy z pełnym zaufaniem podchodzili do kazdej pomocy teraz będa 10 razy dłużej myślec i niepotrzebnie się 50 razy zastanawiać czy ufac czy nie. Wiesz kto na tym ucierpiał - nie my ... ale własnie psy, którym poświeciłaś życie. Quote
ekardas Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 Jest takie powiedzenie pajuniu powinnas pamiętać urodziłaś sie tu "Krowa która dużo ryczy malo mleka daje" ten szum, to twoja osobowosc zachwiana, to wreszcie atak z twojej strony, po co? żle Ci było, za mało zarabiasz? pamietaj ze psy to stworzenia Boże -on Cię z nich rozliczy jeśli, nie uda sie nam- Quote
irma Posted May 6, 2006 Posted May 6, 2006 nie było mnie do wczorajszego wieczoru w zasięgu komputera a wczoraj nie mogłam wejść na dogo w temacie Perra w zasadzieżadnych zmian mam informację z Niemiec, że pies o jego nr chipa nie zostal zgłoszony w niemieckich bazach danych - i to wszystko niestety ze mną oczywiście nikt się nie kontaktował a ja tez niestety ze względów zawodowych musiałam niespodziewanie wyjechac i nie napisałam do p. Reckin co mam nadzieję dzisiaj uczynię i co posunie do przodu sprawę Perraszka Quote
wandul 66 Posted May 8, 2006 Posted May 8, 2006 prześledziłam wątek Klary i Perro i jestem juz totalnie skolowana , jakiś czas temu czytałam w gazecie hymny pochwalne na temat masowo zabieranych z Polski ze schronisk psów i pomyslałam , ze tam pewno brak juz bezdomnych a na rasowe mało kogo stać a do tego niemiecka oszczędniśc , Jakież bylo moje zdziwienie jak od kuzynki z Berlina usłyszałam o przepelnieniu w schronisku . Co jest do diabła grane , bo juz nawet myślec się boje co spotyka tam nasze psiaki , skoro tych ze schronisk nikt nie bierze a ostro sprawdzają warunki domów adopcyjnych . Może lepiej ukrucic ten niechlubny export , bo port docelowy jest nieznany i może straszny Quote
ekardas Posted May 8, 2006 Posted May 8, 2006 Wiesz ja nawet nie myślę że tak moze być, a z tymi przepełnionymi schroniskami to moze jest tak ze nie maja rasowych psów, albo zbyt duża biurokracja? i dlatego nasze nieszczęscia niechciane zabierają.... Quote
wandul 66 Posted May 8, 2006 Posted May 8, 2006 dobrze by było , żeby tak było ( zaczęłam już nawet wiersze pisać ) Quote
irma Posted May 8, 2006 Posted May 8, 2006 a ja mam informacje. że w dwu niemieckich bazach danych o numerach chipów nikt Perraszka nie zgłosił dalej szukam śladów psa schroniska weci urzędy miasta zobaczymy, może się znajdzie mój Perraszek bo ten domek, który tak się boi, że mu psa zabiorę milczy i choć nie ma żadnego 'kwitu' potwierdzającego własność wynajął adwokata i na tym skończył Quote
rebellia Posted May 8, 2006 Posted May 8, 2006 irma napisał(a):a ja mam informacje. że w dwu niemieckich bazach danych o numerach chipów nikt Perraszka nie zgłosił dalej szukam śladów psa schroniska weci urzędy miasta zobaczymy, może się znajdzie mój Perraszek bo ten domek, który tak się boi, że mu psa zabiorę milczy i choć nie ma żadnego 'kwitu' potwierdzającego własność wynajął adwokata i na tym skończył Bozuniu Haniu :placz: :placz: :placz: znajdź go proszę :placz: :placz: Quote
Guest Msand Posted May 8, 2006 Posted May 8, 2006 irma ma utrudnione zadanie, podobnie jak ja szukam Klary. Niestety pajunia nie potrafi podac konkretnych informacji, a w obliczu konfrontacji zmienia temat, odwołuje się do jakiś głębokich przemyśleń a jeśli jakiekolwiek informacje rzekomo sa podawane to nie sa wiarygodne. Quote
irma Posted May 8, 2006 Posted May 8, 2006 rebellia napisał(a):Bozuniu Haniu :placz: :placz: :placz: znajdź go proszę :placz: :placz: Aniu szukam, szukam ... Quote
Witokret Posted May 8, 2006 Posted May 8, 2006 Trzymamy kciuki, zeby Perraszek sie znalazl!! A tak swoja droga bardzo bardzo chcialabym sie dowiedziec o chociaz jednym domku, do ktorego trafily szczeniaczki z Jozefowa, ktore pojechaly razem z ponad 20-stoma innymi do Niemiec.... Quote
irma Posted May 8, 2006 Posted May 8, 2006 Witokret napisał(a):Trzymamy kciuki, zeby Perraszek sie znalazl!! A tak swoja droga bardzo bardzo chcialabym sie dowiedziec o chociaz jednym domku, do ktorego trafily szczeniaczki z Jozefowa, ktore pojechaly razem z ponad 20-stoma innymi do Niemiec.... wiesz co ? może to niezbyt odkrywcze, ale może by tak pajunię zapytać, co ? tyle szczeniaków .... Quote
Witokret Posted May 8, 2006 Posted May 8, 2006 Juz slyszalam odpowiedz... jak zwykle malo konkretna... Poza tym, o ile sie nie myle, juz sie "wypisala" z dogomanii prawda? ;) Niczego sie nie dowiemy. Mysle, ze nawet sama Pajunia nie wie. Ja wiem jedno: nigdy wiecej w czyms takim uczestniczyc nie bedziemy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.