Jump to content
Dogomania

Perraszku - gdzie jesteś? - pytanie bez odpowiedzi....


Recommended Posts

Posted

Irma, to jakie nieporozumienie. Wlasnie rozmawialam z pania Renkin, potwierdzila telefon od jakies Uty
Ute@hunderund.de
ktora w zeszlym tygodniu o 22 wieczorem zadzwonila, gdy juz wszyscy spali.
Pani renkin podala jej adres mailowy do tej nowej wlascicielki Perra. ( mysle, ze pamietasz, gdy Ci mowilam, ze Perro poszedl do innego domku, gdyz pan Renkin dostal nawroty raka i mial chemoterapie, i musialo byc w domu wszystko sterylne) To zdjecie wyslala p Renkin do tej Uty i jej napisala, ze to stare zdjecie jeszcze z ich domu. Perro nie jest gluchy, ani w szpitalu. Jest u p. Angie
adres mailowy
pollywogskunky@aol.com
( taki adres dostalam od p. Renkin)
jest w Berlinie, mieszka z innym psem i kotem. Ma tylko czeste zapalenia uszu. Pani Renkin jeszcze podkreslila, ze mu tam dobrze, nie chciala mi podac numeru telefonu do tej p.Angie, bez jej zgody, ale zaraz do niej Maila wyslala, aby ta sie ze mna skontaktowala, czekam wiec na wiadomosc od tej p. Angie. P. Renkin tez powiedziala, ze Perro nie byl szczepiony na wscieklizne, gdy przyjechal i ze byl dosc chory na te uszy, ale wyzdrowial, mial ale w zimie nawroty.
Teraz podobno 10 kg przytyl i mu dobrze. Powiedzialam, ze go chcesz niedlugo odwiedzic, i powiedziala, ze to nie ma problemu, czekam na wiadomosc od tej p. Angie. Jesli ktos chce rowniez napisac i sie dowiedziec, to jest w/w adres mailowy tej pani.

  • Replies 931
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='pajunia']Irma, to jakie nieporozumienie. Wlasnie rozmawialam z pania Renkin, potwierdzila telefon od jakies Uty
Ute@hunderund.de
ktora w zeszlym tygodniu o 22 wieczorem zadzwonila, gdy juz wszyscy spali.
Pani renkin podala jej adres mailowy do tej nowej wlascicielki Perra. ( mysle, ze pamietasz, gdy Ci mowilam, ze Perro poszedl do innego domku, gdyz pan Renkin dostal nawroty raka i mial chemoterapie, i musialo byc w domu wszystko sterylne) To zdjecie wyslala p Renkin do tej Uty i jej napisala, ze to stare zdjecie jeszcze z ich domu. Perro nie jest gluchy, ani w szpitalu. Jest u p. Angie
adres mailowy
pollywogskunky@aol.com
( taki adres dostalam od p. Renkin)
jest w Berlinie, mieszka z innym psem i kotem. Ma tylko czeste zapalenia uszu. Pani Renkin jeszcze podkreslila, ze mu tam dobrze, nie chciala mi podac numeru telefonu do tej p.Angie, bez jej zgody, ale zaraz do niej Maila wyslala, aby ta sie ze mna skontaktowala, czekam wiec na wiadomosc od tej p. Angie. P. Renkin tez powiedziala, ze Perro nie byl szczepiony na wscieklizne, gdy przyjechal i ze byl dosc chory na te uszy, ale wyzdrowial, mial ale w zimie nawroty.
Teraz podobno 10 kg przytyl i mu dobrze. Powiedzialam, ze go chcesz niedlugo odwiedzic, i powiedziala, ze to nie ma problemu, czekam na wiadomosc od tej p. Angie. Jesli ktos chce rowniez napisac i sie dowiedziec, to jest w/w adres mailowy tej pani.

zacznę od tego, że ja jestem 'niespotykanie spokojną kobietą'

wcześnie tam chodzą spac - a mojej znajomej Ute powiedzieli, że to zdjęcie z nowego domku - ona jest Niemką i raczej rozumie co się do niej mówi i pisze
nic nie wiem o żadnej chemioterapii włąściciela - a jak brali psa to o tym nie wiedzieli?
pies był szczepiony nie tylko na wściekliznę ale także wirusówki - a uszy miał chore o czym wiedzieli (tak jak wszyscy, którzy jego wątek czytali) bo jeszcze antybiotyk ode mnie dostali i dokładnymi wskazówkami jak go stosować

szczepienie na wściekliznę było robione przed adopcją psa ze schroniska w Gliwicach - to obowiązek schroniska a poza tym taki był warunek przyjęcia psa do hotelu - więc szczepiony był na ok. 2 miesiące przed jego wyjazdem z Polski i zostalo wpisane to do książeczki zdrowia psa i do paszportu
na wirusówki był szczepiony już u mnie w Gdańsku

i jeszcze napisałaś:

( mysle, ze pamietasz, gdy Ci mowilam, ze Perro poszedl do innego domku, gdyz pan Renkin dostal nawroty raka i mial chemoterapie, i musialo byc w domu wszystko sterylne) To zdjecie wyslala p Renkin do tej Uty i jej napisala, ze to stare zdjecie jeszcze z ich domu.

Dorota - nie kpij sobie ze mnie, nic mi nie mówiłas a ja za młoda na sklerozę jestem
ja się Ciebie ok miesiąc temu pytałam, co u Perraszka a Ty mi powiedziłaś, że nie wiesz ale zadzwonisz - to wszystko co mi powiedziłaś a o żadnym nowym domku nie mowiłaś ani nie pisałaś i w ogóle raczej oszczędna byłaś w wiadomościach o psie i pierwszą informację o zmianie domku mam od Ute
przy okazji zauważam, że nikt w Niemczech nie ma żadnej umowy na Perraszka i on jest cały czas moją właśnością
i ja nie proszę ale żądam danych nowych właścicieli - Pani Renkin bez mojej wiedzy i zgody rozporządziła psem naruszając tym samym prawo własności i niemieckie przepisy o adopcjach psów i niech p. Renkin żadną ustawą o ochronie danych osobowych w tej sprawie się nie zasłania - ja za dobrze znam prawo i swoje prawa a w dodatku mam kolegów prawników znających niemieckie prawo (moi koledzy są dwujęzyczni)

a przy okazji ani Ute ani ja nie zgodziłyśmy się na udostępnienie jej maila i stawiasz mnie w niezbyt zręczej sytuacji ujawniając ten adres

Posted

ja to tylko napisalam, co sie od p. Renkin dowiedzialam, wiem, ze komus mowilam o zmianie domku Peraszka, jesli nie Tobie, to Ewce, ale to juz bylo dawno, tak, ze nie pamietam. Adres mailowy od tej pani Uty, dostalam od p. Renkin. Ona mi tez dzis powiedziala o tych szczepieniach, ja nie wiem, gdyz paszportu nie widzialam. O chemoterapii nie wiedzieli, gdyz nawroty wrocily po paru latach i to bylo trzy miesiace po wzieciu Peraszka. Wtedy sie o ten nowy domek u jej kolezanki starali. Napisalam, co mi powiedziala, nie dostalam jeszcze zadnej wiadomosci od tej Angie. jesli do jutra nie bedzie, zadzwonie jeszcze raz do p. Renkin. A ze wczesniej ida spac, to sie nie dziwie, ten pan jest powaznie chory i P. Uta powinna wiedziec, ze o 22 w nocy, to raczej pozno na telefony.
A po drugie, gdybym miala jakiekolwiek watpliwosci, to nie dawalabym Ci zaraz wszystkich namiarow na panstwa Renkin. Gdy sie zapytalas, zaraz Ci odpisalam i wszystkie mi wiadome dane podalam.

a koleżanka (jej dane też mam)
czyli jak mam to rozumiec, jesli dane masz tej nowej wlascicielki, to przeciez mozesz sie z nia skontaktowac, po co mnie atakujesz?
Skrzynke odepchalam.

Posted

Dorota

ja Ciebie nie atakuję co najwyżej Ty się tak na wszelki wypadek bronisz
nie prosiłam Cię również o telefony do pani Renkin - dzwoniłaś z własnej woli
a Pani Renkin podała nazwisko nowej właścicielki i obiecała resztę danych tj adres - a jak poda adres to wtedy poprosze Ute o sprawdzenie domku -

nie żartuj sobie z tym dzwonieniem o 22.00
może to i było późno jak na telefon do nieznajomych, ale skąd Ute miała wiedzieć że ten pan jest chory
poza tym między nami psiarzami konwenanse się nie liczą gdy chodzi o psa
i nie w tym rzecz, że Ute zadzwoniła ok. 22.00 ale w tym, że Perro zmienił dom a ja nic o tym nie wiedziłam i nie tylko ja a ostatnio kilkakrotnie pytałam co u Perraszka słychać a ty nic nie napisałaś

nie mam zamiaru nikogo atakowac i nie proszę Cie o żadną pomoc - chcę odnaleźć psa i sprawdzić jaki ma dom - i nie zdjęcia i informacje mnie interesuja ale odwiedziny w tym domu a skoro sama napisałaś, że nowi właściciele nie mają nic przeciw wizycie to nie będa mieli nic przeciw podani dokładnego adresu

Posted

Mam nadzieję, że temu psu nie dzieje się jakaś krzywda!!!!! Brak mi slów na skomentowanie tego o czym czytam. Wyobrażam sobie Irmo, jak bardzo musisz się niepokoić. Trzymam kciuki za Perraszka

Posted

[quote name='irma']Dorota

ja Ciebie nie atakuję co najwyżej Ty się tak na wszelki wypadek bronisz
nie prosiłam Cię również o telefony do pani Renkin - dzwoniłaś z własnej woli
a Pani Renkin podała nazwisko nowej właścicielki i obiecała resztę danych tj adres - a jak poda adres to wtedy poprosze Ute o sprawdzenie domku -

nie żartuj sobie z tym dzwonieniem o 22.00
może to i było późno jak na telefon do nieznajomych, ale skąd Ute miała wiedzieć że ten pan jest chory
poza tym między nami psiarzami konwenanse się nie liczą gdy chodzi o psa
i nie w tym rzecz, że Ute zadzwoniła ok. 22.00 ale w tym, że Perro zmienił dom a ja nic o tym nie wiedziłam i nie tylko ja a ostatnio kilkakrotnie pytałam co u Perraszka słychać a ty nic nie napisałaś

nie mam zamiaru nikogo atakowac i nie proszę Cie o żadną pomoc - chcę odnaleźć psa i sprawdzić jaki ma dom - i nie zdjęcia i informacje mnie interesuja ale odwiedziny w tym domu a skoro sama napisałaś, że nowi właściciele nie mają nic przeciw wizycie to nie będa mieli nic przeciw podani dokładnego adresu

Hanno, ja sie przede wszytkim nie bronie, tylko zadalas wyjasnien, to je napisalam. Te wyjasnienia moglam uzyskac tylko po przeprowadzeniu rozmowy z p. Renkin, a jesli p. Renkin Ci juz podala nazwisko nowej wlascicielki i obiecala reszte danych tj. adres ( jak piszesz) to nie moge zrozumiec, o co Ci w tym wypadku chodzi. I dlaczego piszesz takie niezrozumiale dla mnie rzeczy jak np.

więc myślę, że pajunia powinna sprawdzić co się z psem dzieje i nam napisac


Przeciez teraz znowu piszesz, ze po dostaniu obiecanego adresu, Uta domek sprawdzi, to o co Ci wlasciwie chodzi?
Poza tym raz sie pytalas, co u Perraszka, powiedzialam, ze nie wiem, ale zadzwonie. Moja wina, nie zadzwonilam, gdyz mialam wiele innych problemow i mi wylecialo z glowy. Ale czy to jest powod, aby w taki sposob pisac.
Widocznie sie z Toba juz skontaktowano, skoro te dane masz, a reszte obiecano ( adres),ja nie dostalam jeszcze zadnej wiadomosci i Perro na pewno sie ucieszy, gdy go odwiedzisz.
A ja w dalszym ciagu uwazasz, ze telefonowanie do obcych ludzi o 22 w nocy nie jest konieczne , takie telefonaty mozna rowniez o innych porach przeprowadzac, moze wtedy wyrwana ze snu p. Renkin nie poplatala by informacji, lub moze Twoja kolezanka, by nie podala przekreconych informacji.

Posted

Dprota
w tej sprawie wszyscy Niemcy, z którymi rozmawiam sama lub przez pośredników(no cóz nie znam języka niemieckiego) dają dosyć, hmmmm dziwne lub niejasne, niespójne i nielogiczne wyjaśnienia

i przy okazji daj już spokój z tym telefonem - uważam, że w sprawie nie o późne telefony chodzi lecz o mojego psa więc nie mam zamiaru o niczym innym pisac - niech pani Renkin zwróci Ute uwagę, że nie życzy sobie telefonów o tej godzinie a nie skarży się Tobie a Ty z tego główny problem robisz
a teraz do czasu uzyskania pełnych danych o nowych właścicielach psa nie będę z nikim polemizować kto z kim i komu co powiedział - to nieistotne i nieważne - ważne jest gdzie jest Perro i dlaczego ja i dogomaniacy nic o zmianie domu nie wiedzieliśmy

Posted

żeby nie było żadnych niejasności przedstawiam sprawę Perra tak jak ona wygląda z mojego punktu widzenia
w pierwszych dniach pażdziernika 2005 r Perro razem z Wilczakiem przyjechali do mnie
Wilczak zdrowiutki
ale Perro w nienajlepszym stanie - był chudy i chory - zapalenie ucha i grzybica (zobaczcie zdjęcia już po kąpieli na str. 13)
przez miesiąc doprowadzałam go do takiego stanu



i nie będę pisać ile mnie to kosztowało wysiłku, emocji, zaangażowania czy pieniędzy - ja tego chciałam więc to robiłam

jednocześnie wiele osób z całego kraju szukało Perraszkowi domu
w końcu coś się zaczęło szykować - najpierw dom u P. Sawickiej, potem dwa domki jeden w Gdańsku a drugi pod Gdańskiem - ten w Gdańsku to domek, do którego trafiła szczęśliwie sunia Sara z Rudy Śląskiej (przywieziona przez Justynkę pociągiem) a ten pod Gdańskiem jeszcze do dziś do mnie wydzwania z żalem i prosi o jakiegoś podhalana

gdy sprawdzałam oba domki zadzwoniła pajunia i powiedziała, że ma cudowny domek w Niemczech a na moje stwierdzenie ze ja mam dwa w kraju powiedziłą, że nie mogę jej tego zrobic bo wyjdzie na nierzetelną i ją w Niemczech skompromituję - powiedziała, że Ci ludzie transport wynajęli i że po psa w poniedziałek przyjadą (dzwoniła w sobotę) i w ten sposób, sama nie wiem jak to się stało, w poniedziłek Perro pojechał do nowego domku a ja w oczach obu domków okazałam się nierzetelna (w jednym się onkowatą staruszką Sarą zrehabilitowałam), ale to nieważne, wytłumaczyłam ludziom, że pies znalazł dom

na drogę Perraszek dostał między innymi obrożę, smycz, lekarstwa i co najważniejsze paszport i książeczkę zdrowia (wystawione na mnie) ze wszystkimi ważnymi i aktualnymi szczepieniami oraz moją prośbę o przysłanie mi do podpisania umowy adopcyjnej

no i czekałam na jakieś wieści o psie ale te były raczej skąpe a o tym, że pies zmienił dom dowiedziałam się dopiero z telefonu, który wykonała moja znajoma Ute
dane pierwszych właścicieli otrzymałam od pajuni, natychmiast jak tylko o nie poprosiłam tyle, że bez komentarza, że to nie są już właściciele psa i to nie jest już jego domek

otrzymałam także zwrot kosztów szczepienia psa i paszportu - 200 zł

do dnia dzisiejszego nie została podpisana umowa adopcyjna a więc właścicielem psa nadal jestem ja a zamiast umowy adopcyjnej mam wezwanie do zapłaty podatku od posiadania psa

pomijając więc to co najważniejsze, czyli warunki w jakich dzisiaj żyje pies chcę także załatwić formalności związane z jego adopcją

no i caly czas czekam cierpliwie na dokładne dane o miejscu pobytu psa - znam jedynie nazwisko nowej właścicielki

Posted

Komentowac nie będę :shake: . Czekam, i pewnie nie tylko ja, bo dużo dogomaniaków zaangażowało się w sprawę Perraszka, tylko na wieści o psiaku. Mam nadzieję, że pomyślne.

Danka

Haniu, podobno w Łodzi jest podhalanka - może ją chciałby pan z Gdańska?

Posted

da-NUTKA napisał(a):

Haniu, podobno w Łodzi jest podhalanka - może ją chciałby pan z Gdańska?


zadzwonię i sprawdzę czy już jakiegoś psa sami znaleźli
a jeżeli nie to się do dziewczyn z Łodzi zgłosze o informacje w sprawie suni podhalanki

Posted

czyżby ta Pani adwokatów potrzebowała, żeby umowę adopcyjną sporządzili i zeby miała 'akt własności' psa bo do tej pory go nie ma a pies ma chipa, po którym go łatwo można zidentyfikować
a może do czeo innego jej adwokaci potrzebni?
oj coś w tych Niemczech branie adwokatów w najprostszych sprawach w modzie - dobrze, że ja też prawniczy zawód wykonuje i prawo mi nieobce

i co najważniejsze ja chcę załatwić wszystkie formalności tak aby zagwarantowac Perraszkowi dobry dom
więc czekam na adres tej Pani tak, aby ktos z moich znajomych Niemców mógł kontrolę domku przed i poadpocyjna zrobić

a zdjęcia i owszem ładne, ale to żadna gwarancja, że pies ma odpowiednie warunki i opiekę
nadal uważam, że pierwsi właściciele mając mój adres w dokumentach psa i nie mając umowy adopcyjnej powinni mnie zawiadomic, że psa muszą oddać - tak chyba też stanowi prawo niemieckie?

pies wyjechał do Berlina z paszportem i książeczką zdrowia wydanymi na mnie
nie ma żadnej umowy adopcyjnej, a przynajmniej ja żadnej nie podpisałam - więc chyba juz czas na załatwienie sprawy i może właśnie Ci adwokaci się przydadzą - oj wartościowy ten MÓJ Perraszek

Posted

Poniewaz, jak twierdzisz informacje ze storny niemieckiej sa

dają dosyć, hmmmm dziwne lub niejasne, niespójne i nielogiczne wyjaśnienia

ta pani Angie, bojac sie bardzo, ze bedziesz chciala Perra odebrac, ( ktorego ona bardzo kocha)a poza tym jeszcze jakas organizacja "Hundehilfe Burg-Dreileben" rowniez chciala tego psa, ( nie wiem, kto to jest) przekazala mi mailem, ze kontakty do niej beda jedynie za posrednictwem Kanzelarii
Kanzlei Schindler und Krause,Feldstraße 8, in
16761 Henningsdorf.
Ta pani adwokat Schindler , z ktora wczoraj jeszcze rozmawialam, bardzo chetnie bedzie posredniczyc w nawiazaniu kontaktu i Twoich odwiedzin u Perra, jak rowniez w spisaniu umowy adopcyjnej. Na priwa wysylam Ci jej numer telefonu, aby Twoja siostra lub inne osoby mogly sie z nia skontaktowac, i wszystkie niejasnosci wytlumaczyc.

Guest Msand
Posted

że się głupio wtrące ... a kto powiedział tej pani, że irma chce jej odebrac psa? Chyba nie Irma za pośrednictwem koleżanki / siostry. Z tego co ja rozumiem to Irma chciała ostatecznie wyjaśnić, gdzie jest pies i dlaczego formalnie nie została z tego rozliczona. Reakcja tej kobiety wydaje mi się dziwna :crazyeye: Bierze adwokata do spisania umowy adopcyjnej? brzmi śmiesznie. Ale przestaje brzmiec idiotycznie, jesli boi się odebrania psa przez Irmę - kwestia tego kto tej pani powiedział, że irma chce go odebrać???

Posted

żeby było jasne dla wszystkich zainteresowanych sprawą Perraszka

nie mam zamiaru kontaktowac się z żadnymi adwokatami, jeżeli aktualni opiekunowie chcą żebym rozmawiała z ich adwokatami to niech Ci adwokaci kontaktują się ze mną i to w języku polskim - ja nie znam niemieckiego co jest wszystkim wiadome

a w ogóle to nie bardzo wiem dlaczego p. Perck pisze do pajuni a nie do mnie albo do Ute, która w moim imieniu dzwoniła do p. Reckin, a pani Reckin obiecała dać mi dane swojej koleżanki?

nigdy nie napisałam że chcę psa odebrać a już na pewno nie wezmę go jeżeli ma dobry dom, w któym jest kochany - nie wiem KTO I W JAKIM celu zasugerował coś takiego

ale rzeczywiście jeżeli w rozsądnym czasie nie będzie spisana umowa adopcyjna to ja zgłoszę sprawę chyba w ambasadzie i niech oni mnie reprezentują w tej sprawie - ja nie straszę tylko obiecuję - nie pozwolę zmarnowac Perraszka, zbyt wiele osób z dogomani było zaangażowanych w jego sprawę i nie mogę ich zawieść - Perraszem ma mieć normalny, dobry, kochający domek a my mamy prawo do kontroli poadopcyjnych i obiecuję ze w tych kontrolach nie będziemy uciążliwi

to nie ja lecz aktualni właścicele psa mają problem bo nie mają żadnego aktu własności psa - ja chcę im ten akt własności dać, tzn, podpisac umowę adpocyjną i jeżeli oni do tego potrzebują adwokatów to też ich sprawa a nie moja, ja nie potrzebuję
dla mnie najważniejsze jest czy pies ma dobry dom, w którym ma zapewnioną opiekę
a jeżeli tak to jako osoba normalna przecież MOJEMU Perraszkowi tego domu nie zabiorę

a swoją drogą jaka organizacja niemiecka interesuje się psem, który ma dom - czyżby ktoś go do adopcji w Niemczech wystawił, no bo skąd oni wiedzą o istnieniu Perra, czyżby mieli informacje o każdym psie przekraczającym granicę polsko-niemiecką i to w prywatnym samochodzie? hmmmm dziwne, dziwne

Posted

napewno takich wiadomosci o prywatnych psach nie maja. Jesli juz to maja wiadomosci o psach zgloszonych do adopcji. Kto wiec i po co zglaszal Perro do adopcji skoro on prosto z Polski pojechal do nowego domu?
Jesli nowa wlascicielka Perro nie ma podpisanej umowy adopcyjnej powinna przyleciec z nia Irmo do Ciebie w zebach, azeby podpisac. Posiada psa nieprawnie, i jak kazdy przyzwoity Niemiec powinna dazyc do zmiany tego status quo, inaczej moze miec problemy, na przyklad z tytulu posiadania niezarejestrowanego psa.
A jesli ona unika kontaktu i odsyla do adwokata to ta sprawa smierdzi na kilometr i zaraz bym tam zadzwonila z afera.
Ps adwokaci mowia po angielsku zazwyczaj, mozecie sprobowac.

Posted

Telefon znalazlam w ksiazce telefonicznej

0049 33 02 887 50
lub fax
0049 33 02 887528

ja nie dzwonie bo kompletnie nie wiem o co chodzi, kto mial psa najpierw a kto potem i w ogole, poproscie ta Ute, Irma , moze ona zadzwoni??
pomijajac ze niemiec z niemcem zawsze lepiej sie dogada

Zal mi tego psa jest cudowny, tez bym chciala wiedziec o co tu biega:shake:

Posted

Dorothy napisał(a):
Telefon znalazlam w ksiazce telefonicznej

0049 33 02 887 50
lub fax
0049 33 02 887528

ja nie dzwonie bo kompletnie nie wiem o co chodzi, kto mial psa najpierw a kto potem i w ogole, poproscie ta Ute, Irma , moze ona zadzwoni??
pomijajac ze niemiec z niemcem zawsze lepiej sie dogada

Zal mi tego psa jest cudowny, tez bym chciala wiedziec o co tu biega:shake:


do kogo ten telefon - do włąścicielki czy adwokata

Posted

Dorothy napisał(a):

0049 33 02 887 50
lub fax
0049 33 02 887528


Dorothy - te numery mają różną długość - czy tam na być?

Posted

bedziesz tam dzwonic ?

z powodu paru informacji ktore dotarly do mnie proponowalabym bardzo pilnie znalezc tego nowego wlasciela
i wydostac od niego umowe na podstawie ktorej ten pies tam jest
w przypadku gdy nie ma takiej umowy - dlaczego nie ma czy uwaza ze to jest ok skoro pies w Niemczech od listopada?

Jesli ten pies rzekomo nie byl szczepiony to na jakiej podstawie wydano mu paszport i ksiazeczke zdrowia?

Mam tez pare innych pytan np:
- dlaczego pierwszy wlasciciel Perra w Niemczech nie wiedzial ze pies byl u Irmy, tylko uslyszal ze to pies z ulicy? Dziwne, skoro w paszporcie bylo nazwisko Irmy?

w sumie skoro pajunia byla tu posrednikiem to mocno zaniedbuje swoje obowiazki:mad:

niewiele z tego rozumiem, ale przydaloby sie sledztwo
tak dla dobra psow
i prosze mnie nie straszyc adwokatami :razz:

Posted

Dorothy napisał(a):
bedziesz tam dzwonic ?
Jesli ten pies rzekomo nie byl szczepiony to na jakiej podstawie wydano mu paszport i ksiazeczke zdrowia?


pies był szczepiony - na wściekliznę w schronisku w Gliwicach ok 2 miesiące przed wyjazdem do Niemiec i wirusówki już w Gdańsku - i dlatego miał książeczkę zdrowia i dostał paszport

do adwokatów dzwonic nie będę
ale z pierwszą włąścicielką nawiązałam kontakt, a właściwie to ona nawiązała kontakt ze mną więc dzisiaj do niej napiszę

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...