Murka Posted September 11, 2005 Posted September 11, 2005 Wszystkich uczestników wątku o jamniczku z niedowładem łap i osób uczestniczących w akcji szukania mu domu i organizowania pomocy - bardzo przepraszam - przez pomyłkę wątek został usunięty :( :smhair2: :puppydog: :bigcry: :tard: :wallbash: W tej chwili nic już nie mogę zrobić, więc zakładam choć ten wątek z nadzieją, że mi wybaczycie i temat będzie nadal kontynowany, może macie jakieś zdjęcia itp. Ja już chyba jestem za stara na moda :( :( :( Wczoraj przez pomyłkę usunęłam wątek ze stronami psów adopcyjnych, ale to mój wątek, będę miała nieco więcej pracy, ale odtworzę go, ale takiej gafy jak ta - nie mogę sobie wybaczyć :wallbash: Niestety, Admin jakoś nie chce przyjąć mojej rezygnacji :roll: :( Quote
eurydyka Posted September 11, 2005 Posted September 11, 2005 najwazniejsze ze jamnior ma dom, fotki mozna obejrzec w dziale Jamniki i kilka slow od Bony tez jest tam napisane o Bruno:) Quote
Murka Posted September 11, 2005 Author Posted September 11, 2005 To może ja podam linka do topiku na jamnikach :) W w dużym skrócie tak to wygląda. Quote
eurydyka Posted September 11, 2005 Posted September 11, 2005 ja to bym chetnie zobaczyla jakies nowe fotki Bruna i jego czarnej przyjaciolki jak sobie po ogrodzie brykaja, ale to juz moja prosba osobista do panci tych dwoch jamniczych slicznot:) Quote
bona_46 Posted September 14, 2005 Posted September 14, 2005 Witam Bruno czuje sie swietnie. nie ma z nim zadnych problemow. jest cudownym, uroczym psiakiem. zaczarowal nas wszystkich. wspaniale sobie radzi i wozek nie jest na szczescie potrzebny. i mam nadzieje, ze tak zostanie. koty potraktowaly go wspaniale. kocurek probuje z nim rozmawiac i ciagle sie ociera. on kocha wszystkich bez roznicy i szybko sie zaprzyjaznia. kotka go ignoruje tak jak wszystkich innych. typowa ruda kotka. ale nic zlego sie nie dzieje. Bruno juz sie do kotow przyzwyczail i przestal je gonic. zupelnie niepotrzebnie sie tym przejmowalam. i bardzo sie ciesze, ze po dlugim namysle zdecydowalam sie go do nas zabrac. mam wrazenie, ze wreszcie rodzina jest w komplecie. jestem przeeeeeeeeeeeeeeeszczesliwa ze mam taka wspaniala gromadke. chetnie wstawilabym tu aktualne zdjecia ale to jest chyba dosyc skomplikowane. moze ktos mi pomoze. pozdrawiam Quote
Monia_ Posted September 14, 2005 Posted September 14, 2005 Dzis sie naumialam wstawiac zdjecia i nie jest to takie skomplikowane jak myslalam. Chetnie wstawie zdjecia kolejnego szczesliwego futrzaka :lol: Jakby co to pisz na pw Quote
bona_46 Posted October 7, 2005 Posted October 7, 2005 :smilecol: Eurydyka przypomniala mi przed chwila , ze mam jamnika z niedowladem lap i wozeczkiem. a ja o tym zupelnie zapomnialam. wozeczek stoi zapakowany na strychu a Bruno chodzi jak kazdy inny, zdrowy pies. malo powiedziane, ze chodzi. on biega a czasem chetnie by pofruwal. wcale nie odczuwam, ze mam kalekiego pieska i juz nie dostrzegam, ze troche "tanczy" tylnimi nozkami. chcialabym, zeby tak zostalo zawsze. bruno troche sie rozkrecil i zaczyna rzadzic. o ile Tosi sie to podoba, Czarusiowi tez nie przeszkadza, to ruda kotka o imieniu Fela nie daje sobie w kasze dmuchac. i to sie bardzo pieskowi nie podoba. dostal dwa razy pazurkiem po mordce i teraz nie przepusci zadnej okazji zeby chociaz jej nie pogonic. ale ona sobie z tego nic nie robi. przezyla 8 lat z bokserka 5 razy od niej wieksza wiec jest pewna, ze z kazdym sobie poradzi. wieksze awantury sie nie zdarzaja. jamniki na spacerach sa o siebie nawzajem bardzo zazdrosne. jak tylko pojawi sie na horyzoncie jakis pies to Bruno ostrzegawczo warczy. a jesli jest to suczka to Tosia przyglada sie jak Bruno merda do niej ogonem i zlowrogo poszczekuje. jakby chciala powiedziec "gdzie do obcej baby? ja ci nie wystarczam?" Quote
bona_46 Posted October 7, 2005 Posted October 7, 2005 dodam jeszcze, ze Bruno nie bardzo lubi zostawac w domu, chociaz przeciez nie zostaje zupelnie sam. i troche poszczekuje. a glosik ma niezly, spytajcie sasiadow. ale pracujemy nad tym i jest coraz lepiej. Quote
bona_46 Posted October 7, 2005 Posted October 7, 2005 :angel: :angel: :angel: pozdrowienia od calej naszej gromadki [URL=http://img83.imageshack.us/my.php?image=att000738ve.jpg][/URL :angel: :angel: :angel: :angel: Quote
Teklunia Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 az sie chce plakac ze szczescia, jak sie czyta takie rzeczy... i prosze, oto dowod, ze jedyna niepelnosprawnosc psa jest wtedy, kiedy... nie ma domu! Quote
eurydyka Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 bona, ja wlasnie przeczuwalam, ze on tego wozeczka w dobrych rekach nie bedzie potrzebowal, podejrzewam jak szczesliwa musi byc Provitamina, ktora tak o tego psiaka walczyla zeby znalazl dom:) slicznie ta para wyglada, powiedz jak natomiast kwestie unikniecia potomstwa rozwiazaliscie? mnie czasem sasiedzi pytaja co bedzie jak beagle pokryje jamniczki, to ich uswiadamiam, ze obie moje dziewczynki sa wysterylizowane, wiec nic z tego nie bedzie:) Quote
Monia_ Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 Ale sliczne zdjecia i takie dobre wiesci! To prada, ze jesli pies ma dom to kalectwo nie jest zadnym problemem. Nasz kulawy Nerus juz chyba zapomnial, ze ma niedowladna lapke :lol: Quote
bona_46 Posted October 8, 2005 Posted October 8, 2005 tak eurydyko, cieczka Tosi to byl spory problem. zwlaszcza, ze ona wystapila doslownie kilka dni po przybyciu Bruna do domu. nie pomyslalam o sterylizacji wczesniej bo to nie byla bardzo pilna sprawa, Tosia dopiero skonczyla rok. a potem juz bylo za pozno. szczerze powiem, ze troche spanikowalam. zwlaszcza, ze nie mam gdzie oddac Toski na przechowanie. rozdzielanie psow do innych pokoi kompletnie nie wchodzilo w rachube bo zaczynala sie bonanza. szczekaly, drapaly drzwi i bardzo sie denerwowaly. wobec tego wymyslilam inny sposob. oba jamniki chodzily w majtkach. tzn Tosia w majtkach a Bruno zakladal............ body niemowlece, tak zeby wszystkie niebezpieczne akcesoria zostaly zakryte. smiesznie wygladal ale raczej mu to nie przeszkadzalo. i mam nadzieje, ze to byl skuteczny sposob. ostatecznie problem rozwiazemy w polowie stycznia. nasz wet powiedzial, ze 4 miesiace po ostateniej cieczce to najlepszy czas na sterylizacje. do prowitaminy dawno nie dzwonilam ale mysle, ze ona tu czasem zaglada i zna sytuacje na biezaco. pozdrawiamy wszystkich :buzi: :Dog_run: Quote
Teklunia Posted October 9, 2005 Posted October 9, 2005 hahaha a masz zdjecia tych przebierancow? Quote
eurydyka Posted October 9, 2005 Posted October 9, 2005 wow, jamnik w body, ja chce zobaczyc fote:) Quote
bona_46 Posted October 10, 2005 Posted October 10, 2005 dobrze, beda fotki w body ale nie dzis dzis mamy zdjecia z wczorajszej wizyty jamnika mojego ojca - Pepika. chlopcy widzieli sie po raz pierwszy i troche im opornie szlo zaprzyjaznianie sie. a w pewnym momencie zupelnie odmowili wspolpracy i byla mala awanturka. Quote
Teklunia Posted October 10, 2005 Posted October 10, 2005 no coz... dwie silne jamnicze osobowosci... tak to juz musi byc, zaden nie chce oddac palmy pierszenstwa ;) Quote
bona_46 Posted October 10, 2005 Posted October 10, 2005 Tosia kompletnie nie interesowala sie zadnym z panow a panowie za nia biegali majac jednak nadzieje ze spojrzy na nich laskawym okiem Quote
bona_46 Posted October 10, 2005 Posted October 10, 2005 a raz Pepikowi udalo sie zostac z Tosia sam na sam... na chwile :wink: :angel: :angel: :angel: Quote
ania14p Posted October 10, 2005 Posted October 10, 2005 No w końcu słabsze łapki to nie jest najważniejsze, serce się liczy :lol: Quote
eurydyka Posted October 10, 2005 Posted October 10, 2005 jakie cudne jamniory i 3 w jednej rodzinie:) ja wciaz nie do konca wierze tym zdjeciom. ze Bruno tak lata swobodnie. bona, sama rozmawialam z tym wetem z lecznicy gdzie byl i on twierdzil wtedy ze psiak z tego nie wyjdzie raczej... dobrze, ze czasem lekarze sie myla Quote
bona_46 Posted October 10, 2005 Posted October 10, 2005 jamnikow ci u nas dostatek. i na dodatek kazdy inny. moj brat ma kroliczego, dlugowlosego rudzielca. a Bruno faktycznie czasem lata a nie chodzi. czesto trzeba go stopowac bo za bardzo szaleje. wszedzie sie spieszy. od niedawna wchodzi na kanapy. sama juz nie wierze, ze przez miesiac nie chodzil wcale. jest duzo lepiej niz kilka tygodni temu. dobrze, ze czasem najlepsi lekarze sie myla. :D Quote
bona_46 Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 za chwile mina 3 miesiaca jak Bruno jest z nami :D a mnie sie wydaje, ze to juz bardzo dlugo nie wyobrazam sobie, ze mogloby go nie byc jest cudnym, slodkim, przystojnym cukiereczkiem :D juz dawno nauczylam sie chodzic z dwoma smyczami :P Bruno nie odstepuje mnie na krok w domu gotuje ze mna i pierze i siedzi przy komputerze jesli ja przy nim siedze a najbardzej lubimy te chwile wieczorem, gdy nic juz nie trzeba robic i mozemy siedziec na kanapie razem i sie miziac reszta rodzinki juz dawno zapomniala, ze to nowy domownik jest super!!!!!!!!!!!!!!!! :B-fly: :B-fly: :B-fly: :B-fly: :B-fly: juz niedlugo nowe zdjecia bruna Quote
Teklunia Posted November 12, 2005 Posted November 12, 2005 :) az sie cieplo n asercu robi, jak sie to czyta :) co do chodzenia z dwoma smyczami - zawsze najbardziej dziwilo mnie to ze psy nigdy nie chca isc jednoczesnie w tym samym kierunku, a juz na pewno nie w tym samym tempie :lol: jak jedno sie wlecze z tylu, drugie ciagnie do przodu... tez tak macie? :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.