Dag Posted November 10, 2003 Posted November 10, 2003 Gosia- jesteś dla psa najlepszą zabawką- taką interaktywną, fajną i duuuużą... i masz tyle fajnych miejsc, w które Cię można użreć... To, że warczy, a raczej gada- jest normalne- ona Cię zachęca do zabawy, albo opieprza, że się nie bawisz, albo sobie jojczy, że się nudzi. Już zdążyła sie nauczyć, że jej gadanie zawraca Twoją uwagę, a o to jej przecież chodzi- no to gada jeszcze więcej. Zupełnie nie zwracaj na to uwagi, tzn. nie bój się tego. One po prostu gadają. Jedne więcej, drugie mniej, ale nie oznacza to większego poziomu agresji. Pyskatego masz szczeniaka i tyle. Tak jak napisała Mag, trudno jest radzić przez internet, nie znając ani psa, ani Ciebie. Napiszę więc jak to u mnie było. Mała Chrumcia zaraz po przebudzeniu miała rytułał- siusiu, micha, Dag. Zazwyczaj miałam czas i chęć, żeby się z nią pobawić- więc napadała na mnie i gryzła. Zakładałam stary sweterek, skarpetki na ręce i się z nią tłukłam. Jak użarła za mocno, to po nosie i "delikatnie". Jak jej miałam dość, bo szalała bez pamięci, to "Nie, odejdź, koniec". Jak nie chciałam się z nią bawić, to wtykałam jej do pyska maskotkę, coby sobie ją rozszarpała. Tylko jedna uwaga: maskotka się nudzi. maskotek, szmat, sznurków i gryzaków należy mieć kilka- jak widzisz, że pies się jakąś przez kilka dni nie interesuje, to ją schowaj, daj inną. Po kilku dniach znudzi się ta inna, a wtedy wyciągnij poprzednią. zobaczysz jaka radość nastąpi. Ja miałam cały worek nadgryzionych zabawek i co kilka dni zmieniałam zestaw. Jak mnie wkurzała, to- tak jak psia mama, łapałam za łeb i przygniatałam do ziemi (tak na plecki), coś tam burkałam. Jak przestyawała wierzgać, puszczałam i odchodziłam. I tak do skutku, aż załapała. I jeszcze jedno- jak Chrum grzecznie rozszarpywała maskotkę- raz na jakiś czas podchodziłam do niej i chwaliłam za to, że się grzecznie sama bawi wtedy oczywiście ona rzucała się na mnie i musiałam się z nią przez chwilę poszarpać- to maskotką, to dając się użreć w palec itd. Po chwili- machotka do pyska i odchodziłam. I tak Chrum naumiała się schematu- grzecznie się bawię SAMA- pańcia chwali i się interesuje. Jak za pańcią łażę i gryzę jej nogawki- pancia krzyczy i sie nie bawi. Ja miałam jeszcze inny problem- musiałam się naumieć dawać jasne, wyraźne sygnały. Bo wcześniaj miałam kota. I do szczeniaka na początku mówiłam jak do kota- czyli tym samym łagodno-nudnym głosem typu "Chrumcia, nieee rób.... nie wooooolno...." Dużo czasu mi zajęło opracowanie głosu "do zabawy", "karcącego", "łagodzacego". A to musi być stały, czytelny zestaw słów, głośności i tonu głosu. Może Ty też masz to samo? Ze np. opieprzasz ją tonem podobnym do tego, którego używasz w zabawie? Trudne to wszystko i intuicyjne. Musisz odbębnić dzienną dawkę "bycia gryzionym, obwarkiwanym i napadanym"- no bo przecież jak się ruszasz, to Cię można upolować. I musisz się z nią bawić często- w szarpanie, gryzienie i napadanie, bo masz bullowatego i nie ma dla niego innej formy zabawy. I nie będzie (aport piłeczki nigdy nie zastąpi tłuczenia się z pańcią, rozszarpywanie zabawki w samotności- też). Jesteś jej całym światem i ulubioną zabawką. Jedyne, co w tym układzie możesz zmienic, to siła gryzienia i koniec zabawy na komendę. Nie zawsze mi tak gładko wychodziło, musiałam najpierw się nauczyć, a potem psa. Ale teraz jak już mi świnka wydoroślała, strasznie tęsknię za tym szalonym szczeniakiem, któremu sie codziennie odgrażałam, że go na pasztet przerobię :D :D :D . Czyli duuużo roboty i jeszcze wiele zadraśnięć przed Tobą, ale też strasznie fajna zabawa. Powodzenia. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.