agusiazet Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 Ulka18 napisał(a):Beciu, zadna z nas dawno nie byla w schronisku....my z Ewa sie nie za bardzo palimy do wyjazdu do schroniska od czasu historii z sunia Wdzieczna... Nie chca nas, trudno...daja sobie rade bez nas, spoko. Nikt sie nie bedzie wpychal na sile :roll: Ja zalatwiam budy od znajomej firmy, mam nadzieje, ze w przyszlym tygodniu juz beda na miejscu. Tyle jestem winna zwierzakom. A co to za historia? Quote
terra Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 agusiazet napisał(a):A co to za historia? ???????:crazyeye: ?????? Quote
Ulka18 Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 Wdzieczna to byla sunia wirtualna Ewatr. Tutaj mozecie przeczytac jej historie : http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=59142&page=16 Wzielysmy ja na spacer z Ewa. Po tym nam sie dostalo oraz jeszcze wiecej oberwalysmy, gdy przyjechalysmy drugi raz, zeby zrobic zdjecia i wyjsc z sunia na kolejny spacerek : http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=59142&page=5 Nie wyszlysmy juz drugi raz na spacer, robilysmy zdjecia z psami, a moja Ulka byla w swietlicy, bo od czasu pogryzienia raczej nie chodzi do psow, woli siedziec w kociarni. No i niezle na nas spadly wtedy gromy... Nie wiem czy mi sie chce wysluchiwac takie rzeczy. Za stara jestem na to oraz wydaje mi sie, ze troche jednak temu schronisku pomoglam i nie zasluzylam na wylewanie pomyj. Poza tym wszystko sie odbywa w ten sposob, tak jakby tylko nam na wszystkim zalezalo...przez to wlasnie odeszla w wolontariatu Kasia z Mielca czyli Xxymena, ktora pomagala przez kilka miesiecy robic zdjecia do strony. W maju tyle nowych zwierzakow przybylo, a praktycznie nie mamy zadnych nowych zdjec, mimo, ze moj poprzedni aparat jest w dyspozycji schroniska. to tak w skrocie moje odczucia... Quote
terra Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 Ja tu czegoś nie rozumiem:shake: . Nigdy i nigdzie nie czytalam najmniejszej wzmianki, żeby p.Kierownik był przeciwny wolontariatowi i wszystkim tym działaniom, wręcz przeciwnie. Była natomiast mowa o tym, że nie ma warunków do wyprowadzania psów na spacery i p.Kierownik obawia się przyjmować nieletnich wolontariuszy. To co się stało, że front został zmieniony? Quote
Ulka18 Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 Oprocz pana kierownika, do ktorego nic nie mam, sa jeszcze inne osoby....szczegolnie jedna, ktora dala sie we znaki Ewie, Jogi, mnie tez za plecami. Oczywiscie nie jest przeciwny, jak sie pomaga. Ale juz zadawanie pytan, czy podsuwanie moze i szalonych pomyslow, uznawane jest jako mieszanie sie :roll: Kilka osob sie juz zrazilo : Murka, Jogi, Beatka ze Stalowej-koleżanka Jogi (od sterylek koteczek), Xxymena....naprawde tylko tych zwierzakow tak bardzo szkoda. Nie wiem, moze mam jakis kryzys i zrobilam sie nadwrazliwa... Mam nadzieje, ze jeszcze Becia tu zajrzy i napisze swoje zdanie. Quote
halcia Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 Wiem o jaka osobe chodzi bo sama widzialam jak zbyla dopytujaca sie Jogi.Nie wiem czy Kier.jest swiadomy ze zraza ludzi.Ciezki temat.Ulka,wiem co czujesz,bo pomagalam w Rzeszowie u Majki 5lat i kopnieto mnie w....Zmienilam na Mielec.Nie zarazajmy sie niechecia,Ty bylas ich najcenniejsza pomoca,te adopcje to dzieki komu?Nie wiem...rozmowa z kierownikiem?Glupia sprawa....WAZNE SA PSIAKI I ICH NIEDOLA.W razie czego mnie uspokoja nowe budy dla wszystkicha,ato bez odwiedzin w sch.da sie dalej robic........??? Quote
AgaiTheta Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 Jakby udało się, mimo kłopotów, dowiedzieć się jak tam boksio, byłabym wdzięczna. Quote
ewatr Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 przekleje to co pisałam na innym wątku żeby nie było ,że Ulka18 jest z tym sama bo popieram ją w całej rociągłości w obecnej sytuacji ......i nie jesteś Aga nadwrażliwa :shake: bo te zachowania które tam mogłam obserwować powaliły by byka - mnie tez nie łatwo jest zrazić - ale jak to mówia "co za dużo to i świnia nie chce" a teraz czuje sie jak ta świnia ;) terraJa tu czegoś nie rozumiem:shake: . Nigdy i nigdzie nie czytalam najmniejszej wzmianki, żeby p.Kierownik był przeciwny wolontariatowi i wszystkim tym działaniom, wręcz przeciwnie. Terra no to teraz przeczytałaś :-( i to nie tyle chodzi o P.Kierownika ile o cały personel - bez komentarza - Ulka 18 napisała juz i tak dużo ! Jakoś tak jest , że czujemy sie tam jak intruzi a nie jak chcący pomóc :shake: kpiny za plecami , i takie tam -lepiej na forum nie wywlekajmy pewnych spraw bo musimy sobie same z nimi poradzic .........jedno jest pewne ludziom tam kompletnie nie zależy na wyadoptowaniu psów zbędna fatyga :crazyeye: a my im na ręce patrzymy ...........a to nigdy nie jest mile widziane ! dziewczyny 530 psów w jednym miejscu , zagęszczenie do granic mozliwosci , mało personelu a ten co jest to odwala robote i maszeruje do domu ..... około 230 kotow........ .a juz nawet pisac mi sie nie chce bo jakos ostatnio przestałam widziec światełko w tunelu , jeżeli chodzi o Mielec A tam nadal bez opamietania przyjmuja psy ..............:-(:-( :-( Quote
Ulka18 Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 Dodalabym jeszcze, ze im wiecej my dajemy ogloszen i wiecej psow idzie do adopcji, tym wiecej psow jest przyjmowanych, zeby chyba wyrownac stan do magicznej liczby 500. Inspekcja weterynaryjna twierdzila, ze schron jest przygotowany na ok. 250-280 psow (ok. 200 jest boksow). A niestety jest w nim ponad 500 psow i wcale nikt tam sie tym nie martwi... niektore latami tkwia bez wyjscia. Ile razy widze ta ciasnote i te krazace psy np. Onka Garnka, to mi sie serce rozsypuje...:-( Ja - w przeciwienstwie do...- nie uwazam tego za normalne i za eldorado dla zwierzat. Quote
Therion Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 Ja juz dawno przestałem wierzyc w to ,ze sa dobre schroniska, bo albo liczy sie kasa i biznes,albo chorobliwe zbieractwo zwierzat i gehenna w złych warunkach, jak jest w Mielcu nie wiem ,ale pewnie ta ilosc to forsa, bo gminy placa za kazdego psa. Quote
terra Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 Jestem w szoku! I nie dlatego, że jestem naiwną idealistką (pewnie mimo wszystko jestem) w tej sprawie, ale z poprzednich opisów wynikalo, że ludzie z tego schroniska autentycznie troszczą się o zwierzęta. Że wspólnymi siłami, pracowniczo - wolontariackimi, staramy się ten psi los polepszyć. Mam teraz mętlik w głowie, ale w tej sytuacji chyba trzeba zmienić sposób działania. Nie mam nic sprecyzowanego na myśli (i nie wiem czy będę miała), ale niezależnie od wszystkiego nasz człowiek na miejscu jest niezbędny. I co z tymi wszystkimi biedami? Kiedy do starań o nowy dom dołączą zmagania ze znieczulicą ludzi, od których te psie i kocie istnienia są zależne. Mój Boże!!! Quote
Kam Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 dziś przed wyjściem do pracy, przeczytałam wypowiedź Ulki (a teraz dopiero resztę) i jakoś się podłamałam... chciałam wierzyć, że jest jednak w Polsce takie schronisko, które mimo biedy ma ręce i nogi i robi się wszystko z myślą o zwierzętach...cholera, chciałabym się nie mylić...:shake: Quote
Becia66 Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 To ja się też wypowiem. Nie napiszę też nic nowego, bo moją opinię na temat schroniska od dawna znają Ewatr i Halcia. Chodzi mi głównie o tę nieskończoną ilość przyjmowanych psów, bez opamiętania, 2 dziennie, 5 dziennie , 11 dziennie też już było. Gdyby było 30 dziennie, też pewnie by ,,zmieścili ".Wezmą, czemu nie- za każdym psem idzie pieniądż. I jak można nazwać takie miejsce przyjaznym dla zwierząt, schronieniem przed ich bezdomnością, dla nich jest to jeden horror. Scisk do granic możliwosci i nie ma się co cieszyć że nie są głodne i wyglądają grubiutko, bo po pierwsze są grube bo sie nie ruszają-nie mają gdzie, a po drugie ludzie takich zdeformowanych grubasków nie chcą adoptowac.Tam nawet cieżko psa wybrać bo człowiek po chwili głupieje. Kiedy Ewatr chciała wyprowadzić Wdzięczną na spacer, to usłyszała niemiłe ,,coniebądż'', ja zresztą też kiedy wziełam szczeniaka Megę na ręce. A przecież wolontariat to nie tylko kupowanie bud, pomoc fizyczna i materialna, to także kontakt ze zwierzęciem który jest nam potrzebny jak oddech. :shake: :shake: :shake: Quote
Becia66 Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 A ciebie Ulka powinni na rękach nosić, bo to co ty robisz dla schroniska to jest NIEWYOBRAŻALNA pomoc. :cool1: :cool1: Quote
Kori Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 Bardzo mi smutno :-( No ale, przecież nei zostawimy tego? :shake: Skoro zrobilismy jzu tak wiele to się trzeba zmierzyć i z tym..... Tylko jak? :roll: Pierwsze to chyba załatwienie "ludzi" - nie znam sytuacji.. nie wiem czy kierownik moglby coś pomoc... Jelsi tak to rozmowa spkojna, bez gniewu z zaznaczeniem o co "walczymy" czego chcemy.. Przeciez efekty widać drugie? - dojsc skąd się beirze tyle psów? :crazyeye: Quote
Reno2001 Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 [quote name='Kori'] drugie? - dojsc skąd się beirze tyle psów? :crazyeye: No na to odpowiedź jest jedna: głupota i nieświadomość ludzi. Niesterylizowanie psów, średniowieczny przesąd, że suka MUSI choc raz mieć małe itp, itd. Niestety bez pomocy ustawodawcy mniemam, że z tym problemem będziemy borykać się jeszcze przez pół wieku, bo ludzi zmienić dobrym słowem i uświadamianiem to nie mozna z dnia na dzień. Na to MUSI BYĆ PRAWO !!! A z tym wiemy jak jest. Lepiej sie lustrować z prawa na lewo w nieskończoność :angryy: :angryy: :angryy: . A my musimy sie jakoś w tym odnaleźć, choć praca to syzyfowa. Pozostaje nam wiara, że to co robimy mimo wszystko ma sens. Quote
Kori Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 suki wystereylizowane w mielcu (ni- schroniskowe- tylko domowe) to mozna policzyc na palcach jednej ręki chyba :shake: No ale nie mozemy machnąć ręką na to... :roll: Zbierzmy sily, odpocznijmy.... ale tak jak napisałes Reno... jakis sens i cel w tym jest. Tzreba go meić tylko cały czas przed oczami Quote
Ulka18 Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 ale z poprzednich opisów wynikalo, że ludzie z tego schroniska autentycznie troszczą się o zwierzęta. Że wspólnymi siłami, pracowniczo - wolontariackimi, staramy się ten psi los polepszyć. Tak troszcza sie : dadza jesc, naleja wody, leczą gdy zwierzak jest chory, sterylizuja jesli sa pieniadze. Pan Kierownik lub Pan WIesiek podwiezie zwierzaki jesli jest potrzeba i domki czekaja. Ale to przyjmowanie ile wlezie, to jest naprawdę przesada....ja nie jade do schroniska przez 4 tygodnie, to potem wiekszosc czasu spedzam na fotografowaniu nowych psow, ktorych w ciagu miesiaca przybywa np. 30-35, a nie mam czasu na zdjecia dla wirtulanych (a to wstyd nie wysylac im zdjec) ani na psy, ktore siedza w schronisku juz dlugo i maja watki na dogomanii. Nikomu nie zalezy, zeby przypilnowac i regularnie wysylac zdjecia wirtualnym. A gdyby 2-3 psom wirtualnym robic po 2-3 zdjecia dziennie, to w miesiacu wszyscy opiekunowie mieliby na biezaco zdjecia. I tak wystarczylo raz na 4-5 miesiecy.... I ta ciasnota, przerazliwa ciasnota, w boksach po 2-3 psy minimum :-( Nikt nic nie wie o psie A czy B, nie ma kogo zapytac. Trzeba samemu wszystko wyciagac, sprawdzac psa przy robieniu zdjec....ale chyba we wszystkich schronach jest tak samo. Ostatnie wydarzenia ze spacerem Wdziecznej oraz szczeniakiem Mega, ktora Becia wziela na rece, przebraly moja miare cierpliwosci. Czulam sie jakbym byla na prywatnym folwarku :shake: Czym predzej sie wtedy zwinelysmy... Ewie bylo przykro, Beci tez...ja bylam wkurzona na maxa. Moja Mama (Babcia Ulki) powiedziala mi dzisiaj bezstronnie, ze sie dziwi, ze jest taki chory uklad wolontariusze-schronisko, bo my wnosimy przeciez tak wiele, tak duza pomoc przywozimy do schroniska, a nie mamy NIC do gadania. I to jest dobre podsumowanie. Quote
terra Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Moja wiedza na temat schroniska jest taka, jak Wy, osoby bywające w nim napiszecie. I z tych opisów wynikało to, co wcześniej napisałam. Powiem więcej, nawet w myślach gloryfikowałam ludzi tam pracujęcych, gdy przyrównywałam do innych schronisk. Jednak muszę oddać sprawiedliwośc (jeśli się mylę - popraw mnie). Zwierzęta nie są źle traktowane. Pozostałe wynika z rzeczywistości - ciasnota, brak spacerów, układ schroniska. Na temat przyjmowania zwierząt nie wiem nic. Współpraca z wolontariuszami? Czy uczciwa, jasna i szczera rozmowa zp. Kierownikiem nie przyniesie pozytywnych rezultatów? Przynajmniej sytuacja byłaby jasna, co w tej sprawie jest bardzo istotne. Chcę zaznaczyć, że pisząc to wszystko, nie oczekuję od Ciebie Ulka spełnienia tego , tak sobie pisząc myślę (czy odwrotnie). Cyt."Moja Mama (Babcia Ulki) powiedziala mi dzisiaj bezstronnie, ze sie dziwi, ze jest taki chory uklad wolontariusze-schronisko, bo my wnosimy przeciez tak wiele, tak duza pomoc przywozimy do schroniska, a nie mamy NIC do gadania. I to jest dobre podsumowanie." I myślę, że to jest istota sprawy i temat nr 1 do obgadania z p.Kierownikiem. Quote
jotpeg Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 A nie przychodzi Wam do glowy, ze te klopoty z kontaktach wolontariat - pracownicy schroniska wynikaja z: * braku wrazliwosci niektorych ludzi - to dla nich jest tylko praca * pospolitej zawisci (wolontariusze tam nie musza pracowac, wiec pewnie za dobrze im sie powodzi, maja za duzo czasu i pieniedzy, fanaberie dla psow wymyslaja) - to takie polskie jest * leczenia kompleksow (a co, porzadzic wolontariatem mozna, zwlaszcza jesli sie jest na dole drabiny spolecznej) pisze tu o czynnikach psychologicznych, i nie mam zamiary pisac >nie przejmujcie sie< bo wiem, jak to boli. Proponuje porozmawiac od czasu do czasu z kierownikiem i robic swoje - mimo wszystko. Dla zwierzakow. Quote
Reno2001 Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Ja też mam wrażenie, że ta niechęć do wolontariuszy bierze się przede wszystkim z zawiści - tak jak pisała jotpeg. A gdyby się chwilę tak zastanowili, że wolontariusze często wcale nie zarabiają grubej kasy, że poświęcają swój wolny czas, jeżdżą kilometry po Polsce by podowozić psy często jedynie za zwrot kosztów paliwa lub po prostu "po drodze", że siedzą po nocach przed monitorem układając ogłoszenia, obrabiając zdjęcia itp.itd a wszystko CAŁKOWICIE DOBROWOLNIE. Tylko, aby to dostrzec trzeba CHCIEĆ. Quote
Kori Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 jotpeg, świetne podsumowanie :roll: Chyba o to tu chodzi. Trzeba porozmawiać z kierownikiem. A ze sie tyle psów przyjmuje, to chyba nic nie poradzimy. Tzreba wydębić tylko te zdjęcia. Niech sie pracownicy dowiedza ze wszleka pomoc - budy, adopcje to dzieki temu, ze ludzi mozga zobaczyc jak tu jest. Quote
Alaa Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 A ja glupia i naiwna stara baba myslalam ze Mielec to raj i ze to pierwsze schronisko w ktorym tak docenia sie prace i chec pomocy wolontariuszy i ludzi z zewnatrz. No to chyba zmienie front, inni tez potrzebuja pomocy. Quote
terra Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 A ja nie zmienię, bo tam na pomoc czekają setki zwierząt. I postaram się wykorzystać każdą szansę, aby dojść do ladu i dogadać się z ludźmi tam pracującymi. Zatem moje zabawki zostają w Mielcu.:cool1: Quote
Reno2001 Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Ja tez nie wycofuję się z kontaktów i mojej skromnej pomocy dla Mielca. Mam swoje powody i kropka...:p. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.