Joss Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 Draczyn napisał(a):Joss napisał(a):No ładnie...nie tak miało być:( Do licha, smutno sie zrobiło. Naprawde nie chcialam nic złego napisac. Chyba wszyscy widza jaka ze mnie dogo-maniaczka, bez netu nie wysiedze dlugo...poprostu sprawdzilam czy 3 dni wytrzymam:) Za tą kafejka miało byc zartobliwie a wyszło prawie tragicznie:/ SzkodaNie przejmujsię Joss, ja też co nie powiem to nie tak, stale jakies draki przeze mnie wybuchają, ale ja np tak piszę, jakbym mówiła i tu chyba jest jakiś błąd. Wal dalej co myślisz i się nie przejmuj, tak jak ja - nie ma innego wyjścia CIesze sie, że to piszesz Draczyn...bardzo! Dokładnie tak jak piszesz...wale to co mysle. Staram sie nikogo nie obrażac, a tak poza tym to nie owijam w bawełne. Nie brałam komóry i innych 'gadzetów' nad morze i to napisałam! Nie wiedziałam, że wywoła to przykre wspomnienia u Gagi. Dla mnie to było sprawozdanie z pobytu nad morzem...dla Gagi czyms wiecej. Mam nadzieje ze ta godzinka przed kompem o której wspomina bedzie poswiecona w jakiejś częsci nam:) Troszkę mi lżej teraz na sercu...szczerze...to sie troche tym wszystkim przejęłam:/ Zmiatam do domu, do psioszek:) Dzis strajkuje i nie zostaje po godzinach. Czołem kompania:) :*:*:* Quote
Draczyn Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 Joss napisał(a):Draczyn napisał(a):Joss napisał(a):No ładnie...nie tak miało być:( Do licha, smutno sie zrobiło. Naprawde nie chcialam nic złego napisac. Chyba wszyscy widza jaka ze mnie dogo-maniaczka, bez netu nie wysiedze dlugo...poprostu sprawdzilam czy 3 dni wytrzymam:) Za tą kafejka miało byc zartobliwie a wyszło prawie tragicznie:/ SzkodaNie przejmujsię Joss, ja też co nie powiem to nie tak, stale jakies draki przeze mnie wybuchają, ale ja np tak piszę, jakbym mówiła i tu chyba jest jakiś błąd. Wal dalej co myślisz i się nie przejmuj, tak jak ja - nie ma innego wyjścia CIesze sie, że to piszesz Draczyn...bardzo! Dokładnie tak jak piszesz...wale to co mysle. Staram sie nikogo nie obrażac, a tak poza tym to nie owijam w bawełne. Nie brałam komóry i innych 'gadzetów' nad morze i to napisałam! Nie wiedziałam, że wywoła to przykre wspomnienia u Gagi. Dla mnie to było sprawozdanie z pobytu nad morzem...dla Gagi czyms wiecej. Mam nadzieje ze ta godzinka przed kompem o której wspomina bedzie poswiecona w jakiejś częsci nam:) Troszkę mi lżej teraz na sercu...szczerze...to sie troche tym wszystkim przejęłam:/ Zmiatam do domu, do psioszek:) Dzis strajkuje i nie zostaje po godzinach. Czołem kompania:) :*:*:*Cześć Joss, nie przejmuj się tak bardzo. Jestem pewna, że Gaga nie chciała Cię urazić, tylko tak wyszlo. Tu często tak się dzieje i musisz sie na takie sytuacje uodpornić. Ja już nieraz przez to przeszlam. Do jutra Trzymaj sie Quote
Joss Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 Oczywiscie, ze wiem i także jestem przekonana że nie ma mowy o sprawianiu mi przykrości przez Gagę!!! Obawiałam sie jedynie, że to ja mogłam tym co napisałam wywołac smutek na jej twarzy, a tego nie chciałam!!! A co do (nie)przejmowania sie...jestem z tych bardziej przejmujących sie niestety:/ Niby ok a ja wciaz rozwazam co by było gdyby...bezsensowne to ale tak jestem skonstuowana:) Nie mniej jednak uodparniam sie! Do jutra...albo do wieczora. Pa Quote
Gaga05 Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 Joss napisał(a):Oczywiscie, ze wiem i także jestem przekonana że nie ma mowy o sprawianiu mi przykrości przez Gagę!!! Obawiałam sie jedynie, że to ja mogłam tym co napisałam wywołac smutek na jej twarzy, a tego nie chciałam!!! A co do (nie)przejmowania sie...jestem z tych bardziej przejmujących sie niestety:/ Niby ok a ja wciaz rozwazam co by było gdyby...bezsensowne to ale tak jestem skonstuowana:) Nie mniej jednak uodparniam sie! Do jutra...albo do wieczora. PaJoss, jestes bardzo kochana, ale nie smuc sie naprawde przeze mnie. Ktos tu dobrze sprawe ujal, zeby nie brac do siebie tego, co innym w duszy sie ckni. Nie, Ty nie wywolalas nic przykrego. Jestes taka mila, ze chcialam Ci napisac, ze to, co napisalas o ciszy medialnej w czasie Waszeg weekendu, jak gdyby pozytywnie przyczynilas sie, zebym nie zabrniela za daleko. Ten proces zaczal sie wiele miesiecy temu - przygotowujac sie do kupna pieska, zaczelam wszystko, co tylko znajdowalam w wyszukiwarkach o buldozkach, czytac bez opamietania. Wiem ze to poczatek uzaleznienia, rodzaj manii, bo jak pisalam, przeszlam juz kiedys przez silne uzaleznienie od internetu. Potem znalazlam dogo i tez, na okraglo przy kompie, wszystkie tematy, posty, grupy, rasy... swiat niezwykle interesujacy, ale, jak mowi Draczyn, gdy z umiarem, gdy nie zaniedbujesz innych sfer zycia. (Dostalam dzis "pozwolenie" na limitowane tango z komputerem, maksimum pol godziny dziennie). Nie przejmujcie sie mna. Nalog, jak nalog. Sa ludziska podatni na uzaleznienia, ja do takich sie zaliczam. Draczyn, kochana, ja spedzalam przy komputerze po 16-20 godzin na dobe. To jest wlasnie uzaleznienie. Budzisz sie i po pierwsze - do komputera. Bez mycia sie, sniadania - do poludnia. Po nagle uswiadomiomych zawrotach glowy, kanapka na szybko, jakas kawa itd. Maz jadal poza domem, wokol mnie totalna pustka, bylam przywiazana do zycia tylko kablami oprzyrzadowania komputera. Bylo to w epoce, gdy internet dawal mi poczucie lacznosci ze swiatem, rodzina, krajem, moze ktoras z Was byla jakos czas na obczyznie, nie wiem, jak dlugo, ale ja wiem jak to jest, gdy sie po latach emigracji chorobliwie teskni, idealizuje kraj rodzinny, a tak naprawde, mysli sie o nim coraz bardziej abstrakcyjnie, jak o remedium na pustke, wyobcowanie. Ja wiele lat mieszkalam w krajach ktorych jezykow nie znalam. Wyobrazcie sobie. Wychodzisz na ulice i nic nie rozumiesz, zadnego napisu, zadnej informacji nie odbierasz. Wiec przestajesz stopniowo wychodzic z domu. Maz w pracy, dziecko za gorami, lasami, ani psa, ni kota. Mowie o codziennosci, nie o dniach odswietnych, przyjeciach,spotkaniach itp. rozrywkach. Maz przychodzi pozno z roboty umeczony, na szczescie nie wie, ze ja w szlafroku caly dzien i potem do polnocy. Horror. Rano 2 tabletki na pobudzenie i: no co tam, kto odpowiedzial, co napisal, a co tu, a co tam, a od jednego linku do drugiego i rozwiajala sie rzeczka w wielka Amazonke z dorzeczem linkow. Ats, bardzo Ci dziekuje za to, ze przyznalas sie do podobnej slabosci. Takie slowa sa wspierajace. No, to pa moje cale dogo, bo w nastepnym wejsciu bede juz tylko czytala. Trzymajcie za mnie palce, zebym nie musiala chodzic na terapie. I napiszczie, czy chodzicie na spacery z pieskami, gdy pada desz/snieg? Bo, ja sie obawiam, czy moj wytrzyma taki spacer i czy ma sens go wyprowadzac w takie zimno? Buziaki. Nie smuccie sie. Quote
Draczyn Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 Gaga, nie przejmuj się. Ja też mieszkałam 6 lat we Francji, ale szybko nauczyłam sie języka, znalazlam dobra pracę w swoim zawodzie i byłam tam szczęsliwa. Mnie się wydaje, że najgorszą rzeczą dla kobiety to uzalżnienie się od męża. Każda kobieta musi mieć swoją pracę, swoje zainteresowania i nie zakopywać siew domowych pieleszach. Pzepraszam za to co napisalam, ale moim zdaniem powinnaś zacząć żyć dla siebie, a nie dla rodziny. A niby dlaczego mąż jadał poza domem. Nie mogł sam sobie przygotować jedzenia. Książki kucharskie istnieją, a rączki męski też są sprawne. Podobno najlepsi kuchaze to mężczyżni. Pozdrawiam serdecznie Quote
Joss Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 No to trzymam palce Gaga!!!!:) Juz nie brne w temat uzaleznień i tym podobnych:) Powiem tylko, że nic co ludzkie nie jest mi obce, emigracja tez:) Dobrze sie 'Ciebie czytalo':) Wiec smucic sie z Twojego 'odejscia' nie mozesz zabronic:) Kazde pozegnanie jest smutne, choc to w pelni rozumiem- jesli to dla Twojego zdrowia i rownowagi ducha. Napisz choc czy kartka doszła:) I trzymaj sie tam ciepło...jesli stwierdzisz kiedys ze 'juz mozesz' to wracaj! Buziaki dla Tusia:) P.S. Draczyn----> uzaleznieniu od mezów mowimy zdecydowane nie;) Quote
Draczyn Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 Widzę Joss, że jesteś taki sam nocny Marek jak ja. To miło mie taką bratnią duszę Quote
Joss Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 No ja typ 'sowy' zdecydowanie:) Witam w klubie:) Mimo iz do pracy wstaje codziennie 5.50:) Nie chce mi sie spac, ale czuje ze muszę zaraz isc z rozsądku:) Neska siedzi mi na kolanach i gapi sie w ekran. Uwielbia to:) A Ty masz jakąś swoja bulinke obok siebie?:) Quote
Draczyn Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 Joss napisał(a):No ja typ 'sowy' zdecydowanie:) Witam w klubie:) Mimo iz do pracy wstaje codziennie 5.50:) Nie chce mi sie spac, ale czuje ze muszę zaraz isc z rozsądku:) Neska siedzi mi na kolanach i gapi sie w ekran. Uwielbia to:) A Ty masz jakąś swoja bulinke obok siebie?:)Oczywiście - cały wianuszek. Niektóre śpiochy już się ukladają do spania. Dobranoc Joss - miło mi z Tobą było do póżna w nocy Quote
Joss Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 Dobranoc nocny Marku:) Miło równiez:) Idę i ja przespie sie choć kapkę:) Quote
ats Posted November 18, 2005 Author Posted November 18, 2005 Ja zk kolei jestem zdecydowanie skowronkiem - mogę wstawac bardzo wcześnie i lubię to. w nocy za to lubie pospać. Mam uraz z czasów studiów, gdy całe noce sie siedziało i wyliczało rachunki błędów do sprawozdań z doświadczeń fizycznych. Quote
Draczyn Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 ats napisał(a):Ja zk kolei jestem zdecydowanie skowronkiem - mogę wstawac bardzo wcześnie i lubię to. w nocy za to lubie pospać. Mam uraz z czasów studiów, gdy całe noce sie siedziało i wyliczało rachunki błędów do sprawozdań z doświadczeń fizycznych.A u mnie odwrotnie. Właśnie na studiach uczyliśmy się zbiorowo, przeważnie całymi nocami, popijając kawę, bo w dzień było dużo innych ciekawszych zajęć, i tak mi już pozostało Quote
Joss Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 I ja uczyłam sie zawsze do poznych godzin nocnych, bywało ze do rana;)...nigdy zas nic, absolutnie nic nie weszlo mi do glowy jesli wstalam rano i probowałam cos wkuć;) Obecnie bez marudzenia wstaję rano tylko wtedy kiedy nie musze:) Taka przewrotośc. W pozostale dni spokojnie moglabym spac do 10:D Quote
Draczyn Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 Joss napisał(a):I ja uczyłam sie zawsze do poznych godzin nocnych, bywało ze do rana;)...nigdy zas nic, absolutnie nic nie weszlo mi do glowy jesli wstalam rano i probowałam cos wkuć;) Obecnie bez marudzenia wstaję rano tylko wtedy kiedy nie musze:) Taka przewrotośc. W pozostale dni spokojnie moglabym spac do 10:DTo zupełnie jak ja. Mogę spać nawet do 11ej, czyli prześcigam Cię w tym temacie. Ale dziwna sprawa, że wogóle nie mogę zasnąć w dzień, nawet po nieprzespanej nocy. Quote
Joss Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 hmmm, napisalam ze do 10 nieco kurtuazyjnie:D Myslalam ze to lekka przesada jak napisze ze moge i do 12, hihihihi:) A sennośc moja zlezy od stopnia podekscytowania w dzien:) Jesli mam duzo zajec, jakies fajne sprawy do zalatwienia, ciekawych ludzi do spotkania to w dzien nie zasne. Jesli jednak wroce do domu, dam jesc sobie, Męzowi, Bezie i Nesce, i jakos dziwnym trafem okaże sie że nic pilnego nie ma do zrobienia...to wtedy owszem, zjadę na godzinke. No lubie spac, co poradze:) Tak jak jeść...ło jezusicku:) Quote
Draczyn Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 Joss napisał(a):hmmm, napisalam ze do 10 nieco kurtuazyjnie:D Myslalam ze to lekka przesada jak napisze ze moge i do 12, hihihihi:) A sennośc moja zlezy od stopnia podekscytowania w dzien:) Jesli mam duzo zajec, jakies fajne sprawy do zalatwienia, ciekawych ludzi do spotkania to w dzien nie zasne. Jesli jednak wroce do domu, dam jesc sobie, Męzowi, Bezie i Nesce, i jakos dziwnym trafem okaże sie że nic pilnego nie ma do zrobienia...to wtedy owszem, zjadę na godzinke. No lubie spac, co poradze:) Tak jak jeść...ło jezusicku:)To jednak nie jesteśmy z tej samej gliny. Dla mnie spanie to konieczność. Zawsze mi się wydawało, że śpiąc tracę kawal życia. Rano dopóki się naprawdę nie obudzę, to muszę pospać, bo muja natura sie tego domaga. Kładę się spać dopiero wtedy, gdy już naprawdę nie widzę na oczy i padam. A jeść też b. lubię Quote
Joss Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 Jestesmy z podobnej gliny:) Ja napewno przejde jeszcze transformacje:) Oby nie taką ze zrezygnuje z poobiedniej drzemki na rzecz deseru:D Jesli tak to ja już wole spac:) Ostatnio wymyslilam ze spiąc chudne...bo nie jem:D a jak siedze do 2-3 przed kompikiem to mnie do lodówki prowadza zew natury:D Quote
ats Posted November 22, 2005 Author Posted November 22, 2005 He, he, Joss! Ja zdecydowanie jestem zwolenniczka wczesnego chodzenia spać, zwłaszcza zimą. Wstanie o 6.00 - 7.00 to dla mnie nie tragedia. Ot, jestem skowronkiem. Quote
ats Posted November 22, 2005 Author Posted November 22, 2005 no i to odchudzanie przez sen - wreszcie znalazłam metode dla siebie!!! ;) Quote
Draczyn Posted November 22, 2005 Posted November 22, 2005 ats napisał(a):no i to odchudzanie przez sen - wreszcie znalazłam metode dla siebie!!! ;)Przez sen napewno nie schudniecie, najwyżej możecie przytyć, takie leżenie bez ruchu okropnie tuczy Quote
misiaczek Posted November 22, 2005 Posted November 22, 2005 Ats...ze mnie też skowronek :D .Jak długo śpię,to później nie wiem co mam ze sobą zrobić :o .Długie spanie rozwala mi cały dzień.To już mamy drugą(nie lubimy upałów) wspólną cechę. Draczyn, daj pomarzyć,że chudniemy podczas snu :wink: :wink: :wink: Quote
Joss Posted November 22, 2005 Posted November 22, 2005 :D Ej no mówie Wam...to działa:) Jak spie to nie jem:D A jak sie do tego przysni że biegniemy to ho ho...kilogramy leca przez sen, oj lecą:D...kwestia tylko w góre czy w dół...ale kogo to?:D Quote
misiaczek Posted November 22, 2005 Posted November 22, 2005 Joss napisał(a)::D Ej no mówie Wam...to działa:) Jak spie to nie jem:D A jak sie do tego przysni że biegniemy to ho ho...kilogramy leca przez sen, oj lecą:D...kwestia tylko w góre czy w dół...ale kogo to?:D he he he Quote
Joss Posted November 22, 2005 Posted November 22, 2005 a no i jako opozycja zgłaszam, że nie dość iż wstawanie ranne do moich pasji nie nalezy to jeszcze lubie gorąc:D < w wersji na plazy z drinkiem z palemką w łapce> Quote
misiaczek Posted November 22, 2005 Posted November 22, 2005 Z tej wersji,to ja lubię tylko drinka :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.