Lokys Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 dzisiaj pędzimy do weterynarza - pewnie też oddamy kupkę do badań - odrobaczamy w tym tygodniu! mam nadzieję że wszystko będzie dobrze. Quote
Lokys Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 misiaczek napisał(a):Ładna dziewczynka z tej Twojej Zulki...i chyba uwielbia spać w łóżeczku :wink: :D to mało powiedziane - przez 4 tygodnie tylko dwa razy słyszałem jak popiskuje - oba jak nie chciałem jej wpuścić do łóżka -inne powody nie są na tyle poważne by piszczeć :D Quote
Draczyn Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 toteż ja nie jestem zwolennikiem leczenia na oko. Zawsze uważam, że najpierw powinno się wykonać kompleksowe badania, a dopiero potem leczyć. Na antybiotyki, zarówno człowiek jak i pies się uodparnia i jeśli się ich nadużywa, to potem nie działają, gdy są naprawdę potrzebne i moga uratowac zycie Quote
Viris Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 Lokys - moja tez tylko z takiego waznego powodu jak spanie w lozku piszczy :P Quote
Draczyn Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 elżbietarusos napisał(a):Zazdroszczę wszystkim mieszkającym w Warszawie i pod Warszawą możliwości korzystania z porad i usług lekarza weterynarii pani Mady Pakuły. Super babeczka , bardzo dokładna , uwielbia buldożki -sama jest właścicielką dwóch ) Ja niestety mam do niej zbyt daleko , ale wykorzystuję ją czasami telefonicznie.Do Maggdy od was jest niewiele dalej niż od nas, tak że niestety z Warszawy nikt do niej nie jeżdzi. {jakieś 30 km różnicy} . Ona nie mieszka w Warszawie Quote
_beatka_ Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 jejku alez ta zulka jest prześliczna :iloveyou: a uszyska ma takie wielkie jak mój doksio jak był malutki, cudno poprostu:) a co to za pani weterynarz?na jakiej ona ulicy przyjmuje? Quote
Draczyn Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 _beatka_ napisał(a):jejku alez ta zulka jest prześliczna :iloveyou: a uszyska ma takie wielkie jak mój doksio jak był malutki, cudno poprostu:) a co to za pani weterynarz?na jakiej ona ulicy przyjmuje?Ona nie rzyjmuje w Warszawie, tylko ok. 50 km od Wwy. Nigdy tam nie byłam więc nie znam adresu Quote
_beatka_ Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 hmmm skzoda bo na takie wojarze to mnie nie stać... Quote
elżbietarusos Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 Wydawało mi się , że to blisko Warszawy ( Jaktorów ). Większość nabywców szczeniąt ode mnie trafia do niej. Nikt nie narzekał na duże odległości. Mam jej namiary. Mogę podać na Pv ( to podobno zakazana reklama) , na Forum , więc trochę się wygłupiłam. Szkoda , dobre rzeczy powinno się mówić używając pełnych danych, tym bardziej , że to dla psiego dobra. Quote
Draczyn Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 elżbietarusos napisał(a):Wydawało mi się , że to blisko Warszawy ( Jaktorów ). Większość nabywców szczeniąt ode mnie trafia do niej. Nikt nie narzekał na duże odległości. Mam jej namiary. Mogę podać na Pv ( to podobno zakazana reklama) , na Forum , więc trochę się wygłupiłam. Szkoda , dobre rzeczy powinno się mówić używając pełnych danych, tym bardziej , że to dla psiego dobra.To jest gdzieś za Grodziskiem Mazowieckim, więc dość daleko od Warszawy, a pozatym w kierunku grodziska są traszne korki, bo tam prowadzi dość wąska droga. Dziwiłabym si, gdyby komuś z Warszawy chciało się tam jeżdzić. Magda ma dużo pacjentow z Grodziska i okolic, ale nie słyszałam, aby miała z Waeszawy. A czy Ty Elu byłaś u niej kiedyś. Przecież nawet nie wiesz gdzie ona mieszka? Quote
_beatka_ Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 do grodziska mam prosta droge i jade ok 20min więc to nie tak daleko, pytanie tylko jak daleko to jest od grodziska? Quote
elżbietarusos Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 Nie byłam u niej , natomiast ona wielokrotnie była u mnie. Mieszka w Jaktorowie , klinikę ma w Grodzisku . Wiem , że z Warszawiacy jeżdżą do niej , gdyż mnie o tym informują . Poznałam ją właśnie dzięki klientom z Warszawy. Znajomość między nami pogłębiła gdy nie pobierając ode mnie żadnych opłat walczyła o życie mojej gryfonki. Dzieki niej korzystałam z porad najlepszych specjalistów . Quote
Draczyn Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 elżbietarusos napisał(a):Nie byłam u niej , natomiast ona wielokrotnie była u mnie. Mieszka w Jaktorowie , klinikę ma w Grodzisku . Wiem , że z Warszawiacy jeżdżą do niej , gdyż mnie o tym informują . Poznałam ją właśnie dzięki klientom z Warszawy. Znajomość między nami pogłębiła gdy nie pobierając ode mnie żadnych opłat walczyła o życie mojej gryfonki. Dzieki niej korzystałam z porad najlepszych specjalistów .A na co była chora ta gryfonka? Quote
elżbietarusos Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 Nadal jest chora . Ma ataki padaczki. Jej stan obecnie jest stabilny. Ataki są sporadyczne , i mało intensywne. Ale jeszcze dwa lata temu nikt nie dawał jej żadnych szans. Miewała ataki przez kilka dni bez przerwy . NIONIO nie miała siły by żyć , a ja by to życie przerwać. Obie nadawałyśmy się wtedy na odstrzał Trafiła mi się wtedy Magda . Wszystkie wety optowały za uśpieniem psiny . Metodą prób i błędów, korzystając z lekarzy różnych specjalności i wetów zaprzyjaźnionych z Madgą ( tych z górnej półki ) udało mi się utrzymać ją przy życiu. I jak mam nie wielbić Magdy . Podarowała mi już 3 lata życia NIONIO , a suczyna mam nadzieje nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. NIONIO to moja największa miłość , ukochana córeczka. Quote
Draczyn Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 elżbietarusos napisał(a):Nadal jest chora . Ma ataki padaczki. Jej stan obecnie jest stabilny. Ataki są sporadyczne , i mało intensywne. Ale jeszcze dwa lata temu nikt nie dawał jej żadnych szans. Miewała ataki przez kilka dni bez przerwy . NIONIO nie miała siły by żyć , a ja by to życie przerwać. Obie nadawałyśmy się wtedy na odstrzał Trafiła mi się wtedy Magda . Wszystkie wety optowały za uśpieniem psiny . Metodą prób i błędów, korzystając z lekarzy różnych specjalności i wetów zaprzyjaźnionych z Madgą ( tych z górnej półki ) udało mi się utrzymać ją przy życiu. I jak mam nie wielbić Magdy . Podarowała mi już 3 lata życia NIONIO , a suczyna mam nadzieje nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. NIONIO to moja największa miłość , ukochana córeczka.Padaczka nie jest chorobą śmiertelną zarówno u ludzi , ak i u zwierząt. Dwadzieścia parę lat temu miałam psa chorego na padaczkę, którym mimo niewątpliwej urody, nie kryłam, gdyż jest to choroba dziedziczna. Dziwię się, że tylu lekarzy rozkładało ręce. Mój lekarz dobrał odpowiednie dawki leków, metodą kolejnych prób i przy systematycznym podawaniu leków, ataki się skońzyły i pies dożył spokojnej starości. Był zresztą duży artykuł na ten temat w Twoim Psie, jest to tylko kwestia dobrego dobrania odpowiednich dawek leku i systematycznego ich podawania Quote
Viris Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 Niestety Draczyn nie do konca sie z Toba zgodze. padaczka padaczce nierowna. Zarowno u ludzi jak i psiakow. Nie jest to tez choroba do konca poznana wiec wszelakie informacje i rady moga odnoscic sie do konkretnego przypadku badz grupy przypadkow ale nie do calosci chorujacych na te chorobe. Ja u psiakow tej choroby nie znam ( nie jestem hodowca ani nie mam duzego doswiadczenia) ale wsrod ludzi znam ja niestety na tyle ze wiem iz u niektorych leczonych nawet przez tego samego lekarza (dobierajacego leki do konkretnego przypadku) ataki nie pojawiaja sie juz wcale a u niektorych pomimo regularnego stosowanie i doboru najlepszego dla konkretnego przypadku leku ataki sie zdarzaja. Quote
Draczyn Posted September 20, 2005 Posted September 20, 2005 Viris napisał(a):Niestety Draczyn nie do konca sie z Toba zgodze. padaczka padaczce nierowna. Zarowno u ludzi jak i psiakow. Nie jest to tez choroba do konca poznana wiec wszelakie informacje i rady moga odnoscic sie do konkretnego przypadku badz grupy przypadkow ale nie do calosci chorujacych na te chorobe. Ja u psiakow tej choroby nie znam ( nie jestem hodowca ani nie mam duzego doswiadczenia) ale wsrod ludzi znam ja niestety na tyle ze wiem iz u niektorych leczonych nawet przez tego samego lekarza (dobierajacego leki do konkretnego przypadku) ataki nie pojawiaja sie juz wcale a u niektorych pomimo regularnego stosowanie i doboru najlepszego dla konkretnego przypadku leku ataki sie zdarzaja.Z padaczką u ludzi jst podobnie jak u psów. W każdym razie, ja wypowiadająć się na ten temat opieram się na fachowej literaturze i opiniach weterynarzy - to tyle Quote
_beatka_ Posted September 21, 2005 Posted September 21, 2005 może nie odnosząc tego do psów ale do ludzi to mogę zaryzykowac stwierdzenie, że padaczka może skończyc się śmiercia...mam kolezankę z padaczką i parę razy miała ataki na obozach gdzie ludzie to widzieli i na szcęście wiedzieli jak pomóc, ale raz została sama w domu i dostała ataku i zaczęła dławić sie jęzkiem i jak jj mama weszła do mieszkania to była juz sina i nieprzytomna bo nie mogła oddychać...na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale ona tez bierze leki a czasem ma bardzo groźne i długie ataki... Quote
_beatka_ Posted September 21, 2005 Posted September 21, 2005 aha zapomniałabym napisać, że bajtus dzis miał jakiś przerażający sen i w nocy zaczął strasznie wyć!jak się obudziłam i zaczełam go uspokajać to patrzę a on ze strachu zrobił taaaaaką kałuże w moje łóżko :oops: więc zamiast siedzieć z wami na forum zmykam zmieniac pościel :D Quote
Lokys Posted September 21, 2005 Posted September 21, 2005 _beatka_ napisał(a):aha zapomniałabym napisać, że bajtus dzis miał jakiś przerażający sen i w nocy zaczął strasznie wyć!jak się obudziłam i zaczełam go uspokajać to patrzę a on ze strachu zrobił taaaaaką kałuże w moje łóżko :oops: więc zamiast siedzieć z wami na forum zmykam zmieniac pościel :D :D moja też ma głośne sny - czasem biega przez sen , ale bez konsekwencji :wink: Pościel raz miałem też do prania , ale to była nauczka za powolne wstawanie na spacer poranny :wink: Quote
_beatka_ Posted September 21, 2005 Posted September 21, 2005 sny to poza tym ma czasem takie straszne że musi uciekać i przebiera tak słodko łapkami :D a dzis po tym incydencie będę bała sie go brac do łóżka bo jeszce przyśni mu sie, że go mordują i znów mnie zaleje :lol: Quote
elżbietarusos Posted September 21, 2005 Posted September 21, 2005 Dzisiaj krótko ,bo rodzę. Padaczka mojej suki jest bardzo uciążliwa. Nie skutkują żadne leki Ataki są długie ( trwają z kilkuminutowymi przerwami po kilka dni ) Przerywam je usypiając psa . Potem przez kilka miesięcy wszystko jest O.K. NIONIO ma przez to bardzo poważne zmiany neurologiczne. Zachowuje się zupełnie inaczej niż inne moje psy. Np. kontrolowanie machać ogonem nauczyła się dopiero kilka dni temu , przychodzi też na zawołanie od niedawna. Cieszyliśmy się diabelnie z faktu , że zaczyna zachowywać się jak normalny pies.Ona jest jak dziecko opóźnione w rozwoju. Być może osłabiła by ataki sterylizacja , ale boję się , że stres wywołany bólem może bezpośrednio po operacji spowodować ataki( a są one straszne , utrata przytomności drgawki , piana na puszczku , oddawanie moczu i kału ) Obrzydlistwo , czasami kilka razy w ciągu nocy muszę się myć i zmieniać pościel NIONIO śpi ze mną. Quote
Draczyn Posted September 21, 2005 Posted September 21, 2005 elżbietarusos napisał(a):Dzisiaj krótko ,bo rodzę. Padaczka mojej suki jest bardzo uciążliwa. Nie skutkują żadne leki Ataki są długie ( trwają z kilkuminutowymi przerwami po kilka dni ) Przerywam je usypiając psa . Potem przez kilka miesięcy wszystko jest O.K. NIONIO ma przez to bardzo poważne zmiany neurologiczne. Zachowuje się zupełnie inaczej niż inne moje psy. Np. kontrolowanie machać ogonem nauczyła się dopiero kilka dni temu , przychodzi też na zawołanie od niedawna. Cieszyliśmy się diabelnie z faktu , że zaczyna zachowywać się jak normalny pies.Ona jest jak dziecko opóźnione w rozwoju. Być może osłabiła by ataki sterylizacja , ale boję się , że stres wywołany bólem może bezpośrednio po operacji spowodować ataki( a są one straszne , utrata przytomności drgawki , piana na puszczku , oddawanie moczu i kału ) Obrzydlistwo , czasami kilka razy w ciągu nocy muszę się myć i zmieniać pościel NIONIO śpi ze mną.Serdecznie Ci wspólczuję i jeśli Cię to interesuję to mogę Ci powiedzieć, jak leczony byl mój buldożęk z dużym powodeniem, ale to było 15 lat temu, albo więcej, więc myślę, że obecnie są nowsze i bardziej skuteczne metody leczenia. Ja zmieniłam w tamtym czasie kilku lekarzy, aż w końcu dotarłam do takiego który mi wspaniale psa poprowadził Quote
elżbietarusos Posted September 21, 2005 Posted September 21, 2005 Myślę ,że to na niewiele się zda. Weci mało wiedzą o chorobach , których przyczyny tak naprawde nie są znane. Do dziś nie wiadomo czego przyczyną są tak upoczywe ataki. Na NONIO wypróbowalismy wszystkie najnowocześniejsze leki , które podawane były po konsultacjach z lekarzami medycyny( ci mają większą wiedzę w tym zakresie i większe możliwości ) Wszystko na nic. Viris , prześlę Ci jutro kilka zdjęć NIONIO . Zamieścisz je na dogo ? Quote
Draczyn Posted September 21, 2005 Posted September 21, 2005 elżbietarusos napisał(a):Myślę ,że to na niewiele się zda. Weci mało wiedzą o chorobach , których przyczyny tak naprawde nie są znane. Do dziś nie wiadomo czego przyczyną są tak upoczywe ataki. Na NONIO wypróbowalismy wszystkie najnowocześniejsze leki , które podawane były po konsultacjach z lekarzami medycyny( ci mają większą wiedzę w tym zakresie i większe możliwości ) Wszystko na nic. Viris , prześlę Ci jutro kilka zdjęć NIONIO . Zamieścisz je na dogo ?Skąd u Ciebie tyle niechęci do weterynarzy. Szkoda że nie miałaś okazji spotkać takiego który Cię nie zawiódł. Ja mam zupełnie inne zdanie na emat weterynarii. Tak jak w każdym innym zawodzie są nieudacznicy, ale jest wielu wspaniałych lekarzy z wieloletnią praktyką, którzy wiele psów uratowali i znaj doskonale tajniki tego zawodu Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.