Draczyn Posted December 2, 2005 Author Posted December 2, 2005 Hebulka napisał(a):Jeżeli ten temat się juz pojawił to sorry,ale jakos się nie dokopałam do niego. Chodzi mi mianowicie o ząbki Waszych psiaków,jak o nie dbacie,czy z wiekiem pojawiają się jakies typowe dla rasy problemy itd..Hebulka j tez stosuję te zielona kosteczki. Moje psy je bardzo lubią
Draczyn Posted December 4, 2005 Author Posted December 4, 2005 Na 100pociech ktoś opowiada, że stracił sunię, która miala chłoniaka. Taka poobno była kochana, ale jej nie leczyli. Szkoda, że wcześniej nie zjawil się tutaj. Z chęcią bym przekazała im swoje doświadczenia i namówila na leczenie. No cóż tam mam zablokowane wejście i nawet w takich sprawach nie mogę zabierać głosu, a szkoda. Ale chyba i tak bym tam nie wchodziła w obawie o jakiś nowy frontalny atak. Tam już chyba wszyscy hodowcy byli obrzucani błotem i niechetnie widziani. Okropnie mi żal właścicieli i tej suczynki
malgosia78 Posted December 4, 2005 Posted December 4, 2005 Niestety prawda jest też taka, że nie wszystkim i nie na każdym etapie można pomóc. Aczkolwiek rady kogoś, kto przez to przeszedł lub przechodzi są bezcenne. Mój Tofik od kilku dni delikatnie kuleje na przednią lewą łapkę, wcześniej jednego dnia kulał na tylną lewą. Ma powiększone węzełki chłonne na szyi. Poza tym czuje się świetnie, ma doskonały apetyt, co jest u niego raczej żadkością. Byliśmy u weta w piątek i niestety powiedział, że to wzrostowe zapalenie stawów. Dostał linkomycynę, dziś trzeci zastrzyk. Karmimy go Eukanubą, dostawał dodatkowo CanVit - teraz zmieniliśmy na Vitamin Cal. Jestem zdenerwowana. Mam nadzieję, że to naprawdę przejściowe i lada moment poczuje się lepiej. Może macie doświadczenia w tym temacie, bo ja niestety żadnych, ale wierzę tym weterynarzom, bo nigdy wcześniej ani z Tofikiem ani z poprzendimi psami moimi i męża nie zawiedli. Bardzo proszę o rady.
Draczyn Posted December 4, 2005 Author Posted December 4, 2005 malgosia78 napisał(a):Niestety prawda jest też taka, że nie wszystkim i nie na każdym etapie można pomóc. Aczkolwiek rady kogoś, kto przez to przeszedł lub przechodzi są bezcenne. Mój Tofik od kilku dni delikatnie kuleje na przednią lewą łapkę, wcześniej jednego dnia kulał na tylną lewą. Ma powiększone węzełki chłonne na szyi. Poza tym czuje się świetnie, ma doskonały apetyt, co jest u niego raczej żadkością. Byliśmy u weta w piątek i niestety powiedział, że to wzrostowe zapalenie stawów. Dostał linkomycynę, dziś trzeci zastrzyk. Karmimy go Eukanubą, dostawał dodatkowo CanVit - teraz zmieniliśmy na Vitamin Cal. Jestem zdenerwowana. Mam nadzieję, że to naprawdę przejściowe i lada moment poczuje się lepiej. Może macie doświadczenia w tym temacie, bo ja niestety żadnych, ale wierzę tym weterynarzom, bo nigdy wcześniej ani z Tofikiem ani z poprzendimi psami moimi i męża nie zawiedli. Bardzo proszę o rady.Nie wiem tylko, czy diagnoza jest prawidłowa. Dorotał, która bywa u na dogo jest z Białegostoku. Ona ma buldożki i ma hodowlę. Może jej na pv zadasz pytanie o dobrego weta, bo weci też są rozni. Ja ze swej strony zapytam się o tą chorobę córki, która jest wetem. Przypomnij mi jutro. Ja się z tym u bf nie spotkalam
malgosia78 Posted December 4, 2005 Posted December 4, 2005 Dziękuje Ci bardzo Draczyn. Ja wiem, że pies nie poda dokładnie objawów i diagnoza oparta jest w większości na obserwacjach właściciela. Tofika właściwie nic nie boli, ale on nigdy nie piszczy, więc to też trudne do określenia. Ten weterynarz ma opinię jednego z najlepszych w mieście, właściwie jest to grupa wetów a nie jeden człowiek. Ja po prostu chciałam wiedzieć, czy ktoś z Was miał taki przyapdek, bo nie chcę faszerować Tofika większą ilością antybiotyku, niż byłoby to wskazane. jeszcze raz bardzo dziękuję. Pozdrawiam.
Draczyn Posted December 4, 2005 Author Posted December 4, 2005 malgosia78 napisał(a):Dziękuje Ci bardzo Draczyn. Ja wiem, że pies nie poda dokładnie objawów i diagnoza oparta jest w większości na obserwacjach właściciela. Tofika właściwie nic nie boli, ale on nigdy nie piszczy, więc to też trudne do określenia. Ten weterynarz ma opinię jednego z najlepszych w mieście, właściwie jest to grupa wetów a nie jeden człowiek. Ja po prostu chciałam wiedzieć, czy ktoś z Was miał taki przyapdek, bo nie chcę faszerować Tofika większą ilością antybiotyku, niż byłoby to wskazane. jeszcze raz bardzo dziękuję. Pozdrawiam.Wydaje mi się jednak, że w przypadku powiększonych węzłów chłonnych poinno sie robić psu kompleksowe analizy krwi i moczu no i koniecznie USG. Tak przynajmniej u nas w klinice w takich przypadkach robią. Bo trudno jest leczyć psa na oko, a badaniami można znależć, lub wykluczyć wiele chorób
elżbietarusos Posted December 4, 2005 Posted December 4, 2005 Powiększone węzły wskazują na stan zapalny. Draczyn ma rację , nie zaszkodzi pobrać krwi do analizy.
Wiola.od.Gacka Posted December 4, 2005 Posted December 4, 2005 Gacek również kulał zeszłego roku. Po długim spaniu, zeskakiwał z łożka i kuśtykał. Przednia łapa. Dawałam glukozaminę .Wet powiedział, że to dla ludzi ale jak daje to niech będzie . Jakoś przeszło, ale tej zimy od kilku dni widzę że chyba coś znowu jest nie tak. Muszę pokazać chłopaka wetowiu. Jak dłużej śpi to tak jakby podrętwiał. Potem to rozchodzi i już dobrze. Dzisiaj spał do godz.13 chyba jakaś śpiączka. Może Gacek ma w swych żyłach domieszkę krwi niedźwiedzia. Trzeba pytać weta najlepiej takiego co zna się na BF.
Draczyn Posted December 4, 2005 Author Posted December 4, 2005 Wiola.od.Gacka napisał(a):Gacek również kulał zeszłego roku. Po długim spaniu, zeskakiwał z łożka i kuśtykał. Przednia łapa. Dawałam glukozaminę .Wet powiedział, że to dla ludzi ale jak daje to niech będzie . Jakoś przeszło, ale tej zimy od kilku dni widzę że chyba coś znowu jest nie tak. Muszę pokazać chłopaka wetowiu. Jak dłużej śpi to tak jakby podrętwiał. Potem to rozchodzi i już dobrze. Dzisiaj spał do godz.13 chyba jakaś śpiączka. Może Gacek ma w swych żyłach domieszkę krwi niedźwiedzia. Trzeba pytać weta najlepiej takiego co zna się na BF.Buldożek jak długo śpi, to często przyjmuje dziwne pozycje i poprostu nóżka mu drętwieje i może przez pare minut utykać. Jeśli to przechodzi po 5ciu min. to nie ma się czym przejmować
Wiola.od.Gacka Posted December 4, 2005 Posted December 4, 2005 Dobrze draczyn już się ty nie martwię. Dzięki wielkie, czasami trochę panikuję .Wolę się zapytać co jest grane. Stokrotne dzięki za rady i za to ,że jesteś tu. Mama Wioli
Draczyn Posted December 4, 2005 Author Posted December 4, 2005 Wiola.od.Gacka napisał(a):Dobrze draczyn już się ty nie martwię. Dzięki wielkie, czasami trochę panikuję .Wolę się zapytać co jest grane. Stokrotne dzięki za rady i za to ,że jesteś tu. Mama WioliMoje rady niekoniecznie zawsze muszą byc trafione. Staram się jak mogę. A przecież to nic wielkiego, to mój psi obowiązek. Pozdrawiam Cię serdecznie
_beatka_ Posted December 4, 2005 Posted December 4, 2005 małgosiu trzyamam kciuki, zeby wszystko było dobrze z psiaczkiem i zeby wyzdrowiał!Doksio kieys mila problemy z kręgosłupem, nie chcial chodzic po dworzu, wskakiwac na łózka i okazalo sie , że to jakieś zwyrodnienie kręgu, dostawal rimadyl caniviton i potem mu przeszło. Raz na rok powracalo spowrotem, ale po kolejnych dawkach leków wszystko wracało do normy. Zawsez warto zrobic badanie krwii, ale pamietaj ze nie każda choroba w nim wyjdzie, u Doksia na dzien przed smiercia krew była idealna...
Draczyn Posted December 4, 2005 Author Posted December 4, 2005 _beatka_ napisał(a):małgosiu trzyamam kciuki, zeby wszystko było dobrze z psiaczkiem i zeby wyzdrowiał!Doksio kieys mila problemy z kręgosłupem, nie chcial chodzic po dworzu, wskakiwac na łózka i okazalo sie , że to jakieś zwyrodnienie kręgu, dostawal rimadyl caniviton i potem mu przeszło. Raz na rok powracalo spowrotem, ale po kolejnych dawkach leków wszystko wracało do normy. Zawsez warto zrobic badanie krwii, ale pamietaj ze nie każda choroba w nim wyjdzie, u Doksia na dzien przed smiercia krew była idealna...Trzeba znależć lekarza , który doskonale zna buldożki. Kiedys robiłam buldożkowi prześwietlnie klatki piersiowej i lekarz, ktory je robił stwierdził, że ma on takie zwyrodnienia kręgosłup, że jest do uśpienia. Dopiero inny lekarz doskonale znający buldożki obejrzał to prześwietlenie i stwierdził, że kolega opowiada głupoty, bo wszystkie buldożki mają taki obraz kregosłupa. Ten pies do uśpienia, żyl po tym jeszcze . długo i szczęśliwie
malgosia78 Posted December 5, 2005 Posted December 5, 2005 Dziękuję Beatko i Draczyn. Ja faktycznie się teraz zastanawiam, czy to nie jest tak jak mówisz z tym drętwieniem, Draczyn. On po spaniu, musi się rozchodzić i zazwyczaj kładzie się na tej łapce, a reszta nóżek leży we wsystkich kierunkach, ale myślałam, że to jest sztywność poranna, tak jak w przypadku reumatoidalnego zapalenia stawów u dzieci i dlatego tak spanikowałam. W każdym razie i tak ma dziś jechać na ostatni zastrzyk, dziś czuł się zdecydowanie lepiej. Bardzo Wam dziękuję.
Joss Posted December 5, 2005 Posted December 5, 2005 Bezica też czasem kuleje na przednią, po długim spaniu albo jak szaleje z Neską ponad norme:) A to w końcu siostra Tofika:))) Najważniejsze że sie Misio lepiej czuje i że juz ostatni zastrzyk przed nim. Niech wet dziś sprawdzi te węzly jeszcze raz, jak nadal powiększone to warto poszukać przyczyny. Pozdrówka
_beatka_ Posted December 5, 2005 Posted December 5, 2005 jak odbieralismy Bajcika, to Pan Staś jak opowiedzileismy mu historie Doksia tez stwierdzil, że trzeba trafic na dobrego weta, bo nawet on miał sytuacje, że wielki psi znawca chcial uspic mu suczke, ktora jak się potem okazało miała zawiane korzonki...
Hebulka Posted December 5, 2005 Posted December 5, 2005 Draczyn napisał(a): Kiedys robiłam buldożkowi prześwietlnie klatki piersiowej i lekarz, ktory je robił stwierdził, że ma on takie zwyrodnienia kręgosłup, że jest do uśpienia. Dopiero inny lekarz doskonale znający buldożki obejrzał to prześwietlenie i stwierdził, że kolega opowiada głupoty, bo wszystkie buldożki mają taki obraz kregosłupa. Szkoda Draczyn,że ja trafiłam na lekarzy jak ten pierwszy... :-?
_beatka_ Posted December 5, 2005 Posted December 5, 2005 Hebulko my niestety tez na takich trafilismy...
_beatka_ Posted December 5, 2005 Posted December 5, 2005 bajtek od paru dni ma taki dziwny śluz na odbycie, nie ma tego cały dzien lae zauważam że wysacza sie to z niego srednio raz dwa razy w ciągu dnia...co to moze byc?wachałam ta wydzielinę, nie pachnie zbyt ładnie, czy to moga byc zapchane gruczoły okolo odbytowe?
Wiola.od.Gacka Posted December 5, 2005 Posted December 5, 2005 Jak do tej pory znam dwoje dobrych wetów, / znają się dobrze na BF/. Jeden ma sam w domu dwa BF, przyjmuje w W-wie na Ochocie, a drugiego to znacie. Mama Wioli
Draczyn Posted December 5, 2005 Author Posted December 5, 2005 _beatka_ napisał(a):bajtek od paru dni ma taki dziwny śluz na odbycie, nie ma tego cały dzien lae zauważam że wysacza sie to z niego srednio raz dwa razy w ciągu dnia...co to moze byc?wachałam ta wydzielinę, nie pachnie zbyt ładnie, czy to moga byc zapchane gruczoły okolo odbytowe?Najprawdopodobniej to właśnie gruczołki. To bardzo prosty zabieg. Niektóre buldożki muszą go przechodzić mniej więcej ra na pół roku
_beatka_ Posted December 5, 2005 Posted December 5, 2005 tak myslałam, raz byłam z kolezanka u weta na wyciskanie tej wydzieliny, raczej nie sprawiło jej to bólu, ani innych nieprzyjemnosci,a le zapach w gabinecie po tym zabiegu był tak powalajacy, ze od razu zostały pootwierane okna :lol: nie zauważyłam za to, zeby saneczkował przy tym :-? to normalne?
Viris Posted December 5, 2005 Posted December 5, 2005 W galeri zostal poruszony dzisiaj problem padaczki u psow. Wypowiem sie tutaj, bo galeria powrocila juz do swojego pierwotnego zastosowania, a ja dopiero teraz mam chwile zeby odpisac. Z reszta problem epilepsji byl juz kiedys opisywany na dogo. Z moich wlasnych doswiadczen wiem ze epilepsja epilepsji nie rowna. NIe znam jej w zasadzie wcale jezeli chodzi o psy, za to jesli chodzi o ludzi znam ja za dobrze. Nie jest to choroba do konca poznana i niestety nawel ludzie leczacy sie nie sa w stanie zyc normalnie z mysla ze nigdy atak nie wroci. Gdyby padaczka byla dobrze poznana choroba ktora mozna byloby nawet nie wyleczyc, ale lekami zahamowac calkowicie ataki to nie mialaby miejsca sytuacja gdy kilka misiecy temu wzywalam pogotowie do chlopaka po ataku padaczki. Leczy sie od chwili gdy w dziecinstwie stwierdzono u niego padaczke. Leki bierze caly czas i nigdy sie tego nie zapomina ( wiem dokladnie jak wyglada pilowanie kazdego dnia czy sie wzielo lek, kazdy wyjazd laczy sie z ryzykiem ze zapomnisz wlasnie tych lekow!). Nie moglam nic zrobic, to bylo tak szybkie ze z poczatku nie zareagowalam, z reszta w sumie dobrze bo wszelkie rady ktore znam w zasadzie na pamiec ( czyli jak postepowac gdy jestes swiadkiem ataku padaczki) na pewno bym zlamala gdyby nie ten szok. Cudem tego chlopca ominol pedzacy samochod, upadl na jezdnie i sie nie ruszal. Gdy podbieglam stanelam tak, zeby jadace samochody nas widzialy, wezwalam karetke i staralam sie nawiazac rozmowe z tym chlopcem. Z kazdym wymienionym slowem coraz bardziej dochodzil do siebie. Ale atak byl na tyle silny ze dopiero po okolo 5 minutach przypomnial sobie jak ma na imie, a po 8 moze 10 jak nazywa sie choroba na jaka cierpli. Karetka przyjechala po ponad 20 minutach! KOszmar w malym niezatloczonym miescie. Co by bylo gdyby ktos umieral!?! Ten przypadek nie jest odosobniony. Znam osoby chore na padaczke leczace sie u najlepszych lekarzy, nawet tych za granica. Nie wszystkim leki pomagaja. Mysle ze podobnie dytuacja moze wygladac takze u pieskow. Przepraszam za te paplanine. Musialam sie wygadac, tamta niedawna sytuacja wciaz we mnie siedzi.
Draczyn Posted December 5, 2005 Author Posted December 5, 2005 Ja pisałam na ten temat tylko to co przeczytałam w literaturze kynologicznej. Wydaje mi się że jażeli faktycznie pies się tak męczy i nie rokuję to na poprawę, to chyba powinno jednak skrócic mu sie życie, bo po co przyspażać mu w dalszej przyszlosci takich cierpień. Wątpię aby w dużej hodowli można było z takim biednym pieskiem spędzać cały czas i wyłącznie nim się opiekowac. Taki pies wymaga 24godzinnej opieki. W niiektorych krajach stosuje sie eutanazję nawet w stosunku do ludzi, którzy cierpią, a rokowania na poprawę sytuacji są żadne. To chyba trochę egoistyczne stwierdzenie, że trzymam takiego chorego psa, bo go kocham. Warto spojrzyć na to od strony psa , ktory cierpi. Ja osobiście nie rozumiem takiej chorej miłości. W takiej sytuacji napewno zamieniłabym role. Ja bym cierpiała po stracie ukochanego psa, a pies nareszcie byłby szczęsliwy po rugiej stronie tęczowego mostu
Viris Posted December 5, 2005 Posted December 5, 2005 Ale cuda sie zdarzaja. A nauka i medycyna bardzo szybko sie rozwijaja. Padaczka jest ciagle badana i moze wreszcie ktos odkryje skuteczny lek lub jakis inny sposob na powstrzymanie atakow. Liza dochodzi do siebie a chyba nie bylo z nia za ciekawie. Moze i w innych ciezkich przypadkach w koncu sie uda. Miejmy nadzieje.
Recommended Posts