Jump to content
Dogomania

Problemy zdrowotne z buldożkiem (prosimy zakladac oddzielne tematy!)


Recommended Posts

Posted

Matuchowa Frajda napisał(a):

Maupa4 myślę, że miałaś wiele szczęścia..... Jola


Wiele szczęścia to .... mało powiedziane !!! Ja myślałam że jeszcze chwila i ja sama ze strachu zejdę śmiertelnie ... Powiedziałam dziecku:"Karolina mamy jeszcze 30 sekund ... Jak się nie uda to wracamy ze zwłokami" ... On był "schładzany" (my kiedy jest ciepło zawsze mamy ze sobą miskę, wodę i mokre ręczniki - mamy specjalną torbę tylko dla psów z takim ekwipunkiem) ... ale jest strasznym "panikarzem" ... jak się czegoś przestraszy (a chyba niemożliwość złapania powietrza jest dostatecznym tego powodem) robi się cały "sztywny"- cała szyja robi się twarda jak kamień, paszczy rozewrzeć nie można ... koszmar.
Ja wiem że te ich problemy z oddychaniem są związane ze "zbyt długim podniebieniem miękkim w stosunku do paszczy" - one zaczynają wciągać to wszystko głębiej i to właśnie cały nadmiar "tego wszystkiego" blokuje-zatyka wlot powietrza głębiej. Rzeczywiście aby nie było problemów trzeba by wszystkie buldożki operować. Tylko powiedz duszącemu się psu "nie panikuj bo tylko pogarszasz sytuację" - on przerażony, ja przerażona i ... ech lepiej nie mówić...

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Maupa4 nie bardzo mogę zgodzić się z Twoją opinią ....

"...Rzeczywiście aby nie było problemów trzeba by wszystkie buldożki operować..."

Operacja ma na celu ułatwienie życia psu, takie psy powinny być odsunięte od hodowli, po to by tej wady nie powielać .......... by następne BF miały szanse na zdrowsze życie. A na to trzeba paru lat i paru pokoleń BF z odpowiednią selekcją. Problem jest o tyle złożony, że te wady ujawniają się dopiero jak psy dorastają i wtedy dopiero można dokonać wyboru hodowlanego.

Wszyscy wiemy jak bardzo BF są wielkimi nadwrażliwcami i wszelka nasza panika "przenosi się" na nie oraz pogłębia ich stan .... wierzę, że ciężko jest nie panikować w takiej sytuacji ...... to było napewno b.przykre i stresujące doświadczenie. Teraz juz muszę lecieć ze swoimi sprawami. Powodzenia

Posted

Z tym operowaniem to chodziło mi tylko o to że trzeba by to robić żeby im "ułatwić" życie ... a nie "ciach" i po sprawie. Sama piszesz że powinna być "selekcja" (jak to okropnie brzmi) przy hodowli tylko że ... ja nie hoduję buldożków - ja mam buldożki ... To nie ja powielam wadę, ja żyję z powieloną wadą ... Ja mam dwa psy - bracia z jednego miotu i ... jeden się "dusi" a drugi jak był malutki to "wpadał w bezdech"- najnormalniej w świecie jak szedł spać to po pewnym czasie zapominał, że "żeby żyć wartoby było oddychać" ... no ale jak widzisz obydwaj żyją już 3 lata i 2 miesiące. Duszenie się Perza też nie jest takie że on to robi non stop a ja to "olewam" - jest to sprawa na prawdę sporadyczna - może raz na pół roku - tylko że to teraz stał się taki ogromny problem - te niekończące się upały wykańczają wszystkich a ich w pierwszej kolejności ... a mnie zaraz po nich .... potem dokończę bo właśnie "lecimy" do weta...
Aha i żeby nikt mi nie zarzucił że nie pamiętam o Monie ... Monka jest super dziewczynka nie przysparza "mamusi" kłopotów z oddychaniem (dziewczynka - po swoich przejściach jest zdecydowanie najlepiej przystosowana do przeżycia tak ciężkich warunków atmosferycznych) ...

Posted

Maupa4 ....... nic Tobie nie zarzucam ....... można tylko podziwiać za parę spraw ;) To co napisałam to jest coś o czym się nie mówi głośno ... a być może powinno. Trudno jest odpowiadać za błędy i chyba uczciwość niektórych ludzi, na to trzeba czasu, chęci i niestety kasy by sytuacja zdrowotna BF się poprawiła. Jak już wspomniałam tylko dlatego się odezwałam, by nie ugruntowywać stwierdzeń, że "ta rasa tak ma i tak musi być", bo to poprostu nie jest prawdą. Viris mam nadzieję, że się nie przyjmiesz tego personalnie.
Mnie również zależy, by BF były zdrowe dlatego staram się
hodować "świadomie", ale też ciągle się uczę i zbieram informacje, a na to trzeba lat. Nie każdy hodowca lubi i chce się dzielić tymi gorszymi wiadomościami. Gdybym miała moje suki z 5 pokoleń czyli już jakiś przegląd to mogłabym coś więcej powiedzieć na temat przodków moich psów, a tak jest to nadal jakaś loteria, bo nigdy nie wiesz do końca co się ujawni po dziadkach i pradziadkach.

Posted

Fredzia, no raczej nic dobrego to nie jest:/
ja takze mam pytanie, czy komus z Was znany jest przypadek nużycy przy jednoczesnym braku nużenców w zeskrobinie? Konkretnie: Beza ma objawy typowe dla nuzycy, miala juz kiedys wiec znam to na pamiec. Plackowate lysinki. Stawialismy na nawrot nuzenca. Miala pobrana zeskrobine z 5 roznych miejsc na calym tulowiu. Nigdzie wetka nie znalazla nawet pol nuzenca. Ale uwaza ze tak moze byc, ze nie zawsze go widac....a ja jestem glupia poprostu. jak but z lewej nogi...

Posted

Ja o takim czymś nie słyszałam, nawet u zdrowego psa może się trafić przypadkowy nużeniec. Być może włoski sa bardzo osłabione po nuzycy.A może to zapalenie mieszków włosowych?
A Dora ma nawrót choroby z duuużą siłą, ale nie mam nawet siły o tym pisać

Posted

JOSS moi weci mowia ze jesli nie widac nuzenca to nie wyklucza nowego rzutu tego roztocza-ponadto uwazaja ze zeskrobina potrafi byc niskuteczna-diagnostycznie .psi dermatolodzy polecaja badanie pod mikroskopem -wynik natychmiastowy i mozna od razu podjac leczenie-pozdrawiam:lol: :lol: :lol:

Posted

Atenka napisał(a):
A Dora ma nawrót choroby z duuużą siłą, ale nie mam nawet siły o tym pisać


Atenka - jeżeli brzuch w porządku to może jednak ten kleszcz ?

Posted

Joss napisał(a):
Fredzia, no raczej nic dobrego to nie jest:/
ja takze mam pytanie, czy komus z Was znany jest przypadek nużycy przy jednoczesnym braku nużenców w zeskrobinie? Konkretnie: Beza ma objawy typowe dla nuzycy, miala juz kiedys wiec znam to na pamiec. Plackowate lysinki. Stawialismy na nawrot nuzenca. Miala pobrana zeskrobine z 5 roznych miejsc na calym tulowiu. Nigdzie wetka nie znalazla nawet pol nuzenca. Ale uwaza ze tak moze byc, ze nie zawsze go widac....a ja jestem glupia poprostu. jak but z lewej nogi...



Identyczny przypadek miała moja znajoma ze swoim bokserem. I nie byla to zdecydowanie nuzyca. Postaram sie dowiedziec co to bylo, ale chyba mi sie kojarzy alergia. Tylko po powrocie do Polski dopiero bede mogla zapytac.

Agama napisał(a):
JOSS moi weci mowia ze jesli nie widac nuzenca to nie wyklucza nowego rzutu tego roztocza-ponadto uwazaja ze zeskrobina potrafi byc niskuteczna-diagnostycznie .psi dermatolodzy polecaja badanie pod mikroskopem -wynik natychmiastowy i mozna od razu podjac leczenie-pozdrawiam:lol: :lol: :lol:



No ale co pod mikroskopem? Psa calego? ;)
Zeskrobina to przeciez tez pod mikroskopem badany material...

Fredzia:) napisał(a):
Ostatnio zauwazylam u mojej buldozki wydzieline o zabarwieniu zielonym z narzadow rodnych.Czy moze wiecie cos o tym!!!

Wybierzcie sie do weta. Klara miala cos takiego, ale na kilka chwil przed cieczka. Moze u Was tez sie zbliza?

Posted

[quote name='Agama']ATENKO co z DORA-nic nie piszesz
Cieszyć się możemy z tego, że WSZYSTKIE wyniki wyszły dobre, Morfologia, biochemia, OB wspaniałe, babeszjoza wykluczona, nawet wetka się dziwiła, że przy tak wycieńczonym organiziem takie wspaniałe wynki.
Niestety Dora dalej wymiotuje i to jest bardzo złe, weci nie maja pojęcia z czego. Póki bierze antybiotyki jest dobrze w momencie przestania zaczyna sie jazda od nowa.
Czy macie może pojęcie co to może być?????????????????????????
Bo ja już wysiadam nerwowo i nie wiem co dalej robić.
Mam jeszcze jedną opcję, Dorka mogła mieć na początku zatucie, tak sobie podrazniła gardło przy wymiotach z zatrucia, że teraz ma podrażnione i z tego powstała angina. Ona jest podatna na wszelkie zapalenia gardła.Nasz wet przyjeżdża w poniedziałek i on zna gardło od Dory i powinien poznac anginę. Pije ona więcej wody.Wetka do której chodzimy zastępczo nie potrafi jej zajrzeć do gardła (chyba się boi).
Matuchowa Frajda czy przy zapaleniu gardła bulwka może wymiotować śliną z jedzeniem??

Posted

Przy anginach zwykle są wymioty, taka prawda. U mnie było to na ogół powiązane z wymiotami "na żółto" w zasadzie tylko z rana. Po tych upalnych dniach odporność spada i jest to bardzo prawdopodne. Dziwi mnie tylko fakt, że tak długo to trwa, mimo podawaniu antybiotyku .... Chyba, że lek nie trafiony, albo mnie coś uciekło w postach. A jak z węzłami chłonnymi .... tu lekarz chyba powinien rozpoznać bardziej temat.

Posted

Węzłów chłonnych napewno nie ma bolesnych, bo to sama potrafię sprawdzić.
Nie wiem jakie badania mogłabym jeszcze zrobić...
Co zrobić by jej pomóc, mam nadzieję, że to zwykła angina, bo wtedy moja wetka by ją szybko wyleczyła.

Posted

Matuchowa Frajda napisał(a):
Między innymi powiększone węzły chłonne mogą świadczyć o anginie .....
Cha cha cha , mamy nowego weta na forum

Atenko, bardzo Ci wspólczuje i radze sie słuchac weterynarzy z prawdziwego zdarzenia. Masz tam oprzeciez, jak pisałas , dobrych wetow, ktorzy wyprowadzili jua raz Dorunie z cieżkich chorob. Będe trzymac mocno kciuki, aby wszystko było ok

Posted

Dobrzy weci maja urlop. Draczyn jak juz wchodzisz to postaraj sie poczytac, zeby miec pojecie o czym piszesz :>


Atenka jak chcesz to podaj Dorze sok z cytryny, na wszelkie podraznienia gardla i anginy najlepszy sposob. Jak bardzo bedzie sie opierac to wymieszaj z odrobina miodu.
Miejmy nadzieje ze Wasz wet po powrocie cos zdziala..

Posted

U nas po tych upałach nasz Blondyn miał zaplenie gradła, miał powiększone węzły chłonne, często przełykał śline, nie miał apetytu i miał odruch wymiotny.
Dostał antybiotyk, wet kazał go oszczędzać.
Po tygodniu przeszły wszystkie dolegliwości.

Z doświadczenia zawodowego mojej mamy wynika, że często długotrwałemu zapaleniu gardła może towarzyszć również zapalenie uszu. Oba te schorzenia mogą powodować wymioty u dzieci jak i u psa.

Posted

świetlam 2 wiadomości na 1 stronie

~Dorota...

Gość
1. choroba
Odpowiedz




2005-12-23 00:29:12 | URL: #
Mój 6 letni buldożek zachorowal. Nie może chodzic .Lekarz nie zdjagnozowal jeszcze. Może ktoś ma podobny problem

draczyn











Użytkownik lokalny



Ostatni post:

2006-03-15 11:45:59

2. RE: choroba


Odpowiedz

2005-12-23 10:53:48 | URL: #
Proponuję wizytę w Warszawie w klinice na ul Książęcej u dr Janickiego. To jest najlepszy specjalista od tych spraw w Polsce, a narazie może to być z zimna. Spróbowałabym dać mu czopek Diclofenac i założyć ubranko (narazie pół czopka) am 2 wiadomości na 1 stronie















Draczyn ten cytat it's for Youuuu !!!!!!!!!! :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Każdy kij ma dwa końce ....:evil_lol: :evil_lol:




Posted

Nie chcę by się tu ktokolwiek kłócił z mojego powodu.
Zasięgam rady ponieważ mojego weta NIE MA w mieście na ten moment.
Mam nadzieje, że jutro już wróci i Dorze doskwiera zwykłe zapalenia gardła.
Spróbuję podawać jej wodę z cytrynką i miodem

Posted

Coś więcej później napiszę, bo narazie ciężko z czasem, a "fuszerki" nie lubię robić :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:

PW taaaa tak to bywa z anginami, ale u Draczyn psy nie chorują, więc ona nie zna takich objawów :lol:

Posted

Viris napisał(a):
Wybierzcie sie do weta. Klara miala cos takiego, ale na kilka chwil przed cieczka. Moze u Was tez sie zbliza?

Z tego co mowil, jej poprzedni wlasciciel to powinna sie zblizac.Napewno sie wybierzemy do weta, tylko teraz jest na urlopie.

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...