Jump to content
Dogomania

Problemy zdrowotne z buldożkiem (prosimy zakladac oddzielne tematy!)


Recommended Posts

Posted

Gdyby była tajka możliwość u ludzi chętnie bym się Draczyn wysterylizowała.
Polityka naszego państwa jest prorodzinna, i nawet kobiety które mają po kilkanaścioro dzieci i proszą chirurga choć o podwiązanie jajników są odsyłane z kwitkiem.
Z pewnością wadą sterylizacji jest jej nieodwracalność , kobieta może jeszcze kiedyś chcieć mieć dziecko , jeśli chodzi o sukę , to człowiek decyduje czy ona mieć te dzieci będzie.
Ja nie zmuszam nikogo do sterylizowania swoich suk , ale sama chętnie to robię u siebie.
Podobnie jest z psami.
Psy , których nie zamierzam już używać w hodowli - kastruję.
Nie widzę też powodu , by nie pisać o tym na forum.
Każdy i tak zrobi to co sam uzna za stosowne.
Jeśli pomogę komuś w podjęciu decyzji , będzie mi bardzo miło.

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dzięki za artykuł o który prosiłam.Może kiedyś bedzie komuś potrzebny.Ci co mają pierwszy raz suczki mogą wogóle nie orientować się,że takie paskudztwo występuje.
Moim zdaniem, między innymi,taka jest rola forum.

Jeszcze wstawi jeden Anutka i Justyna też z offa miała przekleić znaleziony w necie.Fajnie dziewczyny,ze uznałyście,że kiedyś ktoś może będzie chciał z tych wiadomości skorzystać.

Posted

"Antykoncepcja hormonalna
To inna metoda, prowadząca do zmniejszenia populacji zwierząt. Polega ona na regularnym podawaniu pupilowi środków hormonalnych. Metoda ta ma tyleż zwolenników, co przeciwników, zarówno wśród właścicieli zwierząt jak i lekarzy weterynarii.

ZALETY
- Prostota zabiegu (zastrzyki, tabletki)
- Szybki efekt (zatrzymanie rui)
- Suka nie brudzi krwią
- W przypadku kotek zatrzymanie tzw. „marcowania”
- Brak zainteresowania przygodnych samców

WADY
- Konieczna regularność podawania leku
- Możliwość nieodwracalnego zatrzymania rui
- Możliwość wystąpienia zaburzeń hormonalnych (kłopoty
dermatologiczne, symetryczne łysienie, nadwaga)
- Możliwość wystąpienia ropomacicza wymagającego zabiegu sterylizacji

Antykoncepcja hormonalna wydaje się być metodą jedynie doraźną i przejściową. Jedynie bardzo systematyczne podawanie środków hormonalnych przynosi oczekiwany efekt. Brak systematyczności bardzo szybko prowadzi do ropomacicza, które kończy się usunięciem macicy i jajników.

Sterylizacja, czyli usunięcie macicy i jajników (ovariohysterectomia)
Jest to jedyna metoda zalecana i lansowana przez wszystkie światowe organizacje związane z ochroną zwierząt. Poleca ją np. Światowe Towarzystwo Ochrony Zwierząt (WSPA), które jest międzynarodową organizacją do spraw ochrony zwierząt i posiada status ciała doradczego ONZ i status obserwatora w Radzie Europy. Niektóre kraje zachodnie promują tzw. „wczesną sterylizację” tj. sterylizację samic w wieku 3-6 miesięcy, a więc jeszcze przed osiągnięciem dojrzałości płciowej. W Polsce wykonanie zabiegu zaleca się najczęściej dopiero po zakończeniu dojrzewania płciowego i fizycznego, motywując to możliwością wystąpienia wielu zaburzeń, np. hormonalnych i wzrostu. Równie duży nacisk organizacje kładą na kastrację samców, co również w znaczący (choć może mniej istotny) sposób wpływa na obniżenie populacji zwierząt.

ZALETY
- Znaczny spadek agresywności zwierząt
- Praktycznie całkowity brak ucieczek psów za sukami mającymi cieczkę.
- Prostota i rutynowość wykonania sterylizacji i kastracji
- Profilaktyka procesów nowotworowych układu rozrodczego samic i samców
- Profilaktyka procesów nowotworowych gruczołu mlekowego samic
- W przypadku kocurów eliminacja nieprzyjemnego zapachu moczu

WADY
- Możliwość wystąpienia zaburzeń hormonalnych (łysinki, skłonność do tycia).
- Częsta zmiana charakteru zwierzęcia na tzw. „kanapowca”
- Konieczność podawania niskokalorycznej diety
- Możliwość wystąpienia u kilku procent operowanych samic tzw.
„efektu nietrzymania moczu”

Kastracja (castratio, orchiectomia)
Jest chirurgicznym zabiegiem mającym na celu usunięcie jąder. Wskazaniami do wykonania zabiegu, oprócz ograniczenia populacji, są m. in. procesy nowotworowe jąder i prostaty, nawracające i nieuleczalne zapalenia jąder, zaburzenia hormonalne. Zabieg, znany od tysiącleci, jest prosty w wykonaniu i raczej nie występują po nim powikłania.

Wokół tematu sterylizacji i kastracji narosło przez lata wiele mitów. Niesłusznie np. uważa się, że suka przynajmniej raz powinna mieć potomstwo, gdyż dopiero wtedy jest prawidłowo rozwinięta. Drugim nieprawdziwym twierdzeniem jest to, że zwierzęta po sterylizacji i kastracji muszą utyć. Prawdą jest natomiast, że należy dawać im odpowiednią karmę dla kastratów, ponieważ zmienia im się charakter, mniej się ruszają, a co za tym idzie spalają mniejsze ilości energii.
Uważa się także, że zwierzęta po sterylizacji i kastracji są bardziej podatne na choroby i krócej żyją. To też nie jest prawda. Statystyki wskazują, że zwierzęta te żyją przeciętnie dłużej o 2-3 lata od tych, które nie zostały poddane zabiegowi.

W wielu krajach od lat przyjęte jest, że zwierzę oddawane ze schroniska nowemu właścicielowi jest już wysterylizowane. Dzięki sterylizacji oszczędza się dodatkowo, i to wcale niemałe pieniądze, przeznaczane na wyłapywanie, przechowywanie i leczenie bezpańskich zwierząt. Jedną z metod promocji sterylizacji zwierząt jest np. bardzo znaczne obniżenie podatku, jeśli zwierzę zostało poddane takiemu zabiegowi.
W Polsce w kilku schroniskach też sterylizuje się zwierzęta przed oddaniem ich nowemu właścicielowi."

Mój Pies nr 10/2003r.

"Ropomacicze
To jedna z najczęstszych chorób suczek. Wywołują ją zaburzenia hormonalne.

Wskutek zbyt długiego działania progesteronu błona śluzowa macicy ulega wyraźnemu zgrubieniu, zaczyna się proces zapalny, któremu często towarzyszą zakażenia bakteryjne. W efekcie wewnątrz macicy zbiera się ropa. Dochodzi do samozatruwania się organizmu, co może doprowadzić do upośledzenia czynności wątroby, śledziony a nawet uszkodzenia nerek.

Objawy
- wysoka temperatura ciała (dochodzącą do 40 -41 st. C.),
- wzmożone pragnienie,
- zwiększone wydalanie moczu,
- wymioty, czasami nawet uporczywe,
- biegunka,
- przyspieszone krótkie oddechy (mogą przypominać zianie),
- apatia,
- brak apetytu,
- w badaniach morfologii krwi znaczny wzrost leukocytów, przyspieszone OB.

Obraz kliniczny ropomacicza może przybierać dwie formy. Pierwsza to tzw. "otwarte ropomacicze", gdy z warg sromowych suki wypływa ropa. W takim przypadku postawienie trafnej diagnozy nie nastręcza żadnych trudności. Druga forma to tzw. "ropomacicze zamknięte", macica bardzo się powiększa, ale na skutek zamkniętej szyjki macicy brak jest zewnętrznych objawów choroby. Badający zwierzę lekarz badaniem palpacyjnym (poprzez omacywanie) może jednek wyczuć znacznie powiększoną macicę. Badania krwi potwierdzają diagnozę, a całkowitą pewność uzyskuje sie po wykonaniu badania RTG i USG.
Leczenie
Jedyną skuteczną metodą leczenia i ratowania zwierzęcia jest usunięcie macicy i jajników. Zabieg jest poważny i wymaga znieczulenia ogólnego. W przypadku wiekowych suk (albo kotek, bo choroba ich również dotyczy) najbardziej bezpieczna jest narkoza wziewna.
Ropomacicze najczęściej dotyka samic, u których stosowano środki hormonalne np. w celu zapobiegania niechcianej ciąży, albo w celu zlikwidowania cieczki (rui). Schorzenie częściej dotyka też samic nie mających potomstwa, niż wieloródek. "
Mój Pies

Posted

JustynaJK napisał(a):
na offie i w dziale weterynaria wkleiłam obrazowy artykuł na temat ropomacicza
nA offie czytałam i wnikliwie wyogłądałam wszystkie zdjecia. Artykuł doskonały. Wklej go może też tu, bo dla zainteresowanych na tej stronie może być łatwiejszy do znalezienia

Posted

Dziękuje bardzo Justynie JK i Anutce, za trud jaki włożyły w zaprezentowanie nam rzeczowych i konkretnych informacji podanych przez fachowców z prawdziwego zdarzenia. Czasami można by było z niektórymi stwierdeniami polemizować. Nistety fachowcow w tej dziedzinie na dogo nie spotkalam, a to są najcnniejsze i najbardiej wartościowe informacje na wyżej wymieniony temat. Wydaje mi się , ze na tematy medyczne powinni się wypowiadać wyłącznie fachowcy, podający wszystkie za i przeciw, a wybór należy tu do wlasciciela, lub hodowcy

Posted

Draczyn napisał(a):
Gdyby sterelizacja była tak nieszkodliwa i potrzebna, to chyba wszystkie kobiety po urodzeniu planowanej ilości dzieci, też by się swoich macic pozbywaly, aby nie mieć więcej kobiecych niedogodności. Dla mnie zarowno u ludzi jak i u moich ukochanych psiaków, kazdy zbieg hirurgiczny to przykra koniecznośc i wykonuje go wtedy, gdy nie ma innego wyjścia



Nie wiem czy wiesz Draczyn, ale w Polsce jest to zakazane. Kobieta nie moze podjac sama decyzji o wysterylizowaniu sie. Jezeli jest zagrozenie zycia to moze wtedy takie zabiegi sa zgodne z prawem.
W innych krajach przynajmniej w Europie nie ma tego zakazu.

Wiec nawet jakby kobiety chcialy, to i tak nie moga.

Posted

Viris napisał(a):
Nie wiem czy wiesz Draczyn, ale w Polsce jest to zakazane. Kobieta nie moze podjac sama decyzji o wysterylizowaniu sie. Jezeli jest zagrozenie zycia to moze wtedy takie zabiegi sa zgodne z prawem.
W innych krajach przynajmniej w Europie nie ma tego zakazu.

Wiec nawet jakby kobiety chcialy, to i tak nie moga.
A gdzie j a Viris napisalam ,że chodzi o kobiety w Polsce???. Mam Przyjaciólkę, która niedawno w wieku 45 lat musiala ten zabieg wykonać i leczy się cały czas hormonalnie i stale ma jakie zaburzenia. Na jej psychkę również to nienajlepiej wpłynęło. Nie słyszałam , aby jaka kobieta w krajach w których jest to dozwolone, przeprowadzała profilaktycznie taki zabieg. Nie chcialabym jednak nikomu narzucać swwojego zdania. Każdy ma wolną wolę i robi jak uważa. Już to zresztą gdzieś napisałam. Jeszcze raz podkreślam. Nikogo nie potępiam i nikomu nic nie chciałabym narzucać. Napisalam doświadczenia jakie miałam z ta chorobą w mojej hodowli i swoje zdanie na ten temat. , zreszta zdanie laika w dziedzinie weterynarii, a wyłącznie oparte o własne obserwacje i to by było tyle

Posted

Draczyn zacytowałam Twojego ulubionego Teichmanna.
To był według Ciebie godny polecenia specjalista.
Jak widzę , nie potrafię zadowolić Twoich upodobań ,ale się już do tego przyzwyczaiłam . Z dnia na dzień Twoje posty bawią mnie coraz bardziej.
Powinnaś zostać naszym KO-wcem.

Posted

No to lecimy z nużycą.
NUŻYCA jest chorobą skóry wywoływaną przez pasożyty skóry , roztocza.
Świad nie jest silny. Roztocza zagnieżdzają się w torebkach włosowych i gruczołach łojowych, składają tam larwy , z których wylegają się dojrzałe nuzeńce.
Chore na nużycę psy nie zarażają zdrowych , dobrze odżywionych osobników. Nużyca występuje u psów młodych , rozwój choroby ułatwia niedostateczna , uboga w białko dieta , osłabienie chorobami , pasożyty wewnętrzne , krzywica.
Nużyca może występować w postaciach :
-złuszczajacej : rozwija się wolno , wypadające włosy tworzą łysinki. Początkowo zmiany występują na głowie wokół oczu tzw. okulary. Nie leczona powoduje wyłysienie dużych powierzchni ciała.
-krostkowej : skóra pokryta jest krostami tj. pęcherzami wypełnionymi ropą , dochodzi do wrzodziejacego zapalenia skóry.

Tyle ode mnie zaraz przytocze ważniejsze informacje z książki " Gdy zachoruje pies " Teichmanna.

No i jeszcze jedna informacja nużyca u psów powyżej 2 lat związana jest z zaburzeniami hormonalnymi lub obniżeniem odporności.

Posted

Pozwólmy, każdemu podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem, oraz wyrazić swój pogląd na dany temat/ Bez osobistych wycieczek/. Zdanie na tematy zdrowotne naszych psów mogą być podzielone. Ja to nazywam, że są dwie dobre szkoły. Zainteresowany po konsultacji z wetem wybierze najlepsze rozwiązanie. Chodzi o dobro psów, oraz o klimat panujący na forum. Zaglądam tu między innymi bo jest miło. Swojskie klimaty. Można wszystko sobie wyjaśnić, ale bez przegięć. Po co zaraz aluzje i mocne słowa, nie musimy się tu kochać ale powinniśmy chociaż trochę szanować. To tyle.
Mama Wioli

Posted

Wiola.od.Gacka napisał(a):
Pozwólmy, każdemu podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem, oraz wyrazić swój pogląd na dany temat/ Bez osobistych wycieczek/. Zdanie na tematy zdrowotne naszych psów mogą być podzielone. Ja to nazywam, że są dwie dobre szkoły. Zainteresowany po konsultacji z wetem wybierze najlepsze rozwiązanie. Chodzi o dobro psów, oraz o klimat panujący na forum. Zaglądam tu między innymi bo jest miło. Swojskie klimaty. Można wszystko sobie wyjaśnić, ale bez przegięć. Po co zaraz aluzje i mocne słowa, nie musimy się tu kochać ale powinniśmy chociaż trochę szanować. To tyle.
Mama Wioli
Violi jesteś kochana, gdybyśmy wszyscy tak trzymali, to nareszcie byłoby miłó i przyjemnie. Swięta racja

Posted

"Gdy zachoruje pies " Teichmannna

"Nużyca jest powodowana przez roztocze , podłużne pasożyty skórne o kształcie cygara , długości 0,2-0,3 mm , a więc widoczne jedynie pod mikroskopem........Nużeńce nie drążą kanałow w skórze , jak świerzbowce ani nie wysysają krwi. Stąd wywoływany przez nie świąd nie jest zbyt silny. Roztocze zagnieżdżają się w torebkach włosowych i gruczołach łojowych , tu składają jaja , z których następnie rozwijaja się larwy , a z nich w ciągu miesiąca dojrzałe płciowo nużeńce.
Nużyca różni się zasadniczo od innych pasożytniczych schorzeń skóry :zwierzęta zupełnie zdrowe nie zarażają się nią od chorych.
Jedynie zwierzęta osłabione lub mające uszkodzoną skórę mogą ulec temu schorzeniu. Prawie zawsze nużyca rozwija się u młodych psów , i to głównie u ras krótkowłosych.
Zarażenie ułatwia przede wszystkim nieprawidłowe lub niedostateczne żywienie , niedobór witamin i białka w pokarmie, na co szczególnie wrażliwe są zwierzęta młode , szybko rosnące. Odpowiednie warunki do rozwoju nużycy występują też u psów osłabionych nosówka , obecnością pasożytów wewnętrznych ( tasiemiec , nicienie ) lub krzywicą.
Psy dorosłe mogą być nosicielami nużeńców bez występowania objawów choroby.
Różne są poglądy na temat czy pasożyt ten występuje we krwi i węzłach chłonnych zdrowych zwierząt.
Gdyby tak było , istniałaby mozliwość zarażenia się płodów w macicy. Jak wielkie znaczenie w rozwoju ten choroby ma podatność zwierząt wskazują
zdarzające się przypadki równoczesnego zachorowania na nużycę całego miotu , mimo że każde szczenie zostało oddane do innego właściciela , a zatem każde było nieco inaczej żywione i przebywało w innych warunkach.
W zależności od przebiegu rozróżnia się 2 postacie nużycy : złuszczajacą i krostkową
-postać złuszczająca rozwija się wolniej i cechjuje ją wypadanie włosów ( łysinki )Najczęściej zmiany powstają na głowie , na której wokół oczu i w okolicy powiek tworzą się okragłe łysinki......Z okolicy oczu łysinki rozprzestrzeniają się zazwyczaj na grzbiet nosa , czoło i uszy. Jedynie koniuszki uszu pozostają na ogół nietknięte przez pasożyta. Jesli pies jest osłabiony , a inwazja pasożytów silna , wtedy zmiany mogą powoli objąć całą powierzchnię ciała.
W miarę rozwoju łysinek pokrywają się one szarobiałym łupieżem , tak że
skóra ma wygląd posypanej mąką. W dalszym przebiegu nużycy skóra zmienia barwę , po odpadnieciu łupieżu staje się czerwona.
Postać krostkowa występuje dużo rzadziej. Może rozwinąć się z poprzedniej w stadium tworzenia łupieżu lub powstać samodzielnie.
Skóra pokryta jest krostami tj . małymi pęcherzykami wypełnionymi ropą. Powstają one wskutek dostania się wraz z nużeńcami bakterii ropotwórczych do rozszerzonych torebek włosowych.
Najpierw formują się małe guzki , z nich niebieskoczerwone lyb żółte pęcherzyki , z których wydostaje się łojowata , ropna masa.
Wydobywająca się z pęcherzyków ropa zawiera olbrzymią liczbę nużeńców , które łatwo można rozpoznać pod mikroskopem.
Proces ropny może objąć głębsze warstwy skóry , rozwija się wtedy wrzodziejace zapalenie skóry.

cdn

Posted

".........Podobnie jak w postaci złuszczającej następuje też wypadanie włosów , zaczerwienienie skóry i jej zgrubienie , które powoduje tworzenie się fałd skórnych. W tym stadium choroby zwierzęta wydzialają nieprzyjemny zapach , coraz silniej chudną i wskutek ogólnego wyczerpania lub zakażenia nagle padają.
Rokowanie w krostkowej postaci choroby jest zdecydowanie niepomyślne . Bardzo rzadko udaje się chore zwierzę uratować , gdyż najczęściej organizm pozbawiony jest już zdolności obronnych.
Pomyślniejsze perspektywy wyleczenia występuja w postaci złuszczającej. Jednak i tu tym trudniejszy staje się powrót do normy , im rozleglejsze są zmiany i im bardziej zwierze jest wyczerpane.Bardzo rozległe zmiany na skórze wymagają wielotygodniowego leczenia , ktore nie daje jednak pewności czy cierpliwość posiadacza i jego miłość do psa zostaną wynagrodzone pomyślnymi wynikami.
Jak już wspomniano , mozliwośc przeniesienia sie choroby na inne zwierzęta jest niewielka. Zdrowy , silny pies może miesiacami przebywać w jednym pomieszczeniu z psem opadnietym przez nuzeńce i niekoniecznie musi się zarazić. Naturalnie lepiej nie ryzykować i trzymać zwierzęta oddzielnie oraz karmić z osobnych misek.
Leczenie musi być wspomagane intensywnym odżywianiem.Choremu zwierzeciu trzeba urozmaicać jedzenie tak, żeby zawierało wszystkie niezbędne składniki odżywcze , zwłaszcza białko i witaminy.
Karmić należy więcej i częsciej niz normalnie.Dodatkowo choremu psu podaje sie preparaty witaminowe , które mogą być wstrzykiwane lub dodawane do jedzenia..........
Wydaje się słuszne zaznajomienie właścicieli psów z pewnymi zasadami leczenia nużycy . Prawie zawsze niezbędne jest smarowanie części lub całej powierzchni skóry psa.Zalecenie to dotyczy zresztą nie tylko nuzycy , ale także wszelkich rozległych procesów chorobowych skóry.
Dlatego trzeba zacząć od oględzin zmian na skórze.Stosowane preparaty moga dzialać tylko wtedy , gdy zapewni się im scisły kontakt ze skórą.W związku z tym , jezeli powierzchnia ciala nie zostanie dokładnie oczyszczona ze strupów , ropy i brudu, to stosowane płyny lub masci nie działają , a tylko zaklejają i brudzą skórę........
Wyniki leczenia zależą nie tylko od rodzaju wybranego środka ,m ale w znacznej mierze takze od staranności i cierpliwości właściciela.
Kto sadzie , ze wystarczą jedynie zabiegi i zastrzyki stosowane przez lekarza wet , a w domu mozna nic nie robić , ten nie uzyska , tak jak w wiekszości chorób skóry , zadowalających wyników ".


Ufffffffff to już chyba wszystko.

Mamo Wioli , raczej tego nie podłapiesz ( mam na myśli nużycę )
Draczyn , bądź miła dla mnie , a ja z pewnością odpłacę Ci tym samym , obiecuję.

Posted

Dziękuję za nużyce. Chociaż jak o tym czytam to mnie szlag jasny trafia!!! Bo po pierwsze, nuzyca Bezy jest inna niz opisują, tzn zaczęła się nie od głowy, a od tułowia. Na szczęście był tylko jeden łysy placek, który w chwili obecnej, po kuracji tactikiem bardzo ładnie porasta włoskami. Napewno w tym konkretnym przypadku jest to nuzyca przyniesina od matki. Bardzo mozliwe, że Bezy organizm osłabiony wcześniej świerzbowcem , następnie bakterią poprostu uzewnętrznia teraz wszytkie te schorzenia...co mnie jednak bardziej osłabia i spędza sen z powiek to, to, że Neska się prawdopodobnie zarazila od Bezy. Albo moze Beza od Neski, z tym ze u niej obijawy wyszły teraz dopiero. Z tym, że o ile u Bezi jest to łatwe do smarowania , bo na grzbiecie, o tyle u Neski zaczyna lysiec pyszczek, podobnie jak u Hebe:((((( No i jak mam to smarowac tactikiem...przeciez kolo oczek i na pyszczku nie mozna!!! Slyszalam wiele o zastrzykach i chcialabym mojego Misia uchronic przed nimi...ale cienko to widze. Tragedia...

Posted

Joss radziłabym z calego serca zwrócić się do dobrego weta - dermatologa. Jeśli drugą też zaatakowało to moim zdaniem trzeba zacząć szybko i energicznie zacząć działać. Hodowca, to hodowca. Wielu wetów mówi, że najbardziej nie lubi,ą leczyć psów chodowców, bo "chłop swoje pop swoje " Najbezpieczniej jest chyba poradzić sie dobrego weterynarza

Posted

Draczyn, w tej chwili niestety nie dam rady jeżdzic z Bezą do Warszawy, bo dermatologa w Płocku nie ma poprostu. Będe bardzo bronić mojej wetki ponieważ, jak dotąd ze wszystkiego Bezkę mi sukcesywnie wyciąga. <patrz nuzyca własnie> Robione są zeskrobiny krtóre dają jasny obraz sytuacji. W przypadku nuzycy nie ma chyba wielu dróg leczenia. Cieszę się, ze ona konsultuje przypadki Bezy i Neski ze swoimi profesorami SGGW. Widomo, że to na oldegłosc ale zawsze! Inni nawet temperatury nie mierzyli przed podaniem szczepienia!!!
Jestem trochę zalamana, owszem ale także dobrej myśli. Od początku istniała obawa, ze jedna od drugiej się zarazi. Szkoda, ze to nastąpiło:/
Wiem Draczyn, że się martwisz. Wierz mi ze nie bardziej niż ja:(

Posted

Joss napisał(a):
Draczyn, w tej chwili niestety nie dam rady jeżdzic z Bezą do Warszawy, bo dermatologa w Płocku nie ma poprostu. Będe bardzo bronić mojej wetki ponieważ, jak dotąd ze wszystkiego Bezkę mi sukcesywnie wyciąga. <patrz nuzyca własnie> Robione są zeskrobiny krtóre dają jasny obraz sytuacji. W przypadku nuzycy nie ma chyba wielu dróg leczenia. Cieszę się, ze ona konsultuje przypadki Bezy i Neski ze swoimi profesorami SGGW. Widomo, że to na oldegłosc ale zawsze! Inni nawet temperatury nie mierzyli przed podaniem szczepienia!!!
Jestem trochę zalamana, owszem ale także dobrej myśli. Od początku istniała obawa, ze jedna od drugiej się zarazi. Szkoda, ze to nastąpiło:/
Wiem Draczyn, że się martwisz. Wierz mi ze nie bardziej niż ja:(
Przepraszam najmocniej, ale nie wiedziałam, że masz tam takiego weta z prawdziwego zdarzenia. Jeśli tak to jestem spokojna. Ja tego paskutwa nigdy jeśżćze (odpukać) nie mialam, ale słyszalam, że to długie i nużące leczenie, tak że trzba uzbroić sie w cierpliwość

Posted

Wcale nie powiedziane , że któraś zaraziła się od którejś. Bardzo możliwe , ze każda miała swoją. Nużyca to dosyć popularną chorobą u buldożków , nie u każdego jednak się ujawnia .Występuje też w różnym wieku
szczenięcym , być może więc to zwykły zbieg okoliczności, że mają ją obie.
Nużyce faktycznie wszyscy leczą podobnie . Nie słyszalam o jakieś rewelacyjnej warszawskiej metodzie.

Posted

Nie no spoko Draczyn, ja wiem ze to wszystko z troski o Bezke...Po wielu poszukiwaniach i nietrafionych wizytach trafilismy do młodej dziewczyny, która może nie ma wieloletniego doswiadczenia, ale za to duzą wiedzę, intuicję, swietne podejscie do zwierząt. Nie dziala rutynowo, czyli objawy, podejrzenie, zastrzyk. Bardzo się wgryza no i podstawa to badania. I tak jak pisałam, na razie wszstko idzie dobrze...
Bardzo mozliwe, ze tak jak pisze Elzbieta Rusos, kazda z nich miala nuzenca niezaleznie od siebie. Nie mniej jednak mialam nadzieje, ze teraz kiedy Bezka z tego wychodzi, pozegnamy sie z nim na dobre. Widac nie ma lekko...uzbrojona w cierpliwosc jestem od dawna, no ale ile mozna!!! A moze ktos mi powie czy na nuzenca jest tylko jeden rodzaj zastrzyku??? Czy moze sa jakies wersje, rodzaje.

Posted

Jest coś takiego jak iwermektyna ( VETAMECTIN ) stosuje się to w iniekcji.
Lek przeznaczony jest dla świń , bydła , owiec , ale weci ( we wszystkich miastach , także Warszawie stosują ją także u psów ) Skuteczny jest też przy leczeniu świerzbowca , zabija także robaki wewnętrzne.
Nie jest to jednak bezpieczny lek . Jego podanie może uszkodzić narządy wewnętrzne , przede wszystkim wątrobę.
Ja zgodziłabym się na jego podanie tylko w ostateczności .

Posted

Elzbieta, ale jak ocenic te ostatecznosc okiem laika??? Tak, zdam sie na weta...no ale moge wplynac na leczenie. Jak mam leczyc nuzenca na pyszczku...kolo oka, przy nosku, gdzie moze tactika wylizac...jestem bezradna.

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...