Draczyn Posted January 1, 2006 Author Posted January 1, 2006 W nowym roku poprostu nie wolno im chorować:shake::shake::shake:
Draczyn Posted January 1, 2006 Author Posted January 1, 2006 Oczywiście w 2006ym roku nie wolno chorować
anutka Posted January 4, 2006 Posted January 4, 2006 Draczyn, pytałaś się jak się czuje Matylda. Po niedzielnej wizycie w klinice jest już lepiej. Ataki bólu nadal się pojawiają, ale słabsze i rzadziej. Dzisiaj już miałam nadzieje, ze będzie to pierwszy dzień zupełnie bezbolesny, ale niestety. Jeszcze 5 dni Mati ma dostawać zastrzyki - bardzo bym chciała żeby na tym się skończyło.
Draczyn Posted January 4, 2006 Author Posted January 4, 2006 Musimy wszyscy bardzo w to wierzyć. Będziemy wszyscy mocno za to trzymać kciuki
Basia&Safi Posted January 4, 2006 Posted January 4, 2006 mam pytanko ;) czy szczepenie i odrobaczanie mozna zalatwic za jednym razem ;> bo jutro mamy wizyte u weta i sie tak zastanawiam ... a jesl tak to piesek musi by naczczo ??? :):):):)
Viris Posted January 4, 2006 Posted January 4, 2006 Wydaje mi sie ze do szczepienia mozna dopuscic zwierze zdrowe, dlatego trzeba odrobaczenie przeprowadzic z jakims wyprzedzeniem (ok 10 dni) zeby wykluczyc jakies robale itp. Anutko - Trzymam kciuki za Matylde! Oby zastrzyki wystarczyly :p
Draczyn Posted January 4, 2006 Author Posted January 4, 2006 basiulka22tychy napisał(a):mam pytanko ;) czy szczepenie i odrobaczanie mozna zalatwic za jednym razem ;> bo jutro mamy wizyte u weta i sie tak zastanawiam ... a jesl tak to piesek musi by naczczo ??? :):):):)Odrobaczenie trzeba koniecznie przeprowadzić na dwa do trzech dni przed szczepieniem. Ja odrobaczam buldożki drontalem plus
Hebulka Posted January 4, 2006 Posted January 4, 2006 Zdecydowanie odrobaczenie wcześniej. My używamy PRATEL albo ANIPRAND.
Draczyn Posted January 4, 2006 Author Posted January 4, 2006 Ale jesli piesek chodzi już po ulicy, to nie za wcześnie, aby nowych probali nie podlapał
Joss Posted January 7, 2006 Posted January 7, 2006 Kochani!!! Czy Wasz bulik/bulinka przeziebil sobie kiedys pecherz??? Nesia dzis 2x siknela mi na lózko co moze wskazywac ze nie trzyma moczu. A jak nie trzyma to moze zapalenie pecherza...kurcze nie wiem co robic. Tak jej glupio ze nasikała. Widac ze nie panowala nad tym. CO moge zrobic? Jak jej pomóc? Do weta dopiero w poniedzialek...:(
Draczyn Posted January 7, 2006 Author Posted January 7, 2006 Joss napisał(a):Kochani!!! Czy Wasz bulik/bulinka przeziebil sobie kiedys pecherz??? Nesia dzis 2x siknela mi na lózko co moze wskazywac ze nie trzyma moczu. A jak nie trzyma to moze zapalenie pecherza...kurcze nie wiem co robic. Tak jej glupio ze nasikała. Widac ze nie panowala nad tym. CO moge zrobic? Jak jej pomóc? Do weta dopiero w poniedzialek...:(Nie wiem nigdy tego nie mialam. Może podaj jej jakiś ziołowy preparat na pęcherz. napewno w aptece dyżurnej Ci poradzą, bo w przypadku nerek, czy pęcherza, to stosuje sie te same preparaty , co dla ludzi
Joss Posted January 7, 2006 Posted January 7, 2006 Dzieki Draczyn, nie wiem czy to pecherz. W kazdym razie nalała na łozko 2x...ile ja mam teraz prania:D mam nadzieje ze to jakis wypadeczek. Dobranoc!
JustynaJK Posted January 8, 2006 Posted January 8, 2006 może to faktycznie być zapalenie pęcherza-wtedy pies oddaje mocz w małych ilościach i bardzo częstp,można podawać Nolicin,ale to na receptę,albo Furagin w tabletkach. U psów małych,krótkowłosych to nie rzadka przypadłość
Wiola.od.Gacka Posted January 8, 2006 Posted January 8, 2006 Pewnie będą chcieli zbadać mocz. Bez badania nic nie powiedzą. Nie wiadomo czy to nie bakteria? Tak było z Bunią powiedzieli, że przyszłam nie przygotowana bo bez moczu. Mama Wioli
Joss Posted January 10, 2006 Posted January 10, 2006 Dziękuję Wam za rady, Neska w sumie 3 razy siknęła na łózko. Nie wygląda mi to na zapalenie pęcherza tylko na normalne 'zlanie', złosliwe, nie wiedziec czemu:) Nie sika często...ale 3 dni pod rząd, kiedy nie patrzylismy akurat, weszła na łozko i sie normalnie zsikała:) Po czym idzie na swoje miejsce i chowa sie pod koc, czyli wie, że źle zrobiła. Moze ma depresje:) Choc nie wygląda na to. Moze to jakaś fanaberia...zobaczymy jak bedzie dzisiaj...Beza od wczoraj dostaje antybiotyk, na tę bakterię w oczkach. Zadne krople nie pomogły w jakichś widoczny sposób. Trzecie powieki też ma ok, także póki co zostaje nam ostrzej przyatakować bakterię. Mam nadzieję, że się jej wreszcie poprawi. Co do nużeńca, to póki co tylko jeden łysy placek. Po tactiku jest poprawa, zaczyna porastac włoskami, więcej zmian na razie nie widac. Oby nie było ich widac!!!
Draczyn Posted January 10, 2006 Author Posted January 10, 2006 Joss napisał(a):Dziękuję Wam za rady, Neska w sumie 3 razy siknęła na łózko. Nie wygląda mi to na zapalenie pęcherza tylko na normalne 'zlanie', złosliwe, nie wiedziec czemu:) Nie sika często...ale 3 dni pod rząd, kiedy nie patrzylismy akurat, weszła na łozko i sie normalnie zsikała:) Po czym idzie na swoje miejsce i chowa sie pod koc, czyli wie, że źle zrobiła. Moze ma depresje:) Choc nie wygląda na to. Moze to jakaś fanaberia...zobaczymy jak bedzie dzisiaj...Beza od wczoraj dostaje antybiotyk, na tę bakterię w oczkach. Zadne krople nie pomogły w jakichś widoczny sposób. Trzecie powieki też ma ok, także póki co zostaje nam ostrzej przyatakować bakterię. Mam nadzieję, że się jej wreszcie poprawi. Co do nużeńca, to póki co tylko jeden łysy placek. Po tactiku jest poprawa, zaczyna porastac włoskami, więcej zmian na razie nie widac. Oby nie było ich widac!!!Buldożki bywją złośliwe. Musiało tego dnia zdarzyć sie coś, co jej się nie podobalo. Może zmieniłas pościel, albo uperfumowalaś się czymś innym niż zwykle, albo zostawiłaś je same w domu w nietypowych do yjścia godzinach. Wiele może być rzeczy, które jej się nie podobaly i tak zamanifestowała swe niezadowolenie
elżbietarusos Posted January 10, 2006 Posted January 10, 2006 Tactik najczęściej pomaga na nużycę , w skrajnych przypadkach weci podają iwermektynę , ale ona jest dosyć ryzykowna ( działa na nużycę , świerzb , a także robaki wewnętrzne ,ale czasami jednak uszkadza narządy wewnętrzne ) Do oczu wolę w takich przypadkach jak Twój JOSS, stosować maść niż krople , gdyż się dłużej utrzymują. O ropomaciuczu ogólnie , swoimi słowami . Najczęściej występuje u suk w średnim wieku. W przebiegu ropomacicza może dojść do samozatrucia , a to prowadzi do uszkodzenia wątroby, śledziony, nerek. U suk z ropomaciczem zauważa się zwiększone pragnienie i wydalanie moczu , często towarzyszą temu wymioty i biegunka , utrata apetytu. Gdy szyjka macicy jest otwarta ropa wycieka. Jeśli jest zamknięta , dochodzi do zbierania w niej ropy. W tym przypadku macica silnie nabrzmiewa , rozciągajac jamę brzuszną i uciskając na narządy. Obrzmiała macica może pęknać i spowodować zapalenie otrzewnej. Zamknięte ropomacicze jest bardzo niebezpieczne. Organizm suki próbuje zwalczyć zakażenie wzrostem liczby białych ciałek krwi i goraczką. Ropomacicze leczy się zazwyczaj usuwajac jajniki i macicę. Zabieg należy przeprowadzić jak najszbybciej , by nie dopuścić do uszkodzenia nerek i wątroby. Można próbować zastąpić zabieg chuirurgiczny chemioterapią , lecz istnieje niebezpieczeństwo nawrotów ropomacicza po każdej kolejnej cieczce. Tyle ogólnie . W następnym poście przytoczę co ciekawsze cytaty z Teichmanna
Draczyn Posted January 11, 2006 Author Posted January 11, 2006 Moje suki dwukrotnie miały ropomacicze, po porodzie, gdy szczeniaki miały ok. tygodnia. Raz było to u Sznaucerki olbrzymki, a drugi raz u buldozki Pacynki 4 i pól roku temu. Objawy za kazdym razem były identyczne - wypływ z pochwy koloru jasno czekoladowego budyniu, wzmożone pragnienie i podwyższona temp. ciała. Za każdym razem korystałam z pomocy weterynarza, ktory odbieral poród. Suki leczone były wyłącznie zastrzykami i żadnych nawrotow pózniej juz nie bylo. Szczeniacki tez na tej kuracji nie ucierpialy. Pacynka miała to po urodzeniu m.in. Kubusia, który jest okazem zdrowia
lapiovra Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 Draczyn napisał(a):Buldożki bywją złośliwe. Musiało tego dnia zdarzyć sie coś, co jej się nie podobalo. Może zmieniłas pościel, albo uperfumowalaś się czymś innym niż zwykle, albo zostawiłaś je same w domu w nietypowych do yjścia godzinach. Wiele może być rzeczy, które jej się nie podobaly i tak zamanifestowała swe niezadowolenie Chyba jest to związane z tym ze chciała ci pokazać ze coś jej się nie podoba.Margot kiedyś podczas podróży zwymiotowała, więc zatrzymaliśmt się i wymieniliśmy kocyk. Pierwsze co zrobiła to się właśnie na czysty troche zesikała. Uznałam, ze pewnie nie przypadł jej do gustu nowy zapach i musiała go zmienic. Natomiast na podrażniony pęcherz dobrze działa też Urosept, lek ziołowy, dostępny w aptece. Z moją suka chyba trochę lepiej, wziełam ją na króciutki spacerek, i bardzo szła zadowolona. Jak przyzsła to napiła się trochę sama wody, bo oststnio wszystko było wlewane na siłe.
elżbietarusos Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 " Podobnie jak u ludzi , tak też u zwierząt występują choroby pojawiające się głównie w starszym wieku. U suk do takich schorzeń należą wszystkie postacie ropomacicza powodowane zaburzeniami czynności gruczołów płciowych.Schorzenie to występuje stosunkowo często , zwłaszcza u suk w drugiej połowie życia. O wiele rzadziej stwierdza się ropomacicze w następstwie zmian zapalnych ( zapalenie macicy ). Ten rodzaj zdarza się u suk bez wzgledu na wiek i rasę..... Najczęściej jednak schorzenie występuje u suk , które nigdy nie rodziły , lub tylko raz były w ciąży ( często przed wielu laty ) Chorują także suki o skłonnościach do ciąży rzekomej.W tym przypadku wyraźny wpływ mają zaburzenia hormonalne.... Ropomacicze rozwija się nierzadko w 9-10 tygodni po ostatniej cieczce tj. po takim okresie , ile trwa ciąża. Wskazuje to , że na rozwój choroby mają wpływ czynniki hormonalne. Suka przyprowadzana jest zazwyczaj do lecznicy dopiero wtedy , gdy ukazuje się czerwonożółty lub czekoladowy wyciek z pochwy. Jest to pierwszy objaw , który zwraca uwagę właściciela psa.Jednak przy ropomaciczu może nie być wypływu z pochwy. Przy zamkniętej szyjce ropa zbiera się w macicy i nie wypływa na zewnątrz. Wskutek tego macica , która normalnie jest grubości od źdźbła słomy do ołówka , staje się grubym , nieforemnym kiełbaskowatym tworem..... Oczywiście zmiany w macicy wpływają na stan ogólny zwierzęcia. Kształty suki zaokrąglają się , właściciele często sądzą , że jest to następstwo zbyt intensywnego odżywiania. Suka staje się ociężała , traci apetyt , ma natomiast nieustające pragnienie. Często pojawiają się też wymioty , zwłaszcza przy zlizywaniu wypływu , który po dostaniu się do żoładka powoduje zapalenie błony śluzowej. Mimo znacznego wypływu z pochwy temperatura ciała moze pozostać w normie lub być tylko nieznacznie podwyższona. Po pewnym czasie wypływ z pochwy może się zmniejszyć , a nawet zupełnie ustąpić. Stwarza to wrażenie , że proces chorobowy się cofnął i suka wyzdrowiała. Jest to jednak zjawisko pozorne i krótkotrwałe. Po następnej cieczce , a czasem wcześniej , znów pojawia się wypływ z dróg rodnych , a stan ogólny zwierzęcia znacznie się pogarsza. Lekarz wet.może wykorzystując różne metody pomocnicze ( badanie rentgenologiczne , badanie krwi i moczu ) dokładnie określić stan pacjenta. W długotrwałym ropomaciczu zmiany chorobowe rozwijają się też w innych narządach , zwłaszcza w wątrobie i nerkach. Toteż po operacyjnym usunięciu macicy występują nierzadko powikłania , a nawet śmierć. Sukę wykazującą nieokreślone objawy chorobowe , z zaburzeniami w przeciągu cieczki lub z wyciekiem z pochwy , należy jak najszybciej zaprowadzić do lecznicy dla zwierząt. Niektórzy właściciele po stwierdzeniu wycieku z pochwy stosują jej " płukanie ". Zabieg taki nie może być jednak skuteczny , gdyż przyczyny choroby nie należy szukać w macicy , a w zaburzeniach hormonalnych.Odkażanie poza tym jest z reguły bezcelowe , gdyż przeważnie ropa jest jałowa tj. wolna od bakterii.Trzeba też wiedzieć , ze wprowadzenie płynu do macicy nie jest praktycznie możliwe , wskutek zamknięcia przewodu szyjki macicy. Gdyby udało się go tam wprowadzić pod ciśnieniem , to taki zabieg mógłby spowodować pęknięcie ściany macicy. Pozostaje więc tylko jedna droga-operacyjne usunięcie schorzałego narządu. Z obecnie dostępnych , jest to najlepsza metoda postępowania leczniczego , oczywiście po warunkiem , ze zabieg zostanie wykonany we właściwym czasie " Tyle na temat ropmacicza P. Teichmann w książce " Gdy zachoruje pies "
lapiovra Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 Joss napisał(a):Dzieki Draczyn, nie wiem czy to pecherz. W kazdym razie nalała na łozko 2x...ile ja mam teraz prania:D mam nadzieje ze to jakis wypadeczek. Dobranoc! Ostatni mój post był dla ciebie, ale się zagapiłam, chociaż moze to złośliwość jak mowi Draczyn.
lapiovra Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 elżbietarusos napisał(a):O ropomaciuczu ogólnie , swoimi słowami . Najczęściej występuje u suk w średnim wieku. W przebiegu ropomacicza może dojść do samozatrucia , a to prowadzi do uszkodzenia wątroby, śledziony, nerek. U suk z ropomaciczem zauważa się zwiększone pragnienie i wydalanie moczu , często towarzyszą temu wymioty i biegunka , utrata apetytu. Gdy szyjka macicy jest otwarta ropa wycieka. Jeśli jest zamknięta , dochodzi do zbierania w niej ropy. W tym przypadku macica silnie nabrzmiewa , rozciągajac jamę brzuszną i uciskając na narządy. Obrzmiała macica może pęknać i spowodować zapalenie otrzewnej. Zamknięte ropomacicze jest bardzo niebezpieczne. Organizm suki próbuje zwalczyć zakażenie wzrostem liczby białych ciałek krwi i goraczką. Ropomacicze leczy się zazwyczaj usuwajac jajniki i macicę. Zabieg należy przeprowadzić jak najszbybciej , by nie dopuścić do uszkodzenia nerek i wątroby. Można próbować zastąpić zabieg chuirurgiczny chemioterapią , lecz istnieje niebezpieczeństwo nawrotów ropomacicza po każdej kolejnej cieczce. Tyle ogólnie . W następnym poście przytoczę co ciekawsze cytaty z Teichmanna Tina miała tylko część odjawów z tych wyoisanych, tj. była osowiała , z lekkim stanem podgorączkowym nawet bez zadnego wycieku. Jak teraz kojarzę to wcześniej dużo więcej piła.Dopiero po podaniu 1 raz antybiotyku pokazał się wyciek ropny. Ja sama to bym się nie odważyła nic płukać, robi to wet. Płukanie polega na tym ze wlewa do pochwy jakis płyn, którym wypłukuje to co jest w macicy, potem podaje antybiotyk dopochwowo i antybiotyk domięśniowo. Tina faktycznie rodziła tylko raz i to parę lat temu. Zgadzam się również z tym że podłożem tej choroby są zaburzenia hormonalne.
elżbietarusos Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 Moje suki kilkukrotnie miały przez weta robione płukanie macicy i podawany antybiotyk dopochwowo i podskórnie , poprawa była czasowa . Każda z nich została wysterylizowana , jedna w ostatniej chwili. Dzień , dwa zwłoki a plułabym sobie w twarz , że niczego nie zauważyłam. Teraz jestem wielklim zwolennikiem sterylki . Prawdopobnie są wyjątki , ja w swojej hodowli się z nimi w każdym razie nie spotkałam. W wolnej chwili ( prawdopodobnie jeszcze dzisiaj ) napiszę o nużycy ( wiadomości ogólne zdobyte przeze mnie na przestrzeni lat , oraz dla bardziej dociekliwych obszerne cytaty z Teichmanna )
Draczyn Posted January 11, 2006 Author Posted January 11, 2006 Gdyby sterelizacja była tak nieszkodliwa i potrzebna, to chyba wszystkie kobiety po urodzeniu planowanej ilości dzieci, też by się swoich macic pozbywaly, aby nie mieć więcej kobiecych niedogodności. Dla mnie zarowno u ludzi jak i u moich ukochanych psiaków, kazdy zbieg hirurgiczny to przykra koniecznośc i wykonuje go wtedy, gdy nie ma innego wyjścia
Recommended Posts