Jump to content
Dogomania

Problemy zdrowotne z buldożkiem (prosimy zakladac oddzielne tematy!)


Recommended Posts

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Chefrenek']Średnio, doszedł kaszel i zapowietrzanie. Jutro rano idziemy do lecznicy.

Jestem ciekawa jak Wasze bf zniosły Sylwestra? U mnie totalna olewka.

W takim razie dużo zdrówka dla Chefrena w nowy roku :loveu: :loveu: :loveu:

Teodor na szczęście nie bał się wystrzałów fajerwerków i był bardzo dzielny :evil_lol:

Posted

Zuzia i Gacek całą noc biegali po pokoju i ujadali już po szmpańskiej nocy śpią sobie w ciszy i spokoju.
Zuzia to ma tak, że jak się naje nachodzi ją na szaleństwa z Gackiem
i wtedy wymiotuje również z nią coś nie halo.
Jak zje to ją pilnuję żeby wścieczki nie dostała tylko spokojnie siedziała, ale trudno tak ją utrzymać bo to żywe sreberko jest.

Anka

Posted

bajtek bawil sie w sylwestra swietnie, pojechal z mama do dziadkow, gdzie na wstepie zwalil ozdoby świateczne a potem jeszcze wylal wielki 5litrowy baniak z woda na podloge, wiec impreze mial niezla:evil_lol: :diabloti:

Posted

Misia ok zniosła Sylwka,również totalna olewka.Sotuś w domu dobrze,czuł sie bezpieczny,ale jak chciałam wyjść z nim na spacer,to mowy nie było,rozpłaszczył się jak żaba i ani kroku dalej.W efekcie od 14-tej do rana nie sikał i kupał.Teraz znowu powtórka,strzelają conajmniej jak o północy :mad:.

Posted

Chefrenek napisał(a):
A mój bierze ranigast i gasprid. Bardzo dory był methoclopramid ale niestety działał tylko przez tydzień. Ostatnio coraz częściej słyszę o tym problemie u buldożków. Chyba mają delikatne żołądki. Zastanawiam się czy to się nie zrobiło od suchej karmy. teraz jest na gotowanym i jest znacznie lepiej.


To raczej wrodzone,po prostu suche bardziej moze mu podrazniac gardelko,do tego pęcznieje w zoładku i stad to ulewanie.Lekow na te schorzenia na szczescie jest sporo takze zawsze jest jakas inna ewentualnosc.
Mial robiony kontrast przelyku??

Posted

Chefrenek napisał(a):
Miał i wtedy to wyszło. Ma rozszerzony żołądek. Wiem, że to może byc wrodzone, ale też spowodowane niestrawnością.


Najważniejsze ze jest dobrze zdiagnozowany i leczony.Bedzie ok !!
Sciskam Was oboje :buzi::Rose::iloveyou:

Posted

Chefrenek napisał(a):
Panicznie bałam się achalazji (czytałam o Toli). Teraz jest już lepiej, ale na początku było nie zaciekawie.


Nawet z achalazją pieski spokojnie sobie żyją,jak się ją zdiagnozuje i leczy,karmienie w innej pozycji,plynnymi pokarmami itd..itp..
co do Toli......:-(:-(:-(:-(:-( jako maluszek była zdrowa i nawet raz nie zwymiotowała..miała apetyt i była okraglutka jak nie wiem co dlatego mowilismy na nią Kuleczka...Potem zdarzyło sie jakies nieszczescie ktorego do dzis nie rozumiem,moze ja cos ugryzlo,moze sie zakrztusila nie wiem,tak opowiadala Dominika,jej wlacicielka...zaczela zwracac,ciezko oddychac,dusic sie...a potem rozszerzony przelyk,zalanie plucek i ........koniec....niedlugo mina juz dwa lata jak Kuleczka jest małym aniołkiem...:-( ['][']

Posted

Z tym się nie da po prostu pogdzić,jak pies przezyje swoje zycie,jest juz staruszkiem,schorowanykm itd to jakos mozna sobie chociaz wytlumaczyc ze tak musialo byc,ze teraz mu lepiej,w przypadku Toluni nie da sie,ani wtedy ani dzis....jest to jeden z glownych powodow dla którego nie chce juz wiecej miec szczeniat.nie jestem zbyt odporna na takie rzeczy.......

Posted

Jak moja mama hodowała mopsy. To też tak mówiła. Każdy szczeniak był dla niej jak najcenniejszy skarb. Za każdym razem gdy szedł do nowego domu bardzo to przeżywała. Dlatego też zdecydowała się zakończyć hodowlę.

Posted

No właśnie..a z Kuleczką była jeszcze inna sytuacja bo chciałam zeby u nas została..niestety nie posłuchałam serca tylko rozsadku ( w owczesniej sytuacji byloby lekko ciezko z dwoma pieskami..) i nigdy nie przestane tego zalowac..po jej odejsciu myslalam ze zwariuje z wyrzutów sumienia..ktore mam do dzis....:-(

Posted

Od uśpienia mopsic minęło już ponad 3 lata a moja mama do tej pory się zastanawia czy słusznie zrobiła.

Teraz Tola biega po tęczowych łąkach z moimi mopsiami.

Posted

Chefrenek napisał(a):


Teraz Tola biega po tęczowych łąkach z moimi mopsiami.


Napewo...

dzięki..:buzi:

Jeżeli mozna zapytac,mopsiunie zachorowały na cos nagle czy po prostu przyszła juz ich pora ...:-(.??

Posted

Ja do tej pory musiałam uśpić kota,po 5 latach bycia razem i sunię mojej mamy,która przeżyła z nami lat 15 :-(.W obu przypadkach tak ciężkie przeżycie,że przez długi czas nie potrafiłam z tego się otrząsnąć :shake:.
A mama,przez prawie 2 lata wszędzie w mieszkaniu widziała Figę.
No ale niestety,z pobudek egoistycznych nie mozna zwierzaczka narażać na cierpienie,tylko dlatego że nie potrafimy się z nim rozstać.Gdy już nie ma szans na życie bez bólu,trzeba pozwolić mu odejść.A jest to bardzo trudne :shake:.

Posted

No już wróciłam od lekarza. Chefren ma obrzęk gardła i temperaturę. Dostał zastrzyk, następny we czwartek. Po kuracji scannomune i zobaczymy co dalej.

Niestety z krótkonosymi to jest tak, że całe życie pracują na to by umrzeć na serce. Moja mama mówi, że one i tak już swoje życie przeżyły. gdyby było coś do zrobienia to nie wahałaby się ani chwili.

Posted

Bardzo to wszystko smutne i najgorsze, że nie mamy na to żadnego wpływu :shake:
Dużo zdrówka Chefrenkowi życzę :loveu:
A jak jego ogólne samopoczucie??

Posted

Chefrenek napisał(a):
On nie wygląda na chorego. Wścieka się apetyt mu dopisuje.


To dobrze, bo nie ma nic gorszego niż smutny piesek :shake:
A siemie lniane wypije ??

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...