Zu Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 nie sądziłam że z nim aż tak jest źle, że nie ma mowy nawet o transporcie z powrotem do Mielca..biedny Argosek....:placz: Quote
pajunia Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Zu, jesli by to byl guz i do zooperowania, to nie byloby tak zle. Moze rzeczywiscie jest tumor, ktory sprawia duze bole, a po operacji, Argusek by sie lepiej poczul i agresja by zniknela. Nie wiadomo. Quote
Zu Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 tak ale boje się, ze to może być duży guz i wtedy nie będą go operować tylko go uśpią... czuje się winna, że tak nalegałam na jego wyjazd, trzeba było zostawić go w schronisku z żoną, może wtedy nie byłoby wszystkich tych problemów.. tyle psów wyjechało do Niemiec i znalazly domki i są szczęśliwe, dlaczego akurat Argosowi sie nie wiedzie...wiem, ze to dziecinne co piszę bo to życie jest jakie jest i jeżeli to guz to znaczy, że czy byłby w Mielcu czy tam prędzej czy później dałby o sobie znać... ale jestem strasznie zgnębiona.. Quote
pajunia Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Niestety mam bardzo przykra wiadomosc. Argos dzis w nocy o 3 odszedl od nas, za teczowy most. Wlasnie dzwonila Anke, dostal w nocy jakiego ataku, biegal po calym domu, krecil sie w kolko i byl bardzo glosny. Ci gospodarze wezwali lekarza i Anke. Gdy Anke przyjechala o trzeciej, po jakiesc pol godzinie , Argos juz lezal w swoim lozeczku i nie zyl. Gdy lekarz przyjechal, stwierdzil tylko jego odejscie. Juz nie mozna bylo mu pomoc. Przypuszczalne dostal wylewu krwi do mozgu, albo tumor pekl ,ale wlasciiwe nie wiadomo. jestem zrozpaczona , Anke zreszta tez. Szczegolnie, ze juz byl termin na zdjecia RTG i ew. leczenie. Jedynie pocieszam sie tym, ze ten swoj ostatni czas spedzil w rodzinie, mial duzo spacerow i bylo mu dobrze. Staram sie tym pocieszyc, ale odechcialo mi sie wszystkiego. Lekarz mowi, ze jesli to byl jakis tumor w glowie, to przez to, ze mial duzo ruchu, byl wybiegany, wiekszy poziom adrenaliny, moglo to sie wszystko szybciej rozwinac. On musial chyba miec tez coraz wieksze bole i dlatego byl coraz bardziej agresywny. Ci gospodarze bardzo zalamani, bo do nich nigdy nie byl zly, bardzo ich polubil i to bylo pierwszy raz, ze przy nich pies odchodzil. Nie odchodzil sam, ci ludzie byli przy nim do konca, probowali go uspokoic, ale potem sie polozyl, oni kolo niego usiedli i wtedy odszedl. Ja moge tylko swieczki zapalic i poplakac. jest mi bardzo przykro, gdybym Argoska nie zabrala, moze by jeszcze zyl. <nie wiem, czy to ma jeszcze sens szukac psiakom domy w Niemczech, gdy potem odejda tak niespodziewanie. To tak bardzo boli. Quote
Bodziulka Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Dla Argosika [']['][']:-( Pajunia - warto im szukać domów za granicą, bo to może byc ich jedyna szansa! Nie wiemy, czy Argosik nie umarłby w schronisku, w boksie, w budzie... Tak przynajmniej ktoś go przytulił :-( Quote
Ulka18 Posted March 19, 2006 Author Posted March 19, 2006 Pajuniu, tak jak wczoraj rozmawialysmy, mowilam Ci pamietasz, ze Argos moze miec jakiegos guza w mozgu, bo jego zachowanie kompletnie nie przypominalo tego ze schroniska. Kiedys na Animal Planet pokazywali psy, ktore mialy guza i jak ten guz wplywal na ich zachowanie. Dzisiaj w nocy snilo mi sie, ze Argos odszedl. Nawet mowilam mojej mamie, ze mialam taki sen. Mamie tez sie snila tak rzecz,ze przypuszczala, ze cos sie wydarzy w zwiazku z psem ze schroniska. Nikt nie mogl przewidziec, ze zachowanie Argosa wynika z choroby. A jednak ona byla, czaila sie w glowie Argoska. I jak to go musialo bolec, skoro byl taki nieobliczalny. Nikt nie przypuszczal, ze to jest poza nim. On biedak tego nie kontrolowal. Dobrze, ze go juz nic nie boli. Spij spokojnie Argosku....biegaj po zielonych lakach ['] ['] ['] ['] ['] ['] ['] Quote
Ulka18 Posted March 19, 2006 Author Posted March 19, 2006 Pajuniu, nawet nie mysl, zeby domkow w Niemczech nie szukac. Argos odszedl bedac blisko czlowieka, a nie samotnie w boksie. Pamietaj, ze ostatnie swoje dni, nie liczac tych nieprzewidywalnych zachowan, byl szczesliwy. Dzieki Tobie spedzil kilka tygodni z ludzmi, na spacerkach. Tego nie mial w schronisku. Quote
bonika Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Nie do wiary.. Ja pisałam nawet do p.Agnieszki, jeszcze przed wyjazdem Argosa, że może by jeszcze Argosowi domu szukać w Polsce - miałam jakieś właśnie dziwne przeczucia.. A Argoska widziałam w schronie - był taki spokojny i taką smutną miał mordkę i byłam zdziwiona tym jego zachowaniem w Niemczech - a on był po prostu chory - kto by się spodziewał. Prawdę mówiąc - dobrze, że nikomu nic się nie stało i Argosek nie został wcześniej uśpiony bo wtedy żal i wyrzuty sumienia byłyby ogromne. W każdym razie Argos w schronisku, na stałe trzymany na zewnątrz to nie było dla niego dobre i niewiadomo jakby się skończyło.. Wydaje mi się, że zrobiono dla niego BARDZO dużo - był przecież, z tego co pisze Pajunia u ludzi których lubił ze wzajemnością - gdyby nie choroba zachowywałby się na pewno inaczej. A czy wiadomo czy Argosowi można było pomóc ? - bo może trzeba w przypadkach takich wzmożonych agresii i innych dziwnych zachowań badać wcześniej co jest przyczyną ? - mam tu na myśli inne psy które z takich powodów siedzą w schroniskach i nikt nie myśli nawet o ich adopcji. Oj mimo wszystko smutno.. Dla Argoska [*] [*] [*] :-( Quote
boksiedwa Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 [*] szkoda psiaka bo miał szansę na normalny dom i dobre życie, ale niestety los nie był dla niego łaskawy. to niesprawiedliwe :placz: Quote
ania14p Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Tak, to niesprawiedliwe, że nawet w takich schroniskach jak mieleckie, gdzie psy są kochane, najedzone i tłuścioszki brak pieniędzy na wszystko, a szczególnie na profilaktykę, dokładne pełne przebadanie nowo przyjętych psów, szczepienia itd. itp. A zresztą komu ja to mówię! [*] [*] [*] Argosku. Quote
Alicja Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Argosku :-( bądź szczęśliwy za Tęczowym Mostem ...już nie boli ................ Quote
Jagoda1 Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Żegnaj, Argosku, a szczęście bylo tak blisko... [*] [*] [*] Quote
Ulka18 Posted March 19, 2006 Author Posted March 19, 2006 Aniu14p, Argos tak jak pisze Bonika w schronisku nie zachowywal sie tak jak w Niemczech. Nic nie wskazywalo, ze jest chory. Mial apetyt, nawet nadwage, mial malo ruchu, wiec moze ten guz byl uspiony. Wiadomo, ze w schronisku nie ma jak diagnozowac choro, ale nic nie wskazywalo na to, ze cos Agroskowi jest. A po adopcji codzienne spacerki, ruch i dotlenienie mozgu na pewno przyczynily sie do rozrostu tego guza i zwiekszyl sie ucisk. Stad jego dziwne zachowanie. Mysle, ze lepiej, ze odszedl wsrod ludzi niz sam w boksie, po fakcie znaleziony przez pracownika przy porannym karmieniu. Quote
andzia69 Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Powiem tylko,że w momencie jak rzucił się na Dorotkę to myślałam,że ona go dotknęła w czułe miejsce - ona głaskała go po pysku - ja natomiast i ludzie u mnie w pracy głównie po grzbiecie,bo on się tak nastawiał "tyłem" do głaskania - i wtedy własnie pomyślałam,że coś go może zabolało,ze tak strasznie zareagował - ale potem patrzyłam na jego pysk i nic niepokojącego nie zauważyłam. Stwierdziłam,ze jest trochę nadpobudliwy, bo nie umiał sobie miejsca znaleźć - ale tłumaczyłam sobie to stresem i tym lekiem - sadolinem. A może to był pierwszy objaw,że coś jest nie tak - tylko jakoś nikt nie przywiązał do tego wagi. jego musiało boleć coraz bardziej i on w tym bólu robił się agresywny. Ale nikt nie może sobie niczego wyrzucać - nie jesteśmy jasnowidzami. Wszyscy chcieli dobrze.Nie udało się. Może to i dobrze, bo gdyby się okazało,że to guz nieoperacyjny to i tak zostałby uśpiony. A tak odszedł - i to odszedł w miłości ludzi choć i pewno w bólu. Biedny psiak:-( Quote
ania14p Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Dokładnie o tym pisałam, nie ma jak diagnozować, bo pieniądze cudem wywalczone nie starczają na takie luksusy jak badania profilaktyczne. Jak często tu czytamy o psach, które wydawały się być zdrowe, a jak tylko znalazły się w domu, na luzie i wolności, wyłaziły jakieś choroby, często nieuleczalne, jak u Argoska. To system jest chory, a nie Wy, które pomagacie ze wszystkich sił. Quote
koduchaben Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 [center] [*] [*] [*] Dla Ciebie Agrosiku, Biegaj Szczęśliwy Po Zielonych łąkach[/center] Quote
Zu Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Argosku ciągle o tobie myślę i tak mi przykro, że cię już nie ma Quote
Aganiok Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 dopiero przeczytałam....:-( :-( :-( tam mi przykro Argosku....:-( :placz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.