Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

pajunia w razie gdybys nie mogla sie dodzwonic dzisiaj ,bo roznie to bywa (siostra moze rozmawiac z ukochanych) podaje numer do York zoo,gdzie pracuje siostra.0048914886048.Mozna ja zastac w godzinach od 10 do 18.30
prosic Marzena Martynska

  • Replies 768
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dortko, dzwonilam. rozmawialam,
probowalam sie jeszcze raz z Anke skontaktowac, ale jej na razie nie ma. Nie bardzo rozumiem, co ta Agnieszke Argos obchodzi, skoro ona tylko pomogla w jego transporcie. Zamelduje sie, gdy jeszcze raz z Anka porozmawiam.

Posted

Na pewno nasz Argos do latwych psow nie nalezy, ja zawsze mialam wrazenie, ze nadrabia mina, a w rzeczywistosci sie boi. Tak bylo ze zdjeciami, w boksie szczekal, a jak przyszlo do wyjscia to czmychnal do budy az sie kurzylo.
Na pewno jak wiele razy pisalam, ma nadmiar energii, brak ruchu, poza tym nie mozna zapominac, ze byl bity i trafil w dosc przykrym stanie do schroniska. Moze mu sie reka kojarzyc z bolem, zapach jakis tak samo. Moze miec jakies fanaberie wobec nieznanych mu ludzi, dla nas przyczyny jego zachowania moga byc niezrozumiale. Na pewno nie jest to niunius, ale pies po prawdziwych przejsciach.

Pajuniu, dostalas maila sprzed dobrych kilku dni? Mam nadzieje, ze tak. Odpisz prosze do kierownika, chyba, ze juz to zrobilas.

Posted

Ulka napisalam juz do kierownika, chodzi o to zaswiadczenie o szczepieniu, tak?
Prosilam o wyslanie bezposrednio do Anki.
Jesli chodzi o Arguska, to po prostu trzeba mu dac troche czasu, a Anka nigdy nie mowila, ze jest agresywny, tylko nielatwy i potrzeba troche pracy z nim, tak, ze na pewno jest w dobrych rekach i sie uda,

Posted

[quote name='pajunia']Dortko, dzwonilam. rozmawialam,
probowalam sie jeszcze raz z Anke skontaktowac, ale jej na razie nie ma. Nie bardzo rozumiem, co ta Agnieszke Argos obchodzi, skoro ona tylko pomogla w jego transporcie. Zamelduje sie, gdy jeszcze raz z Anka porozmawiam.

Nie mam zielonego pojecia co ja Argos obchodzi,ponoc razem z Anke pracuja w tej samej fundacji?

pajunia ,najwazniejsze ,ze u Argoska wszystko w porzadku i ze jestes ty ,ktora,co jakis czas ma szanse wszystko skontrolowac;)

Posted

Rozmawialam z Anke, Agnieszka troche niepotrzebnie szumu zrobila, Anka nic nie wie o tym, ale mysli, ze Agnieszka chciala kontaktu ze schroniskiem, aby pomoc Ance dowiedziec sie cos wiecej o Argosku. Zapewniala mnie, ze z Argoskiem wszystko w porzadku, bedzie mial jeszcze pare porad behawiorysty, on po prostu na calkiem obce mu osoby reaguje troche na wyrost, i wyglada to troche groznie. Trzeba jeszcze z nim troche popracowac i bedzie dobrze, on nie jest jeszcze zbyt dlugo w tym pensjonacie, na pewno za Atena teskni, nowe otoczenie itd. Musi sie przyzwyczaic, jest duzo na dworze, na spacerach, dostaje diete- ryz z kurczakiem i jarzynami, aby te walki tluszczowe troche znikly. jemu jest naprawde dobrze,
Ulka dalabym Ance Twoje namiary, aby bezsposrednio z Toba kontakt nawiazala, abys na biezaco byla rowniez informowana, okay?
prosila o to, moge?
Tak, ze prosze sie nie martwic, on jest w naprawde dobrych rekach.

Posted

pajunia napisał(a):
Rozmawialam z Anke, Agnieszka troche niepotrzebnie szumu zrobila, Anka nic nie wie o tym, ale mysli, ze Agnieszka chciala kontaktu ze schroniskiem, aby pomoc Ance dowiedziec sie cos wiecej o Argosku. Zapewniala mnie, ze z Argoskiem wszystko w porzadku, bedzie mial jeszcze pare porad behawiorysty, on po prostu na calkiem obce mu osoby reaguje troche na wyrost, i wyglada to troche groznie. Trzeba jeszcze z nim troche popracowac i bedzie dobrze, on nie jest jeszcze zbyt dlugo w tym pensjonacie, na pewno za Atena teskni, nowe otoczenie itd. Musi sie przyzwyczaic, jest duzo na dworze, na spacerach, dostaje diete- ryz z kurczakiem i jarzynami, aby te walki tluszczowe troche znikly. jemu jest naprawde dobrze,
Ulka dalabym Ance Twoje namiary, aby bezsposrednio z Toba kontakt nawiazala, abys na biezaco byla rowniez informowana, okay?
prosila o to, moge?
Tak, ze prosze sie nie martwic, on jest w naprawde dobrych rekach.


Super wiesci.:happy1:
Dziekuje pajunia

Posted

Pajuniu,
spokojnie mozesz dac maila na schronisko, staram sie odpisywac na biezaco w miare, jak nie mam mlyna w pracy. Bo jak mam, to zaleglosci moga powstac. A wieczory nie wystarcza na wszystko.

Argos na pewno przeszedl trudna droge w swoim zyciu, jest nieufny do obcych, nadrabia mina, a w rzeczywistosci sie boi, ja bym na jego miejscu tesknila i chciala sie wyrwac do Ateny,do swojego starego boksu. Oni razem spedzili szmat czasu. Moze ta nadmierna pobudliwosc czy nieufnosc i agresja do obcych minie mu z czasem, gdy przekona sie,ze ludzie sa dobrzy.

Posted

ja też myślę, że on nie może się za bardzo "odnaleźć" w nowym miejscu i dlatego jest trochę nieznośny ale powinno mu minąć z czasem..
trzymaj się Argosku!!!!

  • 2 weeks later...
Posted

Niestety z Argosem sa bardzo powazne problemy, Argos staje sie coraz bardziej agresywny, bylo juz dwoch behawiorystow i stwierdzili, ze Argos moze tylko pojsc do adopcji do kogos, kto jest dobrym szkoleniowcem. Anke juz dwa razy chcial ugryzsc, tylko gruba kurtka ja uratowala. Anke jest zalaman, nie wie, co jeszcze mozna zrobic. Rzuca sie na wszystkich obcych , Anke twierdzi, ze jednak bylo niedobrze go tam przywozic. Juz jest sporo czasu, i zamiast byc lepiej, jest coraz gorzej. Tragedia.:placz:

Posted

biedny Argosek...i co teraz??? z powrotem wraca do Mielca??? :-( może faktycznie lepiej mu było tam w schronie z żoną...ale to dziwne przecież jak jechał do Niemiec to dziewczyny nic nie wspominały o jego agresji do ludzi...

Posted

Oj wspominaly, na Dorote tez sie rzucil. a teraz jest coraz gorzej, moze to, ze nie moze byc razem z Atena, sama nie wiem. Juz sie sama zastanawiam, czy nie lepiej bedzie go z powrotem do Ateny przywiezc, boje sie najgorszego. W Bremen sa amerykanskie buldogi na liscie psow agresywnych. Boje sie, ze moze sie na kogos rzucic i porzadnie zranic. Wtedy bedzie uspany. Co robic
:placz:

Posted

Matko święta..
Słuchajcie a może ktoś tam zna parę słów polskich ? DO NIEGO TRZEBA MÓWIĆ PO POLSKU. Widziałam psy z zagranicy i widziałam, że reagują tylko na "swój" ojczysty język. Najlepiej by było aby znalazła się tam osoba bardzo dobrze mówiąca po polsku - aby mogła łagodnie Argoskowi nagadać dużo miłych rzeczy - aby poczuł się bezpiecznie.

Ja się tak właśnie bałam o Argoska i o inne psy jadące za granicę - czy ktoś tam myśli o tym aby zapewnić psu przynajmniej na początku osobę która będzie mówiła do niego w znanym mu języku ?

Pajuniu - najważniejsze aby się nic nie stało - jak nic nie wyjdzie to niech Argosek wraca - może akurat jemu to trzeba domu w Polsce bo on po strasznych przejściach. Trudno - czasami coś wyjdzie czasami nie..

Posted

o rany, a myślałam,że ten jego napad wtedy to był spowodowany stresem,sadolinem :placz::placz::placz: i co teraz???????????????
A moze trafił do Mielca, bo zaczął przejawiać tendencję do takiego zachowania i ktoś się przestraszył? pajunia, a kastracja???? Może coś by pomogła?

Posted

on tam ma osobe mowiaca po polsku, Aga, ktora jego transport ze Szczecina zalatwiala. jest Polka, czesto tam bywa, ale na nia sie jako pierwszy rzucil. Gdyby nie odskoczyla, i drzwi zamknela, nie wiadomo co by sie stalo.
Trzeba cos wymyslic, mysle, ze moze najlepiej by bylo, gdyby on do Ateny wrocil, moze to tez jego teskonota, on sie chyba nie potrafi juz przestawic. Ach, niech to kaczka kopnie, tak sie cieszylam, i takie zmartiwenie. Trzeba z Ulka pogadac, co zrobic najlepiej, aby nie tracil na tym Argos.

Posted

To jest starszy pies, po przejściach, rasa też niełatwa - myślę, że to jest taki przypadek gdy trzeba trafić z właścicielem - czyli żeby nie pies jechał, tylko właściciel do niego, ale pies musi być w jakimś stałym, znajomym sobie miejscu - czyli powrót do Mielca.

Drugie wyjście to gdyby ktoś w ogrodzie przygotował dla niego miejsce ogrodzone z budą ( na tyle duże aby nie trzeba było tam wchodzić i sprzątać ) i po prostu go trzymał, obserwował i po jakimś czasie w zależności od zachowania psa wziął dla niego jakiegoś szkoleniowca. O ile pies jest normalny to dostając jedzenie i nie będąc krzyczanym powinien "docenić" i polubić lepsze warunki niż w schronisku. Ale to by ktoś musiał chcieć, a w razie niepowodzenia zawsze można dać do michy środek nasenny i przewieść psa do Mielca.

A z Ateną to nie wiem - nie wiem czy gdyby ktoś zdecydował się na adopcję obu psów to czy Argos nie zaatakowałby czasem w obronie Ateny jakby mu się choćby wydało, że coś jej tam grozi od właściciela, albo po prostu z zazdrości - z Ateną będzie Argos tworzył ( w swoim mniemaniu) swoje stado.

Pomyślcie jak to rozwiązać, niech się schronisko w Mielcu wypowie i najważniejsze aby się nic nie stało - WSZYSTKO POWOLUTKU - i jak Argosa gdzieś wieźć to może w klatce i jakieś dobre środki uspokajające ?

No i może rzeczywiście go wykastrować ?

Posted

ja jestem załamana tymi wieściami o Argosie, staram się wymyślić co by tu można zrobić ale naprawde jestem w kropce...strasznie bym nie chciała, żeby wrócił do schroniska ale wygląda na to, ze jemu tam było lepiej, miał Atenę i czuł się "na swoim"...a teraz jest zagubiony, zły, agresywny i w ogóle:shake:
może kastracja by coś dała, ale pewnie i później będzie takim "trudnym" psem i mogą być problemy ze znalezieniem mu domku...
sama nie wiem...może niech wróci do Mielca do Ateny...ale z drugiej strony jak znowu przyjdzie zima a on w tej budzie przy -20...
czuje się bezradna...strasznie mi na Argosie zależy, bo chociaż go nigdy nie widziałam to czuje się z nim mocno związana emocjonalnie - w końcu to przez niego zaczęła się moja dogomania, potem adoptowałam Bubę..
Ulka18, ty znasz najlepiej Argosa, może masz jakiś pomysł???

Posted

Mialam dluga rozmowe z Anke, jej wet. przypuszcza, ze to moze byc tumor w glowie, ktory przez to, ze teraz Argos ma duzo wybiegu, spala duzo energii i przez to jest dobrze zaopatrzony w tlen, zaczal sie szybciej rozwijac. On moze tez ma mocne bole. To tylko jedna z hipotez, ale w zwiazku z tym Argos dostanie jeszcze szanse, tzn. bedzie w przyszlym tygodniu uspany do narkozy, przewiezony do kliniki, aby mu zdjecia RTG czaszki zrobic. Gdyby rzeczywiscie cos wykazalo, to w zaleznosci od stadium i polozenia, bedzie operowany albo.... o tej drugiej mozliwosci boje sie myslec. Jazda z powrotem so schroniska do Mielca jest za bardzo niebezpieczna . Argos jest w tej chwili nieobliczalny. I nic nie pomaga. Czyli modle sie, aby rzeczywiscie byl tumor do zooperowania, i aby Argos stal sie normalnym psem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...