Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zadzwonila do mnie pani Ewa, ktora ma 7miesieczna staffinke, a zadzwonila, bo dala jej do mnie nr tel pani od labradora... psiarze jednak sa genialni :D

pani Ewa ma duze doswiadczenie z psami- tyle, ze nie bullowatymi, a ze sie w nich zakochala, wybrala rase "najlatwiejsza" dla poczatkujacych bullomaniakow. No i pieknie.

Staffinka jest z prawdziwej hodowli- a jakze (tzn hodowla prawa hodowlane ma, sunia metryke ma itd). Tyle, ze staffinka zostala kupiona jak miala 5 miesiecy, a po odlaczeniu do mamy (po 2gim mies zycia) przebywala w kojcu.

Pani Ewa mowi, ze w domu jest to najukochanszy pies jakiego miala, ale na dworzu gluchota spacerowa psa przerasta wszelkie pojecie. Jak sie z ta pania spotkam, to zobacze, jak to naprawde wyglada, bo z tego, co pamietam, Chruma tez ze sluchem miala duuuuze problemy, a jak sie juz rozbawila z psimi kumplami, to zupelnie gluchla.

W kadym razie pani Ewie jakos wczesniej z innymi psami jakie miala, szlo prosciej z nauczeniem psa, ze wracanie do nogi jest dobre, a z ta ni cholery. Zatrudnila juz nawet szkoleniowca psow, ale ten nie mial zadnych doswiadczen z bullowatymi, a ze metody dzialajace na owczarki, czy laby, na bullowatych sie srednio sprawdzaja- wszyscy dobrze wiemy :-? .

Sunia jest niejadkiem, wiec metoda "na zarcie" nie dziala w ogole.
Z metoda "na zabawke" tez jest problem- wynikajacy byc moze z tego, ze sunia pierwsze miesiace zycia spedzila w kojcu z ograniczonymi kontaktami z ludzmi- i bawic sie z czlowiekiem po prostu nie umie.
Najdziwniejsze jest to, ze z tego, co pani Ewa mowi, sucz w ogole nie bierze kupowanych jej zabawek do pyska, a wrecz sie ich boi. Ma zabawek podobno mnostwo, bo pani Ewa nie ustaje w poszukiwaniach tej wlasciwej- i nic. Nawet jak jej pani posmarowala pileczke serkiem topionym, to sucz zlizala serek, a potem zostawila pileczke. Bawi sie tylko stara szmata i pusta plastikowa butelka.

Teoria pani Ewy jest taka, ze w domu, gdzie jest hodowla sa dzieci i moze psom nie mozna sie bylo bawic "ladnymi zabawkami", byly za to karcone i moze stad ten strach i niechec.

Zobacze jak to wyglada w przyszlym tygodniu, bo sie umowilysmy na spacerniak (Chrum tez nie bierze niektorych zabawek do pyska, bo po prostu sa wykonane z niemacznej gumy- ktora to innym psom nie przeszkadza, a Chruma robi "bleeee" i koniec).

pani Ewa wybiera sie teraz na psie przedszkole, ale obawia sie, ze jezeli nie bedzie tam zadnego speca od bullowatych, to - na pewno nie zaszkodzi, ale tez niewiele da.

I tu pytanie:
czy ktos z was zna speca od bullowatych w Warszawie????????

Pani Ewa chcialaby, zeby spec przyszedl do niej do domu, poobserwowal, czy moze ona nie robi jakis bledow, oraz przeszedl sie ze psem na spacer, a potem przeszkolil i pania i psa.

Poniewaz wydala juz duuuzo pieniazkow na poprzedniego szkoleniowca (60pln/h x nie wiem ile), prze dalszymi inwestycjami, chcialaby po prostu miec pewnosc, ze szkoleniowiec zna roznice pomiedzy bullowatym, a ONem- a do tego potrzebne sa jakies referencje, wiec jesli kogos takiego znacie, nadajcie mi na priv, wraz z opisem zaslug (jak juz kogos mam polecic, to tez wolalabym miec pewnosc).
Grzecznie poprosze i dozgonnie wdzieczna bede.

Wiecej napisze wam, jak sie poznam z pania i psem osobiscie, bo kto wie? A nuz problemow nie ma, a sunia jest po prostu typowym, upartym ja osiel staffikiem? :wink:

Posted

Powiem szczerze - jeśli tak wyglądała jej socjalizacja, to ja współczuję właścicielce... :(
Do ludzi pewnie z czasem się przyzwyczai, w końcu stafik to stafik... :lol:

Natomiast wg mnie prawdopodobienstwo, że za niedługo zacznie reagować pianą na pysku i szałem na widok innego psa jest dość duże... :-?

Swoją drogą - biedna ta psinka...

Posted

[quote name='Dag']
Pani Ewa mowi, ze w domu jest to najukochanszy pies jakiego miala, ale na dworzu gluchota spacerowa psa przerasta wszelkie pojecie. Jak sie z ta pania spotkam, to zobacze, jak to naprawde wyglada, bo z tego, co pamietam, Chruma tez ze sluchem miala duuuuze problemy, a jak sie juz rozbawila z psimi kumplami, to zupelnie gluchla.



Jak będziecie miały jakieś wskazówki to odzielcie się nimi, bo widać ta "choroba" jest popularna wśród fafiorów, Lapidło w lesie doznaje nawrotów "choroby", a ja mam zdarte gardło :evil: :evil: :evil: - więc z chęcią poznam sposób aby po pierwszym LAPIS przylazł do mojej nogi.

Posted

wiem że będzie to dosyć trudne do odtworzenia ale kiedyś numer do jakiejś specjalistki od bullowatych podawał mi pewien dogomaniak (nicka nie pamiętam ale wiem że był instruktorem z klubu agility FORT ) , moze gdyby jego zapytać to on by pomógł

przepraszam że tak pokrętnie ale to było dawno :oops:

Posted

[quote name='carragan'][quote name='wfh85']nicka nie pamiętam ale wiem że był instruktorem z klubu agility FORT
Moze Robull ? :hmmmm:

o to to to :lol:
on mi podał numer do jakiejś kobiety która to zna się na bullowatych gdyż sama takowe miała/hodowała :fadein:

Posted

_dingo_ napisał(a):
lapis napisał(a):
więc z chęcią poznam sposób aby po pierwszym LAPIS przylazł do mojej nogi.


Zamiast "LAPIS" wołaj "CZEKOLAAAADA !!" :lol:


to tyyyysz nie podziała :cry: - nie wie co to czekolada

  • 2 years later...
Posted

jest w wawie super behawiorysta ktory sam posiada bullowate, tyle ze bullteriery.
Profesjonalne porady mozna uzyskac na bullterier forum. Znalezc mozna tam tez 2 behawiorystów z prawdziwego zdarzenia -w tym jeden z wawy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...