mmbbaj Posted September 1, 2005 Posted September 1, 2005 Pan dał Bajanowi kość, taką cielęcą, obrośniętą mięskiem, obgotowaną. Było to tak: zawołał go do siebie, pokazał, trzymał, a Bajan polizał ją i nie brał do pyska, ale nie odchodził. Pan położył kość w jego budzie (Bajan ma budę w przedpokoju :lol: ) Bajan wszedł do budy, nie ruszał kości, ale zaczął warczeć :-? Ponieważ mąż kucał na wprost budy i wpatrywał się w psa czy zacznie jeść, powiedziałam aby odszedł bo Bajan uważa, że pan chce mu kość odebrać...Weszliśmy do pokoju, a Bajan za nami - chodził od jednego do drugiego warcząc, zjeżony, podchodził stając bokiem, obniżał i odwracał głowę... :-? Poszedł do budy, położył się, kości nie ruszał...chyba jej pilnował? Zawołany przyszedł i znowu tak samo...Chyba popełniliśmy błąd bo byliśmy kompletnie zaskoczeni jego zachowaniem i chcąc go uspokoić mówiliśmy "dobrze dobrze nie denerwuj się" i głaskaliśmy go :roll: W końcu zachęcony poszedł do budy i zajął się kością. Właśnie wrąbał ją całą mimo, iż nie był głodny...Mąż twierdzi, że nie powinnam go odwołać od budy bo pies powinien właścicielowi pozwolić sobie kość odebrać. Ja się bronię bo wg mnie prowokował Bajana wpatrując się w niego. Takie zachowanie naszego piesia zaskoczyło nas dość niemile bo zdarzyło się pierwszy raz :evil: Nie dajemy mu kości często, ale wcześniej nie było problemu z jej odebraniem...Czy możecie wypowiedzieć się na ten temat? Pomóżcie nam zinterpretować jego zachowanie i jak powinniśmy byli zareagować. Quote
asher Posted September 1, 2005 Posted September 1, 2005 W wilczej watasze, gdzie panuje dość ścisła hierarchia, nawet najniższy rangą osobnik broni swojego zarcia przed osobnikiem alfa. Potem będzie się kajał, będzie wykonywał poddańcze gesty, by przekonac stado, że nei rości sobie praw do wyższej pozycji w hierarchii, ale w trakcie szamania zdobyczy nie odda. Tak więc pies warczący na właściciela, kiedy ten próbuje odebrać mu zdobycz - kośc, to moim zdaniem zupełnie normalny obrazek i samo w sobie nie jest to powodem do niepokoju. I rady, że takie warczenie to oznaka psiej dominacji nad właścicielem należy włożyc między bajki (choć niewątpliwie jest pewnym wyznacznikiem psiego charakterku :wink: ) Zastanawiające jest natomiast to, że wczśniej Bajan się tak nie zachowywał... Nie wiem, czy wcześniej też robiliście tak, że podczas, gdy pies jadł, któreś z was podchodziło i się wniego wpatrywało? Bo tak moim zdaniem absolutnie się robić nie powinno! Pies na pewno się zdenerwował i przestraszył, takie stanie i patrzenie się prosto na psa, to rzucenie mu wyzwania, danie do zrozumienia, że ma się niezbyt przyjazne zamiary, a jeszcze w sytuacji, kiedy pies ciamka upragnioną zdobycz... :roll: Wcale się nie dziwię, ze Bajan się wkurzył... Nigdy więcej tak nie róbcie!!! Jeśli żadne inne zachowanie psa was nie niepokoi, to ja uznałabym, że to warczenie to skutek popełnionego przez Twojego męża błędu, po prostu rozdrażnił psa. Jeszcze jedno - w jakim Bajan jest wieku? To młody pies? Bo może być i tak, że właśnie wchodzi w fazę ustalania sobie z wami stosunków... No ale jeśli by tak było, to nie tylko warczeniem przy próbie odebrania kości by się to objawiało :wink: Jak się zabrać do nauki spokojneego oddawania kości? Ano, jeśli chcemy odebrać psu kość, trzeba to zrobić zdecydowanie, raz, a dobrze! Najpierw powiedzmy coś do psa, żeby widział, że podchodzimy, jak już jesteśmy przy psie mówimy np. "oddaj" (komenda oczywiście dowolna), sięgnamy ręką do pyska i odbieramy kość (zdecydowanym, płynnym ruchem). Początowo koniecznie trzeba mieć coś na wymianę - najlepiej druga kośc, albo coś, co jest dla psa jeszcze bardziej smakowite. Zanim sięgniemy po kośc pokazujemy psu smaczek, on wypuszcza kośc z pyska, my kość zabieramy, chwalimy i dajemy w nagrodę smakołyk (czyli to, co mamy na wymianę). Oddaemy psu kośc, pochiwli znów wydajemy komendę, pokazujemy smaczek, odbieramy kośc, chwalimy, nagradzamy. I tak kilka razy. W ten sposób pies nauczy się, że jak odda nam kośc, to dostanie w zamian coś super extra. Na mnie Beżyk też na początku warczał :wink: Ale wystarczyło kilka sesji z wymianą kości na kilkanascie kawałeczków smakowitej szynki i przestał :D Acha - ja początkowo dawałam Beżykowi kośc, ale nie wypuszczałam jej z ręki. On ja sobie ciamkał, ale to ja ją trzymałam. Na początku Beżyk pochłaniał dawane mu na wymianę smakołyki bardzo łapczywie i nerwowo. Stresował się sytuacją. Dopiero jak już trochę wyluzował, dałam mu całą kosc do pyska i... powtórka z rozrywki. Błyskawicznie się anuczył, że moja obecność przy nim podczas ciumkania kości, to całkiem fajna sprawa :fadein: ps. a przy okazji - ten temat bardziej psauje do "Behawioru", czy "Wychowania", niż do "Wszystko o psach" :wink: Quote
Madzialenka Posted September 1, 2005 Posted September 1, 2005 Asher ma rację najlepsza wymiana, chociaż mój pies wiedział sam - nie wiem skąd nie pytajcie - że jak coś od niego chcę to oddaje bez sprzeciwu. Najlepiej jednak jest zostawić psa w spokoju, kiedy uraczyliśmy go jakimś rarytasem typu kość, szczególnie jeśłi nie dostaje go zbyt często. A jeśłi chcemy miec pewność że zje zaraz a nie schowa na potem np. na za tydzień, dajmy mu to zamiast posiłku jakiegoś i najlepiej po spacerze, kiedy jest wybiegany i głodny. Jesli na dodatek na tym spacerze ćiwczyliśmy jakieś komendy, dla psa taka kośc będzie nie tylko czymś pysznym ale i zasłużoną nagrodą. Zobaczycie pożre ją szczęsliwy klepiąc ogonem w podłogę! Quote
asher Posted September 1, 2005 Posted September 1, 2005 Madzialenko, moje psy tez nigdy na mnie nie warczały w takiej sytuacji. Ale też nigdy ich nie rozdrażniałam tak, jak rozdrazniono Bajana. No i one nie są u mnie od szczeniaka, więc być może były już kiedyś tego nauczone...? Quote
Madzialenka Posted September 1, 2005 Posted September 1, 2005 to zacznijmy od wyjaśnień w jakim wieku jest Bajan, bo może rzeczywiście ustala sobie hierarchię w stadzie a kostka to był pretekst do próby sił. Quote
malawaszka Posted September 1, 2005 Posted September 1, 2005 asher napisał(a): Tak więc pies warczący na właściciela, kiedy ten próbuje odebrać mu zdobycz - kośc, to moim zdaniem zupełnie normalny obrazek i samo w sobie nie jest to powodem do niepokoju. a za takie zachowania w RSPCA usypia się psy jako niezdatne do adopcji i to jak pies warczy na obcego człowieka :-? Quote
asher Posted September 1, 2005 Posted September 1, 2005 Waszko, ale to pewnie jest tylko jeden z elementów jakiegos testu? Choć z drugiej strony... Na Animal Planet, w cyklu o policji dla zwierząt pokazywali kiedyś dwa rottki - zabrane z jakiejś opuszczonej posesji. Jeden z nich dwa razy dziabnął policjanta - i dostał chyba wyrok... A we mnie się zagotowało, bo na miejscu zestresowanego, wciśniętego do ciasnej klatki psa tez bym dziabnęła, jakby obcy facet podszedł do mnie tak, że nade mną górował, pochylił się i probował gwałtownie dotknąc głowy i karku - z góry! 0X Pies poszedł na szkolenie do tresera, dziabnięty policjant go tam odwiedził i pies... dziabnął go ponownie. A ten policjant popełnił identyczny bład - i to w obecności tresera!!! - chciał psa pogłaskac "z góry" :roll: Jasne, że są psy, które w takej sytuacji nie dziabną. Ale to do licha nie oznacza, że ten rottek był niezrównoważony i niebezpieczny :roll: Quote
malawaszka Posted September 1, 2005 Posted September 1, 2005 widziałam ten odcinek też - ten policjant niby darował psu i wydaje mi się, że w końcu go nie uśpili (psa) ale wielokrotnie widziałam tez te ich testy i jeżeli pies w tej częśli testów z miską do której dobiera mu się plastikowa łapa, zaatakował to był skazywany na uśpienie mimo dobrych wyników innej cześci testu - dlatego mają puste schroniska - który wygłodzony, źle traktowany pies nie będzie bronił swojej miski :( a już nigdy nie zapomnę odcinka, w którym przez trzy tygodnie ratowali psa - leczyli, robili operacje, odkarmiali, żeby potem zrobić ten test z łapą i psa uśpili!!!! :evil: Quote
asher Posted September 1, 2005 Posted September 1, 2005 Jednak, czego by nie sądzić o ich metodach, one przynoszą pewnien efekt - mniej jest tam psów faktycznie niebezpiecznych... Choć ja się z takim postępowaniem nie umiem pogodzić - to nie psa wina, że był kiedyś źle traktowany, że ma złe skojarzenia i że w pewnych sytuacjach reaguje - uzasadnioną bądź nie - agresją :( Rozumiem uśpienie psa, nad którym się jakiś czas pracowało - bez efektu, psa, który potrafi bez logicznej przyczyny zaatkaowac osoby, które zna i którym ufa... Ale tak? :( A ja pamiętam też odcinek o psiakach odebranych z jakiejś wylęgrani mięsa treningowego dla psów szkolonych do walk. (pomijam fakt, że jakiego psa by wtedy nie pokazywano na ekranie, polski lektor uparcie "twierdził", że to bulterier :roll: Bo byź może była to tylko kwestia kiepskiego tłumacza :roll: ). Do lecznicy trafiły wtedy dwie bulowate suczki szczeniaczki. Jedną uśpiono tylko dlatego, że na wyciągnięta dłoń człowieka nie reagowała radością. Nie atakowała, nie była agresywna, była po prostu niepewna i bardzo bardzo wystraszona :( Wyrok brzmiał: suczka jest "niepewna charakterologicznie", czy jakoś tak. I mała powędrowała za Teczowy Most :( Quote
malawaszka Posted September 1, 2005 Posted September 1, 2005 to też pamiętam :( a testy robią ZNAWCY psiej psychiki :x co z nich za znawcy jak nie potrafią/nie chcą nawet spróbować naprawić psich zachowań :-? Quote
_dingo_ Posted September 2, 2005 Posted September 2, 2005 Bo to nie testy psychiczne, tylko polowanie na czarownice... :evilbat: Quote
mmbbaj Posted September 2, 2005 Author Posted September 2, 2005 [quote name='asher']... Zastanawiające jest natomiast to, że wczśniej Bajan się tak nie zachowywał... Nie wiem, czy wcześniej też robiliście tak, że podczas, gdy pies jadł, któreś z was podchodziło i się wniego wpatrywało? ... Jeszcze jedno - w jakim Bajan jest wieku? To młody pies? Bo może być i tak, że właśnie wchodzi w fazę ustalania sobie z wami stosunków... No ale jeśli by tak było, to nie tylko warczeniem przy próbie odebrania kości by się to objawiało :wink: ps. a przy okazji - ten temat bardziej psauje do "Behawioru", czy "Wychowania", niż do "Wszystko o psach" :wink: Jako malutki szczeniak, kiedy dostał pierwszą w życiu kość warczał i to jak! :D Nauczyliśmy go jednak, że podchodzimy tylko żeby go pogłaskać, potem czasami braliśmy kość do ręki na chwilę i oddawaliśmy. Było jedno takie zdarzenie...Dałam Bajanowi kość i on się do niej zabrał. Za chwilę chciałam do niego podejść, a on zaczął warczeć. Powiedziałam do niego z wyrzutem :"tak, to ja jestem taka dobra dla ciebie a ty na mnie warczysz?" i odwróciłam się od niego. I wtedy zachował się tak: zostawił kość przyszedł do mnie i naprzemiennie skomlał i warczał. Może nie umiem tego dobrze opisać, ale dla mnie jego postawa wyraznie mówiła"wybacz mi, nie gniewaj się, ale to moja kość, nie zabieraj mi jej" Byłam bardzo zaskoczona, faktem, że Bajan doskonale odczytał , że było mi przykro i chciał abyśmy byli w zgodzie. Pogłaskałam go mówiąc "dobrze, dobrze ja ci kości nie zabiorę" i spokojny już wrócił do niej. Potem były inne kości, najczęściej takie kupowane w zoologu i nie było problemów! Mąż nauczył Bajanka, że umie nożem wydłubać szpik ze środka więc często po zjedzeniu tych okrągłych części przynosił mu tą "rurkę" i prosił o pomoc :wink: Można do niego podejść, głaskać go i przytulać w trakcie obrabiania takiej kości, ścięgna czy ucha, a także wziąść do ręki...Czasem nie miał na to ochoty to brał to w pysk i odwracał się tyłem, ale nie warczał. Ja odczytywałam to jako"daj mi spokój, nie widzisz, że jestem zajęty?" :wink: i zostawiałam go. Chcieliśmy go nauczyć, że podchodząc nie mamy złych zamiarów, żeby był spokojny, ale też, że nie będziemy natrętni :wink: Wczorajsza sytuacja była dla nas zaskoczeniem tym bardziej, że Bajan wydawał się być bardzo zaniepokojony. Nie chciałam tutaj niczego sugerować, ale to co nazwałam, że Bajan stawał bokiem to wyglądało na łaszenie się :o Połączenie warczenia z łaszeniem wydawało mi się niemożliwe, pomyślałam, że coś nie tak to odbieram, ale....tak to wyglądało. Dzień wcześniej ja też dałam mu kość, przywołałam, kazałam wykonać kilka komend, pochwaliłam i dałam. Bajan chętnie wziął, poszedł z nią do budy i spokojnie sobie ją obrabiał. Nie zaglądałam do niego, ale wielokrotnie przechodziłam i nic się nie działo. Wczoraj w moim odczuciu sytuacja była dla Bajanka mało czytelna. Mąż kucał z kością w ręku przy budzie. Pozwolił Bajanowi ją powąchać i polizać, ale nie wypuszczał jej z ręki więc Bajan się cofnął, usiadł i czekał. Sytuacja się przedłużała więc się wtrąciłam "każ mu coś zrobić i daj mu ją!" Mąż wydał jakąś komendę typu "daj łapkę" i podał Bajanowi kość..., a Bajan jej nie wziął :o Więc mąż położył ją na progu budy i kucał dalej, obserwując Bajana :evil: Dalej już znacie :D ! Wczoraj Bajan skończył rok! :D Sorki :oops: temat rzeczywiście bardziej pasuje na "wychowanie", ale nie wiem jak go teraz przenieść :oops: Quote
asher Posted September 2, 2005 Posted September 2, 2005 Te wszystkie zachowania psa, które opisujesz sa bardzo typowe - broni kości, bo jego, a jednocześnie pokazuje, że nie rości sobie praw do "zdominowania was" (ty to nazywasz "łaszeniem się", czy "przepraszaniem" :wink: ). Jego zachowania wobec was są bardzo jasne i czytelne, ma więc pełne prawo wymagać, że zostanie przez członków stada właściwie zrozumiany. Natomiast wasze zachowanie wobec niego... jest kompletnie dla psa NIEzrozumiałe. Bajan czuje się chyba zdezorientowany, bo nie rozumie dlaczego odbieracie mu jego zdobycz, podczas gdy on bardzo czytelnie pokazuje wam swoje zamiary i robi to zgodnie z psią naturą i psimi zwyczajami. Jednocześnie nie dajecie mu nic w zamian, więc pies nie ma szansy nauczyć się, o co w tym wszystkim chodzi. Dajhecie, odbieracie, potem znowu dajecie - pies czuje się kompletnie zagubiony, nic więc dziwnego, że w końcu sytuacja go przerosła. Jeśli już dajecie psu kośc, to pozwólcie mu ją zjeśc w spokoju. Nie podchodźcie, nie zabierajcie jej, nie wydawajcie mu komend - CHYBA, ŻE MACIE COŚ NA WYMIANĘ! Na waszym miejscu porządnie wziełabym się za naukę spokojnego oddawania kości. Bo pies warczący na właściciela to jednak nic przyjemnego! No i w końcu może się przerodzić w otwartą agresję... Tylko musicie pamiętać o konsekwencji - póki co każde podanie psu kości ma być przez was traktowane, jak sesja treningowa. A tutaj w miarę dokładnie jest opisane jak to zrobić http://4lapy.pl/oszkoleniu/index.php?mart=3&selarty=6 Pamiętaj tylko, że tamten opis przyczyn tego, czemu warczy pies dorosły, może się mieć nijak do Bajana. Nie musi to być wcale "chęć przejęcia władzy" i mnie się wydaje, że w przypadku Bajana NIE JEST. Choć oczywiście trudno mi wyrokować,skoro psa na oczy nie widziałam. Ale sądząc po twoim opisie wydaje mi się, że sami "nauczyliście" Bajana tego warczenia :wink: Ostrożnie tez podeszłabym do opisanego tam "wyłamywania" komend. Owszem, może to świadcyzć o tym, że pies zaczyna właścicieli olewać, ale będzie tak tylko wtedy, jeśli pies faktycznie ma komendy wykute na blachę. Zazwyczaj wyłamywanie nie jest żadnym "manifestem psiej niezalezności", lecz wynikem... nie douczenia psa :wink: Quote
asher Posted September 2, 2005 Posted September 2, 2005 Jeszcze jedno - pocztyaj sobie o CSach (calming signals). Będzie ci łatwiej odczytywac zachowanie Bajana :D Bo z tego co piszesz, on wam ślicznie "ceesuje" :D Opis CSów znajdziesz na klikerowej stronie http://kliker.pieski.eu.org/ Nie wiem dlaczego strona mi się nie wczytuje, mam nadzieję, że to jakieś przejściowe problemy. Nie moge więc podac ci linka, ale na stronie jest wyszukiwarka, wpisz sobie calming signals i wyszkoczy ci ich opis. Jest też w księgarniach książka Turid Rugaas własnie o calming signals - sygnałach uspokajających. Quote
PATIszon Posted September 2, 2005 Posted September 2, 2005 Bajan to jeszcze dorastajacy duzy szceniak. Proponowalabym nie sprawdzac jego charakteru i nie "sygac" stajac z jego koscia przy jego budzie patrzac mu prosto w oczy. Pan dał Bajanowi kość(...) mąż kucał na wprost budy i wpatrywał się w psa czy zacznie jeść Niech przywyknie do tego, ze zjada to co dostal w spokoju i nie musi o to walczyc. Jak dacie mu miche czy kosc to zamknijcie drzwi od kuchni, czy zostawcie go poprostu w spokoju. Ja tak robie, choc wiem, ze Kenia da sobie odebrac wszystko. Nie pozwalam jednak Paulinie gapic sie w jej miche czy wybierac kulki (bo to jest jej ulubione zajecie). Zamykam psice w kuchni, ona sobie tam spokojnie szamie. Jak juz pies nauczy sie, ze nikt nigdy mu jedzenia nie zabiera i nie ma sensu toczyc walk to wtedy wezmiecie sie za nauke oddawania, jak juz ktos napisal wyzej. Jestem przeciwna porownywaniu psa do wilka na calej linii(zostalam przekonana o tym na Dogo). Owszem podobienstwa sa, ale akurat walka o jedzenie u wilkow to podstawa bytowania. Tu raczej sie nie zdarzaja wilcze niejadki, a u psow czesto. U wilka trzeba jesc zeby przezyc u psa czasem wygrywa pileczka, a micha moze poczekac. Dla tego tez nie usprawiedliwialabym kazdego psa kiedy warczy na wlasciciela podczas jedzenia. Nie wolno mu tak robic i tzreba go tego oduczyc za wszelka cene. Takie jest moje zdanie. BTW czy mam przeniesc topik do behawioru? Quote
coztego Posted September 2, 2005 Posted September 2, 2005 Madzialenka napisał(a): mój pies wiedział sam - nie wiem skąd nie pytajcie - że jak coś od niego chcę to oddaje bez sprzeciwu. Wiele psów nie ma w naturze "obrony zasobów" i oddają wszystko bez sprzeciwu (o ile oczywiście właściciel nie wymusi na nich obrony, np. nie dając psu poczucia bezpieczeństwa, wprowadzając dużo zamieszania itp). Z moją Kreską też tak mam, obojętnie co ma w pysku, kiedy powiem "oddaj"- natychmiast wypluwa i jeszcze kładzie się kołami do góry okazując swoje podporządkowanie (chociaż nigdy nie spotkała jej żadna przykrość z mojej strony w takiej sytuacji). W sumie nie była tego uczona, po prostu nie broni niczego przed nami... Ale też my nie odbieramy jej nic "dla sportu", jak daję miskę to pozwalam spokojnie zjeść, podobnie z innymi smakołykami. Ale kiedy zachodzi potrzeba odebrania jej czegoś to odbywa się to bezproblemowo. Quote
Madzialenka Posted September 2, 2005 Posted September 2, 2005 powiem wam coś wesołego na temat odbierania i dawania. Dzisiaj dałam szakalowi mojemu surowy przełyk wieprzowy przy którym dyndało sobie po trochu tego i owego wieprzkowego. Szamał spokojnie na szmatce na legowisku swoim, ja jeździłam na szczotce po domu. Nagle czuję coś mokre i klejące chlast po nogach. Odwracam się a mój pies wręcza mi pogryzione coś z płuckami. Nie dał rady ich ugryźć i kazał se pokroić!! :D Quote
mmbbaj Posted September 2, 2005 Author Posted September 2, 2005 [quote name='asher']... Na waszym miejscu porządnie wziełabym się za naukę spokojnego oddawania kości. Bo pies warczący na właściciela to jednak nic przyjemnego! No i w końcu może się przerodzić w otwartą agresję... ... Ale sądząc po twoim opisie wydaje mi się, że sami "nauczyliście" Bajana tego warczenia :wink: O matko :o Asher! Kiedy my właśnie byliśmy tak zaskoczeni zachowaniem Bajanka bo na nas nie warczał...Teraz już wiem, że popełnialiśmy błąd odbierając kość i nic nie dając na wymianę, ale mimo błędu nie owocowało to warczeniem...Oczywiście nadrobimy to, dzięki za instrukcje :D No i wiecie co... :wink: Szczególnie zdegustowany zachowaniem Bajanka był pan :lol: i stwierdził, że to moja wina bo..." dlaczego kazałam mu odejść od budy i co to znaczy żeby właściciel nie mógł kości psu zabrać" :wink: No i faktycznie ta kość stawała się przysłowiową "kością niezgody" więc napisałam do Was i bardzo wszystkim dziękuję bo mąż dzisiaj cały topic przeczytał :wink: Quote
mmbbaj Posted September 2, 2005 Author Posted September 2, 2005 [quote name='PATIszon']... BTW czy mam przeniesc topik do behawioru? PATI :P bardzo Cię o to proszę i sorki, że sama na to nie wpadłam, że tam jego miejsce :oops: Quote
asher Posted September 2, 2005 Posted September 2, 2005 [quote name='mmbbaj'][quote name='asher']... Na waszym miejscu porządnie wziełabym się za naukę spokojnego oddawania kości. Bo pies warczący na właściciela to jednak nic przyjemnego! No i w końcu może się przerodzić w otwartą agresję... ... Ale sądząc po twoim opisie wydaje mi się, że sami "nauczyliście" Bajana tego warczenia :wink: O matko :o Asher! Kiedy my właśnie byliśmy tak zaskoczeni zachowaniem Bajanka bo na nas nie warczał...Bo jest cierpliwym ogarem, a nie pobudliwym owczarkiem. Duuużo wytrzymał :wink: Ale w końcu nie zdzierżył :wink: PATI, masz rację, pies to nie wilk :wink: I warczenie warczeniu nierówne. Za bardzo uogólniłam, jednak w większości przypadków warczenie przy próbie odebrania kości nie jest niczym więcej, niż... warczeniem przy próbie odebrania kości :wink: Quote
frruzia Posted September 3, 2005 Posted September 3, 2005 hmm ale chyba nie powinniscie go glaskac i uspokajac kiedy on tak na was powarkuje, jeszcze pomysli sobie, ze go chwalicie i ze dobrze robi odganiajac was od zdobyczy Quote
mmbbaj Posted September 3, 2005 Author Posted September 3, 2005 [quote name='frruzia']hmm ale chyba nie powinniscie go glaskac i uspokajac kiedy on tak na was powarkuje, jeszcze pomysli sobie, ze go chwalicie i ze dobrze robi odganiajac was od zdobyczy Jasne, że masz rację! :D Dlatego napisałam w pierwszym poście, że chyba popełniliśmy błąd...Byliśmy bardzo zaskoczeni jego zdenerwowaniem i jakoś tak zadziałaliśmy odruchowo tym bardziej, że on podchodził do nas i "łasił się"...właściwie dotąd nie wiem co powinniśmy byli zrobić w tym danym momencie :roll: Może zignorować go i zająć się własnymi sprawami? Asher - jeśli on do nas tak cesował to w jaki sposób powinniśmy byli mu odcesować? :wink: :lol: Quote
coztego Posted September 3, 2005 Posted September 3, 2005 mmbbaj napisał(a):Byliśmy bardzo zaskoczeni jego zdenerwowaniem i jakoś tak zadziałaliśmy odruchowo Kiedy nie wiadomo jak się zachować, zawsze lepiej nie zachowywać się wcale ;) , czyli psa zignorować 8) Przynajmniej nie narobi się szkody ;) Quote
asher Posted September 4, 2005 Posted September 4, 2005 [quote name='mmbbaj']Asher - jeśli on do nas tak cesował to w jaki sposób powinniśmy byli mu odcesować? :wink: :lol:Ja zazwyczaj odwracam łeb (swój :wink: ) i zieeeeewam :lol: Obchodzę tez psa po łuku, nie idę do niego wprost. te dw sygnały najłątwiej mi wykonać :wink: Quote
an3czka Posted September 4, 2005 Posted September 4, 2005 mozna jeszcze usiasc na fotelu, a wlasciwie sie na nim rozwalic tak, jakbys miala z niego zaraz splynac-totalne rozluznienie. to ponoc uspokaja psy w sytuacji np. gdy wracamy ze spaceru a pies nie moze sie zrelaksowac tylko mimo zmeczenia, chodzi w kolko, jest niespokojny, nie moze sobie miejsca znalezc Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.