Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Flaire, wygląda na to, że swojej suki nie doceniasz, powinnaś ją na chirurga kształcić :wink: A tak serio - wyszarpała sobie biedula? :( Sama, zebami, czy jakoś przypadkiem? I czy to chodzi o te szwy co się nie za ładnie przyjęłyu, czy Misia miala jakiś inny zabieg? No bo tak długo by to trwało? :o

  • Replies 163
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Więc od początku było tak.

U Misi znaleźliśmy jakiś czas temu malusieńkiego guzka na 3 sutku (normalnie liczy się od góry, ale ponieważ Misia ma 5 z każdej strony, więc czy od góry, czy od dołu nie ma u niej znaczenia). Guzek był wielkości ziarnka ryżu, może mniejszy. Wymacał go Mój Wet, który macał cycochy Misi dlatego, że długo nie były wchłonięte na skutek urojonej ciąży. Gdy go wymacał powiedział, że w obecnym stanie (ciąża urojona, cycuchy wiszą, hormony szaleją) może to być wiele rzeczy, i żeby narazie nic nie robić, tylko poobserwować, bo najpewniej się wchłonie razem z cycami. W międzyczasie na wchłonięcie cycochów zalecił dietę wegeteriańską, bezbiałkową i niskowodowęglanową.

Rzeczywiście, po tygodniu takiej diety, cycochy ładnie się skurczyły, ale guzek pozostał. Spodziewałam się u Misi lada chwila cieczki, podczas której planowałam ją kryć. Tak więc na dalszą obserwację tego guzka, aż się uspokoją te hormony, nie bardzo był czas, bo zbliżał się okres jeszcze większej hormonalnej burzy. No i zdecydowaliśmy się tego guzka usunąć. O biopsji nie było mowy, bo guzek był za mały; od tego czasu dowiedziałam się (z lektury, którą potwierdził dr Jagielski), że przy takich guzach nie ma co robić biopsji, z powodów, w które tutaj nie będę wnikać.

I ja, i wet myśleliśmy chyba, że guzek okaże się niezłośliwy. Szanse na to mieliśmy ok. 50%; za przemawiał fakt, że guzek był maleńki, a przeciw - że wydawał mi się przyssany do mięśni brzucha (z moich lektur wynika, że tak przyczepione guzy częściej są złośliwe). Guzek był tak maleńki, że zdecydowaliśmy się wyciąć tylko jego. Tym sposobem, gdyby nie był złośliwy, uratowalibyśmy cyca, a poza tym, można było przeprowadzić cały zabieg przy minimalnym cięciu i znieczuleniu lokalnym. Po usunięciu guzka, Wet zaszył wszystko pięknie kosmetycznym szwem z rozpuszczalnych nici. Nie było widać prawie nic od początku i wszystko pięknie się zagoiło.

No ale guzek okazał się złośliwy... :( Co więcej, jakieś dwa tygodnie po zabiegu, zaszyte miejsce zaczęło się paprać, a Mój Wet był, jak to zwykle weci w takich momentach :evil: , na urlopie. Przyszło mu więc znad morza leczyć Misię przez telefon. Zapewnił mnie, że objawy, któe opisuję to reakcja na nici, że to nic groźnego, ale następnym razem użyjemy innych... No i że to się może popaprać nawet dwa miesiące.

Po powrocie zawołał nas do siebie na oględziny. I tutaj zdecydowaliśmy, że pokroimy Misię jeszcze raz. Na tę decyzję złożyło się kilka przyczyn, wśród nich planowane krycie - chcieliśmy uniknąć sytuacji, w której ranka długo się nie goi i musielibyśmy Misię ciąć podczas cieczki, bądź nawet już w ciąży. Tak więc Misia poszła pod nóż raz jeszcze i tym razem, ponieważ mieliśmy już diagnozę, wycięliśmy całego cycocha. Dzisiaj dostaliśmy wyniki histopatologii, które były czyściutkie. :D Czyli za pierwszym razem, pomimo małych marginesów cięcia, Mój Wet wszystko pięknie wyłuskał.

No i znów wszystko goiło się cudnie, wręcz rewelacyjnie, tak doskonale, że Mój Wet dał nam pozwolenie na start w zawodach agility w niedzielę! Aż do czasu... gdy Misia, pozostawiona pod nieobecność Pani wylko w t-shircie, czyli owszem, zabezpieczona, ale niedokładnie, postanowiła poprawić piękną pracę Pana Weterynarza i sama usunąć część szwów (tym razem była szyta już normalnymi nićmi). W końcu nic się nie stało, troszkę tylko będzie się dłużej goić, ale na zawodach nie wystartuje i jeszcze pewnie przez kilka dni będę ją ciutkę oszczędzać. Tylko ciutkę, bo ona nie specjalnie daje się oszczędzać, jest w różowym humorku i zaczepia kogo się da.

No i teraz już wiecie wszystko o Misi. Aaa, jeszcze: cieczka się spóźnia, najprawdopodobniej na skutek zabiegów.

Dziękuję Wam bardzo za troskę, ja dziś jestem bardzo szczęśliwa przez tę histopatologię! :D

Posted

O matko Flaire :( taka młoda suczka i już nowotwór :(

Ale dobre wszystko co się dobrze kończy i super, ze wyniki macie dobre :D


Aż do czasu... gdy Misia, pozostawiona pod nieobecność Pani wylko w t-shircie, czyli owszem, zabezpieczona, ale niedokładnie, postanowiła poprawić piękną pracę Pana Weterynarza i sama usunąć część szwów


a nie bylo jej zafundowac pooperacyjnego kubraczka? 8) :lol:


[quote name='asher'] Misia na chirurga :ylsuper:
Chyba na pomoc chirurgiczną o specjalności "usuwanie szwów" :lol:

Posted

ekhm ja sie chyba musze wycofac z ew spotkania :roll: W ten weekend mnie nie ma, za tydzien jedziemy z suczem do znajomych, za dwa tyg mam nadzieje bedzie juz po sterylce, za trzy tygodnie zaczynam uczelnie ;) potem weekendy mam zajete...

Posted

PIKA napisał(a):
a nie bylo jej zafundowac pooperacyjnego kubraczka? 8) :lol:
No przeca ma kubraczek, tylko dużo się działo tego poranka i pańcia zapomniała założyć. :(

Teraz już zakładam zawsze, a Misia potrafi go tak ozorem wychlastać, że wyżymać można. :roll: Ale od tego ranka nie cierpi tak, jak od szwów usuniętych dwa dni po ich założeniu. :evil:

Posted

Pika, mojej dziewczynce tak odpaliło po oddaniu "jej" szczeniaka :( Teraz ma tymczasowo nowe potrzebujące dzieci ale to nie to...
Kropeczka w piątek wieczorem została adoptowana a ona w sobotę mi od swojej wetki uciekała, mnie i męża olewała tylko na chwilę do małego pańcia podeszła na buziaczki... i już ciężko z nią było chodzić :roll: a w niedzielę z mężem spożyła jakiegoś kolesia :oops: to znaczy ona spożyła a on nie dał rady nic z nią zrobić... i tego też dnia wyraźnie już zaczęła unikać kontaktu z nami :( bo w sobotę jeszcze się łudziliśmy że to po szczepieniu... a w poniedziałek przysadziła się do mojego ojca :roll: i tak na zmianę, do obcych się sadzi od swoich ucieka :roll: Jakbyś ją teraz zobaczyła to normalnie :stupid: i :scared: od tego świra...

  • 3 weeks later...
Posted

No i jakoś nam się rozmyło... :roll: Doddy mówiła mi, że ma czas w sobotę, tj. dzisiaj, miałam podnieśc wątek, ale mi z głowy wyleciało (od środy wstaje o 5 rano, więc niestety siły umysłowe mi szwankują :oops: )

I w końcu nie wiem - nadal jest ktoś chętny do wspólnych ćwiczeń, czy jak zwykle skończy się na deklaracjach :question:

Posted

Fruzia kochana, załóż nowy wątek, bo miast w Polsce jest sporo i jak każdy będzie się umawiał w jednym temacie, to szybciutko zrobi sie nieziemiski bałagan :wink:

Posted

Draczyn no pasuje :lol:

asher napisał(a):
Kuźwa, znowu pomyliłam topik :roll: :oops:

:o
Ty się zacznij wcześniej klaść.... albo później wstawać :roll:

Posted

asher napisał(a):
I w końcu nie wiem - nadal jest ktoś chętny do wspólnych ćwiczeń, czy jak zwykle skończy się na deklaracjach :question:


Ja jezdem, ja!!! Moja mutantus wściekłus odzyskała minimalnie chęć do współpracy, chociaż zachowanie jest dalej makabryczne...

Mogę np. jutro tylko nie wiem o której :-? i pewnie się nie dowiem aż mój mężus paskudus wróci do domu :roll:

Posted

Ja się na jutro z Ka-ką umówiłam. Spotykamy się w samo południe i nie wiem, ile spacer potrwa. Ale jeśli bedzie dłuuuugi, to my raczej jutro odpadamy :(

Posted

To może zaczniemy się już powoli umawiać na przyszły tydzień? Nie wiem czy w sobotę będę mogła ale w niedzielę raczej tak i mam nawet duże szanse na brak ograniczeń czasowych 8)

Ale jeżeli Wam bardziej pasuje sobota to mogę spróbować wyeksmitować męża w niedzielę a sobotę niech sobie wolną zrobi :wink:

Posted

W przyszłą sobotę mam jakiś ślub, ale chyba nie pójdę :wink: Tak więc póki co nie mam planów weekendowych, moge się umawiać.
Tyle, że jeśli mamy się spotkac na Poalch Mokotowskich (bo tam wszystkim względnie blisko), to lepsza byłaby sobota. W niedzielę są tam zawsze straszliwe tłumy. Chyba, że macie jakąś inna propozycję miejsca? U mnie na Kabatach miejsce jest idealne, tyle, że to dla niektórych koniec świata...

Olu, jak duża masz wiedzę o szkoleniu? Bo ja jakims wielkim ekspertem nie jestem, a przydałoby się, żeby była choć jedna naprawdę znająca się na rzeczy osoba...

Betty, tylko weź pod uwagę, że my chyba raczej średnio klikerowo :wink:

Posted

A bo ja wiem? Chyba przeciętną... to znaczy jak mogę sama się psami zajmować szybko widać różnicę... ale jak to tak na prawdę ma się do fachowości nie wiem :niewiem:

Posted

Nie no, własnie miałam Mokotowskie na myśli. Bo wilanowskie dla niektórych sa niestety strasznie daleko, a Mokotowskie sa tak mniej więcej pośrdoku... To znaczy, jeśi miałybyśmy być we dwie, to nie ma sprawy, mogą być wilanowskie i to nawet w niedzielę :wink:

Posted

Ja jutro z Brenka ide na szkolonko :D i mogę się spotakac bo robimy sobie wspólny spacerek z astkowiczami.
W przyszłym tyg mogę tylko w niedziele po 14.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...