Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nie da się nic zrobić? Co mówią lekarze?

 

Aniu, jej siada kręgosłup. Żeby w ogóle chodziła, musi brać sterydy. Sterydy rabia wątrobę (już od dłuższeo czasu bierze leki różne,  a cały czas ma podwyższone próby watrorobowe znacznie) i nerki. O ile wątroba daje się przeważnie trochę zaleczać, to nerki już nie.

Jutro jedziemy przed południem badać mocz i znowu krew, ale nie ma co sie oszukiwać. W jej wieku jak wejdzie mocznica, to będzie koniec. Nerki przestaną pracować, ona chodzić. I na to już nie ma leków. Ludziom przeszczepiają. Czekają w kolejkach, mąż mojej koleżanki w pracy czeka 11 lat. Można ją płukać na początku, dawać lotensin i furosemid, ale .... to zawsze kończy się tak samo. Ona pije ale strasznie mało, a powinna przy sterydzie pić dużo. Ostatnio normalnie wypiła z nocy z soboty na niedzielę. Miskę rosołu. Teraz tak po pół szklanki, szklankę.

Zobaczymy jutro.

Posted

Byłyśmy na oglądzie. Zawiozłyśmy siku na badania. A ponieważ podjadła kociej karmy krwi nie dałyśmy, jutro na 9 mamy podjechac. Mamy jakiegoś guzka na boczku, tak przy pachwinie. Już dawno go wymacałam i dzisiaj doktor macał i potwierdził, że "tego nie powinno być". Nie wiadomo co to, pod palcami "jak tłuszczak". Obserwować czy nie rośnie mam. Jak nie rośnie, to nie ruszać. Jak zacznie, będziemy się zastanawiać.

Posted

No wybadałyśmy krew dzisiaj. Nie jest gorzej :) a z wątrobą troszkę lepiej. Nerki w miarę. Tylko alp bardzo wysokie. Skladamy to na karb sterydow, bo drugie wyjście to nowotwór, a inne wskaźniki nei wskazują. Raz jeszcze wymacał ten "guzek" i tez powiedział że tłuszczak. Trochę spokojniejsza jestem. Troszeczkę. Że nerki w miarę.

Taraz jestesmy po hydroksyzinie przed szaleństwem sylwestrowym i siedzimy sobie w domku :)

Posted

Oby tylko dobre wieści były w Nowym Roku

Tego Wam życzę i całym sercem jestem przy Was. Ostropest dla Azulki poleciał priorytetem. Powinien być u Was w piątek.

Kocham Was.

Posted

Dobrego Nowego Roku Wam życzę i zdrowia , dużo zdrowia !!!
trzymajcie się dziewczyny :)

stale mi Wasz wątek ginie, bo mi nie działa śledzenie , echhh, to dogo mnie coraz bardziej zniechęca ...

Posted

Aniu, jest awizo, podjadę w poniedziałek, moja poczta to 3 przystanki i z 15 min. na nogach. W piątek nie miałam jak.

Zula w swojej normie. Trochę chwiejna, ale dzielnie chce wychodzić na spacerki.

Chodzi, wąszy. Niestety, dzisiaj u nas wieje okrutnie. Pogoda niedobra.

Posted

Jak jest wyż i mrozik lekki, to Zula lepiej się czuje.

Przy takiej pogodzie jak teraz bardziej "połamana" widać, że jej ciężej jest.

Muszę się z nią wybrać do kardiologa. Żeby wybadać serce. Czasami ciężko oddycha.

Posted

Dzisiaj Zulka w wyśmienitym humorku.

Śmiała się, podskakiwała. Zadowolona.

U nas była taka piękna pogoda i wtedy najbardziej żal, że trzeba w robocie siedzieć.

Zamiast w słoneczku spacerować.

Posted

Ponieważ Zuleńka bierze długo już sterydy, a one powodują zanik mięśni, to staram się masować jej nóżki chociaz raz dziennie.

Ona ma bolesne łapki przednie. Obie niestety. Tylne ok, lubi jak masuję. Przednie przy najmniejszym dotknięciu cofa.

Wysoka fosfotaza i coś tam jeszcze sugerują nowotwór kości. Boję się, że to może być to. Jedynym leczeniem to amputacja. A tego sobie nie wyobrażam w jej wieku i z jej wagą, amputacji obu przednich łap.

Porozmawiam jeszcze z doktorem, czy jakoś bezstresowo w miarę i bezboleśnie możemy to wykluczyć.

Posted

Bardzo smutne wieści.

 

Mariola, spytaj lekarza czy da się te łapinki zdiagnozować na 100%, co im jest. Może rezonans by pomógł?

 

Też nie wyobrażam sobie amputacji łap przednich, jak się poruszać? :-(

 

Martwię się o zdrowie Azulki bardzo. Dałabym wiele, aby móc jej ulżyć, aby jeszcze długo cieszyła się życiem, domem, miłością, swoją ukochaną Pańcią. Żebyście mogły być jeszcze razem i cieszyć się sobą.

 

Wiesz, że możesz na mnie liczyć, pisz śmialo, jeśli tylko mogę jakoś pomóc.

 

Nasza ukochana Aza, bardzo, bardzo ją kocham. Całym sercem. Ona zawsze będzie dla mnie kochanym Skarbem. To taka mądra, kochana sunia.

Posted

Kupilam jej inflamex, dzisiaj doszedł.

Aniu ja się staram tak ulżyć jak mogę.

Same leki, co spożywamy, miesięcznie to ok. 300 zł; badania krwi prawie co miesiąc, rosołki, robię co mogę.

Jednak pewne rzeczy uważam za nierealne, nie będe jej operować w tym wieku i ostatnie miesiące czy rok jej życia nie bedzie pocięta i boląca.

Porozmawiam z lekarzem. Jeżeli sa jakies nieinwazyjne metody, to owszem. Ona nie lubi dotykania przez obcych. Nie lubi wizyt u weta, a i tak musi raz w miesiącu, mniej więcej, bywać.

Lekarz mi ostatnio powiedział, już po śmierci Kasi, jak byłysmy 31 grudnia, kiedy marudziłam, że Zunia nie może mi odejść i co jeszcze możemy zrobić "gdybym jej mógł ując 5 lat, to bym ujął, ale nie moge Pani Mariolu".

Posted

Piękna siwiutka buzia :)
zawsze mnie rozczulają takie fotki ...
mój Tofcio też już się robi starszym panem -ma ponad 11 lat a może i więcej -jak ten czas leci ...
a co do leczenia to tez uważam , że trzeba zachować rozsądek i nie narażać starutkich psiaków na dodatkowe,często niepotrzebne cierpnienie !
zdrówka dla Zulki :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...