Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Część teoretyczna :
Przeczytałem dziś po południu ciekawy artykuł :

http://www.psychologia.net.pl/index2.php?category=artykul&level=151

Tak sie zastanawiałem czy rzeczywiście, a jeśli tak to jak bardzo media oddziaływują na ludzi.

Część praktyczna :
Tak rozmyślając wyszedłem z Astrą na spacer w stałe miejsce, gdzie w miarę bezkolizyjnie może się wyszumiec. Jak zwykle dochodząc do łaki/lasu spuścilem Astrę, żeby mogła wystartować w ukochaną wysoką trawę.
Akurat po drodze napotkałem kobietę mieszkającą w domu nieopodal tej łąki. Na mój widok pani ta bardzo oburzonym glosem rzekła :
"No karygodne! TAKI pies nie na uwięzi! Karygodne!"
Spokojnie odpowiedziałem :
"Zgadzam sie z panią całkowicie, mój pies zabił juz trzy osoby." i odszedłem.
Już mi sie zdarzały głupie komentarze n/t Astry, ale co jest ciekawe : ja na tą łąkę chodze przynajmniej dwa razy w tygodniu, często spotykam tam sporo innych psów i nigdy nikt nie miał żadnych pretensji, łącznie z tą kobietą, którą już wcześniej spotykałem.
Nie mogę się doczekać kampanii wyborczej, może "Fakty" i inne "SE" się odpier@#%@#%...

PS> Do zobaczenia u mnie w mieście za tydzień :>

EDIT : dodam jeszcze, że piszę ten post prawie od razu po powrocie ze spaceru i zastanawiam sie czy nie powinienem choćby spróbować kobietę oświecić, że mój pies jej nie zabije, by wykąpać się w jej krwi sikającej z tętnicy szyjnej...
Ewentualnie zamiast mówić, że Astra zabiła już trzy osoby, mogłem powiedzieć DOPIERO trzy i zaśmiac się z cicha :evilbat:

Posted

A zdanie: (...) Staram się być tak samo spokojny jak moje psy, ale muszę bronić ich przed agresją ludzi, co budzi we mnie przekonanie, że to teraz człowiek przede wszystkim powinien zostać wpisany na listę „ras agresywnych” powinno być częściej dedykowane agresorom czy innym oszołomom spotykanym na ulicach :evilbat: .

Dla autora :drinking: :drinking: :drinking: :drinking: :drinking: :D

Posted

Jarek Soja, a co za problem założyć psu dość luźny kaganiec, żeby inni sie nie bali, a pies miał swobodę ruchu ? Skąd ta biedna kobieta ma u licha wiedzieć, że twój pies jest łagodny i że nic nikomu nie zrobi ? Nagonka swoją drogą - rzeczywiście miesza ludziom w głowach, ale jest też prawo nakazujące chodzenie z psem na smyczy bądź w kagańcu... Dura lex, sed lex... :wink:
Poza tym - twoja Astra jak będzie mieć kaganiec to nie zeżre niczego leżącego na trawniku - a zapewniam że na trawnikach leżą różne ciekawostki - a z reguły takie których piesek zeżreć nie powinien... 8)
Nie widzę problemu...
Ta pani miała trochę racji, wiesz ? 8)

Posted

dingo : nie wiesz jak wygladala sytuacja, a oceniasz. Astra byla raczej daleko, ja raczej pomiędzy Astrą, a potencjalną kolacją. Astra miała bliżej na łąkę, niż do tej kobiety, zresztą w czasie wymiany uprzejmości skorzystała z tego i kicnęła w trawę.
Nie wiem, może wyobrażasz sobie, że ja spusciłem psa, a ten hasał sobie 50 metrów ode mnie.
Dodam jeszcze, że Astrę prowadzam na smyczy przez większość czasu, jedynie gdy mam pewnośc, że nic się nie może stać ORAZ w miejscach odpowiednich - spuszczam ją. Własnie takim miejscem jest łąka, na którą chadzamy dość często.
No i własnie głównym celem mojego postu było pokazanie, że faktycznie coś się zmienia w wyniku szumu w mediach, bo tak jak wspomniałem ja juz setki razy odwiedzałem to miejsce z moimi psami i jeszcze nigdy nikt mi nie zwracał uwagi, a już na pewno nigdy nikt nie wspominał o TAKICH psach.
Co do jedzenia z trawników : Astra nie je, ona obwąchuje :>

_dingo_ napisał(a):
ale jest też prawo nakazujące chodzenie z psem na smyczy bądź w kagańcu... Dura lex, sed lex...

Wow, tez mieszkasz w Częstochowie i znasz przepisy miejscowe? Podziwiam 8)

Posted

Jarek_Soja napisał(a):
_dingo_ napisał(a):
ale jest też prawo nakazujące chodzenie z psem na smyczy bądź w kagańcu... Dura lex, sed lex...

Wow, tez mieszkasz w Częstochowie i znasz przepisy miejscowe? Podziwiam 8)
Nie trzeba u was psów w kagańcach prowadzać? Nie wierzę :wink:

Moim zdaniem dopóki my sami (my, czyli psiarze) nie jesteśmy w zgodzie z przepisami, to mamy zamknięte usta i związane ręce, a jak ktoś się do nas przyczepia, to należy potulnie mu przyznać rację...
Ludzie mają prawo bac się naszych psów. Jeśli jednak my przestrzegamy przepisów, to ten strach jest ich, a nie naszym problemem.

Posted

E tam, wcale nie znam twoich przepisow lokalnych, tylko swoje, u mnie trzeba na smyczy i w kagańcu. Ale i tak wszyscy to leja i puszczaja psy luzem bez kagańca. Ale nie ma prawa żeby nie puszczać głośnych bąków publicznie, a jednak wiekszość to respektuje i nie puszcza :lol:
Wiesz, mnie tylko chodzilo o to, że skoro ludzie już sie naszych psów boją to po co podgrzewać atmosferę ? Niech już sobie ma ten kaganiec jak jest luzem, korona psu z głowy nie spadnie...

Posted

Jak idę z którąś z moich Niuniek przez miast (na smyczy), to też czasami słyszę: "TAKI pies to powinien mieć kaganiec". Wtedy zawsze pytam : "JAKI?
Najczęściej delikwentowi brakuje argumetów, żeby wytłumaczyć mi co to znaczy "taki". :wink:

A propos wpływu mediów na świadomość mas - zawsze po jakiejś publikacji o kolejnym pogryziemiu, zwłaszcza przez psa w typie amstaffa, przez jakiś czas trudno nie słyszeć komentarzy " O, to na pewno pies-morderca".

A raz nawet przyjechała na łąkę policja, żeby mnie wylegitymować, bo ktoś zadzwonił, że chodzę tam z dwoma groźnymi pittbullami. :o :evilbat:

Współczuję posiadaczom pittów. :-?

Posted

Ja staram sie popatrzec czasami jak przeciętny człowiek, tóry przeciez nie musi wiedziec, że moja sucz jest łagodną krówką (wczesniej sie dziwiłam co za głupi ludzie uciekaja przed nami) ale po części ich rozumiem ja nie lubię pewnej rasy psów (spotykam sie z samą agresją nie powiem jakiej ;)) i widząc takiego psa luzrem bez kagańca (idąc z moją sucz, która jest przez nie często atakowana) też sie boję. Po części dlatego zawsze przy ludziach w dzień Lilith chodzi na smyczy przy nodze - po co ludzie mają sie bać ... dla mnie to kwestia kultury.

Posted

Owszem. Patka, masz rację.
Ale nie trudno zauważyć w naszym społeczeństwie jakąś psofobię. I to właśnie media ją kreują.

Kiedy ktoś mnie zagaduje "Co to za rasa?", to najczęściej odpowiadam "staffik", bo jak powiem pełną nazwę i ktoś usłyszy słowo "bull" to od razu widzę jak zmienia się mina i dana osoba cofa się od mojego psa, który kręci tyłkiem na widok każdej osoby, która raczy na niego popatrzeć.

Albo matki, które wrzeszczą na swoje dzieci "nie podchodź do tego psa, bo cię napewno ugryzie" (pies na smyczy, pod moją kontrolą, kręcący młynka ogonem i uśmiechający się od ucha do ucha) - zamiast po prostu zapytać, czy dziecko może pogłaskać psa. Kultura obowiązuje nie tylko nas - psiarzy, ale także tych, którzy psów nie mają. A zwłaszcza "psychofobów."

Pewnych rzeczy po prostu nie mogę zrozumieć... :(

Posted

Kultura oczywiscie obowiązuje obie strony. Wariant optymalny to taki, gdzie my mamy psa odpowiednio zabezpieczonego, a przechodnie kulturalnie nie zauważają że idzie "pies - morderca" :evilbat:
Ale to, że inni nie są kulturalni - nad czym również boleję - nas z obowiązku bycia kulturalnym nie zwalnia. Bo zacznie to w końcu przypominać wzajemne oskarżanie się na zasadzie "a u was biją murzynów"... :wink:

Posted

asher napisał(a):
Moim zdaniem dopóki my sami (my, czyli psiarze) nie jesteśmy w zgodzie z przepisami, to mamy zamknięte usta i związane ręce, a jak ktoś się do nas przyczepia, to należy potulnie mu przyznać rację...

Całkowicie się z Tobą nie zgadzam. Mógłbym Ci przyznać rację, gdybysmy mieszkali w kraju, który ma za sobą co najmniej 150 lat demokracji, gdzie silnie rozwiniete jest społeczeństwo obywatelsie etc.
Rozumiem, że gdyby weszły przepisy nakazujące uśpienie wszystkich bulli to również musielibysmy pozostać w zgodzie z przepisami?
Głupocie trzeba się postawić.

_dingo_ napisał(a):
Wiesz, mnie tylko chodzilo o to, że skoro ludzie już sie naszych psów boją to po co podgrzewać atmosferę ? Niech już sobie ma ten kaganiec jak jest luzem, korona psu z głowy nie spadnie...

Ta kobieta nie mówiła o kagańcu, tylko o uwięzi. Nie teoretyzujmy 8)
Co do podgrzewania : własnie o tym jest w artykule, który podlinkowałem.

Jeszcze raz powtórze, bo widze, że część osób dośćdowolnie podchodzi do "materiału wyjściowego" :
- byłem pomiędzy kobietą, a Astrą
- Astra nawet nie biegła w jej stronę, nawet się nie obejrzała
- w czasie dwusekundowej rozmowy Astra kicnęła w wysoką trawę, gdzie czekała na mnie.

Co do uwagi, że nie każdy może lubić psy i wiedzieć, że akurat mój jest łagodny : święta prawda, nie dopuszczam sytuacji, w których Astra "narzuca się" obcym (chyba, że wyrażą zgodę :D ), ale nie mam zamiaru popadać w paranoję i tłumaczyć się każdemu przechodniowi, który akurat spojrzał na Astrę.

Posted

_dingo_ napisał(a):
. Bo zacznie to w końcu przypominać wzajemne oskarżanie się na zasadzie "a u was biją murzynów"... :wink:


Nie. Mam prawo spuścić psa w miejscu, gdzie nie stwarza on zagrożenia, a ja zachowuję nad nim pełną kontrolę. Nie ja w opisanej przeze mnie sytuacji okazałem brak kultury (poza moją wypowiedzią, ale cóż... nobody's perfect).
W Częstochowie psi podatek w 2005 to było 45 zł. od głowy. Mamy trzy psy, co daje 135 zł rocznie. W zamian za to nie dostaję nic. Nie ma terenów wyznaczonych dla psów, brak koszy na odchody, nikt ne sprząta po psach (jak np. w Toruniu, gdzie studiowałem). Ach.. zapomniałem, mam coś : głupie komentarze i uwagi.

Posted

słuchajcie kultura kulturą (mówiłam o "normalnych ludziach"), ale ja też swoje psa zdebilałym ludziom nie pozwalam obrażać. chodziło mi o sytuacje gdzie np przechodzą ludzie, ktorzy moga mieć lęki i zdarzyło się że pare razy grzecznie poproszono mnie bym wzięła psa na smycz - nie ma sprawy.
Jednka kiedy baba (młoda dziewczyna niestety :( ) wykrzykuje na całą kanjpkę nad morzem pełną ludzi, że (spiąca na smyczy pod stolem Lilith) to obrzydliwy pies morderca, to glowy w piasek nie będę chowała, bo obraża mnie i psa swoimi oszczerstwami ... ale sie naprodukowałam ;)
No niestety pies jest moim członkiem rodziny i nie pzowole by opluwano żadnego z nich ... co nie zwalnia mnie od kultury na codzień ...
Jarek rozumiem Cię w Toruniu jest liberalna polityka wobec psów co mnie ogromnie cieszy! nie wyobrażam sobie życia w mieście pelnym restrykcji...

Posted

Zawsze byłam zdania, że najwięcej należy wymagać od siebie, zajmować się swoimi sprawami nie oceniać i nie krytykować innych zanim się nie przemyśli, czy to ja aby nie popełniłam żadnego błędu, przymykać oczy na słabostki innych swoje zaś trzymać w karbach świadomości.

Efektem takiego sposobu myślenia jest taki obrazek : prowadzam psa na smyczy, w kagańcu i zbieram skąd mogę jego kupy, wychowuję go jak umiem najlepiej, szkolę, poddaje testom i drżę, żeby przypadkiem nie zareagował w towarzystwie jak pies (bo co będzie jeśli przypadkiem sobie poszczeka na dziwnie wyglądającego człeka na ulicy, co będzie jeśli w ogóle na coś śmie zareagować zamiast iść przy nodze patrząc w chodnik, bo ludzie przecież boją się mojego psa).

I wszystko by było OK., gdyby nie fakt,że idąc z tym moim psem, któremu już prawie niczego nie wolno, muszę wciąż przepraszać, że żyję i wysłuchiwać impertynencji, będąc osobą zrównoważoną i spokojną spotykać się z agresją napędzanego fobią głupiego jak but statystycznego obywatela, a starając się być dobrze wychowaną nie móc się zniżać do poziomu tych przytyków.

Jeśli ktokolwiek ma podobny pogląd na temat dobrego wychowania i zasad kultury powinien zatem pogodzić się z myślą, że zginie niczym dinozaury, bo na tym być może polega siła zasad ale nie siła przebicia, bo tu trzeba głośno krzyczeć i zamknąc uszy na jakiekolwiek argumenty – wtedy się wygrywa. Jeśli zaś mam się pocieszać myślą, że nie dałam się kolejny raz wyprowadzić z równowagi, to słaba to pociecha

Posted

Jarek_Soja napisał(a):
Ach.. zapomniałem, mam coś : głupie komentarze i uwagi.


Ja też miałem ten problem. Rozwiązałem go w następujący sposób: Po pracy przychodzę, ściągam garnitur, krawat, koszule i zakładam obciągnięty T-shirt i stary dres. Zakładam psu na szyję wywróconą kolcami na zewnątrz kolczatkę i idziemy "na miasto"... :evilbat:
Od czasu jak na to wpadłem, ludzie przestali pyskować, serio... 8)

Jak cie widzą, tak cie piszą. :wink:

Posted

Bardzo się cieszę z tego wątku - bo czasem jest mi naprawdę trudno "sie trzymać" Wychowanie mojej bullki nie było tak trudne jak wychowywanie otoczenia - wcięż trwa zresztą. Ludzie uważają, że wygląd bullka można swobodnie komentować (ciekawe, że nie dotyczy to żadnych innych psów..) a najgorsze są uwagi typu "Że tez ten pies żyje jeszcze.." Żądza sensacji jest żałosna: zanim przybyła bullcia, w domu był juz kot.. Większość sąsiadów przez długi czas czekała, że - zanim pies zje nas - w jakiś spektakularny sposób dokona eksterminacji kota. Jak tylko bullcia podchodziła do kocura, lub kocur do niej - to oczekiwanie dramatycznej akcji było wprost denerwujące. Wyobraźcie sobie, że sąsiad nawet wyjeżdżając samochodem - zatrzymał się, aby popatrzeć.. Teraz juz spasowali - bo kilka lat minęło - i nic się nie wydarzyło - wszyscy zyjemy i mamy wszystkie nogi i ręce. Poza tym - zagadzam się z przedmówcami - nasze psy musza zachowywać się jak najlepiej wytresowane ONki, i broń Boże nie szczeknąć..
Jedyną korzyścią z ostatniej nagonki medialnej jest to, że ludzie - do tej pory nie rozpoznawali żadnej rasy praktycznie oprócz bullka - zauważyli, że są też psy o innym kształcie pyska.

Posted

ajka napisał(a):
Zawsze byłam zdania, że najwięcej należy wymagać od siebie, zajmować się swoimi sprawami nie oceniać i nie krytykować innych zanim się nie przemyśli, czy to ja aby nie popełniłam żadnego błędu, przymykać oczy na słabostki innych swoje zaś trzymać w karbach świadomości.

Efektem takiego sposobu myślenia jest taki obrazek : prowadzam psa na smyczy, w kagańcu i zbieram skąd mogę jego kupy, wychowuję go jak umiem najlepiej, szkolę, poddaje testom i drżę, żeby przypadkiem nie zareagował w towarzystwie jak pies (bo co będzie jeśli przypadkiem sobie poszczeka na dziwnie wyglądającego człeka na ulicy, co będzie jeśli w ogóle na coś śmie zareagować zamiast iść przy nodze patrząc w chodnik, bo ludzie przecież boją się mojego psa).

I wszystko by było OK., gdyby nie fakt,że idąc z tym moim psem, któremu już prawie niczego nie wolno, muszę wciąż przepraszać, że żyję i wysłuchiwać impertynencji, będąc osobą zrównoważoną i spokojną spotykać się z agresją napędzanego fobią głupiego jak but statystycznego obywatela, a starając się być dobrze wychowaną nie móc się zniżać do poziomu tych przytyków.

Jeśli ktokolwiek ma podobny pogląd na temat dobrego wychowania i zasad kultury powinien zatem pogodzić się z myślą, że zginie niczym dinozaury, bo na tym być może polega siła zasad ale nie siła przebicia, bo tu trzeba głośno krzyczeć i zamknąc uszy na jakiekolwiek argumenty – wtedy się wygrywa. Jeśli zaś mam się pocieszać myślą, że nie dałam się kolejny raz wyprowadzić z równowagi, to słaba to pociecha


To wszysto prawda i to niestety brutalna, nic dodać nic ująć :cry:

Posted

[quote name='ajka']I wszystko by było OK., gdyby nie fakt,że idąc z tym moim psem, któremu już prawie niczego nie wolno, muszę wciąż przepraszać, że żyję
Eeee, przesadzasz :lol: Niby dlaczego masz przepraszać, że żyjesz? Ja tam się nie przejmuję debilami, a jak trzba to potrafię nieźle napyskować :evilbat:

A wiecie co jest najfajniejsze? Kiedyś moje psy (owczarki poniemieckie :wink: ) nie nosiły kagańców. I były komentarze, że takie wielkie bestie to muszą miec kaganiec, bo agresywne.
A odkąd psy mają na pyskach namordniki, słyszę komentarze, że skoro zakładam im kagańce, to pewnie są strasznie agresywne. I bądź tu człowieku mądry, tak źle i tak niedobrze :roflt:

A poza tym muszę wam powidzieć, że widok dwóch ONów w kagańcach robi na ludziach wrażenie, generalnie zmykają nam z drogi, a jak komentują, to półgębkiem i tylko kilku słowami, bo chcą nas jak najszybciej minąć :evilbat: :lol:

Tak więc moja rada - kupić drugiego bulowatego, obu im ubrać na pysk namordniki, na karczycho założyć wysadzaną kolcami obrożę i... będziecie mieć święty spokój :wink:

_dingo_ patent z dersem też dobry, tylko jeszcze dla ciebie łańcuch na szyję by się przydał. Serio, serio, będziesz bardziej wiarygodny 8)

Posted

asher napisał(a):
Tak więc moja rada - kuoić drugiego bulowatego, obu ubrać na ysk namordnik, założyć wysadzaną kolcami obrozę i będziecie mieć święty spokój 8)


:lol: i przejść chodnikami będzie łatwiej
po wystawie w Koszalinie Buldożery (sztuk 3) przyjechały do mnie wykąpać się w morzu.
Andrzej szedł z sukami, a my z Ewą pare kroków za nim - wszyscy się przed nim rozchodzili na boki, a jak się oglądali :o :crazyeye: - miałyśmy ubaw :lol: :lol:

Posted

_dingo_ napisał(a):


Ja też miałem ten problem. Rozwiązałem go w następujący sposób: Po pracy przychodzę, ściągam garnitur, krawat, koszule i zakładam obciągnięty T-shirt i stary dres. Zakładam psu na szyję wywróconą kolcami na zewnątrz kolczatkę i idziemy "na miasto"... :evilbat:
Od czasu jak na to wpadłem, ludzie przestali pyskować, serio... 8)


U mnie nie działa ;/
Na spacery chodzę w bluzie z kapturem (może powinienem kupic taka z "HWDP" na przodzie?), spodnie "sportowe", buty takoż, do tego golę się na zero... :-?
To znaczy działa... 75% "ziomów" mnie zaczepia :
- Jaki zaj$#%^#$^ pies!
Przynajmniej mogę chodzić "po dzielnicy" ze spokojem :lol:

asher napisał(a):
Tak więc moja rada - kupić drugiego bulowatego, obu im ubrać na pysk namordniki, na karczycho założyć wysadzaną kolcami obrożę i... będziecie mieć święty spokój


Nie kuś, nie kuś :D Tylko gdzie ja znajdę wysadzane kolcami szelki?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...