Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ostatnio dosyć często zdarza mi się spotykać z takim oto obrazkiem:

Rzecz dzieje się w miejscu, gdzie gęsto od piesków, a to park w mieście, a to trawnik gdzieś.

Idzie sobie pani w wieku różnym, ale raczej po 35 wiośnie życia, cała dumna, bo obok niej pląsa szczeniaczek (labradorek, goldenek, tudzież inna aktualnie popularna rasa). Szczeniaczek jest zachwycony, bo pod łapkami ma trawkę, wokół dużo bratnich, psich dusz. Natomiast jego pani jest mniej zachwycona, bo do jej szczęścia podbiegają jakieś okropne psiska, wąchają go, a nawet (o jejku!!!!!!) próbują się bawić. Próba kończy się zazwyczaj tym, że mało zsocjalizowany szczeniaczek kładzie się na plecy i daje się obwąchiwać.

Nooo, tego już za wiele! Pani dzielnie bierze swojego pieska na ręce i odgania przybyłe istoty nerwowymi ruchami, a nawet zdziela co poniektóre w łeb, bo chcąc dostać się do jej psiaka mogą porwać jej rajstopy. I jak już oddali się na bezpieczną odległość to może w spokoju potrzymać go i doenergetyzować.

A mnie w oczach stoi obrazek:

Za kilka miesięcy w tymże miejscu.

Idzie pani z podrośniętym swoim stworzeniem, nadal dumna...

Mój piesek leci przywitać się, a pani krzyczy: "pani zapnie swojego psa na smycz, bo mój jest agresywny".

Bez komentarza, tylko pytanie:

Czy jest to choroba uleczalna?

  • Replies 92
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Adda, a dlaczego Twój pies od tak sobie podbiega do innego psa. :o Oczywiście pieski powinny się pobawić, ale na to muszą się zgodzić obie strony.

To Ty powinnaś pilnować swojego psa aby nie podbiegał do każdego napotkanego stworzenia, nie każdy inny pies ma akuratnie ochotę na zabawę, albo nie może i to z różnych przyczyn.

Ja nie lubię, jak nagle zza krzaka wypada cos do mojej suki. I jak to kiedyś określiła gdzieś Monik@ - „wyrozumiałość mam tylko dla bardzo młodych szczeniaczków”.

Nie raz widziałam psy w parkach latające luzem i te chodzące na smyczy i raczej większość „luzaków” nie podlatywała do innych psów, chyba, że właściciel się na to zgodził. Jakoś dziwnym cudem moja suka nie podleci nawet swego do baaaaardzo dobrego znajomego bez mojego pozwolenia.

Posted

Adda - Pika ma rację! Wyobraź sobie, że mam psa, który najpierw był w schronisku, potem też nie za dobrze trafił.Słowem pies po przejściach. Do mnie trafił rok temu, gdy miał 9 miesięcy. Jest duży, wygląda jak niemiecki wyżeł szorstkowłosy. Zawsze chodzę z nim na smyczy i nie lubię, aby każdy psiak podbiegał bo nie wiem jak zareguje (mój oczywiście, te przejścia!). Najpierw ostrożnie sprawdzam reakcję zanim pozwolę na zabawę. (Do zabawy mamy ogród i wybieg i zapraszamy nasze zaprzyjaźnione pieski). Ale zawsze kontroluję!!! Poza tym obok mnie mieszka wilczur, który kilka miesięcy temu (zawsze dotąd był ŁAGODNY!!!) zagryzł psa na oczach właścicieli! Mimo pilnowania zdaża mu się uciekać, boję się, że historia może powtórzyć się. Może mojego by od razu nie zagryzł, ale mógłby poważnie go pogryźć, no a moja ciężka praca nad psychiką (wreszcie tak strasznie wszystkiego nie boi się!) poszłaby na marne i nie wiem, czy drugi raz udałoby mi się go ustawić psychicznie. No i jeszcze jedno, zastanawiam się, jak udaje się właścicielom sprzątać po tych "luzakach"? Ja z tym nie mam problemu. Adda - nie dziw się więc tym paniom, może one też mają psy po przejściach? Albo suki z cieczką? Pozdrawiam i proszę, patrz na ludzi tolerancyjniej może Ty też tego kiedyś będziesz potrzebować! :D

Posted

PIKA :lol: ma 100% racji !!!

Podczas pierwszych spacerów z moim psem przeszłam takie niemiłe chwile.Psisko miało nieznośny zwyczaj witania się ,skacząc i opierając przednie łapy na czyimś brzuchu. I kiedyś tak powitał znajomą i zostawił na jej spódnicy ślady łap...Było mi wstyd :oops: , że nie umiałam go przywołać...Wtedy powiedziałam sobie KONIEC! Pies biega "luzem" tylko w miejscach odosobnionych, a tam jeśli już na kogoś trafimy , to jest w kreacji luzackiej :lol:

A wogóle to tylko lubię jak Fafol bawi się ze znanymi psami i unikam przypadkowych znajomości :wink:

Posted
Rzecz dzieje się w miejscu, gdzie gęsto od piesków, a to park w mieście, a to trawnik gdzieś.

Jak dla mnie znaczy to: miejsca w których spotykają się psiarze a psy latają luzem po to właśnie żeby mieć kontakt z innymi psami I nic nagannego nie ma w tym że psy podbiegają przywitać nowego, moim zdaniem oczywiście.

może one też mają psy po przejściach? Albo suki z cieczką?

Jeśli ktoś nie chce kontaktów z innymi psami to poprostu nie chodzi w takie miejsca.

A Addzie, wydaje mi się, chodzi przede wszystkim o to, że właścicielami psów coraz częściej stają się ludzie kompletnie do tego nieprzygotowani ulegający modzie, którym słowo socjalizacja kojarzy się z socjalizmem :wink:

Zawsze będę bronić tzw. psich miejsc przed ludźmi, którzy swój problem z psem przenoszą na resztę psiego towarzystwa i np. z agresywnym psem na smyczy pchają się na polankę gdzie biegają normale psy oczekując, że wszyscy dopasują się teraz do niego.

Ja od wiosny muszę chodzić w miejsca odosobnione bo Maksio umie się bawić już tylko z dziewczynami ale to mój problem i trudno, żeby inne psy przestały być z psami.

Wasze :drinking: :drinking: :drinking: :drinking: :drinking:

Posted

Ja z Kenią omijam psy , które są na smyczy, bo skoro są nasmyczone znaczy sie, jest z nimi jakiś problem i już. Te, które biegną grzecznie obok właściciela bez sznurka są zazwyczaj chętne do zabawy i ich właściciele też! :lol:

Posted

Pati, a własnie, że nie do końca. Ja już wielokrotnie pisałem, że Miya w zasadzie na smyczy tylko dochodzi na spacer. Teraz to się jednek troche zmienia. Panienka mi dojrzewa i na suki zaczyna reagować różnie. Zresztą ostatnio co raz częściej sprawdza ile jej wolno. Trudno traki wiek, chociaż czasami mam pochotę ją zabić. Jednak wracając do tematu. Ja widże, że nadciąga pies, którego nie znam, bestia jest zapinana na smycz. I dopiero po wstępnych pytaniach tudzież wymianie uwag z włascicielem. Pada sakramentalne pytanie czy mogę spuscic psa, żeby się pobawiły razem. I jeżeli odpowiedź jest twierdząca to wtedy nie ma problemu. Niestety często rozmiary mojego maleństwa odstraszają i ja to muszę uszanowac. Chcociaż czasmai serce mi się kraje jak widzę, że oba psiaki aż piszczą do siebie.

I jeszcze jeden inny przykład. U mnie po parku chodzi sobie starszy pan z suszką stafika, zresztą świetną. Psina chodzi l;uzem i bez smyczy, jednak dla niej najważniejeszy jest i pan i piłeczka. I wca;le nie ma ochoty na zabawy z innymi psiakami. dla niej najlepszą zabawą jest jej pan z piłeczką. Więc dlaczego ja mam się im narzucać ze sobą i swoim psem i psuć im przyjemność ze spaceru?

Posted

Rufciu ależ właśnie to napisałam! Jak widzę, że ktoś na nasz widok zapina psa na smycz

Ja widże, że nadciąga pies, którego nie znam, bestia jest zapinana na smycz.
to wtedy ide sobie w druga strone, poszukać sobie fajniejszego pieska do zabawy. My też sie nie narzucamy!
Posted

Pati widzisz, a gdybyśmy se pogadały to psiaki mogłyby się pobawić a jak Ty umykasz to takiej szansy niet ;) Mi chodziło tylko o to, że to że pies jest zapinany na smycz wcale nie oznacza, że musi być agresywny (choć oczywiście może) ale o to, że ktoś może nieżyczyć sobie zabawy z naszym maleństwem i należy to uszanować...

PS, A nie wiem czy wiesz, ale my już za tydzień razem na piwko. Mam nadzieję, że Myszowata też się ruszy. :)

Posted

Wiesz, Ruffi, jakbym zobaczyła Pana z bardzo przystojnym Dogiem to pewnie też bym podeszła, oczyfiście z Kenią zapięta na sznurek (i bardzo w związku z tym zdziwioną) :lol:

PS, A nie wiem czy wiesz, ale my już za tydzień razem na piwko. Mam nadzieję, że Myszowata też się ruszy.

A wyobraz sobie, że wiem! Tylko, że Mysza sie nie ruszy, szefa ma do bani! :evil:

Posted
Ja z Kenią omijam psy , które są na smyczy, bo skoro są nasmyczone znaczy sie, jest z nimi jakiś problem i już.

ja chciałam coś dodać o czasami mylnym wrażeniu . Aktualnie mój Bizar przechodzi okres przyzwyczajania do kagańca - raz , ze mam już dość uwag sąsiadów , a dwa, ze czasami chodzenie w kagańcu jest konieczne( autobus np), a psiak był niechętny okratowaniu na pysiu 8) . Więc sytuacja wyglada następująco: jak nie nosił kagańca , to był wg ludzi bestią , której się boją na korytarzu i na chodniku , choć nawet na nich nie patrzył. Teraz za to jak go widzą w kagańcu mówią : on musi być autentycznie agresywny , jak ma taki kaganiec :roll:

Inn sprawa ,ze w tym kagańcu to wygląda jak Hannibal Lecter :lol:

Co zaś do smyczy to masz Pati dużo racji, z tym ,ze takich psów naprawdę podążających posłusznie koło nogi opiekuna bez smyczy , i które nie odbiegną nagle do innego psa jest mniejszosć wg moich obserwacji.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...