szajbus Posted February 8, 2011 Author Posted February 8, 2011 Dzięki trzymanie kciuków. Dostałam zwiększoną dawkę leków na wątrobę, bo niestety ona bardzo źle znosi leczenie onkologiczne. Skutki uboczne leków coraz bardziej mnie dopadają, a najbardziej moją wątrobę. Zobaczymy jak będzie za 3 miesiące, mam nadzieje, że coś się ruszy w tym kierunku.. Jestem dopiero na półmetku leczenia. Przede mną jeszcze 2,5 roku łykania prochów, ale nie narzekam. Jestem grzeczną dziewczynką i łykam codziennie jak Bóg przykazał. Jolu , Psonia tez była u specjalistów, u najlepszych. Miała robione wszystkie z możliwych badań i....... nikt, nawet ci wybitni weci nie skojarzyli leku p.zapalnego z jej objawami. Wykluczyli wszystkie choroby za wyjątkiem zapalenia gardziołka , na który dostawała antybiotyk i lek p. zapalny i zaczęło się piekło. Piła jak smok, wymiotował, ciągle siusiała. Robili jej cukier, wszystkie możliwe analizy , badania obrazowe i nic... wszystko książkowe, a pies był coraz słabszy. W końcu zaczęła tracić przytomnośc jedna z lekarek wpadła na pomysł kolejnego zbadania poziomu cuku i wyszło szydło z worka. Pod wpływem sterydów doszło do zaburzeń hormonalnych i wzrostu poziomu cukru. Zapadka w śpiączkę, płukali ją, robili cuda, ale było za późno . Psonia .... odeszła. Szukali wszystkiego- chorób nerek, wątroby, macicy, żołądka itd....a przyczyna była zupełnie inna. Gdyby po wykluczeniu innych chorób zbadali jej ponownie cukier w trakcie gdy słabła, pewnie żyłaby do dzisiaj. Nie mogę sobie tego darować. Nie mogę i nie wierzę wetom. Już nie. I nie chodzi mi o wydane pieniądze na ratowanie jej życia. Bylismy gotowi wydac o wiele więcej, a gdyby brakło to się zapożyczyć, byle ją ratować. Ona była czymś więcej niż psem, pupilkiem. Ona dla mnie kimś wyjątkowym, była niczym moje dziecko. Minęło tyle czasu, a to tak strasznie boli i wcale nie przestaje. To wraca jak bumerang. Dziękuję ci mój psi aniołeczku za trzymanie tych łapinek. Ty wiesz jak bardzo na nie liczyłam prawda? Kocham cię mój okruszku, moja ślicznotko. Quote
sota36 Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 Choc nieczesto zagladam, ale co dnia mysle o Was i jestem z Wami serduchem, u nas troche kiepsko z Guciem, ale sie nie poddaje! Quote
Radek Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 Szajbus, nawet nie wiesz jak dobrze znów przeczytać Twoje słowa. Znam doskonale tę pretensję do lekarzy. Gdy Norcia była chora najprawdopodobniej zbyt późno podano jej potrzebne leki, o kilka dni za późno:( Nie wiem jakby się sytuacja potoczyła w innym wypadku, ale gdzieś został żal i niepewność... W tej chwili z naszą Sarą jeździmy w inne miejsce i mimo wszystko zdarza mi się mieć chwile niepewności, chociaż 2 razy uratowali Saruśce życie. Zazwyczaj po prostu zamęczam lekarzy pytaniami i drążę temat. Czasem aż się lekarze śmieją, że tak się bardzo przejmuję:) Quote
szajbus Posted February 20, 2011 Author Posted February 20, 2011 Ja też zadaje masę pytań w takich sytuacjach. Jestem upierdliwa jak wrzód na d..pie. Jednak nie potrafię tak do końca zaufać. Psoniu znów zawitała zima. Oj nie przepadałaś za tą porą roku mój ciepłolubny czpiocie. Kocham i tęsknię. NA ZAWSZE W MYM SERCU I MEJ PAMIĘCI Quote
Evelin Posted February 20, 2011 Posted February 20, 2011 Czytałam swój wcześniejszy post..i powiem Wam,że zmieniłam wetkę..Bo zostałam zostawiona z moim Koktuszkiem bez pomocy..Nie chce mi się pisac o szczegółach, powiem tylko,że czasem jak zaufam robię się naiwna. Koktuszek lepiej :) choć pozostanie świnką specjalnej troski...Ale ciągle jeszcze czuję tą bezsilność i gulę w gardle, jak sobie uświadomiłam,że pozostałam ze swoim problemowym ,chudnącym Koktuszkiem sama...Ile nerwów,ile niepotrzebnego stresu..(to wszystko działo się wtym tygodniu..) Zmieniam weterynarzy,jak mi podpadną,jak się zorientuję ,ze są niekompetentni.. Ze świnkami Białystok tylko doraźnie,w razie nagłej potrzeby..Planowo-Warszawa i to już nie wszędzie... Jeszcze trochę czasu upłynie i będę podobna do Ciebie Szajbusku :) Aniu jak tam badania? myslę ,ze muszą wyjść dobrze,skoro Psonia zaciska łapki.. Quote
Radek Posted February 24, 2011 Posted February 24, 2011 Evelin, dobrze że ze świnkiem lepiej (odpukać). A zima wróciła i (przynajmniej u nas) jest naprawdę sroga. Quote
szajbus Posted February 27, 2011 Author Posted February 27, 2011 Wróciła, a ja nie mogę się doczekać mojej i Psoni ukochanej pory roku - wiosny. Jolu, dobrze, że sprawa skończyła się tak , a nie gorzej. Najważniejsze, że Koktuszkowi jest lepiej. Fakt, czasem weci narażają nas na taka nerwówkę, że włosy stają na głowie. Ktoś by powiedział "po co to robicie, przecież to tylko zwierze" A to guzik prawda. To jest przede wszystkim członek rodziny. Badania? Mój organizm buntuje się coraz bardziej , nie lubi moich prochów i skutki uboczne są coraz bardziej dotkliwe. Dziś mija 2,5 roku odkąd zaczynam je łykać, a przede mną jeszcze raz tyle. Nie ma co narzekać. Coś za coś. Nie ma nic za darmoche. Grunt, że żyje. Psioczenie na nic się tu nie zda. Psoniu, dmuchnij no w nasza stronę choć namiastkę wiosny. Kocham cie moje słonko. Quote
Radek Posted February 28, 2011 Posted February 28, 2011 Szajbus, trzymam kciuki za Twoje zdrowie, tyle tylko mogę (czasem też wspomnę w wieczornej modlitwie, mam nadzieję, że nie przeszkadza). Quote
Aga76 Posted March 8, 2011 Posted March 8, 2011 [FONT=Georgia]Słoneczne gorące pozdrowienia[/FONT] Quote
Karolina1984 Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 Trzymamy za Ciebie kciuki szajbus.Ja i Pusiunia .Psoniu czuwaj nad swoją panią... Quote
szajbus Posted March 10, 2011 Author Posted March 10, 2011 Dziękuje Karolinko Psoniu dziś minęło 5 lat i 8 miesięcy Kocham i tęsknię za tobą maleńka Quote
Evelin Posted March 11, 2011 Posted March 11, 2011 Aniu, w sumie to trudno się dziwić,że organizm się buntuje..każdy by się burzył..ale jak pomaga i łajadactwo nie wraca- to niech się trochę pobuntuje, jeszcze tylko 2,5 roku zostało.. Musi być dobrze ( no nie Psonia??? No przecież jasne,że tak :)).. Szajbus nie masz wyjścia- musisz się wylekować :) Z Koktuszkiem bujamy się dalej, wojujemy jak możemy..już 2 razy podpisywałam zgodę na operację,w ostaniej chwili była rezygnacja..może i dobrze się stało, więcej nie zostawię Koktusia w zadnym szpitalu, nie podpiszę zgody na operację,chyba,że ze względów bezpośredniego zagrożenia życia... Te stresy..one się pieknie odbijają na zdrowiu..u mnie-przeskok z jednej infekcjii wirusowej w drugą.. Aniu to jak- umowa stoi- zdrowiejemy ??? :) :) :) A ty Psotnico jedna (ciekawe czy wiesz,jak Twoja Pani za Tobą tęskni),trzymaj łapki..i resztę rozbrykanego towarzystwa namów..niech ściskają łapki,a co...:) Quote
szajbus Posted March 13, 2011 Author Posted March 13, 2011 Oj Joluś, Joluś, od początku założyłam sobie zdrowienie i nie psioczę póki co, choć zaczynam chodzić jak Robocop bez oliwiarki. Moje wnętrzności mówią " babo jedna daj nam spokój z tymi prochami", a ja im wiecznie odpowiadam " spoko, wytrzymamy , jesteśmy na półmetku. Póki co, nie buntować mi się tutaj za mocno" Leczenie upierdliwe jak wrzód na d..pie, długie, ale konieczne, więc nie ma co marudzić , tylko się śmiać z tych rzeczy i dopadającej mnie sklerozy. Jak to ostatnie zacznie się pogłębiać to se wytatuuję na czole imie , nazwisko i adres zamieszkania i tez będzie dobrze, byle gadzina nie wracała. Prosiłam Psonię o namiastkę wiosny i co? Proszę , jaka piękna pogoda. Psotuś dzięki ci mój okruszku . Dziś ja ci przynoszę i innym psiaczkom za TM troszkę wiosny Quote
Radek Posted March 13, 2011 Posted March 13, 2011 [quote name='szajbus'] Prosiłam Psonię o namiastkę wiosny i co? [/QUOTE] I się Psonia postarała. Pogoda dzisiaj ładna. Quote
szajbus Posted March 20, 2011 Author Posted March 20, 2011 Psoniu Saruni Radka potrzebne wsparcie. Co się tak tam ociągacie z Noraskiem i innymi? Pamiętam i bardzo kocham Quote
Radek Posted March 21, 2011 Posted March 21, 2011 Bardzo, bardzo dziękuję za pamięć. Mam nadzieję, że z Saruśką będzie coraz lepiej. Quote
szajbus Posted March 27, 2011 Author Posted March 27, 2011 Psoniu nadal trzymajcie łapinki za Saruskę. Dziś jest piękne słonce, choć wieje zimny wiatr. Mam nadzieję, że wiosna idzie ku nam wielkimi krokami. Nie ma dnia, żebyśmy cie nie wspominali. Patrzymy na te nasze sunie, obserwujemy ich wspólne zabawy, psoty i wtedy któreś z nas zaczyna " a pamiętacie jak Psonia........" Pamiętamy, bo nie sposób zapomnieć. Kocham cię mój okruszku Pamiętam Quote
Radek Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 W sobotę wieczorem też zebrało się nam na wspomnienia. Byliśmy u brata mojej żony, który lubił Norcię i nie obeszło się bez wspomnień. Quote
szajbus Posted March 28, 2011 Author Posted March 28, 2011 Psoniu, dziś odwiedziła mnie moja siostra . Jej Sara pobiegła za TM. Psoniu zaopiekuj się nią. Tereska bardzo płacze. Nie moze się z tym pogodzić, bo Sara odeszła nagle. Do konca się bawiła, jadła, była taka jak zawsze. Dlaczego??? Weterynarz podejrzewa, że zatrzymało się serduszko. Ciężko się pogodzić gdy zdrowy, radosny psiak schodzi z tego świata w jednej chwili. Nawet nie wiem czy na dobermana 12 lat to dużo. Elci Dżekuś ma raka. Jest wynik histopatologiczny. Będą o niego walczyć. Bidulek ma już 16 lat. Czy to wytrzyma? Marysi Dianka jest przed zabiegiem operacyjnym. Co się dzieju Psoniu???????? Trzymaj lapinki za Dżekusia i Diankę. Kocham Cie maleńka. Quote
katik Posted March 29, 2011 Posted March 29, 2011 Dla Sary na pewno była lepsza taka śmierć, nie chorowała, nie cierpiała. A twoja siostra nie musiała żyć ze świadomością, że niedługo nadejdzie koniec. Dla Sary ['] Quote
Evelin Posted April 2, 2011 Posted April 2, 2011 29 marca odszedł mój Kotuś po ponad 5-mięsiecznej chorobie...Robiłam co mogłam,nie udało się... Koktuś zasnął na moich rękach, w domu...było tak źle,że poprosiłam kolegę anestezjologa,żeby Mu pomógł przejść na tamten świat... Psoniu myslę,ze powitaliscie Go za TM... Jeśli kiedykolwiek mogłabym wybierać-choroba czy nagłe odejście wybrałabym to drugie...Zwierzak nie choruje,nie męczy się..to najważniejsze...A,że człowiekowi żal...Zawsze żal kiedy odchodzą..Podjęcie decyzji o tzw eutanazji też nie jest proste.To decyzja na miarę życia..Kiedy ją podjąć? czy nie za późno...czy nie za wcześnie...U Koktusia stan pogorszył się nagle, zero watpliwości..chciałam tylko,zeby już nie cierpiał...nie poczuł nawet ostatniego zastrzyku... Mam nadzieję,że kiedyś się spotkamy... Quote
szajbus Posted April 2, 2011 Author Posted April 2, 2011 Jolu, tak bardzo mi przykro. Koktuś już jest szczęśliwy, nic go nie boli i wiem, że Psonia otoczy go tam szczególną opieką. Kochała świnki morskie. Tak bardzo chciałam, żeby Koktusiowi się udało, los chciał jednak inaczej. Jolu, każdemu zwierzakowi życzę takiej pańci jak TY. Koktuś byl kochany, wręcz uwielbiany przez ciebie. Walczyłaś o niego do końca. Pomimo swojego cierpienia czul twoja milośc i był szczęśliwy. Jolu, nie wiem co powiedzieć. Koktusiu, niech płonie ci to światełko pamięci i bądź szczęśliwy za TM. Psoniu, pokaż mu to co najpiękniejsze i zaprowadź do naszej Kuleczki. Quote
Aga76 Posted April 4, 2011 Posted April 4, 2011 [FONT=Georgia]Czasem nie potrafię znaleźć odpowiednich słów, więc trwam tu w ciszy...[/FONT] Quote
Radek Posted April 4, 2011 Posted April 4, 2011 Evelin, nie wiem co powiedzieć. Współczuję bardzo. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.