Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Psociu kochana
Widzisz ile psinek znów tam do was dołaczyło ostatnio? Zaopiekujcie się nimi.
Słodkości moje, wchodzę na "psy w potrzebie" i serce mi pęka. Żałuje, że w związku z choroba mamy i tym, ze Balbinka nie akceptuje żadnych psów nie mogę ofiarowac domku żadnej biduni. Ta cholerna niemoc jest okropna.Staram sie pomóc w inny sposób, ale wiem że to mało. Co robiC? Jak sie odnaleźć w tym podłym świecie? Powiedz mi!
To wszystko, przez brak odpowiedzialności. Człowiek to najgorsza istota pod słoncem.
Dziś czytałam o 3 szczeniaczkach, które zostały wrzucone do toalety i zostały wyłowione w szambie. Jeden z nich przekroczył TM. Nigdy nie miałaś dzieci, więc przygarnij tego maluszka, zastąp mu mamę i nie spuszczaj go z oczu.
Czytałam też o psiakach, które nie radzą sobie w schroniskach, boją sie współtowarzyszy wykazujacych agresję i o tych chorych walczących a życie w tak trudnych warunkach.
Posniu, psi Aniołeczku pomagaj im znaleźć dobre , kochajace domki. Mimo swoich psot jesteś czułą opiekunką i masz dobre serduszko.
Zróbcie apel tam za TM i pomagajcie też swoim bratom i siostrom tu na ziemi.
Boże, znów mam doła!
Dobranoc moja słodka.

Posted

Szajbuniu Kochana! tez nie moglam wczoraj spac... a jaka cudna Balbinka! Psonia pewnie Ci ja zeslala.... tak przypoominam Twoje slowa jak psy sie z nami zegnaja i przypomnialam dzien przed.... Erna tak dziwnie do nas sie tulila po kolei, a ja nie widzialam nic zlego, myslalam ze pogoda,,, jeszcze Karol mowil- zobacz, Ernusia dzis nas bardziej potrzebuje,......ja nie wiedzialam ze Kulka zle sie czuje, tez zaczela sie bawic z Masza , pogryzla kostke, a ja powiedzialam ze jutro pobiegne jej kupic jeszcze jedna, bo tak im zasmakowala.... i nie zdazylam... myslisz ze Erna juz wiedziala? musiala.... niemozliwe ze nie.... w nocy tez spala blisko mnie i tak wlasnie zaczela krotko oddychac... dzis mija rowne 3 tygodnie, wtedy jechalam na 10 do weta pelna nadziei.... a Erna byla dziwnie spokojna, tyl;koi potem drzala u weta z zimna,Boze!!! ja wtedy myslalam ze to zwykle przeziebienie!
a wiesz, Ernusia tez miala zapalenie gardla, ale to spowodowal gronkowiec i dopiero po zrobieniu antybiogramu i dobraniu wlasciwego antybiotyku , zaczelo sie poprawiac, a tak to juz odchodzila...dusila sie dzien w dzien... wyciagalam ja z takich tarapatow a tu zaniedbalam serce, moglam uprzedzic fakty i porobic badania , ale dla niej zawsze to byl taki stres, wiec myslalam skoro dobrze sie czuje Mala, to ok....

Posted

Iri, ona wiedziała i żegnała sie w ten sposób ze wszystkim i wszystkimi.
BYła spokojna, drgawki czy tzw trzęsawka miała podłoże chorobowe i sunia nawet gdyby chciała nie mogłaby ich się pozbyć. One nie były wynikiem strachu.
My też myślelismy , że Psonię wzięły pieszczotki, ale było w nich cos szczególnego. JEJ OCZY. Wyrażały taka miłość, taką wdzięcznośc, nie potrafię powiedzieć. To jej spojrzenie.
Iri, teraz powiem ci coś, kiedy jechaliśmy do szpitala ja nie wytrzymała i zaszlochałam. Ona poderwała się, spojrzała na mnie i wylizała mi łzy. Nie bała sie o siebie. Bała sie o mnie, ją przeraziło to, że szlochałam. Nie spodziewałam się jej odejścia, ale mimo to powiedziałam sobie " nie rozklejaj sie stara babo, musisz być silna, bo swoim zachowaniem nie dodajesz jej odwagi,. Anka, tylko bez paniki"
Kiedy Psonia leżała juz pod kroplówka i tlenem i jej stan zaczął sie stabilizować wyszłam na chwile na zewnątrz wyryczeć sie, bo dłużej nie mogłam znieśc tego dławiącego bólu w gardle. Spojrzałam w niebo i wzywałam na pomoc Boga i św. Franciszka. Wowczas byłam przypadkowo świadkiem przykrej sceny. Do szpitala ( prowadzą tez sprzedaz psich medykanmentów) przyjechało małżeństwo z wystawowym yorkiem. Pani weszła po Frontline, a pan z piesiem został w samochodzie.Psinka jak zobaczyła panią wychodzaca z kliniki z radości przeskoczyła z tylnego na przednie siedzenie. Pan wziął za sierść psiaka i pirzgnął go na tylne siedzenie, aż stworzenie zaskowyczało.
Wybacz mi, ale wiesz co w rozpaczy mówiłam?
" Boże , to ja dbam, pieszczę moje maleństwo, a tu zobacz ...szacunek do psa. Dlaczego wobec tego ja i moja rodzina musimy tak cierpieć? Dlaczego nas tak doświadczasz? Nie czerpiemy zysku z tej psiny, ona nie jest dochodowa" tak, własnie tak w tej rozpaczy myślałam . Brak logiki , prawda?
Stan Psoni zaczął się stabilizowac , a ja byłam najszczęśliwsza osobą pod słońcem.
Był taki moment, że chyba złączyłam się z nią myślowo, ale nie chcę o tym pisać , bo odpowiedziałam jej na głos co wszyscy obecni usłyszeli. Byłam jakby w transie.To trwało chwilkę. Nie chcę o tym pisac, bo niektórzy wzięliby mnie za osobę niespełną rozumu. Wiem tylko jedno, po tym co przeżyłam wiem, że ona wróci i czekam. Wiem, że brzmi to niewiarygodnie, bo sama nie wierzyłam w takie bzdety. Gdyby mi ktoś nagadał takich rzeczy to do niedawna, uśmiałabym się szczerze. Mąż mi zadał pytanie co oznaczało wypowiedziane przez mnie zdanie. Opowiedziałam mu,odparł " wobec tego czekamy, niewazne ile , ale czekamy. Jeśli to jest prawda to się doczekamy".
Iri, znam przypadki kiedy psy pożegały się z obejsciem , z gospodarzami i poszły w pole zakończyć żywot. Psy dobrze traktowane i nie uwiązane na łańcuchach. Po kilku dniach poszukiwań ich ciałka znaleziono w polu. W jednym przypadku była sekcja zwłok. Zgon z przyczyn naturalnych. Jak to wytłumaczyć?
Iri, nie wiem czy dobrze zrozumiałaś ,to co napisałam, bo klawiature w chwili obecnej zalewają moje łzy, a pisząc prawie nic nie widzę.
Kochałas ją, ona Ciebie. Ta silna więź, która was łączyła była piekna, czysta i bezwarunkowa. Takiej miłości nie doświadczy sie od nikogo, od człowieka w szczególności. Ona trwa nadal i nic tego nie zmieni.

Posted

Dziekuje Ci za te slowa...i za cierpliwosc do mnie.... dobrze wszystko zrozumialam, moglas nawet pisac po chinsku... to sie rozumie nawet be\z slow....

Posted



Piękna Psoniu, opiekuj się panią i odwiedzaj we snach. Byłaś i wciąż jesteś nieustannie kochana czułą, głęboką miłością, miłością która uskrzydła duszę.

Posted

Dziekuje wam
No właśnie mój Skarbeczku czy nie za bardzo się rozleniwiłaś?
Ja rozumiem, że jestes zajęta swoimi figielkami za TM, ale może tak łaskawie je przerwiesz choć na pół godzinki i mnie odwiedzisz?
Czy ty wiesz jak ja tęsknię? Czy wiesz jak dawno cię u mnie nie było?
Kocham cię moje Serduszko.

Posted

mysle ze odwiedza Cie codziennie, ze jest caly czas z Toba...
bo mi Erna tez jakos tylko raz sie snila.... a wiem dlaczegio....bo ja jak spie czuje ja obok... jak sie obudze dopiero dociera do mnie ze jest za TM....
jak to jest?
snila mi sie tylko raz, ze biegala....

Posted

Może i masz racje. W końcu ciagle zasypiam z jej imieniem na ustach. Przed oczami migają mi obarazy jej szczęśliwego pysia, a prawda jest taka, że nie zawsze pamietam swoje sny. Dziś nawet może mi sie śniła, ale nic nie pamietam.
Jednak chciałabym poczuć ją naprawdę jak w tamtych snach. Czułam jej dotyk, oddech, miękkie futerko, a nawet zapach. Za tym tęsknię.

Kocham Cię Rybciu moja

Posted



Psoniu, cóż tam ostatnio ciekawego zmalowałaś figlując za TM? Coś mi sie wydaje, że dziewczynki dobrze sobie radzą i ubaw mają po pachy. Kochane słoneczka pilnujcie maluchów, dbajcie o siebie i odwiedzajcie nas - stęsknione za Wami płaczliwe serducha.

Posted

szajbus napisał(a):
Może i masz racje. W końcu ciagle zasypiam z jej imieniem na ustach. Przed oczami migają mi obarazy jej szczęśliwego pysia, a prawda jest taka, że nie zawsze pamietam swoje sny. Dziś nawet może mi sie śniła, ale nic nie pamietam.
Jednak chciałabym poczuć ją naprawdę jak w tamtych snach. Czułam jej dotyk, oddech, miękkie futerko, a nawet zapach. Za tym tęsknię.

Kocham Cię Rybciu moja


ja tez caly czas powtarzam jej imie... do Maszy wolam Erna i nagle czuje fale goraca w klatce .... jakie to bezwzgledne... nienawidze soboty... i dzien przed Wigilia... teraz nie bede mogla sluchac swiatecznej muzyki , bo mnie to rozrywa na kawalki... moze to minie?
:shake:

Posted

Zanim położe się do łózka , podchodze do jej zdjęcia, całuję i mówię "dobranoc mój Aniołku". Kładę sieędo łóżka i myślę o niej. Rozpamiętuje wspólnie przeżyte chwile. I tak jest co noc od 1,5 roku.
Nie potrafię inaczej.

Dobranoc mój Aniołku. Kocham Cię . Pozwól mi sieędo ciebie wtulić choć przez chwilkę.
Niech to światełko poprowadzi cię do domku. Naszego domku.

Posted

ja tak samo robie, rano mowie czesc koteczku, na noc caluje tez zdj i mowie dobranoc, spij slodko, kocham cie... z pracy wracam to pierwsze co swieczke zapalam... nasze milosci p[oszly sobie polatac za TECZOWY....i przeciez za iles tam lat spotkamy je!! i to bedzie naprawde piekne...

Posted

Oj tak, ich ogonki z radości sie pourywają. Ale najwazniejsze, że one wiedzą, że są nadal kochane. Przecież nas tego nauczyły.

Kocham Cie Psoniu, wiesz o tym prawda?

Posted

Psotuś moja kochana
Od wieczora wiało. Ty nie lubiłaś tak silnych wiatrów. Musieliśmy cię siłą wyciągać na spacerki. Biegłaś przed siebie, załatwiałaś szybko co trzeba i zmuszałaś nas do powrotu.
Nocą przez nasze miasto przeszły dwie burze.
Poczułam smutek, bo obok mnie powinnaś byc ty. Zawsze razem podziwiałyśmy to piękne zjawisko. Stałam przy drzwiach balkonowych i myślałam o Tobie. Patrzyłam w niebo i zastanawiam się czy z góry obserwujesz , to co ja.
Przez chwilkę zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie jak stoisz obok mnie i domagasz sie, żeby zrobic ci legowisko na parapecie, bo nic nie widdzisz ( drzwi balkonowe musiały być zamknięte z powodu wiatru). Z jednej strony okna siadałaś ty na kocyku, z drugiej i ja. Tak było zawsze kiedy wiał zbyt silny wiatr, albo zaczął zacinać deszcz i musiałyśmy zmykać z balkonu.
Biegłaś szybciutko do pokoju, stałas przy oknie i szczekałaś. Nie mogłaś sie doczekać kiedy położę tam kocyk i wsadzę cię na parapet.
Usiadłam samotnie na parapecie i płakałam. Za chwilę dołaczył do mnie Szymon, wiedział skąd te łzy.
Psoniu, czy oni obaj z Januszem mają rtg w moim mózgu? Skąd wiedzą kiedy za tobą płaczę, kiedy o Tobie myślę?

Wiesz Aniołku, myśłałam, że jestem już bardzo silna, ale guzik prawda.
Kocham Cię i bardzo mocno tęsknię.

Posted

i dobrze ze nie jestes silna, ja tez nie... one tez za nami placza, przeciez tez im nas brakuje....tesknia tak jak my...
wlasnie u nas tez wieje straszny wiatr i siedze i mysle... marze o tym co by moglo byc jak by byla Erna ze mna teraz.... ciezko!
Ty tak fajnie piszesz o nich ze lataka, bawia sie szczesliwe, i jak czytam Twoje posty nastrajam sie tez bardziej slonecznie jakos.... dziekuje

Posted

Ale sie zbeczałam...

Wiesz...ja tez mówie Lazy dobranoc...gadam do niej, uśmiecham sie do niej i często płaczę...Wiem, ze nie minął jeszcze rok, ale to wcale nie jest prostsze.
Dla Psotki (')

Posted

przy moim łóżku leżą 3 albumty ze zdjęciami areska za ostatnie 3 lata, pamietam prawie każde z nich kiedy i dlaczego zostało zrobione, kiedy tylko zaczynam mysleć o tym jak było zanim Aresek zachorował, każda myśla napedza nastepną i płacze bo wiem jak bardzo się mój psiaczek zmienił podczas choroby na ile rzeczy mu nie pozwalała ta straszliwa choroba i znowu płaczę, potem przechodzę myslami prawie automatycznie do czasu choroby do codziennych wizyt u Weta, owsplnych chwilach o obawach i żalu, agresji i bezsilności i znowu placzę bo tych chwil nie chcę pamietać, ale to jest zbyt silne. Każde wspomnienie jest tak trudne, nie potrafię jeszcze bez emocji mówić o Aresku. Mam nadzieję że one tam za TM tak nie cierpią

Posted

Marto, one nie cierpią. Ja głęboko w to wierzę. Jeżeli tak miałoby być, to jaki sens miałoby życie po tamtej stronie? Wiemy, że jest to kraina wiecznej miłości i szczęśliwości. Tam nie ma miejsca na smutek czy cierpienie. Niektórzy mówią, że prawdziwe piekło jest tu-na Ziemi. Tam już jest błogość.

Nie tylko choroba zmienia wygląd psiaka, ale także upływający czas. Pamiętaj, że trzy lata dla psa w przeliczeniu na nasze to trochę dużo. Jednak masz rację, choroba potrafi w żywym ograniźmie siać spustoszenie.

Początkowo przed oczami wyświetlała mi się scenka reanimacji mojej suni, potem następowała krok po kroku analiza jej zachowania przed chorobą z najmniejszymi szczególikami, przebieg całej choroby i znów jej widok na leżance w szpitalu. Z czasem zaczęły wracać te radosne chwile z moją maleńką, które jakby zatarły te złe. Nie powiem, że bezpowrotnie, bo bym skłamała. Najważniejsze, że zaczęłam ją pamiętać taką , jaka by chciała być zapamiętana.
Kiedyś zaczniesz Aresa wspominać z uśmiechem na twarzy.

Psoniu, kocham Cię mój Kwiatuszku

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...