Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dziękuje Wam za życzenia i również życzę wam zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt.

Psoniu, z mamą odrobinę lepiej. Dziś cie wspominała i bardzo się wzruszyła. Pamiętasz jak cię rozpieszczała?
Tak bardzo bym chciała, żeby odzyskała siły i zdrowie, ale jak na razie idzie to bardzo opornie. Jednak cały czas mam w sercu nadzieję, ze tak się stanie. Jest słabiutka i taka kruchutka. Bardzo przezyła śmierć pani Michalskiej.
Opiekuj sie nią Psotuś, ona musi żyć! Jest mi bardzo potrzebna.

Psoniu, Świętuj Wielkanoc z reszta moich psinek za TM. Radujcie się moje Aniołki i opiekujcie się nami.
Kocham was moje Psonie, Łajki, Dianeczki, Żabciu. Kocham i pamietam każdą z was, z osobna, ale tak jak powiedziałam wczesniej wątek załozyłam tylko Psoni, bo ona była zlepkiem was wszytstkich i zlepkiem moich wszytskich psich miłości jakie miałam do tej pory. Trzymajcie się tam razem moje kochane sunieczki.

Posted

[quote name='szajbus']Żeby tradycji stała sie zadość trochę wody


Nawet więcej wody niż trochę. Piękna fotografia i tęcza pasująca do wątku...

Posted

Psotus nie zapomniałam, ale cała praktycznie niedzielę ganiałam z Iwonka za psiakiem ze schroniska, który zaginął w naszym mieście. Bidulka mieliśmy 2 razy w zasięgu ręki i nam uciekł. Jest taki wypłoszony, biedny, głodny i spragniony. Do tego porusza się po najruchliwszych ulicach naszego miasta. Boje się tego ulicznego ruchu
Psotus pomóż w poszukiwaniach!!!!!
W poszukiwaniach pomagał nam niezastąpiony pan Zbyszek. Mięliśmy zamiar go zlokalizować i odstrzelić usypiaczami, ale nie udało się. Zapadł się pod ziemię. Wszyscy byliśmy z wywieszonymi jęzorami, bez sił i skutku.
Niuniek musi się znaleźć. Nie daruję sobie jak mu sie coś stanie. jestem zdruzgotana. To prawdziwy, wylekniony bidulek sam w obcym mieście.:placz::placz:
Psotuś POMOCY!!!!!!!!!!!!

Posted

Wiesz Aniu i jeszcze powiedz Psotce,zeby powitała Wieniuszka z dogomanii ,bo własnie dziś pomaszerował za TM..Trafił do wspaniałych ludzi,Jego szczęście potrwało tylko 3 lata,ale choroba okazała sie silniejsza...hmmm, najsmutniej jest wtedy kiedy odchodzą...
A za tego psiaka ze schroniska trzymam kciuki..oby wszystko sie udało,żeby był bezpieczny..

Posted

Psoniu przywitaj jak należy Wieniuszka. Oprowadź go tam po wszystkich zakamarkach TM.
Psotka, ja wysiadam. Namierzamy go, widzimy , próbujemy złapać ale jak dotąd bez skutku. Trzymaj mocniej te swoje łapinki.

Posted

Anuś, nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę z tego, że jesteś aktywna !!!!!!!!!!Że pomagasz, że działasz.ja na razie jestem bez sił.
Ja Tak się boje o Ciebie ...

psoteńko, trzymaj łapeńki za piesunia, niech się da złapac, bo to jest wybawienie i życie dla niego.

Posted

Psoniu mój psi Aniele DZIĘKUJĘ!
Ivo już bezpieczny.
Pogoń za bidulkiem trwała tydzień. Juz wysiadały mi nogi. Jeszcze wczoraj wieczorem goniłam go z ciocią Elą i Marleną po mieście, ale był tak wypłoszony, ze uciekał na widok każdego psa i człowieka. Dziś w godzinach rannych psina została zauważona pod brama schroniska w Łodzi. Został wpuszczony do środka. Właśnie miały do mnie zjechać dziewczyny z Łodzi i miałyśmy na nowo rozpocząć poszukiwania kiedy dotarła do nas ta wiadomość. O mało nie padłam z radości. Ale jak mnie znasz to mi nie wystarczyło. Zadzwoniłam po Marlenę, Ele i pojechałyśmy do schronu przekonać się na własne oczy czy to faktycznie ta psina. W nocy przemierzył prawie 20 km.
Kiedy go zobaczyłam poryczałam się z radości. Tulił sie do nas, rozdawał buziaczki i był bardzo ucieszony. Iwonki nie odstępował na krok. Pokochał ją, nie możemy zrozumieć dlaczego uciekał przed nią w Brzezinach. Musiał być w ogromnym szoku. Bardzo boi się innych psów. Iwonka wzięła go dziś do domu i pilnie szukamy dla niego jakiegoś miejsca. Musi znaleźć kochany i najlepszy domek na świecie. MUSI!
Masz zdjęcia tego uciekiniera, za którego trzymałaś łapinki






Moniu, to mi było potrzebne. Bardziej niż cokolwiek. Byłam tak zajęta pościgami za pieskiem, że nie miałam czasu na myślenie o swojej chorobie, bo mam czym się martwić. Odskoczyłam trochę od swoich problemów i zabrałam się za to co było pilniejsze. On był bezbronny, nie potrafił zdobywać pożywienia, poruszał się po bardzo niebezpiecznym terenie ze względu na duży ruch uliczny.Fakt jestem padnięta jak pies Pluto, ale szczęśliwa do granic możliwości. Wiem, ze dziś prześpię po raz pierwszy od tygodnia spokojnie noc.
We wtorek wizyty u 2 onkologów, jak jestem spokojna o tą pierwszą, tak boje sie tej drugiej.
Psotus, dalej trzymaj łapinki !

Posted

Szajbus, miło przeczytać że historia psiaka miała szczęśliwy finał, jeszcze bardziej budujące jest przeczytanie o takim zaangażowaniu w poszukiwania. Trzymaj się ciepło. Życzę wszystkiego dobrego i dużo zdrowia.

Posted

I co ja mam ci napisać?
To, ze nawet w snach mi się nie śniło, ze leki, które biorę sieją takie spustoszenie w moim organizmie?
Czekam na kolejne wyniki badań. Jeszcze 12 dni życia w niepewności i strachu. :shake:
Bądź przy mnie maleńka.

Dziś mijają 3 lata i 10 miesięcy odkąd pobiegłaś na tęczowe łąki i dziś jest tak jak wtedy niedziela. Smutno mi!



Ps. Dziękuję wam wszystkim za troskę.

Posted

Aniu, swoją aktywnością i miłością do nieszczęśliwych psiaków, mogłabyś obdarzyć chyba połowę forum....i jeszcze by zostało:lol:.
Psonia, jako nieodrodna córcia Pani, pewnie tak samo działa za TM.
Myślę, że tę walke wygrasz. To świństwo nie ma z Tobą szans!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...