Monia70 Posted November 2, 2009 Posted November 2, 2009 Psonieczko !Jak co roku stojąc na gróbkach Meli, Dżekusia , Maksia, Ogryzka, Zenka,Maji.....zapaliłam świeczkę dla Ciebie.Myslałam o Tobie o Ani, wspominałam , opowiadałam Martynce.... Aneczko.Zastanawiałam się gdzie zapalić świeczkę dla Twojej mamy....... Pali się do tej pory przy świeczce Psoni i moich zwierzaczków.Mam nadzieje, że to dobre miejsce, mimo, że nie jest to cmentarz. Quote
Radek Posted November 4, 2009 Posted November 4, 2009 Monia, myślę że to gdzie pali się świeczka jest mniej ważne niż to że się pamięta. Dopóki pamiętamy to pożegnani ludzie i czworonożni przyjaciele są wciąż tutaj, z osobami pamiętającymi. I to chyba najważniejsze. Mam nadzieję, że nikt się nie pogniewa za te słowa, tak mi się nasunęły po pytaniu o miejsce świeczki. Quote
szajbus Posted November 10, 2009 Author Posted November 10, 2009 Dziś mijają 4 lata i 4 miesiące odkąd odeszłaś. Jutro minią 2 miesiące od śmierci mamy. Smutno mi Psoniu. Quote
sota36 Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Aneczko, usiadz wygodnie, wycisz sie, zamknij oczy, pomysl o Mamie i Psoni... slyszysz? One sa obok Ciebie! Na zawsze! Quote
Evelin Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Aniu,pewnie,że Ci smutno...to jest jak najbardziej zrozumiałe.... Ale spróbuj sobie wyobrazić,jak Twoja Mama dziarski krokiem spaceruje z bardzo zadowoloną z siebie (jak zwykle!!) Psonią... Mam takie pytanie....czy Psoni wszystko było wolno? Czy było coś takiego czego Jej zabranialiście :evil_lol: Quote
szajbus Posted November 12, 2009 Author Posted November 12, 2009 Nie! Niczego jej nie zabranialiśmy. To było takie nasze rodzinne dzidzi, któremu było wolno wszystko robić,i które wszelkie psoty miało wybaczane z "urzędu". Nie znała krzyku czy jakis kar. To raczej ona się potrafiła na nas obrażać. Nienawidziła wszystkiego co mokre, więc po kąpieli totalnie mnie olewała. To samo było z myciem zębów czy obcinaniem pazurków. Jejku, ale wtedy była obraza! Gdy wszystkie te zabiegi miała robione jednego dnia to obrażała się do tego stopnia, że wynosiła się z naszego małżeńskiego łoża i szła spać do mamy lub Szymona. Wszyscy bardzo kochaliśmy to małe stworzonko, a ono kochało nas. Nigdy juz nie spotkam na swej drodze takiej suni jak ona. Ona była wyjątkowa. Może to zabrzmi dziecinnie, ale faktycznie wyobrażam sobie, ze mamcia razem z tata i wszystkimi naszymi suniami spacerują po wspaniałym ogrodzie za TM Quote
Evelin Posted November 12, 2009 Posted November 12, 2009 Zanim napiszę coś mądrzejszego to muszę sie trochę pośmiać ...nie, no nie mogę-jak sie obrazi to idzie spać do innego łóżka..:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Psońka - artystka przysłowiową pełną gębą :multi: Świetne są te opowieści o Psoni...Myślę,że jeszcze Ci się trafi Psoniopodobny egzemplarz, bo chyba niemożliwe,żeby było inaczej.... Quote
minia913 Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 szajbus trafiłaś no dogo po śmierci swojej ukochanej suni? Ja teraz przeżywam rozstanie ze swoją pupilką przegrałyśmy walkę z nowotworem:placz:10 listopada minęły dwa tygodnie nie mogąc znaleźć sobie miejsca trafiłam tu i widzą tyle kudłatych nieszczęść wydaje mi się , że łatwiej zagłuszyć swój ból. Quote
sota36 Posted November 14, 2009 Posted November 14, 2009 Minio - Ania (Szajbus) powiedzzala mi kiedys jedno bardzo madre zdanie - TM jest jak zbiorowa psychoterapia! I nie wydaje Ci sie, ze jest Ci lezej, tylko tak powoli, powoli sie dzieje. Dalej bedziesz kochac, dalej bedziesz tesknic, ale jest , nie latwiej, a inaczej, bo wiesz, ze nie jestes sama! Quote
ewatonieja Posted November 14, 2009 Posted November 14, 2009 Psonia to przecież była córeczka- oczko w głowie Ani i jej rodziny :diabloti: kto by karał strofował taką księżniczkę? ręka i gęba by uschła :evil_lol: cioteczki jest w dt glut 8 tygodniowy mały amstaffik, który walczy z nosówką może macie jakies pomysły jak go odciągnąć od TM? Quote
szajbus Posted November 15, 2009 Author Posted November 15, 2009 minia913, tak trafiłam na dogo po odejściu mojej Psotuni. Natalka masz rację, ona była naszą psią córcią. Mięliśmy na jej punkcie totalnego bzika. Psotuś, opiekuj się tym małym glutkiem. Pamiętam skarbie Quote
Radek Posted November 16, 2009 Posted November 16, 2009 Też trafiłem tu po odejściu mojej suni - Norci. Quote
sota36 Posted November 22, 2009 Posted November 22, 2009 przyczlapalam sobie cichutko do Ciebie.... Quote
Ola164 Posted November 24, 2009 Posted November 24, 2009 Tak dawno tutaj nie bylam... Psoteczko [*] Quote
szajbus Posted November 29, 2009 Author Posted November 29, 2009 [FONT=Arial]„Szczęście krótko trwało, lecz miłość jest wieczna”[/FONT] Quote
Evelin Posted November 30, 2009 Posted November 30, 2009 Aniu mam nadzieję,że wszystko jest w miarę ok..z mojego osobistego doswiadczenia pierwszy rok po stracie osoby z grona najblizszych jest najtrudniejszy... Mam nadzieję,że sie trzymasz i nie dajesz się chorobie.. W ciężkich chwilach wyobraź sobie jak Mama biega sobie razem z Psonią...pewnie się usmiechają do Ciebie... Quote
Radek Posted December 1, 2009 Posted December 1, 2009 Szajbus, cóż powiedzieć - życzę zdrowia i mimo wszystko pogody ducha. Pozdrawiam Quote
jola od jadzi Posted December 6, 2009 Posted December 6, 2009 1 grudnia do Psoni, Szkielecia i wszystkich pozostałych zwierzaków podreptała moja niewidoma staruszka, Skowronia, zabrana rok temu z naszego schroniska.Śpijcie spokojnie pieski... Quote
szajbus Posted December 8, 2009 Author Posted December 8, 2009 Biedna sunieczka. Psoniu zaopiekuj się Skowronią. Cały czas nosze cię w sercu maleńka. Quote
Radek Posted December 11, 2009 Posted December 11, 2009 Jola, wiem że to małe pocieszenie, ale może łatwiej jest gdy się pomyśli o tym że dałaś tej psince rok życia w kochającym domu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.