Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dzis minęło 3,5 roku odkąd pobiegłaś na tęczowe łąki.
Tyle czasu, a ja cie pamiętam doskonale. Pamietam twój dotyk, twój zapach, wszystko.
Kocham cie nieustannie tak samo mocno, tego nic nie zmieniło, ani moje obecne sunie, ani upływający czas.
Kocham cie mój psi Aniołku

Posted

Dziękuje Aga

Kolejna niedziela, to już druga w Nowym Roku.
Psoniu jesteś cały czas w naszych sercach i naszej pamięci i to nie tylko domowników.
Moja siostra Ela wychodząc od nas w Wigilię zaczęła szukać swojej torebki. Nie mogla jej znaleźć. W pewnym momencie powiedziała " Bez numerów, Psotki juz nie ma z nami, więc gdzie jest torebka?"
Pamiętała, ze ty lubiłaś kraść jej torebkę, robić do niej włamania po chusteczki higieniczne. Wiedziałaś,, ze kto jak kto, ale ciocia Ela ma zawsze paczkę chusteczek w torebce.
Ona biedna do dziś nie może pojąć jak ty dawałas sobie radę z otwieraniem zamków błyskawicznych.
Cóż, ja zawsze twierdziłam, ze jesteś wyjątkowo utalentowana.
Kocham cie Psoniu i wszystkie moje psie Aniołeki

Posted

Aniu,oby ten rok był lepszy niz poprzedni...
Żebyś już nigdy nie musiała mysleć o chorobie...
A Sylwester miałaś super..czy te dwa rozrabiaki (Balbina i Zuzka) miały w wannie poduszkę,czy ja juz źle widzę???
Psonia pewnie się usmiechała widząc takiego Sylwestra..:) :)

Posted

Dziekuje Jolu

Nie , to była kołderka, żeby miały mięciutko i cieplutko, sam kocyk byłby za zimny, bo wanna to jednam metal.
No miałam ubaw po pachy- głaskanie na dwie ręce, ale nie ma co narzekać.
Psonia się pewnie uśmiała.
Jola, zobacz jak te dwie małe czarownice okupują moje nogi

Jak tylko usiądę, wezmę pufę pod nogi, żeby mi odpoczęły, bo po lekach, które biorę bardzo mnie bolą, to te małe wrednusy myk i juz siedzą mamusi na girach. Pewnie niedługo będe trzymała własne nogi na żyrandolu. :lol:

A to jedno zdjatko z sesji zimowej. Psonia nie cierpiała zimy, deszczu, niczego co mokre i zimne.


Psonia jak było ziuziu na dworze lubiła tak



Albo tak

Posted

Pewnie, ze by się jej spodobał. To była kochana psina. Razem ze mną nie raz chodziła dokarmiać te bezpańskie stworzenia.
W przeciwieństwie do niektórych "ludzi" była bardzo pozytywnie nastawiona do wszystkiego co żyje. Myślę, że rozumiała na swój psi sposób niedolę swoich pobratymców.
Ten sen Łobodzińskiego powinien być odczytany we wszystkich kościołach w naszym kraju. Byłaby szansa, ze choć część ludzi spojrzy innym okiem na zwierzaki.
Jednak kościół woli milczeć w tych sprawach. Im mniej wydasz na psa tym więcej przyniesiesz na tacę. Przykro mi, ale tak to odbieram.

Posted

Psoniu czy ja kiedykolwiek zmądrzeję?
Wszystko mogę zrozumieć, ale żeby psu dać sie wpuścić w maliny to trochę za wiele.
W grudniu na placu, gdzie i ty sobie hasałaś do Zuzki i Balbinki dołączył fajny pies. Zaczał się z nimi bawić, odprowadził je nawet do domu. Szymek by nim zachwycony, tesciowa tez. Jak mi zaczęli o nim opowiadac to az mnie skrecała ciekawość co to za pies. Długo nie czekalam, bo Misiek ( tak go nazwałam) przyszeszdł pod nasze drzwi na posiłek. Nakarmiłam go, zajrzałam w pysk ( młody) i dumalam co począć z tym fantem.
Jaśnie pan Misiek najadł sie i jak gdyby nigdy nic sobie poszedł. Sytuacja powtarzała się reglularnie. Dla mnie było jasne, ze psina porzucona, że to kolejny pies wywalony na ulice podczas przedświatecznych porządkach. Co mialam robic? Zaczęłam mu szukac domu. ale nie tak łatwo to zrobic jak sie wszytskich zapsiło. Powiadomiłam dziewczyny na wszystkich łodzkich watkach na dogo , znajomych, ze mam psa do wydania i czekałam.
No więc Michol sie u nas stołował i znikał, ale jak zaczęły się silne mrozy to przychodził na klatke schodową się ogrzać, Tak być nie mogło. Pogadałam z pania Krysią i zgodziła sie zabierac go na noc do swojego korytarzyka. Do domu go wpuścić nie mogła , bo ma 2 koty. Do nas nie było mowy żeby go wpuścic, bo nasze wampirzyce jak na dworze się z nim bawiły tak pod drzwiami już z zębami skakały mu do pyska.
Pani Krysia wymosciła mu cieplutkie legowisko i wieczorami polowałysmy na Miska. Tak było kilka nocy pod rząd, ale jednego dnia pani Krysia dzwoni, że Misiek poszedł na siku i nie wrócił. Na termometrze juz było -18, serce miałam na ramieniu, ale podczas wieczornego spaceru z naszymi sukami zauwazylismy Miska. Podszedł do dziewczyn, przywitał sie z nimi i dał nogę. To my za nim. Matko jedyna. Była prawie godz 23 a my latalismy za psem po ulicy. W koncu zdecydowalismy, ze Janusz z suniami pójdzie do domu, a ja z Szymkiem latamy za psem. Zlapalismy. Pani Krysia juz spała , więc ją obudzilismy. Kolejny wieczór, powtórka z rozrywki.
Janusz mnie zaczął uspakajac, ze może sobie znalazł inny nocleg itd, ale gdzie tam. Przetłumaczysz głupiej babie? Dla mnie termometr był wazniejszy, a nie to co on mówi. Trafiła mu sie głupia baba i tyle.
W koncu Janusz poszedł do swojego kolegi i powiedział, że na siłę trzeba psinie znależć jakies lokum, bo w domu nie ma spokoju, ze cała rodzina lata za psema, a żona głupieje na całego. W ubiegłą sobote odlowili Miśka ( ponad miesiąc sie wałęsał) umieścili go u jednego z kolegów. Ja w poniedziałek miałam mu zrobic sesję zdjęciową i go zacząć ogłaszać w internecie. Janusz załatwił dla niego zapas żarcia wiec się uspokoiłam. PIES BYŁ BEZPIECZNY!
W ubiegłą niedzielę rozmawiam z koleżanką przez telefon, doszłam do drzwi balkonowych i szczęka mi opadła. Patrzę i oczom nie wierzę, widze, ze ta łazjaza zapitala sobie chodnikiem i leciutko kustyka na przednia łapę. Nie wszedl do nas do klatki, więc wszczełam alarm. Okazało się, że wyszdł na siku i dał nogę, skoczył przez ogrodzenie, pewnie dlatego leciutko kustykał. Niedzielę miałam z głowy, poszłam z Januszem na wystepy WOŚP i oczy miałam dookoła głowy, potem na spacer . Szukalismy tej łajzy ale zapadł sie pod ziemię. Dopiero telefon od pani Krysi mnie uspokoił. Misiek przyszdł do niej , najadł sie i juz nie utykał na łapkę. Dobra, ale gdzie jest teraz mysle sobie. Nie znaleźlismy go. Nie spałam w nocy, podchodziłam do okna, wyglądałam, nie było go. Wychodziłam na klatke schodową , też nic.
Zasnęłam o 5 rano.
W poniedziałek na porannym spacerze tez nigdzie nie było widac Miśka. Dzien miałam z głowy. Przyszla do nas pani Krysia i obie z tesciowa wzięły suki na południowy spacer a ja szykowałam obiad.
Ledwie weszły a teściowa do mnie
- wiesz gdzie jest Misiek?
- jakbym wiedziala to bym go nie szukała- odpowiadam
- Misiek sobie spaceruje na smyczy ze swoim panem i macha radośnie ogonem.
Myślałam, zę zemdleję. To łajza jedna. Tyle dni trzymac mnie w stresie????????
Ale jak spotkam tego własciciela to dam mu połajnke za wszystkie moje zgryzoty.
Janusz stwierdził, ze niedługo nie będzie mozna mnie wypuszczac z domu, bo zaczne latać za wszystkimi psami po ulicy, a ja doszłam do wniosku, że po prostu bije mi na dekiel i mój nick na dogo jest całkowicie uzasadniony. Matko, ale ci sie naspowiadałam.
Nic to, czytaj sobie maleńka i pamietaj, ze cie kocham

Posted

[quote name='Aga76']Przeczytałam... i na koniec uśmiechnęłam się, Aniu jesteś wspaniałą kobietą

Pod tym wypada mi sie tylko podpisać, żeby już nie powtarzać:lol:. Przyznam, ze odkad jestem na dogomanii przygladam się podejrzliwie każdemu psu, który nie ma w pobliżu swojego człowieka. Wcześniej też takie psiaki budziły moje zainteresowanie i troskę, ale teraz to już (...)mania. No ale jeszcze pozostało mi trochę rozsądku i nie zgarniam natychmiast każdego "samotnika"- na moim osiedlu to niestety nie rzadkość, że psy są wypuszczane na spacery bez opieki. A ja mam w pamięci incydent sprzed lat, kiedy zaopiekowałam się spanielem wysiadującym przez kilka dni przed moją klatką. Oczywiście od razu przygotowałam sobie ogłoszenia i kiedy wyszłam ze spanielem i ogłoszeniami z domu, z kna sąsiedniego bloku jakaś kobieta zaczęła się wydzierać, że "złodziejka" "ukradła mojego psa". Oczywiście pod moim adresem:angryy:. To doświadczenie nauczyło mnie jednak powściągliwości:cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...