Gosiek Posted May 16, 2006 Posted May 16, 2006 Marysia_i_gończy napisał(a): PS Nawet mam kilka zdjęć ze startu, ale imageshack mnie nie lubi. Marysiu, bardzo bym chciała te fotki zpobaczyć :cool1: spróbuj na ww.fotosik.pl to polski serwerek działajacy na tej samej zasadzie co Image.. a zarejestrowani mogą edytować swoje zdjecia :p Quote
Marysia_i_gończy Posted May 16, 2006 Author Posted May 16, 2006 Gosiu na fotosiku nie podoba mi się ten punkt regulaminu: "MEDOUSA nie nabywa praw do odsprzedaży zdjęć a jedynie do ich nieograniczonego wykorzystania w ramach posiadanych serwisów swoich i serwisów partnerów." Tak więc poczekam ;) Pozdrawiam Marysia i Una Quote
an3czka Posted May 16, 2006 Posted May 16, 2006 [quote name='Marysia_i_gończy']Zapatrzona: Pozdrawiam Marysia i Una Marysiu wygrzebałam:loveu: :loveu: :loveu: Quote
Gosiek Posted May 16, 2006 Posted May 16, 2006 [quote name='Marysia_i_gończy']Gosiu na fotosiku nie podoba mi się ten punkt regulaminu: "MEDOUSA nie nabywa praw do odsprzedaży zdjęć a jedynie do ich nieograniczonego wykorzystania w ramach posiadanych serwisów swoich i serwisów partnerów." Tak więc poczekam ;) Pozdrawiam Marysia i Una no tak... ten punkt też mi sie nie podoba ale.. moje zdjecia nie są rewelacyjne to raz a dwa - każde podpisuję a zgody na przetwarzanie zdjec nie mają więc jeśli gdzieś je wykorzystaja to tylko z moim nikiem - przynajminej taka mam naiwna nadzieję ;) Quote
Marysia_i_gończy Posted May 16, 2006 Author Posted May 16, 2006 an3czko dziękuję za moją małą kruszynkę :loveu: [quote name='Gosiek']moje zdjecia nie są rewelacyjne to raz :roflt: :roflt: :roflt: :roflt: :roflt: :roflt: :roflt: :roflt: :roflt: :roflt: No to oto nasze zdjęcia ze startu w Ryczywole (by Ela vel Ori) - przywołanie (10 punktów na 10) - skok przez przeszkodę (9,5/10) - zmiany pozycji (10/10) - chodzenie przy nodze (9/10) Pozdrawiam Marysia i Una Quote
Honey Posted May 16, 2006 Posted May 16, 2006 [quote name='Marysia_i_gończy'] Honey - no właśnie, jak to wytłumaczyć psu? Mam irracjonalne wrażenie, że ona wiedziała, że minęło 5 tygodni i już koniec i jest równie zawiedziona jak ja :roll: Kurcze, nie opłaca się mieć zbyt silnej więzi z psem :razz: A skoro Tośka odgrzebała temat Ryczywołu... To było jeszcze zanim Una miała galerię. Miała wtedy 9,5 miesiąca. Szalone - zdecydowałyśmy się na start w zawodach obdience (był to nasz pierwszy i jak dotąd ostani start, ale może kiedyś jeszcze zawalczymy :p), skończyłyśmy na czwartym miejscu z chlubnym wynikiem 95,5 punkta (na 100) :B-fly: Pozdrawiam Marysia i Una PS Nawet mam kilka zdjęć ze startu, ale imageshack mnie nie lubi. Oplaca sie miec dobry kontakt z psem i ty wiesz o tym najlepiej :lol: A co do zawodow obdience - po takim wstepie poprostu musicie dalej to cwiczyc ! Prosze nie marnowac talentu psa :razz: Quote
Marysia_i_gończy Posted May 16, 2006 Author Posted May 16, 2006 [quote name='Honey']A co do zawodow obdience - po takim wstepie poprostu musicie dalej to cwiczyc ! Prosze nie marnowac talentu psa :razz: Ale widzisz, ona nie ma talentu do obedience :) Nie bawi jej to :) A najgorsze jest to, że jest kompletnie nieprzewidywalna, czasem potrafi zrobić ćwiczenia na poziomie 100/100, a czasem - sorry Winnetou, ale tu tak boooskooo pachnie ;) I musiałabym naprawdę mnóstwo pracy włożyć w to, żeby to zmienić i chyba mi się nie chce ;) Wystarczy mi, że zaaferowana tymi boooskiiimi zapachami wciąż pamięta, że ma mnie i przyjdzie na zawołanie, a że nie pójdzie przy nich idealnie przy nodze? Pal licho :) Jakbym miała naprawdę nie marnować jej talentów, to powinnam z niej zrobić dzikarza, bo zadatki to ona ma. Przy pierwszym spotkaniu podjęła oszczekiwanie (sama, bez "startera" w postaci drugiego psa), zachowywując bezpieczny dystans (no, nie licząć tego, że zaczęła od podejścia frontalnie i dziabnięcia go w nos :roll: - ale zwiała zanim zdążył cokolwiek zrobić). Tylko że mi się ta dzikarzowa praca nie podoba :oops: Więc w ramach nie marnowania talentów łazimy sobie po farbowanych tropach, fuuuuj! Ona ma radość wielką, ale tropowcem dobrym nie będzie, bo (cytuję Brabletza, u którego wywalczyła dyplom I) "ma za dużą pasję" :cool3: nogi można za nią pogubić :cool3: Ale i tak jest fajnie. A z niemyśliwskich dyscyplin to zdecydowanie najbardziej bawi ja frisbee :lol: Znów się rozgadałam :ices_bla: Pozdrawiam cieplutko Marysia i Una PS A oto aktualna Uny kość: Quote
Honey Posted May 16, 2006 Posted May 16, 2006 [quote name='Marysia_i_gończy']Ale widzisz, ona nie ma talentu do obedience :) Nie bawi jej to :) A najgorsze jest to, że jest kompletnie nieprzewidywalna, czasem potrafi zrobić ćwiczenia na poziomie 100/100, a czasem - sorry Winnetou, ale tu tak boooskooo pachnie ;) I musiałabym naprawdę mnóstwo pracy włożyć w to, żeby to zmienić i chyba mi się nie chce ;) Wystarczy mi, że zaaferowana tymi boooskiiimi zapachami wciąż pamięta, że ma mnie i przyjdzie na zawołanie, a że nie pójdzie przy nich idealnie przy nodze? Pal licho :) Jakbym miała naprawdę nie marnować jej talentów, to powinnam z niej zrobić dzikarza, bo zadatki to ona ma. Przy pierwszym spotkaniu podjęła oszczekiwanie (sama, bez "startera" w postaci drugiego psa), zachowywując bezpieczny dystans (no, nie licząć tego, że zaczęła od podejścia frontalnie i dziabnięcia go w nos :roll: - ale zwiała zanim zdążył cokolwiek zrobić). Tylko że mi się ta dzikarzowa praca nie podoba :oops: Więc w ramach nie marnowania talentów łazimy sobie po farbowanych tropach, fuuuuj! Ona ma radość wielką, ale tropowcem dobrym nie będzie, bo (cytuję Brabletza, u którego wywalczyła dyplom I) "ma za dużą pasję" :cool3: nogi można za nią pogubić :cool3: Ale i tak jest fajnie. A z niemyśliwskich dyscyplin to zdecydowanie najbardziej bawi ja frisbee :lol: Znów się rozgadałam :ices_bla: Pozdrawiam cieplutko Marysia i Una PS A oto aktualna Uny kość: Faktycznie, do idealu jeszcze nieco brakuje tej kosci... A co do instynktu - to masz racje. Pies mysliwski zawsze pozostanie psem mysliwskim. To, ze dzikarzy sie troche obawiasz - rowniez doskonale rozumiem. Ale cieszy mnie fakt, ze swiadomie zdecydowalas sie na taka rase i akceptujesz ja razem z calym dobrodziejstwem inwentarza :lol: A kontaktu z psem mozna Ci tylko pozazdroscic ! Trzymajcie sie cieplo, mam nadzieje, ze juz coraz blizej do wyzwolenia. Quote
Marysia_i_gończy Posted May 16, 2006 Author Posted May 16, 2006 Honey napisał(a):Faktycznie, do idealu jeszcze nieco brakuje tej kosci... No właśnie :-( Co ciekawe, mam wrażenie, ze kość, zamiast się zrastać, "skupiła się" na zmniejszaniu kostnej bulwy. Honey napisał(a):A co do instynktu - to masz racje. Pies mysliwski zawsze pozostanie psem mysliwskim. Jasne, że tak, ale można jego zdolności przekierować w inną stronę. Np. pobawić się w polowanie na frisbee :lol: Honey napisał(a):To, ze dzikarzy sie troche obawiasz - rowniez doskonale rozumiem. Nie obawiam się. Po prostu dałam się namówić na "sprawdzenie" mojego psa pod tym kątem (zresztą przy okazji Una "wylądowała" w telewizji :cool3:), zobaczyłam naocznie jak to wygląda (nawet mam zdjęcia) i stwierdziłam, że nie odpowiada mi to jakoś specjalnie. Honey napisał(a):Ale cieszy mnie fakt, ze swiadomie zdecydowalas sie na taka rase i akceptujesz ja razem z calym dobrodziejstwem inwentarza :lol: Gdybym wiedziała co biorę to bym uciekała od wszelkich gończych z dzikim krzykiem, byle dalej ;) ;) ;) Dziękuję Ci bardzo, Honey, kochana :buzi: Pozdrawiam Marysia i Una Quote
Honey Posted May 16, 2006 Posted May 16, 2006 Marysia_i_gończy napisał(a): Gdybym wiedziała co biorę to bym uciekała od wszelkich gończych z dzikim krzykiem, byle dalej ;) ;) ;) Wybacz Marysiu, ale Ci nie wierze :lol: :lol: :lol: Quote
olcha Posted May 16, 2006 Posted May 16, 2006 Honey napisał(a):Wybacz Marysiu, ale Ci nie wierze :lol: :lol: :lol: ja też :shake: :lol: :lol: :lol: Quote
Marysia_i_gończy Posted May 16, 2006 Author Posted May 16, 2006 O Wy!! Niedowiarki!! :mad: :mad: :mad: Było tak: w wieku 5 lat zaczęłam dzień w dzień powtarzać "kupcie mi psa" :cool3: ulegli po 4,5 roku :lol: i w wieku 9 lat stałam się szczęsliwą właścicielką bardzo spokojnej, statecznej i przekochanej owczarki "poniemieckiej" Kory. Mijały lata, moja wiedza rosła, zapragnęłam drugiego psa. Tym razem - owczarka niemieckiego. Rasowego, zatem z rodowodem. Zdałam maturę, przyniosłam do domu świadectwo z paskiem :evil_lol: i powiedziałam: "Rodzice, kupuję psa". Powiedzieć łatwo, wykonać trudno... Po wielu trudach znalazłam odpowiednią hodowlę, zaklepałam szczeniaka, choć cena przyprawiała mnie o zawrót główy. Pozostało czekać. Nie wyszło wszystko, co tylko mogło nie wyjść :-( łącznie ze śmiercią właściciela hodowli :placz: Kiedy po 4 latach dowiedziałam się, że nie będę miała swojego wymarzonego ONka, wpisałam w google "gończy polski" - bo kiedyś widziałam w psiej gazecie zdjęcie takiego pięknego psiaka :loveu: i pomyslałam, że może niezbyt liczną rasę hodują zapaleńcy? Znalazłam hodowlę, zadzwoniłam (dzwoniłam na komórkę, gadałam chyba z pół godziny) i zarezerwowałam szczeniaka, a po dwóch tygodniach miałam już Unę w domu :razz: Była pierwszym gończym polskim, którego zobaczyłam na żywo :razz: Nazwiecie to świadomym wyborem? :evil_lol: Pozdrawiam Marysia i Una Quote
olcha Posted May 16, 2006 Posted May 16, 2006 Marysia_i_gończy napisał(a):O Wy!! Niedowiarki!! :mad: :mad: :mad: Było tak: w wieku 5 lat zaczęłam dzień w dzień powtarzać "kupcie mi psa" :cool3: ulegli po 4,5 roku :lol: i w wieku 9 lat stałam się szczęsliwą właścicielką bardzo spokojnej, statecznej i przekochanej owczarki "poniemieckiej" Kory. Mijały lata, moja wiedza rosła, zapragnęłam drugiego psa. Tym razem - owczarka niemieckiego. Rasowego, zatem z rodowodem. Zdałam maturę, przyniosłam do domu świadectwo z paskiem :evil_lol: i powiedziałam: "Rodzice, kupuję psa". Powiedzieć łatwo, wykonać trudno... Po wielu trudach znalazłam odpowiednią hodowlę, zaklepałam szczeniaka, choć cena przyprawiała mnie o zawrót główy. Pozostało czekać. Nie wyszło wszystko, co tylko mogło nie wyjść :-( łącznie ze śmiercią właściciela hodowli :placz: Kiedy po 4 latach dowiedziałam się, że nie będę miała swojego wymarzonego ONka, wpisałam w google "gończy polski" - bo kiedyś widziałam w psiej gazecie zdjęcie takiego pięknego psiaka :loveu: i pomyslałam, że może niezbyt liczną rasę hodują zapaleńcy? Znalazłam hodowlę, zadzwoniłam (dzwoniłam na komórkę, gadałam chyba z pół godziny) i zarezerwowałam szczeniaka, a po dwóch tygodniach miałam już Unę w domu :razz: Była pierwszym gończym polskim, którego zobaczyłam na żywo :razz: Nazwiecie to świadomym wyborem? :evil_lol: Pozdrawiam Marysia i Una To był poprostu instynkt i jednocześnie jedyny prawidłowy wybór :p Quote
an3czka Posted May 17, 2006 Posted May 17, 2006 [quote name='Marysia_i_gończy'] Była pierwszym gończym polskim, którego zobaczyłam na żywo :razz: Nazwiecie to świadomym wyborem? :evil_lol: Pozdrawiam Marysia i Una No to może podswiadomym?:evil_lol: Quote
Honey Posted May 17, 2006 Posted May 17, 2006 [quote name='Marysia_i_gończy']O Wy!! Niedowiarki!! :mad: :mad: :mad: Nazwiecie to świadomym wyborem? :evil_lol: Pozdrawiam Marysia i Una :lol: :lol: No dobrze, nie bede sie upierac. Tak nie powinno sie kupowac psa, hihi :evil_lol: :evil_lol: Ale do takich wnioskow dochodzi sie dopiero po pewnym czasie. No pewnie, ze powinno sie wybrac swiadomie rase, dowiedziec sie o niej wszystkiego, zobaczyc kilka hodowli, pojezdzic po wystawach, popytac innych wlascicieli tych psow o ich doswiadczenia itd itp.... Ale nie zawsze sie tak da ! ( na przyklad w moich blekitnych psiakach :cool3: ) I nie zawsze najlepsze przygotowania zapewnia wlasciwy wybor. Czasami trzeba zdac sie na instynkt ;) , a decyzja podjeta pod wplywem impulsu, wcale nie musi byc zla :) A wracajac do tematu - swiadomy czy nieswiadomy wybor - to malo istotne. Ja po przeczytaniu tego watku nie mam watpliwosci, ze swietnie sie razem rozumiecie, a to chyba najwazniejsze ! Quote
Marysia_i_gończy Posted May 21, 2006 Author Posted May 21, 2006 No i mnie nie pobili, a powini :oops: za to pozwolili, żeby topik spadł na 8 stronę :placz: Honey dziękuję :buzi: Najgorsze było to, że cały czas wiedziałam, że to nie tak... ale nie miałam sił na kolejną bieganinę, szukanie... i kolejny zawód... Unka zrezygnowana przesypia całe dnie. Jeśli jest ciepło, leży na balkonie, jeśli zimno, śpi, śpi i śpi... dramat zaczyna się wieczorem. Wracamy z wieczornego spaceru i Una przypuszcza frontalny atak na opatrunek. Mruczę jej "yy-yy" (co oznacza "nie rób tego"), na co ona odrywa zęby od bandaży i zaczyna piszczeć :placz: kręci się w kółko i znów rzuca się z zębami... żeby się umyć, muszę jej zakładać kołnierz... zasypiam z ręką na jej głowie, bo jeśli ją puszczę, zanim zaśniemy, to znów atakuje opatrunek... wspólnie odliczamy dni... Pozdrawiam Marysia i Una Quote
Alicja Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 :shake:oj Marysiu współczuję i Tobie i Unce tych męczarni z opatrunkiem . Co do wyborów świadomych przy zakupie psa ....ja moja psicę Kame spanielkę bez rodowodową kupiłam sobie jako prezent na mature, a spanielka dlatego ...., że akurat przyszli znajomi i dali namiary na ludzi którzy chcą się pozbyć 10 miesięcznej suczki / bidulka , to był już jej 3 dom/No więc ja mamę z kasa pod paszę i za pół godziny Kama była u mnie w domu . Potem był boxio , kupiony w zamian za upatrzonego ASTa / i tu juz był wybór świadomy , poniewaz wiedziałam ,ze z boxem dam sobie radę a na ASTa nie czułam się jeszcze gotowa :roll:/ Quote
Klaudia:-) Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Trzymamy kciuki za te ostatnie tygodnie z tym paskudzctwem na łapce. Oczywiście poproszę o więcej zdjęć Uny :D Quote
olcha Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 [quote name='Marysia_i_gończy']No i mnie nie pobili, a powini :oops: za to pozwolili, żeby topik spadł na 8 stronę :placz: Honey dziękuję :buzi: Najgorsze było to, że cały czas wiedziałam, że to nie tak... ale nie miałam sił na kolejną bieganinę, szukanie... i kolejny zawód... Unka zrezygnowana przesypia całe dnie. Jeśli jest ciepło, leży na balkonie, jeśli zimno, śpi, śpi i śpi... dramat zaczyna się wieczorem. Wracamy z wieczornego spaceru i Una przypuszcza frontalny atak na opatrunek. Mruczę jej "yy-yy" (co oznacza "nie rób tego"), na co ona odrywa zęby od bandaży i zaczyna piszczeć :placz: kręci się w kółko i znów rzuca się z zębami... żeby się umyć, muszę jej zakładać kołnierz... zasypiam z ręką na jej głowie, bo jeśli ją puszczę, zanim zaśniemy, to znów atakuje opatrunek... wspólnie odliczamy dni... Pozdrawiam Marysia i Una Nawet nie wiesz jak Ci współczuję :shake: Tekila robiła dokładnie tak samo. Najgorsze było to popiskiwanie i kręcenie w kółko..myślałam, że może ją coś boli. Tragedia. Ale dacie rade! Już nie długo :p Quote
Mi. Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 [quote name='Marysia_i_gończy']No i mnie nie pobili, a powini :oops: za to pozwolili, żeby topik spadł na 8 stronę :placz: Honey dziękuję :buzi: Najgorsze było to, że cały czas wiedziałam, że to nie tak... ale nie miałam sił na kolejną bieganinę, szukanie... i kolejny zawód... Unka zrezygnowana przesypia całe dnie. Jeśli jest ciepło, leży na balkonie, jeśli zimno, śpi, śpi i śpi... dramat zaczyna się wieczorem. Wracamy z wieczornego spaceru i Una przypuszcza frontalny atak na opatrunek. Mruczę jej "yy-yy" (co oznacza "nie rób tego"), na co ona odrywa zęby od bandaży i zaczyna piszczeć :placz: kręci się w kółko i znów rzuca się z zębami... żeby się umyć, muszę jej zakładać kołnierz... zasypiam z ręką na jej głowie, bo jeśli ją puszczę, zanim zaśniemy, to znów atakuje opatrunek... wspólnie odliczamy dni... Pozdrawiam Marysia i Unabiedna Una.... Tak bardzo się męczy przez jeden nieuważny krok:shake: Ale już niedługo ... :) pozdrawiamy Quote
Marysia_i_gończy Posted May 21, 2006 Author Posted May 21, 2006 Alicjo dziękuję za wsparcie :calus: Klaudio dziękuję za kciuki! A zdjęć za wiele nie ma, bo i cóż focić? :placz: olcho :buzi: co było Tekili? To popiskiwanie rozdziera mi serce :-( mam wtedy ochotę własnymi zębami rozszarpać opatrunek :stormy-sad: no i psu niestety nie wytłumaczę co i dlaczego i po co to... *luthien* już niedługo, 8 dni (oby!) Pozdrawiam wszystkich cieplutko Marysia i Una Quote
olcha Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 [quote name='Marysia_i_gończy']olcho :buzi: co było Tekili? To popiskiwanie rozdziera mi serce :-( mam wtedy ochotę własnymi zębami rozszarpać opatrunek :stormy-sad: no i psu niestety nie wytłumaczę co i dlaczego i po co to... Zwichnięcie rzepki kolanowej...a po chwili drugiej... więc przechodziłam przez to dwa razy. Jest to choroba genetyczna (więc już się nie wystawiamy :placz: ). Na początku bardzo grzecznie w opatrunku chodziła, nawet nie musiałam jej zakładać kołnierza. Dopiero jak zaczęło ją już boleć i swędzieć (wiadomo jak się goi to i swędzi) to zaczęła popiskiwać, zrywać się nagle z miejsca (nawet w nocy więc chodziłam na rzęsach), a potem niestety musiałam ją zakuć w kołnierz na stałe (tzn oprócz jedzenia itp). Jeszcze mi zrobiła niespodziankę i dostała cieczki :shake: więc juz wogóle tragedia (zdejmowałam jej żeby się wylizała ale i tak musiałam ją codziennie myć żeby się nic nie wdało). [SIZE=2]Ale powiem Ci, że się da przeżyć (jako tako :shake: ). Chociaż mi się serce krajało jak na nią patrzyłam ale wiedziałam, że to dla jej dobra. Im dłużej się opatrunek trzymał tym lepiej i tym krócej docelowo będzie go nosić. Quote
Gosiek Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 Cześć Marysiu Ciężko mi ubrać w słowa to co bym chciała napisać wiec powiem tylko że naprawdę bardzo Wam tej udreki wspóczuję... Una cierpi z powodu unieruchomienia a Ty z powodu Uny... Najgorsza jest ta niemoc w pomocy psiakowi - yoreczka mojej mamy miała w czwartek operację łapki - wypadajaca rzepka - niby zabieg stosunkowo prosty ale... okazało się ża operacja musiała być poważna bo rzepka się tak zniszczyła że wet powiedział iż wszystko wyglądało jak zmiażdżone :crazyeye: Sunia ma teraz łapkę na śruby :placz: ale stara się chodzić... jest niesamowicie grzeczna choć też sie co jakiś czas w panice zrywa i popiskuje i chce lizać szwy :shake: Quote
olcha Posted May 22, 2006 Posted May 22, 2006 [quote name='Gosiek']Cześć Marysiu Ciężko mi ubrać w słowa to co bym chciała napisać wiec powiem tylko że naprawdę bardzo Wam tej udreki wspóczuję... Una cierpi z powodu unieruchomienia a Ty z powodu Uny... Najgorsza jest ta niemoc w pomocy psiakowi - yoreczka mojej mamy miała w czwartek operację łapki - wypadajaca rzepka - niby zabieg stosunkowo prosty ale... okazało się ża operacja musiała być poważna bo rzepka się tak zniszczyła że wet powiedział iż wszystko wyglądało jak zmiażdżone :crazyeye: Sunia ma teraz łapkę na śruby :placz: ale stara się chodzić... jest niesamowicie grzeczna choć też sie co jakiś czas w panice zrywa i popiskuje i chce lizać szwy :shake: O Boże :shake: ile psiaki się muszą nacierpieć :-( Chciałam jeszcze dodać, że Tekila miała w jednej nodze gwóźdź (przytrzymujący rzepkę we właściwym miejscu - i dlatego też tak ważne było jak najdłuższe zachowanie opatrunku), który potem pod narkozą jej wyciągnięto :-( Quote
Marysia_i_gończy Posted May 22, 2006 Author Posted May 22, 2006 olcho współczuję... to jednak ja z Uną mam łatwiej... przede wszystkim ona grzecznie przesypia noce :) Gosiu nie - najgorsze jest to, że pomagając naszym psom musimy je czasowo "unieszczęśliwić" i że one tego nie są w stanie zrozumieć... No i może kilka foteczek: Pozdrawiam Marysia i Una Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.