madziasto4 Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Mnie też proszono o wyjście z psem ze sklepu obuwniczego w jakimś warszawskim centrum handlowym...Master był na ręku, a ja tylko towarzyszyłam osobie przymierzającej buty. Ekspedientka poinformowała mnie cyt. 'ale z pieskiem to proszę wyjść':cool1:, ja owszem przyjęłam do wiadomości, ale wyszłam dopiero wtedy, kiedy uznałam, że czas wyjść ze sklepu, bo buty nie odpowiadają. Quote
Visenna Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 "Madziasto" napisał(a):Ekspedientka poinformowała mnie cyt. 'ale z pieskiem to proszę wyjść' Trzeba było jej powiedzieć ze zdania nie zaczyna sie od "ale" :evil_lol: "PositiveThought" napisał(a):Vis, a u którego fryzjera? A u Jean Louis David'a, tam przy pasztecikach :) Ale byłam też z małym w Goldwellu na Kr. Jadwigi, i w innych tez, i zawsze właziłam na bezczelnego i nikt nawet nie burknął ;) Inna sprawa ze pies na rękach, bądź obok mnie na krześle - nie biega po salonie Quote
Visenna Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 a poza tym problem z dostarczeniem psiaka. i tak siedział spokojnie? A co miał nie siedziec? Moje oba Yorkaski zawsze siedziały grzecznie :) A problemu z dostarczaniem psa nie miałam bo mu zmotoryzowani :) Quote
Visenna Posted April 26, 2007 Posted April 26, 2007 Daj go do mnie na miesiac i też go nauczę ;) Quote
aknilewe Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 podbijam, bo mnie temat zaintrygował. wyrzucili mnie z auchan w gdansku. w castoramie z otwartymi rekoma przyjeli... ;D Quote
mery Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 Witam wszystkich! Temat ciekawy, więc i ja się udzielę. Od niedawna mieszkam w Brukseli. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu miałam wielkie problemy właśnie w Brukseli z wejściem z moim jorkusiem (którego niosłam na rękach) do Ikei. Fakt, przy wejściu był znaczek, że pieskom wstęp wzbroniony, ale właściwie dlaczego? Wcześniej mieszkałam przez rok w Niemczech i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, bo tam pieski mają prawo towarzyszyć właścicielom w wielu miejscach, takich jak sklepy, gdzie nie ma pożywienia (czyli sklepy meblowe, z ciuszkami itp), a takze kawiarnie, restauracje. Jednak muszę przyznać, że w miejscach tych widywało się jedynie psy małych rozmiarów. Jedynie pies-przewodnik- ma wstęp do każdego miejsca, ale to naturalna sprawa. Przy okazji -jeśli można-mam pytanie. Czy właściciel mieszkania, które wynajmujemy tu w Brukseli ma prawo zabronić nam zakupu psa? Słyszałam, że wg. belgijskiego prawa właściciel mieszkania nie może ingerować tak dalece, w życie osób wynajmujących, a mimo to wielu właścicieli w umowie najmu pozwala sobie umieścić wiadomość, iż nie wyraża zgody na zwierzęta. Wydaje mi się to głupie, ponieważ jeśli zdecyduję się na dziecko też nie będę pytać właściciela mieszkania czy mi wolno, a wiadomo, że dzieciątko płacze i też niszczy parkiet, który dopiero co właściciel wymienił. Może ktoś wie jak to jest z przepisami. W drodze wyjątku uzyskaliśmy zgodę na 1 psiaka, bo on już był z nami, gdy poszukiwaliśmy mieszkania. Bardzo chcę drugiego jorkusia. Pozdrawiam wszystkich. Nowa na forum. Mery Quote
Visenna Posted September 1, 2007 Posted September 1, 2007 ja się zastanawiałam właśnie czy wpuszczą mnie do Leroy Merlin, ale go jednak nie wzięłam (; Wpuszczą :cool3: Merlina, Castorame(x2), Nomi i Węglobud mam przećwiczone, bo teraz mam remont w domu i nie ruszam sie prawie nigdzie bez psa i nawet nie probowali mi burknąc, z tym ze zawsze pies na rekach. Natomiast nie wpuszczą Cię do Urzędu Miejskiego - ostatnio taki stary dziadyga kazał mi wyjść. Wkurzyłam sie i mu powiedziałam ze mój pies jest czystszy od niego i że nie szanują petenta :D Tez by mu przeszkadzał pies u mnie na ręku... Słyszałam, że wg. belgijskiego prawa właściciel mieszkania nie może ingerować tak dalece, w życie osób wynajmujących, a mimo to wielu właścicieli w umowie najmu pozwala sobie umieścić wiadomość, iż nie wyraża zgody na zwierzęta. W Polsce też tak robią...i też nie wiem na ile zgodnie z prawem, ale osobiscie gdybym miała wynajmować komuś swoje mieszkanie, to też zaznaczyłabym że raczej bez zwierząt, bo to ja potem będę musiała naprawiać ewentulane szkody. Jesli pies bedzie szczekał całe dnie, to też sąsiedzi przyjdą do mnie a nie do wynajmujacego na skargę - wiem cos o tym bo moj TZ wynajmuje mieszkanie w wawie i prawie ciagle go nie ma w nim - jak zalało lazienkę to sąsiezi momentalnie powiadomili dziadka od którego wynajmuje. Dzieci to co innego, no nie mozna przecież porównywać dziecka do psa, dzieci sie ma bo to wyższa potrzeba, a psiaki się ma dla przyjemnosci.. Quote
Olciaaa Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 jak dla mnie nie wpuszczanie psów (wszystkich nie zależnie od rasy i wielkości) ma swój sens po pierwsze, w sklepach spożywczych są przepisy w razie kontroli sanepidu nie płaci kary właściciel psa a sklep. Wyobraźcie sobie też sytuacje jesteście np w ikei nagle z najwyższej półki spada wielki karton pies się przestraszy i ucieknie w tym momencie może a) wskoczyć na jakieś drogie łóżko, dywan ( sprzedawca, ochroniarz nie będzie sprawdzał łap przed wejściem prawda, a z pogodą różnie bywa) b) wskoczyć na staruszkę obok ta się wystraszy padnie na zawał (odszkodowanie płaci sklep) c) wpadnie w stojące lampy i wszystkie powywraca d) pociągnie za kabel i strąci telewizor e) mogła bym tak wyliczać dalej :) wiem że to brzmi śmiesznie ale czasami takie rzeczy mogą się zdarzyć i aby nie ryzykować nie powinno się wchodzić ze zwierzętami do sklepów!! i to my bierzmy za nie 100% odpowiedzialność Quote
Visenna Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 Olciaaa, ale Twoje wyliczanki to mają sens w przypadku dużych ras, a nie w przypadku Yorków jak w temacie. Żadna staruszka nie padnie na zawał jak na nią York skoczy, pomijając już tak oczywistą sprawę jak to, że u mnie York jest ZAWSZE! na rękach, więc nawet jakby się mocno przeraził, to nie ucieknie mi. Nigdy nie puszczam psa w sklepie, bo nigdy nie wiadomo kiedy mu przyjdzie do głowy podnieść nogę, wiec zawsze na rekach! ( no wyjątek stanowiła ostatnio NOMI, gdzie 45 min czekalismy az zjawi sie pan Andrzej z dzialu farb, a i tak sie nie zjawił i pomógł nam obcy klient :/ wiec postawiłam psa z czystą satysfakcją bo juz mi ręce omdlewały, ale i tak go pilnowałam, on zresztą nic nie chciał zwiedzać tylko leżał przy mojej nodze). O ile jeszcze rozumiem że do spożywczych nie chcą wpuszczać, bo raz że ludzie mają komunistyczną mentalność że pies w sklepie to brud, syf, zarazki etc, a dwa że faktycznie nie każdy dba o swojego psa tak jak ja i ktoś moze np wejść z zapchlonym Yorkiem, bądz Yorkiem z chorobą skóry (wątpliwe bardzo, ale zdażyc się moze jednak), tak sklepy meblowe, odzieżowe, budowalne i kazde inne gdzie nie sprzedaje sie żarcia mają mnie wpuszczać z psem bez żadnej łachy! W koncu on nie spaceruje sobie między pólkami. Duze rasy to co innego - Onka na ręce sie nie wezmie, a spacerujacy dog czy bokser po sklepie z kapiącą sliną z pyska mnie też by raził, bo jak słusznie zauwazyłas, brudne łapki, mozliwosć wystraszenia czy nawet pogryzienia kogos - nie zapominając o obsikaniu. Quote
Olciaaa Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 rozumiem ze są psy i yorki ale dlaczego mają robić wyjątki... widziałam raz sytuacje z fretka w ikei i to mi wystarczy jest ogólny zakaz wprowadzania zwierząt i tego trzeba się trzymać.. a jeśli nie ma zakazu to pech właściciela i wtedy to on odpowiada za wszystko Quote
Kasia&Max Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 Olciaaa napisał(a):jak dla mnie nie wpuszczanie psów (wszystkich nie zależnie od rasy i wielkości) ma swój sens po pierwsze, w sklepach spożywczych są przepisy w razie kontroli sanepidu nie płaci kary właściciel psa a sklep. Wyobraźcie sobie też sytuacje jesteście np w ikei nagle z najwyższej półki spada wielki karton pies się przestraszy i ucieknie w tym momencie może a) wskoczyć na jakieś drogie łóżko, dywan ( sprzedawca, ochroniarz nie będzie sprawdzał łap przed wejściem prawda, a z pogodą różnie bywa) b) wskoczyć na staruszkę obok ta się wystraszy padnie na zawał (odszkodowanie płaci sklep) c) wpadnie w stojące lampy i wszystkie powywraca d) pociągnie za kabel i strąci telewizor e) mogła bym tak wyliczać dalej :) wiem że to brzmi śmiesznie ale czasami takie rzeczy mogą się zdarzyć i aby nie ryzykować nie powinno się wchodzić ze zwierzętami do sklepów!! i to my bierzmy za nie 100% odpowiedzialność Hm...jednak wielkość pieska w takiej przykładowej sytuacji, jaką opisałaś ma znaczenie i to duże...zazwyczaj właściciele yorków wchodząc do sklepów trzymają je na rękach bądź w specjalnych torbach więc raczej nie ma szans by piesek uciekł i np. brudnymi łapkami wskoczył na łóżko w Ikei:), co innego np. owczarek niemiecki czy cocer spaniel...takiego raczej nie wniesiesz na rękach i rzeczywiście może zdarzyć sie tak, jak opisałaś i kilka lamp zostanie stłuczonych. Moim zdaniem skoro w autobusach nasze yorki traktowane są jako bagaz podręczny to i w sklepach nie powinni mieć nic przeciwko żeby je wnosić. Ja np. chodze z moim Maxem na zakupy do Kauflandu, Carrefoura, do osiedlowych sklepików i nikt nas nie wyrzuca, a przeciez mój Max nie należy do miniaturek i całkiem dobrze go widac u mnie na rękach:)Pozdrawiam!!! Quote
Visenna Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 rozumiem ze są psy i yorki ale dlaczego mają robić wyjątki... No właśnie dlatego że Yorki są innych gabarytów niż inne psy i nie są w stanie narobic takich szkód jak dajmy na to bokser, kiedy są trzymane na rękach. Zresztą dotyczy to wszystkich miniaturowych ras, a także kundelków ważących nie więcej niz te 3 kilo. Nie mozna tej znaczącej róznicy nie zauważać, bo ona istnieje! Sory, to nie wina włascicieli Yorków że ich rasa została tak poprowadzona, ze w większosci się ją nosi na rękach i argument nierównego traktowania wobec włascicela doga jest wg mnie smieszny - nikt nie kazał kupowac doga, jak sie chciało łazić z pieskiem po sklepach trzeba było wziać Chichuachua. Jakoś właściciele mastifow nie podnoszą protestow że sweterki robi się głownie dla Yorkow a nie dla ich psów, a to tez dyskryminacja, prawda? Po prostu - z posiadania małej kieszonkowej rasy wynikają pewne przywileje i tyle. Duze rasy też mają swoje przywileje tyle ze inne. Dlatego moim zdaniem rozgraniczenie York na rekach w sklepie - tak, dog na nogach własnych w sklepie - nie, ma dosć duzy sens. Dlaczego ma być "po równo"? Moj pies nie narobi zadnej szkody w sklepie i nigdy nie zrobił, dlaczego mam "płacic" za to że ktos nie jest w stanie wziać bernardyna z brudnymi łapami na rece? Yorka schowam w torbie dla niego i nawet nikt nie będzie wiedział ze go mam - właśnie dlatego mają robić wyjątki, bo nie mozna porównywać mozliwosci kontroli zachowania małej rasy i duzej ( znaczy mozna, ale 90% psów w okolicach hipermarketów niestety nie jest idealnym przykładem książkowego posłuszeństwa) Quote
Kasia&Max Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 Visenna zdecydowanie Cie popieram:) Quote
Magda Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 Ja też popieram. Ostatnio poproszono mnie o wyjście z centrum handlowego... szybko ze spaceru chciałam wejść do jednego sklepu meblowego, no ale nawet ten argument nie przekonał. Pies był pod moją koszulką:lol: Jeśli chodzi o sklepy spożywcze to zdecydowanie nie zabieram do nich psa. Nawet gdyby był świeżo po kąpieli;) To jest jednak żywność. Quote
Kasia&Max Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 Ja do działów z żywnością tez nie wchodzę, czekam cierpliwie z Maxem na rękach np. w gospodarstwie domowym a mama idzie po chlebek:)ale szczerze mówiąc supermarkety do których chodzimy wogóle nie maja nic przeciwko nawet gdy mijamy stoiska z wedlinką:)myslę, że to czy wyrzucą nas ze sklepu z yorkiem czy nie zależy tylko i wyłącznie od tego jacy ludzie w nich pracują, a nie od sanepidu czy jakichś tam innych przepisów. Pozdrawiam!!! Quote
Visenna Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 Nie no, ja na spozywkę z psem też nie włazę, jednak mam taką blokadę wewnętrzną. Zreszta na spozywce są ręce potrzebne ;) Quote
Magda Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 Kiedyś wchodziłam z Mikim do naszego małego spożywczaka (wiadomo wejście, 2m i jest lada:lol:) i kupowałam tak na szybko to czego zapomniałam wcześniej itd. Nigdy nie było problemów, ale od czasu pojawienia się nowej ekspedientki wszystko sie zmieniło. Nieładnie mnie potraktowała i zagroziła, że jak przyjdzie sanepid to ja będę odpowiadać, a nie sklep. Inni klienci stanęli w mojej obronie twierdząc "to tylko mały piesek na rękach i nic się Pani nie stanie". Powiedziałam swoje i wyszłam. Teraz chodzę bez psa, ale nadal się nie lubimy (i to czuć):diabloti: Quote
GosiaNatalka Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 Rozgraniczanie psow małych i duzych jest prawie wszędzie np w cenniku tramwajow wodnych pływających po Zatoce Gdańskiej napisano - pies mały ( na ręku właściciela) bezpłatnie , pies duzy 1/2 ceny biletu. Quote
Kasia&Max Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 jejku kaganiec dla yorka...czy to nie przesada?ja nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje... Quote
Megula Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 PositiveThought napisał(a):U nas musi mieć kaganiec :roll: U mnie jest tak ze mały pies moze jechac bezplatnie ale wlasciciel musi miec przy sobie ksiazeczke psa ze szczepieniami+smycz+kaganiec. Ale bez przesady kaganiec dla yorka!! Ja jezdze zawsze bez kaganca z Megi i sie tym nie przejmuje. Nie bede psa stresowac.. Quote
madziasto4 Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 Olciaaa napisał(a):rozumiem ze są psy i yorki ale dlaczego mają robić wyjątki... widziałam raz sytuacje z fretka w ikei i to mi wystarczy jest ogólny zakaz wprowadzania zwierząt i tego trzeba się trzymać.. a jeśli nie ma zakazu to pech właściciela i wtedy to on odpowiada za wszystko Proszę? Są psy i yorki? A nie przyszło Ci do głowy, że yorki to też psy??? :razz: Owszem, zakaz wprowadzania jest, natomiast nie ma zakazu wnoszenia, a ja to wykorzystuję, jeśli zachodzi taka potrzeba. Quote
Visenna Posted September 2, 2007 Posted September 2, 2007 madziasto4 napisał(a): Owszem, zakaz wprowadzania jest, natomiast nie ma zakazu wnoszenia, a ja to wykorzystuję, jeśli zachodzi taka potrzeba. Ja też! :happy1: :cool2: :thumbs: :kciuki: Quote
cardea Posted September 3, 2007 Posted September 3, 2007 Przyglądam się tak na wasze wypowiedzi i dochodze do penych rzeczy Zachowanie typu wypraszanie petentów ze sklepu jest bardzo ale to bardzo małomiasteczkowe Moje psy chodzą ze mną czasami do sklepów I co z tego Z kotkiem wejdzie sie wszędzie Lalunie lat 15 chodzą po sklepach ze szczurkami za pazuchą na szyi i to jest FAIR ??? Były w IKEI nie raz i co zniszczyły coś (najfajniej jest w Jankach :cool3:) Raz zostałam wyproszona z MAKRO ale trudno żywność rozumiem , ale jeśli idę sobie po centrum pies najczęściej jest noszony albo na rękach albo w torbie zniszczy coś ??? Sorry ale ja czegoś nie rozumiem W restauracji nie jednej moje psy były i nikomu nie przeszkadzały Popatrzcie na inne kraje wchodzi się normalnie z psem do restauracji do sklepu robi zakupy ostatnio będąc na kryciu chodziłam z moja Lotta po jednym z największych sklepów w Berlinie i co wielkiego sie stało Nikt mnie nie wyprosił nikt nawet nie zwracał uwagi, że mam psa dla nich to norma Chodziłam po parku Boshe do czego ja sie przyznaję Lala nie miała Kagańca Ludziska Mamy XXI wiek naszym czworonożnym przyjaciołom tez od życia sie coś należy Choćby nawet bycie z nami 24/24 jeśli man to odpowiada P.S. Następnym razem zabiorę ze sobą Aparacik i pofocę troszkę Jak to wygląda na co dzień P.S.S> Magda do Emki sioe nie chodzi bo tam taborety są z ceglaka nikt cię nie wyprosi A tam gdzie ewentualnie mnie wypraszają wychodzę i nigdy do takiego sklepu nie zachodzę nawet jeśli byłby najbliżej domu Quote
Patikujek Posted September 3, 2007 Posted September 3, 2007 Ja z Baksem na typowe duże zakupy nie chodzę bo wiadomo i on by się przy tym męczył, ale jak ide do C.H.Platan po pasażu pochodzic to "pies pod pachę" i chodzimy a nawet jak jest na smyczy i idzie grzecznie koło mnie to problemów nie robią.W sklepiokach koło mnie też wchodzimy razem z Baksem. W jedym mamy znajomości i nawet jak jedna ekspedienka nowa chciała nas wyprosić to właściciel do dłuchu jej powiedzieł:evil_lol: a w drugim "Luxie" to wchodzimy a Baks czeka koło kasy na mnie(bo to samoobsługowy) bez smyczy zajęty pieszczotami kasjerki:)Co do komunikacji miejsckiej to jadąc z psem nalezy mieć książeczkę zdrowia i kaganiec ze sobą. Ja go nigdy psu nie ubieram ale takie są przepisy i kiedyś trafiło mi się spotkać kontrolera biletów który tego zarządał(i nie miałam wyjścia, kłótnia nic nie pomogła) kaganiec trzeba było założyć:shake:Z resztą te same przepisy w pociągu obowiązuję:shake:I ja to po części rozumiem bo osobiście znam kilka osób które boją się psów(nawet yorków) ale to wyjątki na szczęście Quote
mery Posted September 3, 2007 Posted September 3, 2007 Będąc w Poznaniu zamówiłam przez telefon taksówkę. Pan podjechał po nas i gdy zobaczył joraska zwrócił mi uwagę, że już zamawiając taxi powinnam uprzedzić, że będzie jechał pies, bo nie każdy kierowca na psa się godzi. Tłumaczył, że pies niszczy tapicerkę, gubi sierść czy może spowodować u kierowcy alergię. Mówił, że jeśli zamawiając taxi nie powiem o psie, a kierowca nie będzie się zgadzał na psa to ma prawo odmówić kursu. Dobrze że ten pan się zgadzał i widać lubił psy, bo pamiętam, że tego dnia baaaaardzo się spieszyłam. No i niezależnie od rachunku doliczane jest 5, czy 6 zł za psa. (nie wiem czy w zależności od wielkości psa, czy każdy pies jest traktowany tak samo). Mi wtedy do głowy nie przyszło, że tak może być, a jednak. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.