O-l-g-a Posted August 10, 2005 Posted August 10, 2005 jak w temacie + pokazy fajerwerków Mailo cały się trzęsie, biega zdezorientowany i przytula się do mnie lub męża. Ogon podkulony, pupsko nisko a najlepiej wciskać się nim na ludzi. Jak mu pomóc? Nie znam jego przeszłości, nie wiemy jakie jest podłoże tego lęku. Staramy się mówić spokojnie i pokazywać , ze my się nie boimy i wszystko jest w porządku. Quote
sota36 Posted August 11, 2005 Posted August 11, 2005 Sa pewne jak w kazdym temacie rozne szkoly, mnie powiedziano tak - zostawic psa!!! Nie tulic , nie glaskak, zapewnic mu (zreszta on sam wybierze sobie) spokojny kat ) i koniec! Glaskaniem, przytulaniem itd, tylko utrwala sie strach i pies w efekcie boi sie bardziej. Moj Staruszek strasznie sie bal, wiec kladlam go pod nogami, mowilam zdecydowanie, ze ma lezec, ze dobry pies, i koniec , nie reagowalam emocjaonalnie (choc caly czas serducho bolalo mnie :) ) i obie po jakims czasie radzil. Kiedy wyczuwal burze lub slyszal fajerwerki, kladl sie miedzy nami, fakt trzasl sie jak galareta, ale juz nie wlazil na kolana, nie szczekal itd. Mozna tez psu podawac - wet - nam polecil - kropelki homeopatyczne -- valeriano heel - do kupienia w aptece, ja to robilam zadko. Glownie w Sylwestra. Powodzenia. Quote
julita104 Posted August 12, 2005 Posted August 12, 2005 popieram tą opinię. Nam vet tez tak doradzał i stosujemy (Tofik boi sie potwora odkurzacza). Chowa się za kanapę i wychodzi jak skonczymy odkurzac. Przytulajac go w trakcie zdarzenia pies mysli ze go chwalimy i robi dobrze. A w sylwestra najpierw byl odwazny, przestraszyl sie po huku tuz pod oknem, wiec poszlismy posiedziec do łazienki. W sumie było fajnie, Tofi na kaflach, szampan na pralce :P Quote
sota36 Posted August 12, 2005 Posted August 12, 2005 I tak wyglada milosc do psa - mysmy tez musieli nasze wypady sylwestrowe ograniczyc - albo z psem, albo ... tez z psem, tyle ze w domu. :) Quote
coztego Posted August 12, 2005 Posted August 12, 2005 sota36 napisał(a):I tak wyglada milosc do psa - mysmy tez musieli nasze wypady sylwestrowe ograniczyc - albo z psem, albo ... tez z psem, tyle ze w domu. :) Ja sylwestra, a w zasadzie najbardziej wybuchową pólnoc spędzam z psem w łazience, przy miłej i głośnej muzyce :fadein: Ale staram się Kreśkę nieco oswajać z hukami, np. ostatnio podczas odpustu, chłopcy strzelali korkami, a ja chodziłam z Kreską na spacerze i karmiłam ją smakołykami. "Barowanie" działa! :) A podczas burzy ostatniej bawiłam się z Kreską przez cały czas, zeby miała zajęcie i wcale nie zwracała uwagi na grzmoty, a waliło, że hej :fadein: Quote
Toller Posted August 25, 2005 Posted August 25, 2005 Nasz spokojnie przeżył sylwestra, i burzy się nie boi, ale wzmacniamy w nim te cechy jeszcze- kupiliśmy straszaka (oswajanie z hukiem potrzebne na próby myśliwskie) i na początku z dużego dystansu strzelaliśmy -1 osoba zostawała przy psie, dawała polecenie, i spokojnie stała obok. Po strzale Fox dostawał ciastko. Na drugi dzień już bez ciacha, potem zostawał sam, a my poza zasięgiem wzroku, potem przybliżaliśmy huki, i po tygodniu zupełnnie olewał strzały. Mieszkamy jednak w Krakowie, częste są różne hałasy, wiec od małego braliśmy go w różne miejsca, na zapoznanie sięz najrozmaitszymi sytuacjami. Na Błoniach bywa że ląduje helikopter, słychać wystrzały z gaźnika samochodów i motorów, obok nas jest jednostka wojskowa, gdzie też strzelają na poligonie - słowem, musiał być spokojny. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.