boguś Posted September 17, 2003 Posted September 17, 2003 Nistety Kazan złapał babeszioze.... w samym srodku ursynowa.....aktualnie wet kombinuje....zobaczymy co bedzie ale mowi ze jest kiepsko, w ciagu pol dnia rozegrala sie cala akcja, na razie drugi nasz husky czyli tasza jest ok, ale wszedzie chodza razem wiec zrobie jej badanie na wszelki wypadek, i tyle..... wreszcie sie zarejestrowalem ..... i taki kiepawy ten pierwszy post Boguś Quote
Panna Min Czin Posted September 17, 2003 Posted September 17, 2003 Niestety ta choroba jest grożna, ale możliwa do wyleczenia. Nie wiem u jakiego weterynarza sie leczycie ale gorąco polecam klinikę SGGW na Nowoursynowskiej. Nas z Babeszjozy właśnie tam wyleczyła p. Krysia Szulc. Znam wiele psów, które po tej chorobie dalej beztrosko sobie hasa po Warszawie. Najważniejsze zeby jak najszybciej rozpocząć leczenie. Powodzenia :bluepaw: Quote
Manu Posted September 17, 2003 Posted September 17, 2003 Oj rany... :( Ale szybko zareagowaliście i macie jeszcze dużo szans. Będzie dobrze ! Quote
Dolphine Posted September 17, 2003 Posted September 17, 2003 Bogus... trzymaj sie, dawaj znac co z Kazanem... trzymam kciuki, bedzie dobrze....inaczej byc nie moze.... zima idzie i Mlociny czekaja!!! Quote
boguś Posted September 17, 2003 Author Posted September 17, 2003 Klinika SGGW ..? Bylem wlasnie kilka krokow obok sggw, skrzyrzowanie rosoła i ciszewskiego, jest tam Ursynowska Klinika Wet w takim pawilonie, bylem u nich pierwszy raz dlatego ze maja 24h otwarte, czy to ta ?...chyba nie.... wczoraj kazan mial ponad 40 stopni goraczki, i wogole dentka... dostal mnostwo dragow, w tym trucizne na te pierwotniaki od babesziozy, wrog wybity, teraz dostaje leki na oslone nerek itd, i inne wspomagajace, to czy z tego wyjdzie i w jakim stanie z tego wyjdzie okaze sie jutro gdy bedzie mial przebadane nerki itd , tzn stopien uszkodzenia itd. To wlasnie to moze go w tej chwili zabic tzn. np bardzo uszkodzone nerki. Dzisiaj temperatury juz nie ma. I od razu lepiej wyglada, ozywil sie troszke. Ale sika w kolorze kawy, albo troche jasniej. Wieczorem ide znowu na dragi i kroplowke. Zrobilem tez badanie krwi taszy, po poludniu bede wiedzial czy ma to samo...ale nie wyglada na to. Co z tego skoro na poczatku choroba jest bezobjawowa. Zobaczymy ale podobno rasy pierwotne sa silne i odporne na choroby...zobaczymy... Pozdrawiamy wszystkich Inga i Boguś Quote
Kiki Posted September 17, 2003 Posted September 17, 2003 Trzymamy z Badim kciuki. Będzie dobrze! Quote
Nat Posted September 17, 2003 Posted September 17, 2003 Ja tez znam psa ktory z tej choroby wyszedl calo i jest teraz nawet interchampionem.. bedzie dobrze ! trzymam kciuki Quote
PaYooK Posted September 17, 2003 Posted September 17, 2003 ELO!!! Bogus pomodle sie za Twojego psiaka :) Quote
wiosna Posted September 17, 2003 Posted September 17, 2003 biedny.. ;/ ale haszczaki to naprawde psy ktore potrafia czynic cuda... bedzie dobrze. nie zalamuj sie, piesio jak zobaczy ze w niego wierzysz to mu sie lepiej zrobi.. powidzenia !!! ja tez trzymam kciuki.. ;) Quote
mikzzz Posted September 17, 2003 Posted September 17, 2003 ...to choroba roznoszona przez kleszcze W maju u 1 rocznego wyżła mojego kolegi, też ją stwierdzono...biedak kurował sie kilka dni (koszty spore) ale najwżniejsze, że żyje!!! Trzeba być dobrej myśli! Quote
basia Posted September 18, 2003 Posted September 18, 2003 Bogusław, pisz co tam Kazan? Jak się czuje? Masz rację, husky to twardziele, co im tam jakaś babeszioza :wink: Quote
Mokka Posted September 18, 2003 Posted September 18, 2003 Trzymam :kciuki: za Kazana. Tasza oczywiście nie może złapać świństwa od Kazana, ale skoro na trasie Waszych spacerów są kleszcze, to musisz psy koniecznie zabezpieczyć. Czy coś stosowałeś? Jeśli nie, to natychmiast musisz zakroplić sukę Frontline'm. Podobno żaden środek nie daje 100% pewności, ale Frontline jest chyba najlepszy. Zabija kleszcze na śmierć. :snipersm: Quote
Panna Min Czin Posted September 18, 2003 Posted September 18, 2003 Klinika SGGW znajduje sie w nowym, duzym budynku wydzialu weterynarii przy Ciszewskiego, ale wejscie do kliniki jest od strony ul Nowoursynowskiej. Moj pies jak zachorował to choroba uszkodzila mu wątrobę, ale dostał leki na regeneracje wątroby i teraz juz zdrów jak ryba. A bylo to 3 lata temu. Quote
Dolphine Posted September 18, 2003 Posted September 18, 2003 Golden mojego kolegi z pracy (o zmoro tez mieszka na Ursynowie) wlasnie walczy trzecia dobe z tym paskudztwem, leki pomogly pierwotniak zwalczony, teraz kolej na calkowite ozdrowienie, dzis, w 4 dobie choroby pies zaczal merdac ogonem, popil troche wody i juz probuje chodzic... bedzie dobrze! Kazan tez wyzdrowieje!!!!!!!!! wychodzi na to ze kleszcze na ursynowie szleja!!1 Quote
Asia i Yuki Posted September 18, 2003 Posted September 18, 2003 Trzymam kciuki za psiaka. Da sobie radę. Quote
boguś Posted September 19, 2003 Author Posted September 19, 2003 Czesc wczoraj nic nie pisalem bo nie bylo mnie w pracy, siedzialem u weta, sytuacja wyglada tak ze pierwszej doby kazan dostal trucizne na pierwotniaka baesziozy a pozniej to jest kwestia taka czy nerki zostaly bardzo , czy nie bardzo zniszczone, bo to wlasnie niewydolnosc nerek jest bezposrednia przyczyna zgonow a nie sam pierwotniak nerki sie slabo regeneruja a watroba dosc latwo, z badan kazana wynika ze sytuacja zostala opanowana, widac po nich ze nerki i watroba nie dzialaja idealnie, ale na szczescie odstepstwa od normy nie sa jakies skrajne i bedzie zyl, chyba jednak dosc szybko zareagowalismy bo jest szansa ze cale zdarzenie nie naruszy mu nerek, aktualnie dostaje rano 2 butelki kroplowki i srodek na sikanie i to samo wieczorem, tak by zmuszac nerki do pracy, dostaje tez raz na dobe antybiotyk, zastrzyki z lekami ktore maja ochraniac nerki i watrobe by nie zlapal czegos innego bedac tak oslabionym i to tyle z medykamentow ... chodzi po tym i prawie moczu nie kontroluje, idzie i sika..ale juz w normalnym kolorze, jest wielce osowialy ale zdarza mu sie juz ogonem zamachac, podobno moze mu nawet miesiac zajac dojscie do formy z przed babesziozy,.... ma niskie poziomy krwinek czerwonych itp zniszczonych przez pierwotniaka i to wlasnie powoduje jego osowialosc, musi sobie naprodukowac ich , poza tym musi jesc niskobialkowe karmy by dodatkowo nie obciazac nerek, drugi psiak tasza na szczescie nie ma babesziozy, powiedziano mi ze kolejna babeszioza raczej bedzie juz dla kazana smiertelna, choc maja rekordziste malamuta co mial ja cztery razy i nadal biega.... apropo statystyki: u naszego weta wiosna mieli 7 psow zarazonych, jeden po 2 dobach zdechl, dwa przezyly z b.powaznymi obrazeniami nerek i beda inwalidami do konca zycia (dieta itp), trzy sztuki mialy srednie uszkodzenia nerek , inwalidami nie sa ale nie zregenerowaly sie nerki w pelni, a dwie sztuki przeszly babeszioze bez zadnych komplikacji i organizmy wogole nie uszkodzone Pozdrawiamy wszystkich INGA I BOGUŚ Ps: Tygodniowy koszt leczenia w naszym przypadku to 1000 PLN (po tygodniu odstawiamy antybiotyk) Quote
wiosna Posted September 19, 2003 Posted September 19, 2003 GRATULUJE !!!!! mam nadzieje ze teraz juz bedzie coraz lepiej, a niedlugo piesik znowu bedzie sobie biegal ;)) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.