Ali26762 Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Jak odszedł Beruszek też miałam poczucie beznadziei, pustki i zazdrościłam wszystkim, którzy mieli swoje psy. Wręcz byłam zła, że oni mają, a ja nie. Ciężko mi tu wytłumaczyć co czułam... Na grób Beruszka jeździłam codziennie przez 3 miesiące. Daisy1310, czyli moja angielska Gosia, wyrwała mnie z tego zaklętego kręgu - kupiła mi bilety na samolot do Londynu. Dopiero tam złapałam oddech i wróciłam do świata żywych. Trzy tygodnie po powrocie z Anglii zaczęłam szukać psa, a po kolejnych trzech pojechaliśmy po Derysia. Jak Deryś zamieszkał z nami, wszystko wróciło do normy. Mój TZ któregoś razu wrócił z pracy, przytulił psisko, rozejrzał się po mieszkaniu, wskazał na legowisko, miski i powiedział - no, nareszcie wróciłem do normalnego domu :)
bogula Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Och! niedźwiedzica---klawiaturę mam spłakaną...boli mnie wszystko, w żoładku klucha, głowa jakby w garnku, duszności...; czytałam o Teqili... teraz się czuję jak nie własnym domu.......jak to przetrzumać?!
niedzwiedzica Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 bogula-na to nie ma mocnych , to potworny ból, szok, trauma. Trudno pozbierać sie, trudno myslec o czymkolwiek innym, wspomnienia tylko powoduja większy ból i płacz. Do dzis dnia nie potrafię wspomniac Tequili bez bólu, płaczu,a od jej odejścia minęło pzreszło 2,5 roku. To takie coś, co dusi człowieka za gardło, nie pozwala myslec o niczym innym, oczy sa zapuchnięte i świat mroczny.... Ratunkiem jest praca, bo zmusza do nie myslenia o tym, którego już nie ma..Przepraszam, pocieszycielka ze mnie żadna :-(
niedzwiedzica Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Nie wiem, czy istnieje psie niebo, ale wierzę,że jakas cześc psiej duszy zostaje z nami, wolna jak ptak, buja wysoko i patrzy na nas.. Dla Faficzka...
coztego Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 bogula, strasznie Ci współczuję :-( To straszne... Też się popłakałam. Wspominaj dobre chwile, pamiętaj ile radosnych chwil przeżyliście wspólnie! Mam nadzieję, że Fafol nie będzie się gryzł z Filipem za TM... Trzymaj się dzielnie.
Ali26762 Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 [quote name='bogula']Och! niedźwiedzica---klawiaturę mam spłakaną...boli mnie wszystko, w żoładku klucha, głowa jakby w garnku, duszności...; czytałam o Teqili... teraz się czuję jak nie własnym domu.......jak to przetrzumać?! Musisz przetrwać. Jak? Jakoś... Nie będzie łatwo i w sumie to dobrze. Nie chciałabym nie czuć tego, co czułam po śmierci Beruszka. Teraz, z perspektywy czasu mówię o tym z całą odpowiedzialnością. Wtedy myślałam, że tego nie zniosę, dziś wiem, że nie mogło być inaczej. Aż pewnego dnia zabije Ci, Bogusiu, serduszko do jakiegoś psiaczka. Może to będzie jakieś szczeniątko, może kolejna bida ze schronu. Będziesz wiedziała.
borsaf Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Bogula te chwile są straszne. Po stracie pierwszej suni przyjechałam do pustego domu i,,,żeby nie zwariować wysprzątałam go na błysk. Zawsze tak mam, ze na smutki sprzatam. Tylko w koncu nie bylo co sprzatać i trzeba bylo stanąć z bólem twarz w twarz. Też siedziałam w sterylnej kuchni, na swoim miejscu i...słyszałam "kroki" czyli odglos pazurków Safruni w korytarzu. Bogula, nie zwariowałaś, nie ty jedna masz zwidy i omamy słuchowe. Długo jeszcze odsuwałam talerze na stole, bo Safrunia była złodziejka pierwsej klasy. Ja wiedziałam, że prędzej, czy później kupie psa, ale uszanowałam ból córki dla której Safrunia była kupiona. Ona nie chciała słyszec o nowym psie. Po, chyba 4 dniach siedzimy tak sobie obie w kuchni i Aga powiada: mamusiu, chyba jednak musimy kupic sobie pieska. Tą cisze w domu może tylko pies zapełnić. To nie żadna zdrada. Kazdy jest inny, każdy ma w sercu kącik. Matka tez potrafi kochac i 13-cioro dzieci. I pojawiła sie Kercja. Niedlugo z nami była. Odeszła w kwiecie wieku, nagle, tak jak ludzie mlodzi na rozległy zawał odchodzą. To byla trucizna, albo ją zjadła sama??? albo podrzucili??? Nie moge o tym pisac...boli. Byłam w szoku, chodziłam jak automat. Jedno wiedzialam będzie następny piesek.
zadziorny Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 To prawda :roll:. Najlepszym sposobem na zapełnienie pustki po stracie czworonożnego przyjaciela jest... nowy pies. Może to w tej chwili brzmieć dla Ciebie jak jakaś herezja, ale to naprawdę działa.
bos Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 ..........bosze jakie straszne nowiny, coś ten rok jest fatalny................. bogula.........co bym nie powiedział , i jak bym próbował Cię pocieszyć......jest niczym w porównaniu z tym co czujesz..........wiem coś o tym. Patrz wszyscy przyjaciele z dogo są z Tobą , i chcielibyśmy wziąć na siebie choć część Twego bulu .......aby było Ci lżej. Dowiedziałem się dzisiaj o tym od zadziornego który mnie odwiedził...........więc się pojawiam , czytam i nie mogę uwierzyć........... Ściskam Cię mocno, trzymaj się..........i tak jak napisał zadziorny..........nowy pies......choć to wydaje się nierealne bo ten był z Tobą szmat czasu ....... ale to pomaga. ......i choć wydaje się że to zdrada wobec czworonożnego przyjaciela........... ......... masz w sobie dużo ciepła i na pewno pokochasz innego ....tak jak Fafola...........Tego Ci życzę z całego serca......... Mnie też się oczy spociły....................
Ela_hryckiewicz Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 A może dwa pieski zabije smutek i żal, a przyniesie ulge i troche uśmiechu. To głupie co teraz pisze ale ja postanowiłam że już nigdy mój dom nie będzie bez czworonogiego przyjaciela. Po stracie kochanej kundelki która doczekała sędziwego wieku a była zupełnie głucha i ślepa, miała 16 lat Psota żywa z temeramentem ale bardzo łagodna i mądra :-( Potem przyjechała do nas Dorka i świat się zmienił i teraz te dwa małe urwisy co ja bym bez nich zrobiła. Swiat pusty szary i zupełnie bez wyrazu, nie nie nie nie mogę wyobrazić sobie życia bez tych paskudów. Ale Psotunia ma swoje miejsce w naszych sercach i zawsze pozostanie naszą kochaną sunieczką. Bogula Fafciu na zawsze pozostnie w twoim sercu nie wiń się za jego śmierć widocznie tak musiało być na pewo ktoś czeka lub będzie czekał na Ciebie masz wielkie i dobre serce otworzysz je jak będziesz gotowa. Jedno spojrzenie błysk w oku i zobaczysz świat się zmieni. Zycze Ci z całego serca. Smuce się razem z Tobą ale wiem że bardzo cierpisz :-( :-( trzymaj się jesteśmy wszyscy z Tobą
Ali26762 Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Pamiętasz, Elu, jak to było z nami, prawda? Z nami i z Derysiem. Właśnie ten jeden błysk w oku, jedno spojrzenie, jeden szczeniak przy płocie i wszystko było jasne :) To był TEN szczeniak :)
Ela_hryckiewicz Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Pamiętam :loveu: Ten szczeniak nie inny to było dla mnie tak wielkie zaskoczenie, nik tak nie wybierał szczeniaka . To właśnie był błysk w oku spjrzenie i taki pstryczek to jest to :loveu:
Wind Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 bogula, Wszyscy jestesmy z Toba ... mimo, ze daleko, to wierz mi, ze bardzo bardzo blisko ... Sciskam Cie bardzo mocno i z wlasnego doswiadczenia wiem, ze kazda zalobe trzeba na swoj sposob przezyc, przemyslec, przetlumaczyc ... dac sobie czas ... Bedzie bolalo, bo po prostu bolec musi ... placzemy razem z Toba i tylko uplywajacy czas osuszy Twoje lzy ... W.
Ela_hryckiewicz Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 O rany jak póżno ide spać rano wcześnie musze wstać. Pa spokojnej nocy
Ibolya Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Dopiero teraz weszłam na dogo i przeczytałam ...... bogula, kochanie, całym sercem jestem z Tobą, trzymaj się, wiem co czujesz. :-(:-(:-(:-(:-( chyba trochę racji jest w tym co inni piszą, tylko następny piesek może ten ból ukoić, ale każdy przeżywa taką stratę na swój sposób i jest to sprawa indywidualna. Faficzku ['] ['] ['] pewnie już spotkałeś tam za Tęczowym mostem Bajera i Frotkę, oni się tobą zaopiekują ...... strasznie .... strasznie mi przykro, popłakałam się :-( bogula wpadaj do nas jak najczęściej, mam nadzieję, że czujesz te fluidy, które wszyscy do Ciebie wysyłamy.
bogula Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 Witajcie......dziękuję za Wasze dobre słowa...dzisiaj jak "zrobię"chorych paliatywnych, to pojadę na wieś, posiedzieć obok na trawie...:-( :-( :-( Cały czas mam ochotę wołać FAFIK! - wołać, aby przywołać...śnił mi się jak chce złapać muchę na firance i jak idziemy przez rzekę a ja komuś mówię, żeby nie moczył Fafika, bo miał ranę na prawym boku........ Bardzo też jestem wdzięczna mojemu Tacie, który pomógł mi... Kochani! napewno jakaś psia istota zagości czy odnajdzie do nas czy my do niej drogę i serce.Moja Ania powiedziala, że teraz tylko drugiego pieska, bo tak się nie da...Jej przyjaciółka wzięła ją na połażenie po Bytomiu (Nicola pożegnała już 2 jamniki, a z jej kolejną sunią Fafik uwielbiał się bawić; wiedziała i chciała pomóc Ani). niedźwiedzico!---spakowałam to niebo do "moich obrazów"; dziękuję... Dziękuję Wam i nie pozwólcie mi zwariować--sama też będę się starać ukoić.DZIĘKUJĘ
Ali26762 Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 Bogusiu, ja też przywoływałam mojego smoka i przyśnił mi się Bery uśmiechnięty... Jedź do Faficzka, na pewno jest to Tobie potrzebne, jemu też, bo jeszcze nie zdążył się oswoić z sytuacją, tak nagle odszedł... Pomóż mu. Pomóż mu odejść... tam... za Tęczowy Most... Pozdrów go od wszystkich dogomaniaków i przekaż ostatnie pożegnanie ['] Będziecie miały pieska, w to nie wątpiłam ani sekundy. Walijczyk, czy nie, to nie ma znaczenia. Ważny jest pies. I, jak mówiłam, jesteś nasza, bez względu na rasę :) Oby ja najszybciej, ten piesio, bo faktycznie nic tak nie koi bólu jak nowy domownik. Próbowałam coś takiego napisać chyba z pięć razy i kasowałam posty... zachraniarka świadkiem... Ona też tak myśli, ale też nie miała śmiałości i nie znalazła słów, aby o tym pisać... Długo rozmawiałyśmy na skypie... Pozdrawiamy Cię bardzo gorąco, Bogusiu, i jesteśmy z Tobą całym sercem :loveu:
Welsh Terrier Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 Przez jeden dzień nie spojrzałam na dogo... :-( Jak mi przykro :-( Bogula trzymaj się... Faficzku...
bogula Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 Przeszłam się naszą poranną drogą spacerową, doszłam do lecznicy, posiedziałam na ławce, przy której czekałam z Faficzkiem na ten czas...,pogadałam z wetem...On też poleca kolejną psiurę... Jest ciężko...nawet chodzić nie umiem--mam wrażenie ,że sie zataczam bez Fafika na smyczy...
zadziorny Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 Witajcie Jakiś smutny ten dzień dzisiaj :shake:, chociaż za oknem świeci słoneczko i znów zrobiło się ciepło :roll:.
borsaf Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 Witaj Bogula ciesze się, ze rano Twój post przeczytałam. Nie damy Ci zwariować. Sama dobrze wiesz, że człowiek dużo zniesie. Potem będziesz tak jak ja chodziła z drugim pieskiem w te same miejsca i opowiadała mu na ucho: tutaj Safrunia zawsze kotów wypatrywala, tutaj lubiła biegać, a tu zawsze koope robiła... Kto nie miał za przyjaciela psa,kto swoich rozterek i smutków w kudłate ucho nie szeptał nigdy tego nie zrozumie. My rozumiemy... Może Frotke z Wadowić przygarniesz? Byłaby w sam raz na spacery.Przemyśł.
niedzwiedzica Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 Bogula-wstałam dzis i pomyslałam, że będzie mi brakowało twojego sprawozdania z porannego spaceru z Fisiem, takiego pogodnego i optymistycznego :-( i myslałam o tobie i Fafiku, jak kiedyś pisałas,że to związek trudny,ale fascynujący :-( Bogula-wez kolejnego psa, jak najszybciej...nie dlatego,żeby zapomnieć o Fiafiku, tylko po to,zeby przelac na niego ten ogrom miłości, jaki nosisz w sercu. Bo nie zapomnisz, nigdy, przy żadnym innym psie. I żaden nie zastapi ci tego, którego zabrakło,ale pomoże zając ręce, odwróci twoja uwagę, zaabsorbuje. Nie pozwoli przepłakiwac calych godzin, bo bezie domagał się twojej uwagi, wyjścia na dwór, pieszczot. A Fafik będzie cieszył sie za TM, że nie jestes smutna..Trzymaj się kochana..
coztego Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 bogula napisał(a):Jest ciężko...nawet chodzić nie umiem--mam wrażenie ,że sie zataczam bez Fafika na smyczy... Bo jak ktoś raz złapał w dłoń smycz, to bez niej już nie potrafi utrzymać równowagi...
Ibolya Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 bogula jak dobrze było wejść rano na dogo i ujrzeć, jak zwykle, Twój post jako pierwszy. Trzymaj się.
rita60 Posted September 2, 2006 Posted September 2, 2006 Witaj Bogula,chciałabym tez powiedziec pare słow na temat ewentualnego wziecia pieska w przyszłosci. Kiedy odszedł po 15 latach Aresek,poczułam pustke,doszło do tego,ze razem z TZ uciekalismy z domu,to było nie do zniesienia.Brakowało witania,zabierania kapci,tupotu pazurkow na parkiecie.Kiedy podjelismy decyzje o kupnie erdelka,pojechalismy do hodowli. Z kojca wypadły trzy kosmate torpedy,spojrzelismy na Paryska/wtedy jeszcze był bezimienny/ i decyzja zapadła to ten. Pani pytała dlaczego ten,a mysmy odpowiedzieli zgodnie z prawda,ze nie wiemy,ten i tyle.To pewnie ten błysk,o ktorym ktos juz pisał.Zycze,ci z całego serca tego błysku,trzymaj sie.
Recommended Posts