tunio Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 Nitencja,Ty nie narzekaj.Ja dzisiaj zaliczylam kapiel w rwacym potoku,bo sie poslizgnelam...:oops: :lol: Teraz wlasnie gumiaki,wypelnione grochem,pod kaloryferem mi sie susza...:cool1: BTW.A tak w ogole Bosiu to mam sie jeszcze jakis wilczarzowych zdjec spodziewac ? :cool1: A tu cos mojego z Katowic.Niestety,malo i kiepskiej jakosci,bo moj "mikrus" ewidentnie sie nie nadaje na halowki. :shake:
bos Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 Tu dla przypomnienia ,tak było w głównej hali ;)........a było tak glośno że nitencja by się skupić musiała w zacisze swej kurtki uciekać.....a na boguli i zadziornym hałas nie robił żadnego wrażenia....:diabloti: :evil_lol: ;) nieopodal ostatnie pociągnięcia trymerem celem upiększenia szaty swej Api dokonywała Flaire , gdy tymczasem w zaloty stawił się Asik jborowego ;).......jednak gdy tylko zauważył coztego , zaraz był przy niej by go wymiziała...:lol: :lol: Carragan dziś będzie następna partia fotek......oby :evil_lol:
tunio Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 [quote name='bos'] Carragan dziś będzie następna partia fotek......oby :evil_lol: To lece zrzucac wszystko co sie da na plytki,bo ten komputer ducha wyzionie :evil_lol:
bos Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 Nitencja napisał(a): :cool3: BOs a czy to pierwsze zdjecie wyszlo ?? Wiesz ktore :) i dawaj fotki :mad: Nie pomiętam :crazyeye:......które.........:diabloti: :evil_lol: :evil_lol:
Nitencja Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 Carr CIebie nie przebije .......brrrrrrr to musialo byc super orzezwienie. :lol: I masz nawet moje zdjecie gdzie sie usmiecham no niesamowite po prostu. :) BOSik:mad:
bos Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 Carragan , kiedy nafociłaś tyle zdjątek..........super Tylko czego się tu zadziorny wystraszył.............:diabloti: :diabloti:
Flaire Posted March 30, 2006 Author Posted March 30, 2006 [quote name='carragan'] Ooo, Apcia zaleca się do Maleństwa! :lol: [quote name='carragan'] Ta Apcia też mi się bardzo podoba... Ciekawe, co ona wywęszyła...
coztego Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 bos napisał(a): Tylko czego się tu zadziorny wystraszył.............:diabloti: :diabloti: Pewnie straszliwego Maleństwa :diabloti:
tunio Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 [quote name='bos']Carragan , kiedy nafociłaś tyle zdjątek.......... To magia :evil_lol: [quote name='bos'] Tylko czego się tu zadziorny wystraszył.............:diabloti: :diabloti: [quote name='coztego']Pewnie straszliwego Maleństwa :diabloti: Myslisz,ze on az tak strachliwy jest ? Przecie pchla jest grozniejsza od Malca... :roll: ;) :evil_lol: A apropo pchel to musze doniesc,ze przywiozlam troche tego paskudztwa z wystawy...Obdzielic kogos ? :diabloti:
Wind Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 bosik, Co ja widze ;) Dalsza czesc fotoreportazu :loveu: Super, towarzystwo bawilo sie doskonale :-) carragan, Oczyma wyobrazni widze jak przenikasz po bagnach i mokradlach, spowita w tajemnicza mgle, a w przepastnej kieszeni dzierzysz ... no wiesz co :cool3: vigor, Szybkiego powrotu do zdrowka :-) Poki mozesz, oszczedzaj sie i wyleguj. Szybko nie bedzie takiej okazji, ze cala rodzina jest na Twoje skinienie ;) Korzystaj, wiec ile mozesz :cool3: Alez dzisiaj bylo piekne slonko w wawie :loveu: Az chce sie spacerowac i wloczyc po lesie :-) Majut przeszczesliwy i z wytesknieniem czeka na agilitowy weekend :-) BTW moja papuga plci meskiej, po trzech latach okazala sie papuga plci zenskiej :cool3: Zaczela znosic jaja - co dwa dni jedno. Nawet nie potrzebuje do tego samca ... Wszystkie jaja ma z moja mama ;) Caly dzien spiewa jej do uszka, a w nocy znosi wielgachne jajko :p Czas ukrocic ten proceder, bo robota z jajami jest ciezka i wyczerpujaca. Moze wet cos poradzi ... W.
coztego Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 Wind napisał(a):BTW moja papuga plci meskiej, po trzech latach okazala sie papuga plci zenskiej :cool3: Wyobrażacie sobie taki numer z psem, który nagle okazuje się suczką? :evil_lol:
Wind Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 coztego napisał(a):Wyobrażacie sobie taki numer z psem, który nagle okazuje się suczką? :evil_lol: coztego, Papug zostal kupiony jako samiczka, potem okazalo sie (wet nam oznajmil), ze to samiec. A 4 dni temu ten nasz "samiec" zaczal znosic jajka :crazyeye: W
coztego Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 Wind, może zmieńcie weta ;) A co to za papuga? :razz: Na te jaja podobno hormony się podaje... :roll:
Wind Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 coztego, Wyobraz sobie, ze plec papuga stwierdzil dr Kruszewicz z "ptasiego azylu" :cool3: Papuga miala wtedy 5 - 6 miesiecy, wiec pomylka byla baaardzo prawdopodobna. Teraz papugi sa u mojej mamy i musimy skorzystac z polecanego nam weta dr Kloca. No i hormony sa konieczne, bo inaczej Floopek (a wlasciwie Floopinka) wykonczy sie przez te jaja :shake: Z drugiej strony zastanawaim sie, czy nie wsiasc w auto i nie przywiezc papugi do Wawy ... W.
tunio Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 Flaire,szczerze mowiac tez nie pamietam do czego (lub kogo) Apiszon tak ciagnal.Grunt,ze fotka sie podoba :evil_lol: [quote name='Wind'] carragan, Oczyma wyobrazni widze jak przenikasz po bagnach i mokradlach, spowita w tajemnicza mgle, a w przepastnej kieszeni dzierzysz ... no wiesz co :cool3: Wind,ja Ci dobrze radze,odstaw tego Doyla...:eviltong: :diabloti:
Ibolya Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 Witam. A ja dzisiaj wzięłam urlop, żeby pojechać z suczką siostry na konsultację kardiologiczną do pani dr do kliniki weterynarii na SGGW. Konsultacja się odbyła, pani dr suczkę osłuchała, zrobiła ekg, rtg i powiedziała, że kardiologicznie nie jest najgorzej. To było o godz. 13.30. natomiast po powrocie do domku ok. 17-ej suczka na moich rękach UMARŁA NA SERCE. Jest mi strasznie.....
tunio Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 Iboyla,przykro mi... Pamietam jak na nas jak grom z jasnego nieba spadl wylew i w nastepstwie blyskawiczna smierc Kudlatego...:shake:
Fritz Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 Iboyla wspolczuje Wam bardzo, cos z tymi lekarzami jest nie tak...co i rusz sie slyszy o podobnych nietrafionych diagnozach.:(:(:( Bardzo smutne..
zadziorny Posted March 30, 2006 Posted March 30, 2006 [quote name='coztego'][quote name='bos']Tylko czego się tu zadziorny wystraszył.............:diabloti: :diabloti:Pewnie straszliwego Maleństwa :diabloti: Ależ skąd :shake:. Groźnej carragan :eviltong: :cool3: ;)
zadziorny Posted March 31, 2006 Posted March 31, 2006 Witajcie :lol: Carragan wykrakałaś - od rana znowu leje :mad: :angryy:. Ja chcę słoneczka :placz:
gugu Posted March 31, 2006 Posted March 31, 2006 bosik juz sie nie moge doczekac wystawy w wawie!!! :p Twoje życzonka przeczytałam i bardzo ci dziekuje :buzi: zadziorny u nas nie leje :multi: ,ale jest pochmurno i chyba deszczyk do nas równiez zawita :-(
gugu Posted March 31, 2006 Posted March 31, 2006 Upssss....jak miło,słoneczko sie przebija!!! :multi: zadziorny zatrzymaj deszczyk u siebie ;) Moja Kika brała udział w serialu Kociokwik,który prowadzi Basenji na dogo. Wstawie wam dwie fotki :p
Wind Posted March 31, 2006 Posted March 31, 2006 Ibolya, Strasznie mi przykro :( Okropna historia :-( Wczoraj wysluchalam rownie okropnej, chociaz na szczescie ze szczesliwym zakonczeniem. Rodzice mojej kolezanki maja 12-letniego psa. Mniej wiecej od miesiaca pies zaczal slabnac, nawet na krotkich spcerach tak sie meczyl, ze ukladal sie na chodniku i dyszal. Oczywiscie psa zabrali do weterynarza (ktory mial kontakt z psem od lat), a ten zawyrokowal, ze jest to niewydolnosc nerek i najprawdopodobniej zapalenie pluc. Diagnoza zostala postawiona bez jakichkolwiek badan, ot tak po osluchaniu. Rozpoczeto wiec leczenie psa, dwa razy dziennie jakies zastrzyki, dodatkowo garsc pigulek. Po tygodniu kuracji, pies zaczal sikac krwia :roll: Oslabienie bylo jeszcze wieksze, a dyszal juz przez cala dobe ... Wet stwierdzil, ze musi podac druga serie zastrzykow, ze pies jest juz stary i rokowania sa kiepskie. Wtedy do rodzicow przyjechala moja kolezanka. Zobaczyla fatalny stan psa i sama pojachala z nim do weta, ktory dotad go leczyl. Wlasnie byl to dzien, kiedy miano rozpoczac trzecia serie zastrzykow :crazyeye: Weterynarz rozlozyl rece i powtorzyl, ze on robi wszystko co w jego mocy i korzysta z calej nowoczesnej wiedzy weterynaryjnej aby uratowac psa, ale ... ale moze sie nie udac ... W domu placz, kolezanka siedzi na kanapie, mizia po lopatkach swojego wielkiego, kudlatego, dyszacego psa i co czuje ... olbrzymia gule na lopatce, w miejscu w ktorym kiedys zostal pogryziony ich pies. Wielkosc ok. mieskiej piesci. Gula nie byla widoczna, pies jest wielkosci bernardyna, z dlugim i grubym futrem. Nim zapakowala psa do auta, w internecie znalazla inna lecznice ok. 50 km od domu rodzicow. W te pedy do kliniki. Wszystko opowiedziala wetowi, ktory w milczeniu lapal sie raz po raz za glowe. Na poczatku pobral psu krew, potem pobrano mocz a nastepnie zabrano sie za gule. Z wygolonej i rozcietej kuli utoczono ponad litr ropy z krwia :crazyeye: Zalozono saczek, podano antybiotyk i kazano zglaszac sie na opatrzenie rany. Rano pies wstal jak nowonardzony. Nie dyszal, nie sapal, zzarl miche zarcia i poszedl pobiegac po ogrodzie :-) Wyniki krwi i moczu bez sladow chorob nerek a jedynie z informacja o ogromnym stanie zapalnym :-) Pies jest zdrow jak ryba ... wet mowi, ze taki twardziej to jeszcze z 5 lat pociagnie :multi: W.
Recommended Posts