Ali26762 Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 Flaire - mnie na pewno zmuliły te frytki - wręcz czułam jak ten proces zachodzi. Ale ciekawe to, co napisałaś. Jak spotkam się z moją serdeczną koleżanką - lekarką to zapytam. A co do alkoholu przy jedzeniu - Francuzi już dawno na to wpadli i pewnie dlatego nie wyobrażają sobie obiadu bez wina :)
Flaire Posted November 17, 2005 Author Posted November 17, 2005 zadziorny napisał(a):Jeśli tam są jescze do tego góry ze stromymi trasami zjazdowymi, to może być :lol: :wink: zadziorny, jeśli tak, to ja się dołączam na ochotnika! :D
bos Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 Ali , Wind , Borsaf - przyłączam się do znieczulenia :drinking: :drinking: Na pochybel robalom :drinking:
Ali26762 Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 Wind napisał(a):Dzisiaj sypiesz dobrymi pomyslami jak z rekawa :D Się wybystrzyłam znaczy :D Ale nawet jeśli mi służy, to na codzień wolę być bardziej tępa :D
Flaire Posted November 17, 2005 Author Posted November 17, 2005 Ali26762 napisał(a):Flaire - mnie na pewno zmuliły te frytki - wręcz czułam jak ten proces zachodzi. No właśnie na tym polega problem - ludzie kojarzą jako źródło zatrucia to, co jedli jak zaczęło im się "coś" dziać (czasem świadomie, a czasem nie). A to rzadko okazuje się być rzeczywistym źródłem. Dla mojej przyjaciółki, jako dla epidemiologa, to było utrudnieniem, bo jej praca przez jakiś czas polegała na dociekaniu źródeł masowych zatruć. No i to często było utrudnione przez fakt, że ludzie nie mówili jej o jakimś tam wydarzeniu (np. że dwa dni wcześniej zjedli hamburgera z pewnego fastfooda), bo uważali, że to nie może mieć nic wspólnego z ich problemem...
zadziorny Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 Flaire napisał(a):ali26762 napisał(a):I co ciekawe - w obu wypadkach było bezalkoholowo i to pewnie trochę też dlatego A na ten właśnie temat czytałam kiedyś coś bardzo ciekawego - mianowicie, rzeczywiście, spożywanie w czasie jedzenia alkoholu zmniejsza prawdopodobieństwo niektórych rodzajów zatrucia pokarmem! :D A widzicie :roll:. Jednak trzeba profilaktycznie do każdego posiłku jakieś pifko, co najmniej :lol: :wink: 8)
Ali26762 Posted November 17, 2005 Posted November 17, 2005 Flaire - hmmmm... nie wiem w takim razie co mogło być przyczyną moich problemów - nie kojarzę niczego. Żadnych fast-food'ów, żadnego sztucznego żarcia...
coztego Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 Dzień Dobry! Jestem pierwsza?! :o U nas śnieg sypie, nawet trochę biało się zrobiło... Kreska chyba już całkiem zdrowa, bo odbija jej głupawka odkąd tylko otworzyła oczka. Na spacerze też cały czas dzikie podskoki wyczyniała, a tu trza na smyczy chodzić. 8)
zadziorny Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 Jesteś :roll: :lol: U nas też śnieg pada 8), niestety zaraz topnieje :evil: i biało nie jest, tyko mokro :(
coztego Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 INA napisał(a): coztego możesz uchylić choć rąbka tajemnicy - z jakiej dziedziny będzie Twoja praca :) Z socjologii będzie... mam nadzieję, że w końcu będzie... Bo absolutorium uzyskałam... laaaata temu 8) Ale teraz podeszłam do sprawy tak ambitnie jak aga_o ;) , na promotora wybrałam sobie bardzo ważnego profesora, u którego cała polska socjologia pisała magisterki albo doktoraty... Wstyd byłoby nie napisać... :fadein:
borsaf Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 Coztego Ciesze sie, że Kreska juz zdrowa. Wnioskuję, że kulawizna jej przeszła? Pytam, bo pewnie przeszła na Regona, bo od kilku dni lekko utyka na przednią lewa nogę, jak wstaje, a potembiega bez kulenia, ósemki robi i śladu nie ma po kulawiznie. Taka jakas spoczynkowa kulawina, jakby miał stare kości hehehe. Narazie nic mu nie daję tylko homeopatycznie go lecze Zeel T, i obserwuję. To mlodzińcze zapalenie stawow, to w jakim wieku? i jak sie objawia?, czy własnie tak, jak u Regona?, czy może to naciągnięte więzadła przy "gimnastyce" z Maxem?
aga_ostaszewska Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 Wind napisał(a):Ali26762 napisał(a):Od jutra wchodzę czynnie w profilaktykę :D To jest mysl :D Uwolnimy sie nie tylko od zatruc, ale rowniez ewentualnych gryp, angin, bolu gardla, a odpowiednio lany trunek znieczuli nawet potencjalny bol zebow ... SAME KORZYSCI :D Nie wierzę, że to piszesz... to może jakieś winko i do tego pleśniaki :lol: Donoszę, że wczorajszy odczyt odbył się bezboleśnie! Zostałam pochwalona :oops: , oczywiście nie obyło się bez komentarza: "Proszę dodać to i tamto..." Generalnie jestem zadowolona! Ali: Dobrze, że z brzuszkiem już oka. Tak z innej beczki... napisałaś, że Deryś dostaje speeda na deszczu, Czika tak samo właśnie reaguje! Oj te Szumiace Klony... :wink: Aha, no i zapomniałam napisać, że mój serdeczny przyjaciel został wczoraj o 20.15 TATUSIEM! :BIG: oród przebiegł oka! Dzieciatko ważyło 3200, mierzyło 53 cm! Jestem bardzo szczęśliwa, bo okropnie się denerwowałam.
INA Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 u nas jest biało ,bialutko :angel: ależ się Vigo zdziwił gdy rano na spacerku biały puch przykrył wszystkie zapachy, wszystkie jego wydeptane i starannie -regularnie podlewane scieżki 8) nic zero zadnego zapachy , chodził w kółko kręcił się aż dostał głupawki i zaczał biegać jak szaleniec-- chyba mu się zeszła zima i zamarznięte jeziorko przypomniało :lol: Aliale mi obrzydziłaś frytki :roll: a ja też mam takowe w zamrażalniku i też Avico i też już je rozmrażałam - paczka była dość duza więc postanowiłam, że je jeszcze zmrożę... ....Ale ,ale witaj wśród żywych :lol: coztego no to wiem za co będę kciuki trzymać - ambitne z Was dziewczyny :lol: super że z Twoją dzieczynką jest ok- oj jak wtedy człowiekowi lekko na sercu :lol: borsaf odczekaj trochę to może faktycznie naciągnięcie mięsnia - Vigo też kulał i już myślałam, że to kulawizna ale wet kazał trochę poczekać i nie panikaować .... i fakt madry człowiek - po 2 tygodniach przszło :lol: Teraz jestem pewna że to naciagnięcie mięsnia po jego zatarczce z ON em- zaa płotu 8)
INA Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 aga - na to pierwsze koty zza płoty :D - chodzi o pracę - gratulować będę jak już cała będzie napisana 8) a to jest to dziecko tego przyjaciela , którego miałaś poród odbierać 8) :wink: tak ponoć mówili w kuluarach. :wink: .no to POGRATULUJ :baby: :baby:młodemu tatusiowi od dogomaniaków :P
aga_ostaszewska Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 INA napisał(a):aga - na to pierwsze koty zza płoty :D - chodzi o pracę - gratulować będę jak już cała będzie napisana 8) a to jest to dziecko tego przyjaciela , którego miałaś poród odbierać 8) :wink: tak ponoć mówili w kuluarach. :wink: .no to POGRATULUJ :baby: :baby:młodemu tatusiowi od dogomaniaków :P Oj tak... chyba początek był najtrudniejszy... zbierałam się i zbierałam. Potem jak już coś napisałam, to ciągle mi się coś nie podobało. Teraz też pewnie będę miała troszkę problemów, ale mam nadzieję że mniej niż na początku! JESZCZE RAZ WSZUYSTKIM DZIĘKUJĘ ZA KCIUKI I DOPING! w KOŃCU NIE JEDNĄ SESJE JUŻ Z WAMI PRZETRWAŁAM! :lol: A jeśli chodzi o dzieciątko, to jest właśnie SYNEK tego mojego przyjaciela. Na szczęście, facet stanął na wysokości zadania... nie zemdlał... a ja siedziałam w pubie i popijałam ich zdrówko :lol:
coztego Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 aga_ostaszewska napisał(a): Donoszę, że wczorajszy odczyt odbył się bezboleśnie! No to fajowo! :D Trzymam kciuki za ciąg dalszy! :kciuki: borsaf napisał(a):To mlodzińcze zapalenie stawow, to w jakim wieku? i jak sie objawia? Młodzieńcze zapalenie kości, u nas zaczęło się ok. 6 miesiąca, objawiało się kulawiznami niezależnymi od ilości ruchu- czyli kulawizna sukę dopadała nawet kiedy miała jakąś przerwę w bieganiu itp. Pewna diagnoza możliwa jest tylko przez RTG- tam widać zmiany w wyglądzie kości. Ale przy jednorazowej, lekkiej kulawiźnie nie ma co szaleć ;) Kreska jeszcze troszkę kuleje, ale ma się ku lepszemu... Dostała przez dwa dni rimadyl i się poprawiło. Ona teraz całą baterię leków dostaje: jeszcze antybiotyk, witaminkę C (żeby zakwasić mocz, bo był mocno zasadowy) i jeszcze hepatil- bo mocz wskazywał jekieś problemy wątrobowe. Pani wet stwierdziła, że może to ten antybiotyk i ten hepatil ma brać osłonowo. Zwariuje z tą suką :fadein:
borsaf Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 Coztego Przy swojej suni to Ty doktorat z farmakologii będziesz mogła pisać :D Safra, moja pierwsz sunia tez dostawała hepatil i bardzo dobrze jej robił, dziala osłonowo na wątrobę, odbudowuje komorke watrobowa i jest TANI, bo alternatywa byly leki Bayera. Zamiast Rimadylu wymyśliliśmy Movalis ludzki, z tej samej półki, a tańszy. Nie miala żadnych po nim problemów żołądkowych. Teraz to nawet jest odpowiednik polski movalisu, slyszałam, nie sprawdzałam jeszcze. Z Safrusia to ja swoje przeszlam, miałam ja trzy razy na kroplówkach bo taka kiepska była czasami. Potem sie popraialo i z poł roku albo i więcej bylo dobrze i znowu... To bylo kochane stworzenie, które można bylo na tapczanie zostawic z kroplówką, nie ruszyła sie. Ale jak po takiej akcji kroplowkowej znowu w ogrodzie szedł tyleczek w gore do zabawy to słońce jasnialo mimo niepogody.
Nitencja Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 Fota z serii : " Jak my kochamy swoich właścicieli":
gugu Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 coztego super,że z Kreska jest lepiej,z tymi antybiotykami to tak właśnie jest, na jedno pomaga na drugie szkodzi... :(
coztego Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 Nitencja napisał(a):Fota z serii : " Jak my kochamy swoich właścicieli": :lol: :lol: :lol: Nie boicie się jeść pod takim obstrzałem? :lol: Jakie szczurze ogonki mają ;) borsaf napisał(a):Coztego Przy swojej suni to Ty doktorat z farmakologii będziesz mogła pisać Poważnie roważam taką możliwość 8)
jborowy Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 Nitencja - ciekawe co jest na stole? A tak apropos alkoholu w czasie jedzenia to przeczytałem niedawno, że Leszek Biały wyłgał się papieżowi od udziału w wyprawie krzyżowej, ponieważ: "piwa i miodu tam nie znają a do picia wody on nie przywykł".
zadziorny Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 aga_ostaszewska napisał(a):A jeśli chodzi o dzieciątko, to jest właśnie SYNEK tego mojego przyjaciela. Na szczęście, facet stanął na wysokości zadania... nie zemdlał... a ja siedziałam w pubie i popijałam ich zdrówko :lol: Zuch tatuś :roll: :lol: :wink: :bigok:
zadziorny Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 Nitencja napisał(a):Fota z serii : " Jak my kochamy swoich właścicieli": ... Baaaaardzo kochamy :roll: 8) :lol: :wink:
Recommended Posts