an3czka Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 anabelka chodze do OVARI-pracuja tam metoda klikerowa Quote
anabelka Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 an3czka napisał(a):anabelka chodze do OVARI-pracuja tam metoda klikerowa Skad ja to wiedzialam? :lol: Dobrze wybralas :D Pozdrowienia Quote
wix Posted July 31, 2005 Posted July 31, 2005 coztego ma rację.. błedem jest wlanie psu jak się już go dogoni- on wtedy nie pomyśli "ojej, mogłem nie uciekać", tylko "ojej, mogłem szybciej uciekać".. nie ma co tutaj porownywac psa do dziecka, akurat w tym przypadku oba mysla zupelnie inaczej.. wiem ze to sie moze wydawac dziwne, tak samo jesli pies podbiegnie do dziecka i zacznie obszczekiwac- logiczne wydaje sie przywolanie psa do siebie i ukaranie go- a w istocie bedzie to kara za przyjscie, a nie za obszczekanie :roll: Quote
I-w-o-n-a Posted July 31, 2005 Posted July 31, 2005 Będę chamska i powiem tylko tyle - asiunia, gratuluje inteligencji. Po pierwsze - nie kupuje rottka nie mając pojęcia o psiej psychice. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe że masz psa rasy obronnej, którego przodkowie byli od lat selekcjonowani ze względu na cechy użytkowe, czyli m.in. pewność siebie, chęć walki etc. Co zrobisz kiedy pies wykorzysta te cechy i postanowi bronić siebie kiedy ty znow "stracisz nerwy"? Po drugie - odpowiedzialni własciciela rottweiler'a dbają o dobre imie rasy, strają się pokazać innym ludziom że te psy mogą być bardzo przyjazne. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie własciciele tacy jak ty, którzy skutecznie niweczą ich zamiary. Nie mam czasu i ochoty się rozpisywać, strasznie wk**** mnie tacy ludzie. Quote
wix Posted August 2, 2005 Posted August 2, 2005 Uważam Metkę za psa w miarę zdominowanego-nie śpi ze mną ,nie zebrze przy stole ,zawsze przechodzę pierwsza w drzwiach i przestrzegam ogólne zasady alfa Ale samo przestrzeganie zasad "alfa" nie zalatwi wszystkiego.. Trzeba bardziej sie skupic na tym zeby zwiazek czlowiek-pies opierał sie na partnerstwie, a nie na "ja tu jestem pan a ty, zdominowany pies, masz sie mnie bezwzglednie sluchac"... to ze bedziesz pierwsza przechodzila przez drzwi i pierwsza jadla, nie znaczy, ze pies uzna Cie za alfe. karcenie tez nie daje rezultatu. Karcenie- tzn. co, i za co? Mozliwe ze nieswiadomie karcisz wlasnie za dobre zachowanie, jak przyjscie (po przewinieniu) i tym podobne.. Quote
Linka Posted August 2, 2005 Posted August 2, 2005 [quote name='I-w-o-n-a']Będę chamska i powiem tylko tyle - asiunia, gratuluje inteligencji. Po pierwsze - nie kupuje rottka nie mając pojęcia o psiej psychice. Nie znasz całej sytuacji, więc moim zdaniem nie powinnaś wypowiadać się w ten sposób.. :roll: Aśka nie poszła do pseudohodowli i nie kupiła sobie rota "bo jej sie podobał" i "dlatego że fajnie z nim wygląda" :-? Z twojej wypowiedzi widać że nie czytałaś wcześniejszych wątków o Metce i nie wiesz w jaki sposób trafiła w ręce Asi, więc z łaski swojej nie oskarżaj jej o głupotę :roll: Postanowiła okazać psu serce, przygarnęła (- ze swojej strony zapewniam, że teraz o psychice rottweilera wie bardzo duzo) i fakt, że radziła sobie świetnie przez ponad pół roku oraz to że poprosiła o rade gdy zaczęły się jakieś problemy, zamiast brnąć w nie dalej raczej nie świadczy o braku inteligencji :-? Po drugie - odpowiedzialni własciciela rottweiler'a dbają o dobre imie rasy, strają się pokazać innym ludziom że te psy mogą być bardzo przyjazne. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie własciciele tacy jak ty, którzy skutecznie niweczą ich zamiary. Nie mam czasu i ochoty się rozpisywać, strasznie wk**** mnie tacy ludzie. a Twoim zdaniem do czego dąży Aśka? :roll: Chyba pozostawię to bez komentarza.... Quote
I-w-o-n-a Posted August 2, 2005 Posted August 2, 2005 Masz racje - ponioslo mnie, przepraszam. Chodzi mi o to że nie puszczam psa w parku gdzie chodzą ludzie z dziećmi jeśli wiem, że mam kłopot z przywołaniem. Zamiast przepychać się z psem w drzwiach ucze go przywołania i zwracania na mnie uwagi na spacerze. Jesli spuszczam już takiego psa to gdzies w odludnym miejscu. I zajmuje sie wtedy tylko nim. Normalne że pies 'pozostawiony samemu sobie' znajdzie sobie jakieś zajęcie. Są bardzo fajne starony w necie o tym jak nauczyć psa przywołania, niestety często ktoś tylko zobaczy że dotyczy to klikera to od razu mówi 'nie to nie dla mnie'. Każdy robi to co chce, ja nie zamierzam nikogo nakłaniać do szkolenia konkretną metodą. Wiesz co mnie denerwuje - to że niektórzy nie zajmują się psem, nie szkolą go, a potem mówią że się zdenerwowali. I obrywa sie psu za nic. Za to że człowiek nie potrafi go czegoś nauczyć. Dla jasności nie mówie tutaj o tym konkeretnym przypadku, tylko ogólnie. Quote
I-w-o-n-a Posted August 2, 2005 Posted August 2, 2005 Linka napisał(a):ze swojej strony zapewniam, że teraz o psychice rottweilera wie bardzo duzo Podstawowa rzecz - jeśli chce aby pies do mnie przyszedł to raczej mu uciekam a nie gonie go. Jesli ja biegne za psem i krzycze a pies w tym momencie przyspiesza to jasne jest, że traktuje to jak zabawe. Wystarczyło zawrócić i biec w druga strone wesoło wołając psa a potem nagrodzić go za przyjście. Włascicielka jednak postąpiła inaczej - była zdenerwowana zachowaniem psa - ok. Ale to własnie jest najtrudniejszą rzeczą w szkoleniu psa - nigdy nie stracić nerwów. I zamiast karcić psa nalezy raczej walnąć się w głowę gazeta powtarzając "będe lepiej pilnowała psa". Quote
wix Posted August 2, 2005 Posted August 2, 2005 I-w-o-n-a, z tym przywolaniem to nie zawsze jest tak.. Ja od stycznia wychodze na spacerki z Guciem, 2letnim dogiem niemieckim. Srednio raz w tygodniu chodze z nim na spacer do lasu, NIGDY go nie spuszczalam, cwiczylam z nim tyle ile sie da, kiedy byl ze mna Patryk cwiczylismy z nim przywolywanie (stawalismy kilkaset metrow od siebie i wolalismy na zmiane gutka, jak tylko przyszedl dajac mu nagrode). Wychodzilam z nim tak przez 5 miesiecy i nigdy nie widzialam w tym lesie zywej duszy, pomijajac jedna dziewczynke na drugim koncu drogi. Postanowilam wiec w czerwcu ze go spuszcze.. Pare razy go przywolywalam "profilaktycznie" i nagradzałam, cieszylam sie ze slucha, a tu nagle wyrosla przed nami babka na koniu.. a ze Gutek nigdy chyba konia nie widzial, poleciał jak z procy zeby obwąchać przybysza.. (na szczescie tylko obwachac i pare razy szczeknac, modlilam sie tylko zeby nie zaczal skakac albo atakowac..), na nic moje wołania, proszenia.. a mialam go na oku caly czas. ale warto przy tym wspomniec ze jak juz dal sie zlapac, to go nie skarcilam za to ze w koncu przyszedl.. wiec to nie zawsze jest tak jak mowisz, I-w-o-n-a, niestety.. Quote
betty_labrador Posted August 2, 2005 Posted August 2, 2005 I-W-O-N-A no wlasnie z tym przywolaniem.... ja szkle swoja Tosce klikerowo o ile wiesz. No i ostatnio , a dokladniej 6 lipca zaczelam cwiczyc warunkowanie przywolania na gwizdek. dzien w dzien robilam po 3-4 sesje... od paru dni robie po dwie. I cwicze na zewnatrz na polanie przed domem. Jak Tosca wie ze cwiczymy przybiegnie zawsze. Ale jak zaczyna wachac trawe, ja gwizdne, a ona dalej wacha trawe i patrzy na mnie, - "a po co mam przyjsc?" i to jest wkurzajace.... po co caly miesiac cwiczyc tyle przywolan jak ona ma mnie gdzies gdy nie ma rozproszen? Quote
an3czka Posted August 2, 2005 Posted August 2, 2005 VioaoiV zachowanie psa jest zrozumiale. skoro zawsze cwiczyl w warunkach malego rozproszenia i nagle mu cos wielkiego, niezidentyfikowanego wyroslo z ziemi, to zareagowal tak a nie inaczej. to, ze pies jest idealnie posluszny na pustym polu nie swiadczy o niczym. moze zachowywac sie diametralnie roznie gdy pojawia sie piszczace dziec, tlum ludzi czy psy. nalezy stopniowo 'wprowadzac' nowe elementy otoczenia :) betty najpierw zacznij cwiczenie w domu. jedna sesja powinna wyniesc okolo 100 smakolykow. jak dojdziecie do tego, za kazdym razem bedzie sie odwracal po smakolyk probujesz gwizdac na niego z innego pomieszczenia. dopiero jak to opanujecie i na kazdy gwizd bedzie lecial do Ciebie przenosisz sie na dwor i tak dalej... nie probuj na niego gwizdac poza sesja. jest to 'niebezpieczne', bo kazde niepowodzenie powinno Was cofnac do punktu wyjsciowego :) jeden pies bedzie reagowal po miesiacu cwiczen inny po kilku miesiacach. zmudna praca, ale podobno sie oplaca. moj jeszcze nie reaguje tak jak powinen, a cwiczymy juz bardzo dlugo Quote
wix Posted August 2, 2005 Posted August 2, 2005 Aneczka wiem o tym doskonale, ale nie mam jak wprowadzac nowych elementow otoczenia, bo to nie moj pies.. "ja tu tylko sprzatam" :lol: Quote
I-w-o-n-a Posted August 3, 2005 Posted August 3, 2005 an3czka odpowiedziała na wasze pytania więc ja chyba nie musze :) Betty - nie wołaj psa jeśli wiesz że może cię olać i nie przybiec - psujesz sobie bardzo przywołanie. Odwołanie psa od wąchania czegoś bardzo intersującego jest bardzo trudną sprawą - i naprawde wymaga bardzo dużo pracy. Miesiąc to naprawde mało. Nie zniechęcaj się tylko ćwicz dalej. Staraj się zaskakiwać psa nagrodami. I jeszcze jedno 'ale' - sesja sesją, ale ja bym tego tak bardzo nie rozdzielała, tzn. teraz mamy sesje i ćwiczymy, jak skończymy sesje to rób sobie co chcesz. Nagradzaj psa za każde podejście do ciebie. Zresztą by przecież o tym wszystkim wiesz :) Pozdrawiam Quote
an3czka Posted August 3, 2005 Posted August 3, 2005 I-w-o-n-a wszystko to racja. chcialam dodac jedno. ludzie czesto mysla, ze obowiazkiem psa jest sluchanie Pana. to nie do konca tak. pies jest materialista i zawsze bedzie wybieral co mu sie bardziej oplaca. dobrze jest psa nakrecic na jakas zabawke czy chocby wlasnie smakolyk. jak mam na spacerze pileczke, to on nawet nie chce obwachac sie z psem. jestem w stanie oderwac go nawet od bardzo milo pachnacej suni. stad tez nigdy nie mialam problemow z przywolaniem. inna sprawa, ze moj pies idzie zawsze blisko mnie. za kazdym razem gdy go wolam on podchodzi zeby sprawdzic co tam mam. a nawet jesli nic nie dostaje to wiem ze nastepnym razem i tak podejdzie zeby znowu sprawdzic. ...oczywiscie kiedys tam tego nie wiedzialam i zdazylo sie ze musialam go kilka razy zawolac zeby przybiegl, ale to juz przeszlosc. Quote
betty_labrador Posted August 3, 2005 Posted August 3, 2005 :) aneczka, wlansie tak robie jak napisalas, cwicze wg. instrukcji ze strony klikerowej :) jest bardzo dobrze juz. Nie wolam jej juz (nie gwizdze) jesli cos wacha. Jesli biegnie np. szybko ode mnie i widze ze cos weszy, nie wolam- mowie stoj, ona sie jako tako zatrzymuje, i jak sie odwroci- gwizdze-przybiega :) od kilku dni zaczelam cwiczyc w rozproszeniach(w domu narazie) odwolanie kiedy Tosca biegnie za pilka, i narazie bardzo jestem zadowolona. Najpierw byly cwiczenia na smyczy teraz juz bez smyczy moge ja w srodku drogi do pilki zatrzymac gwizdem i ona sie wraca natychmiast. Wczoraj sprobowalam takiego czegos na dworzu na smyczy i tez sie udalo(smycz sie nie napiela ;) a suka wrocila momentalnie). Czasem mam chwile zwatpienia, jak to pisalam wyzej ale naprawde jestem zadowolona z tego cor obimy, i mysle ze powinno byc ok. Jeszcze bede musiala pocwiczyc wsrod biegajacych psow i bedzie OK. Czasem sie zale- wiem- ale kazdy chyba ta ma. Dzieki za wszystkie porady. :D Quote
an3czka Posted August 3, 2005 Posted August 3, 2005 betty ciesze sie bardzo. oby wam dalej tak dobrze szlo Quote
betty_labrador Posted August 3, 2005 Posted August 3, 2005 jak mi sil starczy na niemajaca konca energii moja suczke ;) teraz sa wakacje mialam wiecej czasu by to wypracowac, w roku skzolnym zostaja mi tylko wieczory. ;) Ania- czego uczyliscie sie ciekawego jeszcze w Ovari?(Ty chodzilas do tej szkoly z psem prawda?) Quote
I-w-o-n-a Posted August 3, 2005 Posted August 3, 2005 Ja chodziłam i bardzo, bardzo polecam :) Co robiliśmy ? Pytanie powinno brzmieć raczej czego nie robiliśmy :wink: Quote
an3czka Posted August 3, 2005 Posted August 3, 2005 tak. chodzilam do Ovari. wlasciwie dalej chodze, tylko mamy przerwe wakacyjna. jestem zapisana na Obidience, ale moze uda sie zorganizowac grupe na kurs "dobry psi obywatel". na ten temat bede wiedziala cos za okolo tydzien. czego sie nauczylam... generalnie tak. moj pies byl orlem na samym poczatku. np. dochodzenie do nogi metoda klikerowa zalapal w trakcie jednej lekcji. potem mielismy kryzys. Basco za cholere nie chcial cwiczyc. pozniej sie troche poprawilo, ale nigdy nie bylo tak, jak na poczatku. najsmieszniejsze bylo to, ze chetnie cwiczyl wszedzie, tylko nie w 'szkole'. tak wiec w ruchu byl kliker, target (potem w moim przypadku palec-pies szybko zalapal), uczenie sztuczek w stylu gaszenie i zapalanie swiatla-to wszytsko dla rozwoju psa. fajnie sie zachowuje taki rozcwiczony pies. ja nigdy nie miala duzych problemow z psem (w stylu nieposluszenstwa, ucieczek). moj odwieczny problem to to, ze na swoim terenie nie przepada za ludzmi, dziecmi, czasami szarpie na smyczy. ostatnio ustawia samce i skacze na ludzi jadacych na rowerach, wrotkach, biegajacych-ale juz znam tego przyczyne :) szkoleniowcy Ovari to bardzo kompetentni ludzie, ktorzy maja ogromna wiedze na temat psychiki psa. dowiedzialam sie wielu waznych rzeczy, m.in. ze teoria dominacji Fishera jest nieaktualna. z reszta duzo tego bylo, trudno tak strescic. moge powiedziec, ze mam obecnie o wiele wieksza wiedze i co za tym idzie czuje sie pewniej. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.