asher Posted March 18, 2008 Author Posted March 18, 2008 malawaszka napisał(a)::splat:ale fo pa :lol:NO :p Ale uznałam, że nie masz nic przeciwko wycałowaniu Bugajskiego i zrobiłam to zaocznie, tak na wszelki wypadek :eviltong: Quote
anetta Posted March 18, 2008 Posted March 18, 2008 Jak dobrze że to nie nowotwór... :calus: Sabinka :calus: :( Quote
WŁADCZYNI Posted March 18, 2008 Posted March 18, 2008 Brawa za egzami. Jednak kieszonkowym mordercą mogę wciąż służyć gdybyś chciała się wykładowcy pozbyć. Wymiziaj Boorki koniecznie. I ochrzań raz a dobrze za chorowanie;) Quote
LAZY Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 Super, super, ze to nie nowotwór!!! Yuppiii:multi: Quote
Ka-ka Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 [quote name='WŁADCZYNI']Brawa za egzami. Jednak kieszonkowym mordercą mogę wciąż służyć gdybyś chciała się wykładowcy pozbyć. JA CHCĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!! :mad: :mad: :mad: a co to za morderca??? :p skuteczny??? :diabloti: Quote
Katerinas Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 asher.... uffff.... czytając Twój wątek to naprawdę można się i uśmiać, i zawału dostać :razz: [quote name='asher']Katerinas, na informatyce uczę się takich pasjonujących rzeczy, jak np. etapy programowania... Paaasjonująąąąące, najbardziej koncentruję się na tym, żeby nie zasnąć :mdleje: :evil_lol: A wszystko dlatego, że któryś minister edukacji nakazał obowiązkową informatykę na wszystkich kierunkach studiów, nie sprecyzował przy tym, jak te zajęcia mają wyglądać. boszzz.... co za debilizm :roll: Gratulację zaliczenia. :-) I cieszę, że u Bugajskiego to nie nowotwór. [quote name='asher']Wrrrrr, fryzjer :angryy: To znów jest drażliwy temat, niedawno zafundowałam sobie nową fryzurę :diabloti: Fotek tym razem nei wstawię :diabloti::diabloti::diabloti: Dawaj fotę :mad: ;) Quote
WŁADCZYNI Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 Morderca ma jakieś 35 cm w kłębie, waży ~7 kg.Skuteczna - od razu wisi na gardle. Urocze zwierzątko. Quote
Ka-ka Posted March 19, 2008 Posted March 19, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):Morderca ma jakieś 35 cm w kłębie, waży ~7 kg.Skuteczna - od razu wisi na gardle. Urocze zwierzątko. to ja chcę :diabloti: :diabloti: :diabloti: Quote
Mudik Posted April 7, 2008 Posted April 7, 2008 Właśnie Asher odezwij sie nie denerwuj ludziów:roll::cool1: Quote
asher Posted April 7, 2008 Author Posted April 7, 2008 Burki nawet nieźle się trzymają ;) Za to ja gorzej, dokladnie w moje urodziny dopadly mnie wredne wirusy i rozłożyły na kilka dni :mad: Juz mi lepiej, tylko jeszcze kaszlę, jak gruźlik. A Bugajski skończył 11 lat :) (ponieważ nie znam jego dokładnej daty urodzenia, postanowiłam, że świętować będziemy razem ;)) I proszę, trzymajcie kciuki za mojego chłopczyka. Będzie miał w tym tygodniu operację, dość poważną. Na razie nawet nie chcę myśleć o najgorszej wersji, napiszę, jak już będzie coś wiadomo... Dobra wiadomośc jest taka, że pupy nie trzeba operować, Bugajski juz nie ma guza w tyłku (a w międzyczasiewróciła wersja z nowotworem, nasz lekarz się przy tym upierał :roll:). Kiedy byłam z Niuniem dwa tygodnie temu w naszej lecznicy akurat wszedł zaprzyjaźniony z naszym lekarzem chirurg i ten poprosił go o konsultację. Chirurg postanowił, że gruczoły okołoodbytowe trzeba po prostu przepchać. Wsadził Bugajskiego na stół, wetknał mu do tyłka drucik i zaczął gmerać. No i wygmerał, cuchnąca wydzielina trysneła fonatanną, prosto na biurko, leżące na nim dokumenty i komputer :megagrin: Quote
malawaszka Posted April 7, 2008 Posted April 7, 2008 Ty zdrowiej!!!! Bugajski 100 LAT :laola: :loveu::loveu::loveu: opis fuj :mdleje: :evil_lol: no i trzymam z całej siły :kciuki: Quote
Katerinas Posted April 7, 2008 Posted April 7, 2008 ahser :BIG: Sto Lat! [quote name='asher'] A Bugajski skończył 11 lat :) (ponieważ nie znam jego dokładnej daty urodzenia, postanowiłam, że świętować będziemy razem ;)) wow.... no ładny wiek :-) [quote name='asher'] No i wygmerał, cuchnąca wydzielina trysneła fonatanną, prosto na biurko, leżące na nim dokumenty i komputer :megagrin: :lol: a fuj ;) dobrze, że to tylko zapchany gruczoł :-) Quote
Katerinas Posted April 7, 2008 Posted April 7, 2008 [quote name='asher'] [SIZE=1]I proszę, trzymajcie kciuki za mojego chłopczyka. Będzie miał w tym tygodniu operację, Trzymam kciuki za chłopaka :-) Quote
Vectra Posted April 7, 2008 Posted April 7, 2008 Sto lat dla Was , przegońcie te choróbska i wracajcie :) Trzymam również kciuki :kciuki: Quote
Alicja Posted April 7, 2008 Posted April 7, 2008 [FONT=Arial]STO LAT cuzamen do koopy :loveu::loveu::loveu:i zdróweczka :kciuki:[/FONT] Quote
asher Posted April 7, 2008 Author Posted April 7, 2008 Dziękujemy za życzenia :Rose: Ech, ten mój głuptasek ani nie wygląda, ani nie zachowuje się, jak dziadek. Niestety, czas jest nieubłagany i daje o sobie znać... Quote
anetta Posted April 10, 2008 Posted April 10, 2008 Wszystkiego najlepszego Bujaski :multi: :calus: Trzymajcie się! Quote
Alicja Posted April 11, 2008 Posted April 11, 2008 :hmmmm: miały być wieści o Bugajskim :razz::razz::razz: berek ;) Quote
Vectra Posted April 11, 2008 Posted April 11, 2008 Asherowa się nie obijaj po obcych landach ino pisz :mad: Quote
asher Posted April 11, 2008 Author Posted April 11, 2008 Juz piszę :multi: Zaraz po Wielkanocy byłam z Bugajskim na USG prostaty, bo była powiększona i trzeba było sprawdzić, czy to łagodny przerost - wtedy kastrujemy, czy niestety nowotwór - wtedy kastrować nie wolno. Prostata okazała się ok. Przy okazji fundnęlam tez Bugajskiemu usg jąder i jamy brzusznej, ot tak, na wszelki wypadek, bez żadnych - jak mi sie wtedy wydawało - wskazań. No i niestety... W jądrach Bugajski ma początek nowotworu. Ale nie to było najgorsze. Okazało się, że ma też powiększoną śledzionę, a w niej ok. 5,5 cm obszar mogący być guzem, albo krwiakiem i jeszcze kilka 5-7 milimetrowych zmian o charakterze krwiaków. Zaraz następnego dnia poleciałam zrobic badania krwi i rtg płuc. Umówiłam się też do kardiologa, bo niestety owczarki niemieckie mają tendencję do paskudnego nowotworu śledziony, który często przerzuca się do serca. Wracając od kardiloga wstąpiłam do naszej lecznicy, żeby umawiać się na operację. To własnie wtedy zupełnie przypadkiem trafiliśmy na odwiedziny dr. Leżańskiego, którego nasz lekarz poprosił o konsultację w sprawie gruczołów. I wtedy własnie Niuniowi te gruczoły przepchano. To było 2 tygodnie temu. Operacja (usunięcie śledziony, kastracja i usunięcie włókniaka z gardla) miała być tydzień temu, w czwartek. Ale ja zachorowałam. Na dodatek Bugajski był coś niewyraźny. Odwołałam więc zabieg i Bugajski trafił na stół opracyjny dopiero wczoraj. I tu wieeelki szacunek dla anastezjologa, który robił wywiad przed operacją :modla: Zauwazyl coś, czego nie dostrzegłam ani ja, ani chirurg, u którego byłam w zeszły piatek własnie w związku z tym niezbyt dobrym samopoczuciem Bugajskiego - że pies ma trochę blade śluzówki. Zapytał mnie, jak Boogie się czuje, odpowiedziałam więc, że lepiej, niz tydzień temu, ale ciagle jest trochę nie w sosie, jednak bez tragedii, ma apetyt, bawi się, ot, jest jakby odrobinkę osłabiony. Przyszedł chirurg, trochę zaniepokojony, jeszcze raz dokładnie wypytal, jak Bugajski się czuje. Bo jeśli faktycznie źle, to musimy brać pod uwagę, że jest krwotok wewnętrzny, najprawdopodobniej z tej zmienionej śledziony. A wtedy operacja jest dużo powazniejsza, potrzebna jest krew do transfuzji, istnieje realne zagrożenie życia zwierzaka... W końcu uznaliśmy jednak, że nie jest najgorzej i operujemy według planu. Bugajski już był na głupim jasiu, lekarz wygolił mu brzuch i ja już dosłownie wychodziłam, kiedy nagle lekarz mnei zatrzymał. Nie spodobał mu się Bugajskiego brzuszek. Postanowił zrobić punkcję. No i niestety potwierdziły się najgorsze przypuszczenia - w brzuchu była krew :placz: Szybki telefon do banku krwi i czekamy... A Bugajski zaczął słąbnąc, systematycznie spadało mu tętno. Poprawiło się trochę po atropinie i podłączeniu go do tlenu. Co przeżyłam, to moje, nikomu nie życzę - przez godzinę siedziałam przy Buagajskim i sprawdzałam, czy oddycha, a ze mną asystentka chirurga, która nie odrywając stetoskopu od jego klatki piersiowej a wzroku z sekundnika liczyła uderzenia serca... Krew w końcu przyjechała, Bugajski się ustabilizował i mogłam iśc do domu. Całe szczęście, że miałam na ten dzień dawno juz zamówioną wizytę Sabiny u okulisty, bo inaczej chybabym nie wytrzymała napięcia :shake: Na szczęscie po ponad dwóch godzinach zadzwonił lekarz z pomyślnymi wiesciami :multi: Sledziona usunięta, krwotok zahamowany (w trakcie zabiegu Bugajski miał transfuzję krwi). Lekarz nie potrafił mi powiedziec, czy zmiany w śledzionie to samoistne krwiaki, czy jednak rozkrwawione guzy, musi to zbadać histopatolog. Znalazł też jeszcze inego guza, w sieci (to taka tkanka tłuszczowa służąca do podtrzymywania narządów wewnętrznych, nie miałam pojęcia, że mamy coś takiego w brzuchu ;)), był wielkości piłeczki pingpongowej, czyli niestety duży. Też pojechał do badania. Odebraliśmy Bugajskiego ok. 22-iej. Pół nocy nie spałam, bo pierdołek bał się połozyć (rana jest spora, dokładnie na środku brzucha). Stał chwiejąc się na łapach, popiskując i w takiej pozycji przysypiał. A ja odchodziłam od zmysłów, że go boli, że może mu w środku puściły szwy i znowu krwawi... Ale jednocześńie machał czasami ogonem, całkiem chętnie wylizał mi ręce, na ktorych był smak wędliny, a jak wychodziłam na spacer z Sabiną, to wyraźnie się ożywił. Potem wzielam więc i jego - bez problemu zszedl i wszedł po schodach, zrobił siusiu i nawet kupkę walnął :-o Uznałam więc, że nie jest źle, a tylko panikuje z tym kładzeniem się, a na to to ja nic nie poradzę i szkoda moich nerwów ;) Dziś oczywiście ciągle jest osłabiony, ale jak na niecałą dobę po operacji, to jest rewelacyjnie :multi: Sępi :multi: Michę wsysnął błyskawicznie :multi: Na spacerze nie omieszkał lizać suczych siuśków :mad::multi: A teraz pointa - ufajcie swoim przeczuciom. Nie dawajcie sobie wmówic, że panikujecie, że histeryzujecie, że doszukujecie się chorób w zdrowym psie. Mnie od dawna Bugajski trochę niepokoił. Ale ciagle słyszałam, że panikuję, że przeciez nic sie nie dzieje :roll: Spadek formy, osłabienie, niechęć do intensywnego ruchu kładłam więc na karb wieku, melancholicznego charakteru i zwyrodnień kręgosłupa. Trochę tez martwił mnie brzuch Bugajskiego - wydawało mi się, że jest za duzy. Ale i w tym przypadku nie panikowałam, myślałam, że może to wynik otyłości, rozciągnięty żołądek (bo jak Bugajski mieszkał u rodziców, to strasznie go upasli, u mnie schudł ponad 5 kg!). Kilka razy zdarzyło sie, że brzuch robił się twardy i bolesny, wtedy weterynarz aplikował Bugajskiemu środki rozkurczające i espumisan, biorąc to za jakąś niestrawność. Teraz wydaje mi się, że to już wtedy, przed laty mogla byc ta śledziona. Stąd osłabienie, stąd ten powiększony brzuch, który robił sie twardy, jak dochodziło do krwotoku, a że krwotok nie był silny, to sam sie hamował, np. jak się zacisnęły na śledzionie jelita. I tak w kółko. Teraz od dwoch tygodni Bugajski był nie w formie, ale też bez tragedii. Uznaliśmy z lekarzem że może to skutek brania leków na gruczoły okołoodbytowe: metronidazolu i sterydu w czopkach. A tak naprawdę to musiała być śledziona, prawdopodobnie wtedy, jak przepychano Boogiemu gruczoły znów się rozkrwawiła, bo podczas tego zabiegu podtrzymywano Niunia za brzuch i siłą rzeczy mocno mu go uciskano. Jak pomyślę, że w każdej chwili mogłam miec po psie, bo niestety krwotok mógł się gwałtownie nasilic, a wtedy po kilku-kilkunastu minutach Bugajski by się wykrwawił, to mnie przechodzą ciarki... Waszko, dlatego własnie tak mnie niepokoi brzusio Pepy :shake: To pewnie nie jest śledziona, jak u Bugajskiego, bo to na USG by wyszło, ale koniecznie idź z nia do lekarza, który podejdzie do sprawy poważnie. Nie dawaj się zbyć, że nic złego sie nie dzieje, bo jakby sie nic nie działo, to brzuch byłby normalny. Ja teraz czekam na wyniki histopatologii. Nie panikuję, ale też nie jestem spokojna. No i czeka nas jeszcze kastracja i badanie jąder... Quote
malawaszka Posted April 11, 2008 Posted April 11, 2008 ja pier**** :mdleje: nie potrafię teraz nic mądrego napisać bo sie poryczałam czytając to :oops: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.