Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 4.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='asher']No i nikt więcej nie odważył się obejrzeć? :razz: :lol:


na wiejskim łączu mogę zapomnieć o filmikach :shake:

Asherku, smutno mi się zrobiło :-(

Posted

Asiu...zryczałam się jak bóbr, bo...wiesz przecież jak bardzo bym chciała żeby Sabinka była z Tobą jak najdłuzej w jak najlepszej formie.
Wiesci od Was nie są pomyślne, ale ja nadal trzymam kciuki!!!

Duze buziaki dla Ciebie i mizianko dla Sabinki! Bugajskiego tez pomerdaj za uszkiem:)

  • 2 weeks later...
Posted

Dzięki dziewczyny za troskę.
Nie piszę, bo nie bardzo jest o czym. I dlatego, że to dla mnie trudne.
Sabina bez zmian, nie jest źle, nie jest dobrze. Będzie tylko gorzej.

W ubiegłym tygodniu miałam prawdziwą gonitwę myśli, czy to ma sens, czy ja Sabiny nie męczę, czy nie lepiej pozwolić jej odejśc już teraz. Raz wydawało mi się, że tylko się łudzę, że jest w miarę ok, a tak naprawdę skazuję Niunię na katusze. Pięć minut później wydawało mi się, że tak naprawdę jest w miarę ok, a ja po prostu jestem przewrażliwiona... To takie strasznie frustrujące nie umieć stwierdzić, czy własny pies cierpi... :shake:

Sabinka nadal ma apetyt, jak zwykle reaguje szczekaniem, gdy ktoś kręci się po klatce schodowej... i to własciwie jedyne przejawy jej aktywności. Na spacerach czasem pokopie dołek, czasem próbuje poganiać się z jakimś psem, w domu czasem pobawi się piszczącą zabawką. Ale wszystko to robi tylko przez chwilę i nawet nie na pół, a na jedną szóstą gwizdka. Stąd te moje wątpliwości...
Na szczęście w poniedziałek weterynarz trochę mnie uspokoił, że to oklapnięcie Sabiny, ta jej "cofka" to raczej na pewno nie wynik silnego przewlekłego bólu. To po prostu stres, Sabina oślepła zbyt gwałtownie, by przystosować się do tego stanu, zmobilizować inne zmysły. Na dodatek szybciutko nauczyła się, że poruszanie się=ból (bo zderza się z przedmiotami, co w jej przypadku jest bardziej bolesne ze względu na guzy na głowie, niz u zdrowego pod tym względem psa).
Więc na razie na pewno nie ma wskazań do uśpienia. Mam jej też póki co nie podawać silniejszych leków przeciwbólowych (na wszelki wypadek mam w domu zastrzyki, pochodne morfiny), bo skoro ma apetyt (naturalny, nie pobudzony farmakologicznie, a taką opcję też brałam pod uwagę - ale leki, które Sabina przyjmuje na apetyt nie wpływają), skoro jest w miarę kontaktowa, skoro jakąś, choćby minimalną aktywność przejawia - to nie jest najgorzej.

Podziwiam ludzi, którzy przez ten ostatni etap bycia z psem potrafią przebrnąć w miarę spokojnie. Ja ledwo daję sobie z tym radę...

Posted

asher napisał(a):
Dzięki dziewczyny za troskę.
Nie piszę, bo nie bardzo jest o czym. I dlatego, że to dla mnie trudne.
Sabina bez zmian, nie jest źle, nie jest dobrze. Będzie tylko gorzej.

W ubiegłym tygodniu miałam prawdziwą gonitwę myśli, czy to ma sens, czy ja Sabiny nie męczę, czy nie lepiej pozwolić jej odejśc już teraz. Raz wydawało mi się, że tylko się łudzę, że jest w miarę ok, a tak naprawdę skazuję Niunię na katusze. Pięć minut później wydawało mi się, że tak naprawdę jest w miarę ok, a ja po prostu jestem przewrażliwiona... To takie strasznie frustrujące nie umieć stwierdzić, czy własny pies cierpi... :shake:

Podziwiam ludzi, którzy przez ten ostatni etap bycia z psem potrafią przebrnąć w miarę spokojnie. Ja ledwo daję sobie z tym radę...

Asherku, ciągle myśle o Sabince i tu zagladam. To co napisze jest okrutne, ale w zeszłym roku z podobnych powodów odchodziła nasza Jagulka. Tez ciagneliśmy ja ile można, chwytaląc się każdego "za". Dlatego tez, ze przeżyłam z psem 16 lat, pozwalam sobie powiedzieć.Trzeba pozwolić psu odejść, dopóki jego życie jest komfortowe. Stając na głowie, działajac wbrew naturze, szpikując tonami srodków farmakologicznych, uważam, ze robimy to wyłączne dla siebie.Strasznie przykro to wszystko czytać i przykro to pisać, ale wyrażam swoje zdanie nie bezdusznie, wiem o czy mówię ,bo napatrzyłam się na psa, podejmowałam decyzję, jedna z najcięższych w życiu. Ale to my jestesmy ich bogami, u nas szukaja wybawienia od chorób, głodu, bólu . Musimy znależć siły.

Posted

asher napisał(a):
Podziwiam ludzi, którzy przez ten ostatni etap bycia z psem potrafią przebrnąć w miarę spokojnie. Ja ledwo daję sobie z tym radę...



noo takich ludzi chyba jest niewiele :shake: w sobotę minie rok jak pozwoliłam Bolusiowi odejść i jak tylko o tym pomyślę zalewam się łzami... Asher ja wiem, że TY będziesz wiedziała kiedy przyjdzie czas na Sabinkę - to się czuje!

Posted

A ja od rana mam otwarte okienko z Waszym blogaskiem i nie wiem co napisać :shake:...Asiu wiem ...wierze ze zrobisz tak aby Sabinka nie ucierpiała a to już podpowie Ci serducho .....:glaszcze:




pocieszyciel i doradca ze mnie żaden :-(

Posted

malawaszka napisał(a):
Asher ja wiem, że TY będziesz wiedziała kiedy przyjdzie czas na Sabinkę - to się czuje!
Ja się własnie boję, że nie będę wiedziała.

Teraz jeszcze nie czas chyba. Własnie wróciliśmy ze spaceru, Sabina kopała dołki, ganiała ptaki (no, próbowała ganiać ;)), nawet chwilkę poćwiczyłyśmy - to co sucz zawsze lubiła ćwiczyć, czyli "do mnie" i "noga" - jak ją chwaliłam, to merdała ogonem, dopraszała się nagrody wściubiając mi nos w rękę, przed chwilą ze smakiem wsysnęła michę...

Sabinko, nie podejrzewam Cię o bezduszność. Ale tak dla wyjasnienia, Słonina owszem, bierze sporo leków, ale w związku z nowotworem tylko jeden - przeciwbólowy Movalis (niesteroidowy przeciwzapalny, z tej samej "rodziny" co ludzki Apap, czy Panadol, więc nienajsilniejszy), no i Ranigast osłonowo do tego. Reszta to leki usprawniające układ oddechowy, bo od dawna Sabinka ma lekką niewydolność oddechową. Ta niewydolność nie ma nic wspólnego z nowotworem i w przypadku Sabiny absolutnie nie jest groźna.
W ubiegłym tygodniu robiłam suczy badania krwi - wyniki książkowe... Z jednej strony to super, z drugiej to takie cholernie smutne, że będę musiała uśpić psa nie dlatego, że mu organizm wysiądzie, a z powodu dyskomfortu :shake:

Posted

Asia , tak jak pisała Weszka , to się czuje , to się wie .... Sabina sama ci powie kiedy ...
Nikt sobie z tym nie daje rady , czasem po prostu zachowuje się pozory ....
Trzymajcie się :buzi:

Posted

asher napisał(a):
Ja się własnie boję, że nie będę wiedziała.


Będziesz wiedziała. Będziesz wiedziała na pewno....
Na razie cieszcie się sobą.

Asiuuuuu - mamy już upatrzona następczynię Mani . Tylko ze strony mojego Męża opór materii jest duży ...
Kurka ! :cool1:

Posted

Babciu , olej dziadka , przynieś psiaka , pogada , potem pokocha .. i powie jak Rafał .. zawsze do Klementyny .. nie chcę Cię , nie lubię Cię , ale w sumie jesteś fajna i buzi daje :diabloti:

Posted

HankaRupczewska napisał(a):
Będziesz wiedziała. Będziesz wiedziała na pewno....
Na razie cieszcie się sobą.

Ja znowu mam gonitwę myśli.
Wczoraj Sabina musiała się dośc boleśnie uderzyć, albo Bugajski smagnął ją ogonem - bo wieczorem wyraźnie bolała ją lewa strona głowy, na jakikolwiek szmer, czy muśnięcie z tej strony reagowała nerwowym odrzuceniem głowy w bok, popiskiwaniem (ewidentnie ze strachu przed bólem a nie z samego bólu, bo piszczała w chwili, kiedy spodziewała się dotknięcia). Leżała na swoim kocyku dysząc... W końcu usnęła, "ululana" przeze mnie.
Dzis rano nadal była w kiepskim nastroju, już przymierzałam się do zrobienia jej zastrzyku z tym mocniejszym lekiem...
Ale po spacerze jak zwykle zjadła swoją michę (a obawiałam się, że nie będzie chciała jeść), potem wylizała michę Bugajskiego i spokojnie sobie zasnęła. Potem przyczłapała do mnie pomiziać sie troszkę i teraz znowu śpi...
Zobaczymy, jak będzie dziś wieczorem, jeśli znowu będzie dyszeć, to spróbuję dać jej tramal.

W ogóle zastanawiam się, czy jest sens podawać psu tak silne leki przeciwbólowe, jak morfina. Które owszem, zlikwidują ból, ale sprawią, że pies będzie "przyćpany". No bo co to za zycie dla psa?

Haniu, mam pytanie do ciebie, czy atropina przypadkiem nie wpływa na zwiększenie apetytu? Weterynarz niby powiedział, że Sabina nie przyjmuje leków, które sztucznie pobudzają apetyt, ale może nie pamiętał dokładnie, co Sabina bierze? A bierze m.in. Bellapan.

Asiuuuuu - mamy już upatrzona następczynię Mani . Tylko ze strony mojego Męża opór materii jest duży ...
Kurka ! :cool1:

O ile pamiętam, to wzięcie Mani też nie było tak do końca ustalone? :cool1: Mąż pogada, powkurza się i pokocha :loveu:

Posted

Asiu, atropina zmniejsza napięcie mięśni gładkich ścian przewodu pokarmowego, osłabia perystaltykę jelit, zmniejsza wydzielanie soku żołądkowego ( kiedyś leczyło sie jej preparatami chorobę wrzodową ) i działa przeciwwymiotnie.

Nie bardzo więc to pasuje ...

Posted

Kurczę, przeczytałam własnie artykuł o atropinie na Wikipedii.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Atropina

I wyczytałam tam to:
Wpływ atropiny na organizm i jej zastosowania medyczne:
"oko – blokując receptory muskarynowe zwieracza źrenicy prowadzą do jej rozszerzenia. Wywołuje to światłowstręt (fotofobię). Atropina działa również na mięsień rzęskowy zaburzając zdolność do akomodacji. To działanie znalazło zastosowanie w diagnostyce okulistycznej. Podawanie naprzemienne atropiny ze środkami zwężającymi źrenicę zapobiega powstawaniu zrostów podczas zapalenia rogówki lub tęczówki."

Sabina non stop mruży oczy, jakby ją raziło światło. Mówiłam o tym lekarzowi, ale nic mi na to nie odpowiedział.

Dalej za Wikipedią:
"Akomodacja:
zjawisko dostosowania się oka do oglądania przedmiotów znajdujących się w różnych odległościach. Dostosowanie to polega na odpowiednim doborze ostrości widzenia.
Istnieją dwa zasadnicze mechanizmy akomodacji:
- zmiana kształtu soczewki oka, a wskutek tego zmiana jej ogniskowej i co za tym idzie zmiana jej zdolności zbierającej
- zmiana odległości soczewki od siatkówki"

I jeszcze:
"Mięsień rzęskowy:
(łac. musculus ciliaris)- mięsień zbudowany z włókien okrężnych, promienistych i podłużnych wchodzący w skład ciała rzęskowego. Zmiana napięcia mięśni rzęskowych powoduje zmianę kształtu (uwypuklenia) soczewki oka."

A ja u Sabiny zauważyłam własnie to, że oczy jej się zrobiły wyłupiaste! Kiedy powiedziałam o tym lekarzowi, uznał, że to z powodu guzów rozpychających się na czaszce. Ale ona tylko po prawej stronie ma guza tak dużego, że dochodzi do oka. Po lewej stronie guz wciąż jest tylko na potylicy, a to oko też wydaje mi się wypukłe!

Cholera, czy to możliwe, że problemy ze wzrokiem wynikają u Sabiny z powodu atropiny, a nie rozrostu guza????

Zaraz dzwonię do lekarza.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...