Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mam 3,5 mies. dalmatynczyka ktory wyje podczas mojej nieobecnosci.

Co robic?

Do tego dzis dostalam od sasiadow anonim, ze moze pies nie nadaje sie do tego aby zostawal sam i takie inne pierdoly.

Moga na mnie naslac TOZ? i co wtedy?

sasiedzi sa naprawde upierdliwi... :cry:

Posted

A jak długo Cię nie ma? 3,5 miesięczny piesek rzeczywiście nie powinien zostawać sam zbyt długo.

Jeżeli nieobecności są krótkie, to ja, jak zwykle, polecam klatkę. Musiałabyś przyzwyczaić psa do klatki (i do nie wycia w niej) gdy jesteś w domu (jak to robić opisywałam już chyba w temacie o lataniu samolotem). Dopiero potem mogłby w niej zostawać, jak Cię nie ma. Ponieważ klatka go ogranicza, to niekoniecznie wiedziałby, czy jesteś, czy nie, a byłby przyzwyczajony, że w klatce się nie wyje.

Posted

Pies moze miec tzw. separation anxiety, czyli bac sie zostawac sam w domu. Jest to niestety stosunkowo czeste u dalmatynczykow (i kilku innych wrazliwszy ras). Trzeba psa bardzo powoli przyzwyczajac do zostawania samemu w domu, zaczynajac moze nawet od 5 minut - czas dyktuje sam pies i zaczyna sie od takiego, z ktorym psu jest dobrze, tzw. nie denerwuje sie w zaden sposob. Moze tez probowac zostawiac psu jakies zajecia - pilka z ktorej wypada jedzenie, kosc, czy cos w tym rodzaju. Leczenie zaawansowanej sep. anxiety trwac moze i ze 3 miesiace, czasami potrzebne sa medykamenty - ale nie mysle, zeby to bylo potrzebne w przypakdu 3.5 mies szczeniaka - po prostu zacznij go przywczyajac do zostawania samemu bardzo bardzo wolno. Podczas tego szkolenia pies nigdy nie moze byc zostawiony sam na dluzej niz jest w stanie zniesc.

Sasiedzi jak sasiedzi, ale pies sie na prawde meczy. Sasiedzi z reszta tez.

Posted
A jak długo Cię nie ma? 3,5 miesięczny piesek rzeczywiście nie powinien zostawać sam zbyt długo.

Jeżeli nieobecności są krótkie, to ja, jak zwykle, polecam klatkę. .

Bez obrazy Flaire ale jak ty bys siem czuła gdyby Cię zamknięto w klatce. :evil: ???!! Napewno okropnie.

Osobiście jestem przeciwniczką trzymania w klatce ponieważ psiak nie ma możliwości ruchu.

Myślę że piesek ma dopiero niecałe 4 miesiące, także nie powinien zostawać długo sam, Może potrzebna by była jakas opiekunka. może ktoś z rodziny???

Pozdrawiam 8)

Posted

Przyzwyczajaj psa powolutku, wychodź z domu na kilka minut wracaj i nagradzaj psiaka, stopniowo przedłużaj nieobecność. Zamykanie w klatce nie uchroni przed wyciem.

Posted

klatka to takie chyba brutalne rozwiazanie i jeszcze trzeba psa nauczyc akceptowac ta klatke...Szczeniak cierpi jak wiele innych mlodych pieskow przed nim. Powoli przeciagaj chwile samotnosci, moze zostaw swoja lekko schodzona skarpetke :wink: i cierpliwie znos uwagi sasiadow.Ci, co nie maja/mieli psa nigdy(?) nie beda wyrozumiali. Moje psisko podczas MOJEJ nieobecnosci rzuca sie na moj osobisty tapczan i duma az przyjde, i nie pozwala sie zrzucic przez domownikow---bestia! :wink: Ale Fafol jest juz stary....Twoje psisko tez cos "wymysli", aby przetrwac...Oby to nie bylo bardziej uciazliwe niz wycie :lol: Pozdrawiam!

Posted

Ale Trinity, klatka jest dla psa jak wlasny domek, mieszkanko. Jak by do srodka wlozyc wszystkie jego zabawki, wode i bylby przyzwyczajany stopniowo do niej, to nie ma przeciwskazan by tego psa nie trzymac w klatce.

Ogladalam kiedys na AP program gdzie facet(wujek Matty :lol: ) wlasnie zachecal do tego aby zamykac pieska w klatce na czas nieobecnsci wlascicieli.

Posted

Podejrzewam że osoby krytykujące klatkę nigdy jej ani same nie używały, ani nawet nie widziały psa przyzwyczajonego do klatki. Wszystkie moje psy same do niej właziły (w tej chwili mam tylko jednego :( ), gdy szukały spokojnego, bezpiecznego miejsca. I Misi już w klatce nie zamykam (z wyjątkiem podróży oczywiście), ale kiedyś zamykałam (żeby ją przyzwyczaić do klatki i w czasie nauczania porządku), oczywiście przyzwyczajając ją stopniowo.

Idea klatki polega na tym, jak pisze aneta, żeby pies miał bezpieczne miejsce, gdzie nie czuje się nieszczęśliwy, gdzie nie czuje "separation anxiety" ani żadnych innych uczuć, które powodowałyby wycie. Trinity, jak myślisz, co czuje pies, który co prawda nie jest zamknięty w klatce, ale wyje? Przecież to wycie coś znaczy, jakąś skrajną psią bezradność i nieszczęście. A jeżeli psa nauczysz, że klatka to jest jego oaza bezpieczeństwa, sytuacja, którą zna i rozumie, to nie będzie musiał wyć. (A jak psa tego nie nauczysz, to w klatce będzie wył jeszcze głośniej -- to byłoby rzeczywiście brutalne i nie o to tu chodzi. Samo zamykanie w klatce -- jak już inni pisali -- niczego nie rozwiążę, przeciwnie!). Ja miałam kiedyś sunię, która jak wychodziłam z domu, to sama szła do klatki (choć ja klatki już za nią nie zamykałam). Dlaczego? Bo sama w domu nie czuła się pewnie -- potrzebne jej było to dodatkowe bezpieczne, znajome otoczenie klatki.

Oczywiście klatka sama w sobie takiego bezpiecznego otoczenia nie zagwarantuje -- trzeba psa tego powolutku nauczyć. I na pewno można psa nauczyć zostawać samemu i bez klatki. Ale moim zdaniem z klatką jest dużo łatwiej (i dla psa, i dla właściciela) i przy okazji daje ona wiele innych korzyści (o których też już gdzie indziej pisałam).

NB, miałam z klatką kilka śmiesznych sytuacji na lotnisku. Ostatnim razem na Okęciu, pani, która sprawdzała klatkę zaczęła się przyczepiać, że klatka Misi jest za mała. Bzdura -- klatka była robiona na zamówienie specjalnie dla Misi, ale nie mogłam tej pani o tym przekonać -- ona ciągle że jak pies wytrzyma, że za mało miejsca. A w końcu -- No jak my ją w ogóle do tej klatki wsadzimy? -- a ja na to -- Misiu, miejsce. No i Misia radośnie wskakuje do klatki, odwraca się przodem do pani i stoi w klatce merdając ogonem. Pani trochę oniemiała, a potem że rzeczywiście, pies nie wygłąda na zbyt cierpiącego. To wtedy, żeby postawić kropkę nad i, Misia położyła się, położyła łeb na łapach i zaczęła sobie drzemać w środku zgiełku lotniska. I pani powiedziała ok, może lecieć. Żadne moje argumenty, że już Misia w tej klatce latała nie poskutkowały, ale Misi argument, że lubi swoją klatkę poskutkował natychmiast. I może to i dobrze.

Posted

Dolaczam sie do Flaire i polecam klatke.

Nie bede pisala dlaczego, bo wszystko juz napisala Flaire. Klatka, to bardzo dobry pomysl, jesli tylko odpowiednio suczke do niej przyzwyczaisz.

Posted
Myślę że piesek ma dopiero niecałe 4 miesiące, także nie powinien zostawać długo sam, Może potrzebna by była jakas opiekunka. może ktoś z rodziny???

Moj starszy mial 7tyg kiedy go wzielismy, po tygodniu juz zostawal w domu sam na 8 godzin (przynajmniej). Nie kupilismy klatki, bo nie wyl ale i tak zamykalismy go w jednym pomieszczeniu z miskami, poslaniem, zabawkami i gazetami.

Posted

Tez dolaczam sie do Flaire. Na prawde jest dobrze jesli pies umie zostawac w klatce, zna ja dobrze i uwaza za swoj dom. Sama psow w klatce w domu nie zostawiam, ale jezdza z nami we wszystkie podroze, na zawody, klatke mam tez na stale zainstalowana w aucie. Psy na prawde bardzo je lubia. Niektore klatki w domu nie maja drzwi, a niemal zawsze mozna w niej zastac jej wlasciciela.

Posted

Zgoda. Ale ja bym nie zostawiała tak młodego szczeniaka samego na tak długo dzień w dzień. Czy nie masz nikogo, kto mógłby do niego przychodzić w połowie dnia? Moja znajoma zatrudniła do tego bezrobotnego sąsiada. Codziennie w połowie dnia bierze jej psy na godzinę na spacer. Płaci mu za to 40 zł tygodniowo.

Posted

Flaire przyznaję rację ale tylko pod tym względem, że psiaka nie zamykasz w tej klatce, Tylko w takiej sytuacji, że klatka jest drugim dodem psiaka :lol: :lol:

Przepraszam, że tak na Ciebie naskoczyłam ale czytając tą twoją poprzednią wypowiedź ogromnie siem zdenerwowałam ale teraz jest uż ok. :lol: :lol: :lol:

Pozdrawiam 8)

Posted

Trinity, ale w wielu przypadkach właśnie Misię zamykam (a właściwie zamykałam, bo teraz to już prawie wyłącznie w czasie podróży). Ale mogłam to robić właśnie dlatego, że to był i jest jej domek. Np. jak była małym szczeniaczkiem, to zamykałam ją na noc, żeby ją przyzwyczaić, że w nocy się śpi, a nie rozrabia. Jak ją uczyłam, żeby nie siusiała w domu, to zamykałam ją, kiedy nie mogłam na nią bez przerwy uważać. Również jak była mała, to była karmiona w klatce -- zamkniętej, bo inaczej brała pełen pysk karmy, leciała do pokoju na dywan, wypluwała, a potem zjadała po troszku :evil: . I tak dalej.

Ja sobie tak myślę, że klatka kojarzy się nam z czymś okrutnym, bo słowo takie nie miłe -- myślimy o zwierzętach zamkniętych na okrągło w małych klatkach w zoo (z tego powodu, po angielsku używa się innego słowa: "crate" lub "kennel", a nie "cage") -- i myślimy, że to jakoś okrutnie tak wolność psa ograniczać. I zgadzam się, że jest to okrutne, jeżeli pies jest zamykany za dużo. Natomiast nie wydaje nam się okrutnym zostawiać małego szczeniaczka samego -- a ja myślę, że to jest co najmniej równie niepożądane, bo psy, a szczególnie szczenięta, potrzebują towarzystwa co najmniej tak bardzo, jak nieograniczonej swobody. Na pewno nie wszyscy się z tym zgadzają, ale wielu ekspertów się zgadza i takie jest moje zdanie.

Posted

Flaire wszystko co napisałaś wyżej jest OK i zgadzam się z tym.Sama stosuję klatkę, gdy sunia ma cieczkę.Problem jest jednak w głośnym zachowaniu psa ( "Wyjący pies") a w tej sytuacji klatka raczej nie pomoże. Malucha trzeba pomaleńku przyzwyczajać do zostawania w domu.

Posted

mausa, no więc z mojego doświadczenia wynika, że klatka pomoże w tym przyzwyczajaniu do zostawania samemu. Dlaczego? Bo łatwiej przyzwyczaić psa do klatki niż do zostawania samemu, to jest dla niego prostsze do zrozumienia. A już jak jest przyzwyczajony do klatki, to kwestia, czy jest w pobliżu ktoś inny, czy nie, staje się drugorzędna. Poczucie bezpieczeństwa skutecznie leczy separation anxiety, a o to przecież chodzi.

Na pewno ta metoda nie podziała na wszystkie psy, bo nie ma metody, która podziała na wszystkie psy. Ale wiem, że dla wielu psów się sprawdza. Natomiast nie znam innej metody, którą uważam za równie dobrą. Wszystkie te, które były już na forum opisywane (chowanie się w szafach, podrzucanie przez okna smakołyków, itp), nie sprawdzają się w praktyce. Nawet przyzwyczajanie powolutku jest trudne (ale nie mówię "niemożliwe" -- przeciwnie, jak już pisałam, można, oczywiście, przyzwyczaić psa bez klatki), bo trzeba zawsze utrafić tak, że wraca się zanim pies zacznie wyć. Czyli, zaczynamy od zostawiania psa (na króciusieńko!) aż zacznie wyć, a potem trochę krócej :wink: .

To tyle ode mnie. Klatka napewno pomaga z tym problemem. Ale są oczywiście inne metody, w moim doświadczeniu trudniejsze do stosowania.

Posted

Powinnam jeszcze dodać, że klatka stosowana w tym celu nie powinna być druciana -- tzn. drucianą klatkę trzeba przykryć tak, żeby pies mógł wyglądać tylko z jednej strony i nie mógł się wiercić i śledzić ruchów właściciela po mieszkaniu. Poza tym, przyzwyczaja się psa do niej tak, jak opisałam gdzie indziej. Lepiej, żeby nie stała w pobliżu drzwi wejściowych, a gdzieś w pokoju. Jak już pies jest przyzwyczajony do przebywania w klatce i smacznie sobie w niej śpi (bo to właśnie robią w klatkach psy do nich przyzwyczajone), cichutko wymykamy się z domu. początkowo na bardzo krótko. Po cichutkim powrocie, początkowo psa ignorujemy. Czyli nasze wyjście i wejście nie powinny być w żaden sposób celebrowane.

Posted

Piesek juz coraz lepiej znosi pozostawanie w domu... :D :D :D

Dostalam tez maial z TOZ-u (pisalam do nich aby poradzili mi jak zareagowac na takie zachowanie sasiadow) zasugerowali mi zeby ich olac!!! :fist: ,bo cisza nocna jest miedzy 10.00 wieczorem a 6.00 rano

Posted

Nie olewać sąsiadów! Nie dość, że wyjący pies (jak pisze Flaire) nie jest szczęśliwy, to jeszcze wzbudza złość u współmieszkańców--------a to jest bardzo niewskazane i niemiłe. Nadchodzi sezon grypowy i może pomoc sąsiedzka okazać się niezbędna-----więc jestem za miłymi związkami ludzi i zwierząt. Powodzenia w dalszym wychowywaniu psa i dużo życzliwości od sąsiadów! :D

Posted

Nie chodzilo mi o to aby olac wycie psa ...bo robie wszystko aby zmniejszyc jego cierpienie spowodowane pozostawaniem w domu

Co do sasiada to raczej nie zmieni on zdania na ten temat :( :(

Posted

przy moich postach o demolowaniu jest duzo o klatkachi mysle ze nie trzeba sie zaraz unosic. Ja sie do klatki przekonalam. A apropos ruchu, to w domu , moja sunia spi caly dzien albo lezy i cos gryzie. Raczej ruchu nie zazywa. A kiedy zostaje sama i owszem, ale szuka sobie zajecia nie z potrzeby rchu tylko z niecheci do samotnosci

Posted

magda-f :D

co to za stwór z tego sasiada? :wink: pies ma pojąć i zaakceptować Twoje nieobecności, a on nie potrafi zrozumieć, że psu smutno samemu?!

Chyba jakiś totalny gamoń :o i wcale się nie dziwię,że szukasz ratunku...Trzymaj się i skorzystaj z doświadczeń , daj kiedyś znać, jak idzie. Pozdrawiam.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...