asher Posted July 2, 2005 Posted July 2, 2005 Nor(a), obserwujcie bacznie, jak rozwija się sytuacja, zwłaszcza, kiedy mała trochę podrośnie. Dwie nie lubiace się suki, to może być nie lada problem i dlatego w przypadku suk wszelkie achowania, ktore moga przerodzić się w poważniejsze konflikty najlepiej tłumić w zarodku. Oczywiście nic się nie stanie, jak sobie czasem napyskują, ale nie można dopuścić do poważnego starcia, obie musza wiedziec, że nie będzie to przez was tolerowane... Konflikty suk sa zazwyczaj o wiele bardziej zajadłe, niż starcia zamców i mogą się zakończyc tragicznie... Quote
Nor(a) Posted July 2, 2005 Posted July 2, 2005 asher napisał(a):Dwie nie lubiace się suki, to może być nie lada problem i dlatego w przypadku suk wszelkie achowania, ktore moga przerodzić się w poważniejsze konflikty najlepiej tłumić w zarodku. Oczywiście nic się nie stanie, jak sobie czasem napyskują, ale nie można dopuścić do poważnego starcia, obie musza wiedziec, że nie będzie to przez was tolerowane... Konflikty suk sa zazwyczaj o wiele bardziej zajadłe, niż starcia zamców i mogą się zakończyc tragicznie... zdaje sobie z tego sprawe..Przyklad mam po sasiedzku w domu na przeciwko. Dwie suki (spore kundlice) sie tam pociely do krwi, choc na codzien widze ze egzystuja na jednym podworku normalnie. Pocieszam sie ze mam rasy bardziej towarzysko - przyjazne niz broniąco-terytorialne, choc widze ze mala "szkotka" zadziorna dosc bywa..Ma to swoje plusy, ze moze nikt mi juz łap przez bramę nie bedzie wkladal zeby poglaskac (tak jest z irlandką). A tak w ogole to matka naszej czarnej zadziory zyje razem z drugą mlodsza seterką. Jest ok..mam nadzieje, ze u mnie tez jakos bedzie. Na razie widze ze leżą razem w piachu :evilbat: (gardzą trawą :roll: ) ..sa juz jak przypudrowane ..jak je glaszcze to sie kurzy ..dramat :evilbat: z ostatniej chwili:...ale cyrk :o ..bawią sie w chowanego wokol drzewa i stolu..Vega małą .....tropi, skrada sie schylona a potem sprint za czarną..A chwile pozniej odwrotnie..mala Vege sciga :o Quote
anovi Posted July 2, 2005 Posted July 2, 2005 Nor(a) napisał(a):Starsza ma chyba troche problem psychiczny (objawia sie to niechecia do jedzenia..mimo ze dostaje pierwsza) A wiesz, mnie to STRASZNIE ZACZYNA MARTWIĆ :( Duża już od tygodnia robi strajk głodowy... Zjada czasem to czego normalnie nie jada (czyli kawałeczek chlebka, kilka świderków makaronu - ale to tylko dla tego bo kusi ją nowy zapach - zaczyna mi brakować pomysłow czym ja skusić do jedzenia)... Jak długo to może trwać??? Czy ktoś może wie ???? Nie mogę patrzeć jak się świadomie głodzi... (dostała już nawet 2 zastrzyki na pobudzenie apetytu) A ponad to duża bryka jak motylek... Quote
Nor(a) Posted July 2, 2005 Posted July 2, 2005 anovi napisał(a): A wiesz, mnie to STRASZNIE ZACZYNA MARTWIĆ :( Duża już od tygodnia robi strajk głodowy... no tak... :roll: Ja sie wlasnie od tygodnia zastanawiam sie czym moj starszy pies zyje :roll: ..Jedyne co je to garsc suchej karmy (na dzien)..No dzis moze z dwie. Gotowanym gardzi (wczoraj wmusilam nieco kurczaka kamiąc z reki). Wczesniej jadla 2 posilki dziennie..Ostatni wieczorem bywal solidny (nawet jej ograniczalam zeby nie zaczela wygladac jak beka). Troche sajgon..duza nie je..a mala chwilami je za duzo (bo wsuwa raz z jednej raz z drugiej miski...i trudno to opanowac). Quote
anovi Posted July 5, 2005 Posted July 5, 2005 Nor(a) napisał(a):anovi napisał(a): A wiesz, mnie to STRASZNIE ZACZYNA MARTWIĆ :( Duża już od tygodnia robi strajk głodowy... Gotowanym gardzi (wczoraj wmusilam nieco kurczaka kamiąc z reki). Wczesniej jadla 2 posilki dziennie..Ostatni wieczorem bywal solidny (nawet jej ograniczalam zeby nie zaczela wygladac jak beka). Troche sajgon..duza nie je..a mala chwilami je za duzo (bo wsuwa raz z jednej raz z drugiej miski...i trudno to opanowac). No to chyba mamy ten sam kłopot Nor(a) :( Ostatnio bardzo znana hodowczyni powiedziała mi, że to może potrwać nawet dwa tygodnie :( My też karmimy się z ręki jakimiś smacznymi kąskami, a mała pożera za dwie! Quote
Matisse Posted July 5, 2005 Posted July 5, 2005 Nie wiem jak to z dogami bywa, ale u husky to nie jest niepokojące, że pies odmawia przyjmowania pokarmu. Z tego, co radził wet nie należy jak głupek wymyślać coraz to nowych potraw bo przyzwyczaimy psa do wybredzania. Dajesz rano michę, nie zje, po 15 minutach odbierasz i dajesz po południu dokładnie tą samą michę z tym samym jedzeniem. Milak tak miała, że nie jadła nawet przez tydzień... Quote
zaba14 Posted July 8, 2005 Posted July 8, 2005 Jaszczurka widze ze juz Ci pomogli drodzy dogomaniacy ;-) i zaowazylam rowniez ze grono nam sie powiekszylo ;-) PS. Jednak nie bedzie BT ?? Quote
coztego Posted July 8, 2005 Posted July 8, 2005 Dziewczyny, spokojnie, skoro suki brykają to nic im nie będzie jak się trochę przegłodzą... 8) Swoją drogą, wydaje mi się, że tym karmieniem z ręki i wyszukiwaniem smakołyków tylko przedłużacie ich humory... Starsza widzi, ze Wasza uwaga się skupia na niej kiedy nie je, poświęcacie jej więcej uwagi, karmicie z ręki i wykorzystuje ten sposób na zatrzymanie Was dla siebie. Quote
Nor(a) Posted July 8, 2005 Posted July 8, 2005 [quote name='coztego']Dziewczyny, spokojnie, skoro suki brykają to nic im nie będzie jak się trochę przegłodzą... 8) Swoją drogą, wydaje mi się, że tym karmieniem z ręki i wyszukiwaniem smakołyków tylko przedłużacie ich humory... Starsza widzi, ze Wasza uwaga się skupia na niej kiedy nie je, poświęcacie jej więcej uwagi, karmicie z ręki i wykorzystuje ten sposób na zatrzymanie Was dla siebie. nawiązując :wink: ..Starsza, Vega zaczela jesc . Po półtora tygodnia prawie..Przedwczoraj zjadla cala miskę, wczoraj rowniez..łacznie z nielubianym ryzem. Mlodsza jest w zasadzie caly czas pilnowana zeby sie nie pchala do miski starszej. Sytuacja nieco wraca do normy..(gryzą się tez w normie :P ) Quote
Marta Chmielewska Posted July 9, 2005 Posted July 9, 2005 U na była podobna sytuacja, do starej 12-letniej suni doszła młoda, raptem 2-miesięczna, dotego rozbrykana na maxa. Starsza odgryzała się ale tylko wtedy, gdy młodsza jej dokuczała, ciągnęła za uszy. Też dość długo mało jadła, ale ponieważ my się tym nie przejmowaliśmy, przestała wybrzydzać. Właściwie byłam zupełnie spokojna, puściłam suczki luzem w mieszkaniu i nigdy nie zrobiły sobie najmniejszej o dwóch miesiącach doszła następna sunia, półroczna, diabeł wcielony i też od razu bez problemów się dogadały. Młode razem broiły i zachowywały się jak siostry. Potem był okres, gdy nie widziały się prawie rok i wtedy pierwsze spotkanie było dosć stresujące, bo okazało się, że chcą na nowo ustalić (lub sprawdzić) hierarchię. Kilka chwil chodziły wokół siebie na sztywnych nogach, nawet warknęł na siebie, raz młodzsza podskoczyła z charkotem na starszą, przy kości i to były jedyne spięcia, bezkrwawe i niegroźne. Potem razem lezały na kocu i było jak dawniej. Za kilka dni będę miała prawdziwe przejście, przyprowadzam sunię równoladkę, dużo większą od obecnej domowniczki i zastanawiam się jak będzie. Nowa sunia jest przestraszona i lękliwa, boi się psów (lablador), ale nie pokazuje zębów ze strachu tylko się kuli. Moja z kolei jest pewna siebie ale dość opanowana i łagodna. Obmyśliłam tak, że nowa sunia będzie na smyczy (ponieważ się boi smycz i moja bliskość da jej większe poczucie bezpieczeństwa) a moja luzem. Moją znam i jej ufam, wiem, że nie zrobi krzywdy nowej. Poza tym jest sporo mniejsza. Poznam je na dworze, pójdę z nimi na spacer i razem wrócą. Ale na wszelki wypadek pory karmienia będą różne, będą jadły osobno i spały na dwóch różnych końcach pokoju. Zobaczymy jak będzie, trochę się denerwuję. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.