Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • 3 weeks later...
  • Replies 196
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bardzo dziękujemy za relacje i fotki :) wszystkie fotki ;) Leoś jest przesłodki :) super, że pieski z tym naszym Wariatem na czele tak dobrze się dogadują z Waszym potomkiem :)

Soma również jest prześliczna :)
Macie talent w uszczęśliwianiu bezdomnych piesków :)

Jeszcze raz dzięki :)

  • 2 weeks later...
Posted

Przeczytałam dzisiaj cały watek. I jestem zachwycona...:loveu:Waszą miłością dla psów, waszym całym stadkiem i Leosiem i wspólną komitywą. Żeby jeszcze relacje pojawiały się częściej byłoby wspaniale :diabloti::oops:

  • 1 month later...
Posted

holly101 napisał(a):
Hej, dobrze że zaglądasz :) Może jutro uda mi się wrzucić jakięs fotki i opowiedzieć co u nas :) Nie wybieracie się do Karpacza?


Hej! staram się zaglądać..ale z czasem różnie bywa..ale Dinguś zawsze jest w naszych sercach :loveu: ...wprawdzie urlop w te wakacje ułożył nam się nieco inaczej...ale myślę, że kiedyś na jakiś weekend albo malutki urlopik się wybierzemy w Wasze strony..póki co trzeba trochę popracować :( ale może jakoś pod koniec sierpnia :razz:

Pozdrawiamy cieplutko Waszą wspaniałą Gromadkę :)
Dinguś-Wariat nawet nie wie jakim jest szczęściarzem, że Was znalazł :) zawsze jak Go wspominam to aż mu zazdroszczę tego jego farta ;)

  • 4 weeks later...
Posted

Ech, witajcie...

Dawno mnie tu nie było - przepraszam za to bardzo, ale w naszym życiu ostatnio tyle zmian, że po prostu nie byłam w stanie nic napisać... 27 czerwca wydarzył się wypadek. Nasza cudowna Holly, nasz Skarbek, od którego wszystko się zaczęło odszedł za Tęczowy Most... Było i jest to dla nas cały czas tak straszne i tak smutne, ze uwierzcie - naprawdę ciężko mi o tym pisać, choć minęły już prawie dwa miesiące. Nikt jej nie zastąpi, każdego dnia bardzo dużo o niej myślimy i strasznie nam jej brakuje :(:(:( Chłopakom oczywiście też, niesamowicie się zżyli po tej tragedii Dingo z Fletcherem. Teraz niestety nie mam jak tego zrobić bo nie mam zdjęć w komputerze, ale na pewno w najbliższych dniach będę chciała pokazać Wam trochę zdjęć Holly i podzielić się wspomnieniami - bez wyjątku cudownymi... Tak bardzo żałuję, że Leoś nie zachowa jej w pamięci, na szczęście są wspomnienia i fototgrafie.


Życie potrafi na szczęście robić nie tylko smutne niespodzianki. 10 sierpnia, w Karpaczu, prawie w tym samym miejscu co Holly (która była porzucona w Karpaczu w wieku 4mies i przyszła do pracy mojego TZa) pojawiła się piękna młoda Sunia. TZ widział ją przez cały dzień kiedy bawiła się na łące z innymi psami. Wieczorem wracając z pracy też tam była, podeszliśmy do niej, daliśmy parę smaczków, pobiegła za nami do domu. Była bardzo ufna i wyglądał na zadbaną. Byliśmy przekonani, że może zgubiła się jakiemuś turyście (choć rozum podpowiadał co innego). Postanowiliśmy, że noc spędzi u nas a jutro spróbujemy załatwić jakiś hotel albo DT. To była chyba jedna z zimniejszych nocy tego lata.




Z chłopakami dogadała się super - Dinguś był w szoku, że ma nową zabawkę ;)


MyrkurDagur może pamięta jak było w przypadku Fletcha - tak szczęśliwego Dingusia rzadko można zobaczyć - "jaaaaki duży pluszak - i się rusza w dodatku" - zdawała się mówić jego mina ;) Fletcher bardziej zachowawczo zareagował na sunię - jak to on, wiadomo - hrabia ;) ale potem też się dogadały. Leonard wtedy już spał więc rano obie strony miały lekkie zdziwko. Powiem Wam szczerze, że ciężko mi było, chłopaki to chłopaki ale suczy brzuszek do głaskania i naprawdę podobne do Holly zachowania sprawiły, że nie było to łatwe. Sunia noc spędziła grzecznie w legowisku, oczywiście po dwugodzinnej zabawie z Dingiem. Widać, że była w domu, dokładnie wiedziała o co chodzi. Oczywiście daliśmy znać wszystkim, że Sunia jest u nas, zrobiłam wydarzenie na fb, w barze koło którego się bawiła też pytaliśmy o właściciela. Bez skutku... Rano zabrałam się za szukanie hoteliku - najpierw uderzyłam do ZuziM - ale miejsca dopiero za dwa tygodnie. Pozostał więc Wrocław i okolice. Psy zaś zaczęły się coraz bardziej zżywać ze sobą. Pojechaliśmy do weterynarza, gdzie dowiedzieliśmy się, że sunia ma najwyżej 11-12 miesięcy, że wśród przodków był husky ;) i że zadbana, śliczna i w ogóle :) Ze względu na to, że Sunia szukała domu klinika Er-Jot w Jeleniej Górze zasponsorowała Malutkiej tabletki na odrobaczenie i szczepienie :loveu:
To u weta:


Potem pojechaliśmy do Wrocławia do hotelu (byliśmy umówieni w trzech) i powiem Wam (a potem napiszę w wątku hotelowym),
że masakra jakaś. Najpierw koleś z domowym hotelikiem i szkołą dla psów. Jak weszłam do domu to zgłupiałam - w jednym pomieszczeniu (ok. 8m kwadr) było z 12 psów różnych ras, wielkości i płci. Miska z wodą wywalona, innych źródeł brak, upał, zaduch i smród niesamowity. Przede mną drzwi - stamtąd szczeka co najmniej kolejna piątka. Pan na moją minę szybko reaguje, że to jego prywatne pieski - co oczywiście jest bzdurą. Pomimo licznych zapewnień na stronie, że domowy hotel oznacza stały kontakt z jego rodziną, udział w życiu rodzinnym, przebywanie w kuchni podczas jedzenia itp. facet przyznaje, że psy absolutnie nie mają wstępu do jego domu, są tylko w tych dwóch małych pomieszczeniach. dodatkowo - nie mogą biegać po przydomowym ogródku, wychodzą 2 razy na krótki spacer i przez pół godziny każdy osobno biega na ogrodzonym terenie. Nie zdecydowaliśmy się tam zostawić Molly - bo tak nazwaliśmy Sunię. Oczywiście, jak tylko znajdę adres tej strony to nie będę miała skrupułów żeby wrzucić namiary tu. Potem zadzwoniliśmy do jeszcze innego hotelu (zupełnie nieznanego na dogo, ale nigdzie nie było miejsc - szczyt urlopów :( ) gdzie mieliśmy jechać, ale jak usłyszeliśmy tekst właścicielki, że ona nie wie ile u niej jest psów bo trochę ich jest (też domowy hotelik) to tam nie pojechaliśmy. Na szybko wyszukałam w necie hotel w Katach Wrocławskich (najstarszy w Polsce) i tam pojechaliśmy. W następnym poście reszta ;)

Posted

Holly, nie dam rady poczekać na koniec postów - poryczałam się jak przeczytalam o Holly :( Uwielbiam do Was zaglądać i zawsze byłam pod wrażeniem siły białego spokoju suni...
Strasznie, strasznie mi przykro... :(
A co Molly-czekam na wieści i mam nadzieję, że słusznie przypuszczam ;)

Posted

Przyjechaliśmy do hotelu (nie domowego) i... było lepiej. Najpierw rozmawialiśmy z właścicielką, która na początku była średnio miła (w rozmowie zrozumiała, że chodzi o małego psa, a my mówiliśmy o młodym ;) ) ale mój syn już w wieku dziewięciu miesięcy jest*łamaczem serc niewieścich w każdym wieku i jak go zobaczyła to zmiękła ;) Hotel ma dość duże boksy i zamknięty wybieg, na który psy wychodzą wedle potrzeb z pracownikiem hotelu. widać było, że pieski które tam są lubią tych którzy się nimi zajmują, zostaliśmy oprowadzeni dosłownie wszędzie i żadne nasze pytanie nie pozostało bez odpowiedzi. Byliśmy na wybiegu - dość pozytywne wrażenie, ani jednej kupki, czysto... choć wiadomo że to tylko hotel.






Moje serce zaczęło mięknąć i naprawdę ciężko nam było ją tam zostawić. Powrót do domu był dość smutny... Dingo i Fletcher też nie byli zachwyceni, że wróciliśmy w mniejszym składzie. W hotelu finansowo załatwiliśmy sprawę na dwa tygodnie (pani dała baaardzo specjalną cenę - co podobno jest stałą praktyką w przypadku psów do adopcji), potem Molly miała jechać do Zuzi. Miała - bo następnego ranka po rozmowie z teściami wspólnie podjęliśmy decyzję, że po nią jedziemy i że

[SIZE="4"]Molly będzie miała u nas swój nowy domek!!!


Nie trzeba nam było dwa razy powtarzać, od razu pojechaliśmy po nią. W hotelu nie było problemów, oddali nam całą kasę, życzyli powodzenia :) Tym razem powrót był super! Molly jest cudowną dziewczynką, świetnie dogaduje się nie tylko z braćmi ;) ale też z Maszą i Somą teściów. Na początku Somcia (najmłodsza i "najświeższa" w stadzie) pokazywała różki, ale to była naprawdę kwestia chwili i teraz są super kumpelami i nieodłącznymi towarzyszkami strumykowych kąpieli ;)


A to ciąg dalszy zabaw z Dingusiem :D

Posted

Andzike - bardzo, bardzo dziękujemy za te słowa :( Straszne to... i takie trudne. Na pewno jeszcze nie raz wrócę do tematu Holly bo po prostu codziennie o niej myślę i tęsknię...

A wracając do głównego bohatera wątku - Dingusia to jest zachwycony nową członkinią rodziny. Powiem Wam jeszcze, że obydwa psy bardzo przeżyły to co się stało - wszystko widzieli... Potem zachowywali się w taki sposób, że łzy smutku mieszały się nam ze łzami wzruszenia jak widzieliśmy jak leżą obok siebie, przytulają się (wcześniej byli partnerami - ale nie przepadali za jakimiś miziankami)... Holly zawsze spała z nami w łóżku a chłopaki gdzieś się rozbijali po legowiskach w całym mieszkaniu ;) Teraz Dingo zawsze zaczyna wieczór od leżenia między nami pod kołderką. Nie ukrywam, że za długo nie zostaje bo gorrrrący z niego chłopak, ale bardzo się stara i wiem, że robi to dla nas. Fletcher stał się niesamowitym pieszczochem, bardzo się zmienił - wcześniej był nieco wycofany jeśli chodzi np. o wspólne spędzanie czasu (Holly i Dingo z nami, a on często w drugim pokoju - samotniczek mój kochany :loveu: ). Ech, mądre mamy psy... Nie uwierzycie ale teraz Molly zasypia codziennie w tym samym łóżeczku dziecięcym w którym na zdjęciach śpi Holly (Leonard jest już dorosły i śpi w swoim pokoju ;) ). Nigdy nie przestaniemy szukać podobieństw, choć oczywiście cieszą nas wszelkie unikatowe zachowania Molly ;)

Na przykład zabawy z Dingsem. Dingo dzielnie je znosi - tak, nie przesłyszeliście się. Molly jest jeszcze większym wulkanem energii niż nasz urwipołć i harcownik Dinguś ;) Dzień zaczynają wcześnie, choć wiadomo że pierwszy "wstaje" Leoś ;) Potem zaczyna się szaleństwa akt pierwszy. Dingo i Molly walczą na łóżku - Molly jest o wiele zwinniejsza od tarana Dingo (choć i on przy Holly nabył odrobinę jej gracji) i po prostu szybsza.



To co przechodzi przy innych psach, tu jest sztuką o wiele trudniejszą.
Czasem do zabawy włącza się Fletch (co oczywiście jest powodem scen zazdrości ze strony Dingusia).

Dingo jest mistrzem walki w parterze (hmmm... ostatnio vice-mistrzem ;) )


Dinguś jednak nie odpuszcza, a że pogoda ładna to prawie cały dzień szaleją na ogrodzie :)

Posted

No to poszalejmy ogrodowo ;)

Uciekająca Soma, Dingo i Molly w pogoni

Molly i Masza

Szczęśliwy Dingo z Molly i ogonem Somci w tle

"Że co to jest? Aparat?"

Zajęcia w podgrupach :D

Posted

Cieszę się że nie zostawiliście Molly w hoteliku.
Najlepszym lekarstwem na ból po odejściu psa jest kolejna psia bieda.

Wasza Polcia przekazuje życzenia dla nowego członka rodziny :loveu:

Posted

Słusznie przypuszczałam:multi::multi::multi: Bardzo się cieszę, że otworzyliście serce dla Molly!
Wiadomo, że Holly żaden pies nie zastąpi, ale uratowaliście kolejne psie życie...

Rok temu przeżywalam to samo - mój ukochany kocur Rudy Rudolf, moje "dziecko" pierworodne zginęło tragicznie :( Nadal nie jest mi z tym łatwo, a kota nie ma do tej pory... :(

Posted

Przykro słyszeć, że Holly już nie ma :( Bardzo Wam współczujemy :(:(:( Jedno jest pewne - dzięki Wam była jednym z najszczęśliwszych piesków na Ziemi... eh..zapewne żadne słowa nie są w stanie Was pocieszyć..mi też już się łezka w oku kręci... :(:(:(

A co do Molly - piękna :) a co najważniejsze - dzięki Wam będzie miała ciepło i miłość i z pewnością będzie bardzo szczęśliwa :)
Powodzenia w wychowywaniu nowego czworonoga :) i jeszcze raz wyrazy współczucia po stracie Holly :(

p.s.

Andzike napisał(a):
Słusznie przypuszczałam:multi::multi::multi:


też tak przypuszczałam ;)

Posted

Bianka0 - dzięki :loveu: buziaki w zaspany pewnie o tej porze pyszczek Polci!
Andzike - ech, bo to nie mija nigdy....
Łapcia - super, że jesteście!

No z Molly w sumie można było sytuację przewidzieć. Nawet weterynarze tak patrzyli z powątpiewaniem jak mówiliśmy o dt.

Trzeci wymiar spacerów ;)







Lunch na świeżym powietrzu ;)

Posted

Łapciu i wszyscy inni oczywiście też :) Zapraszamy do osobistego zapoznania się z Molly no i oczywiście w odwiedziny do gospodarza wątku ;)

To jeszcze na dobranoc o zdrówku. U Dingusia ciężki czas jeśli chodzi alergię :( Dostaje zastrzyki sterydowe - niestety, innego wyjścia przy tak wysokim poziomie alergii nie było. Na szczęście Dingo świetnie znosi leki, praktycznie żadnych widocznych skutków ubocznych, badania w normie. Przewidywany czas działania leku to miesiąc, Dingo dzielnie zniósł sześć tygodni. Dopiero ostatnio zaczął się drapać mocno, pojawił się syf w uszach itp. więc dostał powtórkę. U nas plaga os i najprawdopodobniej jedna użądliła Wariata w okolicę pomiędzy dupką a ogonem. Dingo oczywiście wylizał i wygryzł rankę (w nocy). Na początku myśleliśmy, ze to zatoki okołoodbytowe (jak zwykle pełne - Dingo ma je czyszczone mniej więcej co trzy tyg.) ale nie. Teściowa poradziła smarować Panthenolem i faktycznie lepiej to wygląda (u Maszy - maniaczki wygryzania ukaszeń itp. zawsze działa). Oprócz tego Dingo schudł, wrócił*do idealnej sylwetki, jest mega żywotny i coraz doroślejszy :) Ma swoje fochy oczywiście (np. przy wycieraniu), codziennie wybiera się na kupkę poza ogród - sam :mad: - dzięki czemu pan ma mniej do sprzątania :diabloti: Wariat z niego okrutny, a dla Leosia łagodny jak baranek ;) Zresztą, przecież Dinguś to aniołek, prawda? :P

  • 2 weeks later...
Posted

holly101 napisał(a):
Łapciu i wszyscy inni oczywiście też :) Zapraszamy do osobistego zapoznania się z Molly no i oczywiście w odwiedziny do gospodarza wątku ;)



hej! jeśli zaproszenie wciąż aktualne to my być może zjawimy się koło środy :cool3:
Jeszcze dam znać..nie wiem czy przez neta ale jakoś się odezwę :p
do zobaczenia mam nadzieje :lol:

  • 5 months later...
  • 4 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...