Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

-Dlaczego się uśmiechasz? – Pytam.
-No bo tak… - Odpowiada cicho.
-Zatem uśmiechasz się bez powodu?
-Niezupełnie…
-Więc…?
-Uśmiecham się, bo… Pomimo wszystkich niepowodzeń w moim psim życiu wciąż mam nadzieję na „lepsze jutro”, tam gdzieś musi być mój dom… Musi. - Patrzy gdzieś przed siebie.
-Mary? – Znów pytam. – Czy opowiesz mi swoją historię?
-Jest długa ii…
-Opowiedz mi Mary, proszę.
-No dobrze, już dobrze… - Wzdycha. - Gdy byłam jeszcze małą słodką kulką wszystko było dobrze, miałam Dom i wspaniałą Rodzinę. I tak wiodłam sobie spokojne życie przez kilka lat u boku wspaniałych ludzi, do czasu, gdy… Moi Opiekunowie stwierdzili, że jestem już im zbędna – nie byłam już młodziutkim łobuzem, ale czy kilkuletni psiak jest spisany na straty? Osoby, które były całym moim światem, które kochałam całym sercem po prosu wyrzuciły mnie na ulice bez możliwości powrotu. Do dziś nie mogę tego pojąć... Życie na ulicy tak naprawdę nie jest takie łatwe, jakby mogło się wydawać. Tutaj nikt nie poda miski pełnej frykasów, nikt nie dotknie dłonią spragnionego czułości ciała, nikt nie przytuli i nie weźmie do ciepłego kąta. Żywienie na własną rękę – grzebanie w śmietnikach – stało się moją codziennością, a i z tym było ciężko, bo ludzie na ogół przeganiają bezpańskie psy. Bardzo rzadko bowiem na obrzeżach miasta zdarzają się Dobrzy Ludzie, którym nie jest obojętny psi los… W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że moje spokojne życie jakie wiodłam kilka tygodni wcześniej zamieniło się w walkę o przetrwanie… Nigdy nie zapomnę dnia, gdy zaznałam od człowieka wielkiego bólu. Był to mój zwyczajny dzień, szukałam w śmietniku czegoś do zjedzenia, gdy nagle mnie zaatakowano. Nie spodziewałam się czegoś takiego, bo… Jak to możliwe, że człowiek mógłby złamać psu nogę i bić go okrutnie, tak po prostu za grzebanie w śmietniku? Nie wiem jak długo owy sprawca katował mnie, nie wiem też jakim cudem udało mi się uciec, ale uciekłam… Minęło kilka dni zanim wróciłam do życia na ulicy, tym razem byłam nieco bardziej ostrożniejsza, ale do ludzi nie zraziłam się za bardzo. Tamto zdarzenie było i minęło, łapka sama się jakoś zrosła, a część Ludzi ma dobre serca i nadal mi czasami pomagali. I tak sobie żyłam na własną łapę do roku 2003 roku – wtedy właśnie etap życia bezpańskiego psa zamknął się, a rozpoczął etap życia schroniskowego psa. Zamieszkałam w Schronisku w Mielcu. Pewnie chcesz wiedzieć jak tam było? Ogólnie nie było źle, z pewnością lepiej niż na ulicy. Moja miseczka zawsze w porze karmienia była pełna po brzegi, czasem ktoś miźną mnie po grzbiecie i tylko ten okropny hałas moich psich kolegów bardzo mi przeszkadzał… Była to w pewnym sensie jakaś namiastka Domu… Ale Dom… Posiadanie własnego Kochającego Domu… To dopiero stało się moim marzeniem po tym, kiedy stałam się zupełnie psem schroniskowym. Psem, który codziennie zajadał miskę jedzenia, szczekał i czekał… Czekał… Czekał… Wciąż czekał… Potem już padały pytania – na co właściwie ja czekam? Co mi daje to szczekanie? Przecież nikt nie zwracał na mnie uwagi… Minął rok... I drugi, a ja wciąż czekałam... I wtedy właśnie... – Zawiesza glos. - Porzuciłam tę nadzieję, która była dla mnie najważniejsza… Wszystko dookoła stało się szare, wszystko straciło sens... Było mi zupełnie obojętne czy ktoś chociaż na chwilę przystanął przy mojej klatce, czy chociaż rzucił na mnie wzrokiem… Pustka… Minęło kilka tygodni w tej nędznej pustce zanim dowiedziałam się, że mam swojego Wirtualnego Opiekuna, zanim Wolontariuszka powiedziała, bym nie porzucała nadziei i wzięła się w garść… Wirtualny Opiekun… Opiekun… Nie wiedziałam co dokładnie znaczy „wirtualny”, ale słowo „opiekun” było dla mnie zwiastunem, że jest lepiej! Ktoś się mną zainteresował! Dokładnie pamiętam ten dzień, była wtedy zima, koniec 2005 roku... Właśnie wtedy moja nadzieja wróciła ponownie i w dodatku jeszcze większa niż wcześniej! Byłam szczęśliwa, chociaż niezupełnie wiedziałam, czy powinnam. Dookoła wszystko znów było inne i chyba nawet tę moją zmianę zauważyli Pracownicy – oto ja, znów uśmiechnięta prezentowałam się w swojej klatce. Nadal zagadką było dla mnie słowo „wirtualny” i dopiero po kilku tygodniach dowiedziałam się o co dokładnie chodzi. Na początku 2006 roku Wolontariuszka oświadczyła mi, że mój Wirtualny Opiekun to osoba, która co miesiąc wpłaca na mnie pieniążki i w dodatku zamierza do mnie przyjechać. Dni o dziwo mijały szybko i nim się obejrzałam przyjechała moja Wirtualna Opiekunka - Ciocia Ewa. Po raz pierwszy od prawie 3 lat zostałam zabrana na smyczy na spacer poza teren schroniska. Ciocia Ewa opowiadała mi o sobie, o tym, że pomaga bezdomnym psiakom i mnie także pomoże znaleźć Dom. Dostałam też nowe imię, gdyż w Mielcu nikt mnie nie nazwał. I wtedy właśnie przestałam być zwykłym schroniskowym psem, zostałam Mary Jane, brzmi nieźle co? – Uśmiecha się dumnie. - Po naszym pierwszym sptokaniu wclane nie ie było mi łatwo rozstać się z Ciocia Ewą, wolałabym, żeby mnie nie odprowadzała do mojego boksu... Ciocia Ewa jednak tłumaczyła, że tak musi być, ale tylko na razie, bo zrobi wszystko co będzie mogła, żeby mnie stąd wyciągnąć. Obiecała też przyjechać... Kiedy znów zostałam sama w mojej klatce było mi trochę ciężko, tęskniłam za jej ciepłem i opieką... Szybko się wzięłam jednak w garść, bo przecież niedługo znów miałyśmy się zobaczyć z Ciocią Ewą. I tak było za każdym razem - z coraz większą niecierpliwością czekałam na nasze spotkania, których nie było za wiele, bo Ciocia mieszkała aż w Rzeszowie, ale przecież było lepiej niż wcześniej. Wtedy też postanowiłam, że nie wolno mi więcej porzucać nadziei, że będzie dobrze tylko muszę być cierpliwa. W połowie 2006 roku dowiedziałam się, że czeka mnie wielka przeprowadzka. Nie była to jednak ta długo oczekiwana – do Domku, ale do innego schroniska. Zamieszkałam w Rzeszowskim Schronisku Kundelek przede wszystkim dzięki mojej Cioci Ewie. Wreszcie mogłyśmy się częściej widywać, nawet po kilka razy w tygodniu. Ciocia Ewa robiła mi zdjęcia, mówiła, że ogłasza mnie w sieci i razem z innymi Ciociami z Forum Dogomania szuka mi Domeczku. Poszukiwania jak widać trwają nadal, bo z Domkami to naprawdę różnie bywa. Ludzie boją się mnie adoptować, bo jestem dojrzałą kobietką i mam ok. 10 lat, chociaż widząc moje łobuzerskie zachowanie Ciocie z Kundelka zawsze mi odejmują parę lat, mówią, że hasam jak młody szczyl. A co ja poradzę, że tak bardzo się cieszę, że ich mam... Ciocia Ewa mówi, że to przykre, że Ludzie nie sugerują się moim charakterem, bo ogólnie mówiąc, jeżeli mam być szczera to jestem bardzo grzecznym i bardzo cierpliwym pieskiem. Weterynarz nie jest mi straszny. :) Lubię długie spacerki i wtedy pilnuję uważnie Ciotek na wybiegu, żeby przypadkiem się nie zgubić. Ciocie mówią też, że jestem bardzo miziastą sunieczką, bo prawdę mówiąc uwielbiam wepchać mój łebek w dłonie człowieka i być głaskana. Jedynie czego nie toleruję to innych psiaków, ale przecież to nie jest aż taka tragedia... Pytasz mnie dlaczego się uśmiecham, tak?
- Zgadza się Mary. – Odpowiadam.
- Wysłu****ąc mojej historii pewnie wywnioskowałaś, że nie zawsze było mi łatwo. Bywały chwile kiedy naprawdę miałam wrażenie, że moje życie nie ma sensu. Całe szczęście, ze to trwało krótko i szybko stawałam na nogi. Patrząc teraz na moją przeszłość mimo wszystko jestem szczęśliwa, że mieszkam tutaj w Kundelku, gdzie mam wspaniałe Ciocie, które są przy mnie, szukają mi Domu i wspierają. Nie wiem jakby wyglądało moje życie gdyby wtedy nadzieja nie wróciła ponownie... Oczywiste jest, że byłabym naprawdę szczęśliwa, gdybym mieszkała w Domku, tym, o którym tak długo marzę, w którym będę tylko ja i moi Państwo. I nikt mnie więcej nie skrzywdzi... Zresztą czy nie sądzisz, że o wiele lepiej prezentuje się psiak uśmiechnięty niż smutny? Ciocie mówią, że mam cudowny uśmiech...
- Oj Mary, gdyby jeszcze Ludzie nie oceniali Cię tak powierzchownie... Skąd Ty znajdujesz tyle optymizmu?
- Bo widzisz... Gdzieś musi być mój Dom, na pewno. Tylko nie może mnie znaleźć, ale kiedy już będziemy razem nic nas nie rozdzieli...

Posted

Z tym tekstem Ciotki mozecie robic co chcecie, zdaje sobie sprawę, iż jest on za dlugi na aukcje na Allegro dlatego prosze jeszcze o odrobinkę czasu zebym wykobinowała coś krótszego. :-) No chyba, że lepiej zebym dała sobie spokój i niech ktos profesjonalny weźmie sprawę w swoje ręce?

Posted

g_o_n_i_a napisał(a):
Z tym tekstem Ciotki mozecie robic co chcecie, zdaje sobie sprawę, iż jest on za dlugi na aukcje na Allegro dlatego prosze jeszcze o odrobinkę czasu zebym wykobinowała coś krótszego. :-) No chyba, że lepiej zebym dała sobie spokój i niech ktos profesjonalny weźmie sprawę w swoje ręce?


Normalnie az go szkoda skracać - taki jest wzruszający i piękny tekst o naszej Marylce :loveu:

ale jak trzeba to trzeba bo ludzie to niecierpliwi sa i chca szybko wszystko wiedziec ........... Dziekuje Goniu :iloveyou:

Posted

[quote name='Ulka18']Cioteczki z Rzeszowa, co tam slychac u naszej Marylki...czy cos sie stalo, ze nie piszecie :???:

Wszystko jest w jak najlepszym porządku mam nawet nagrany filmik z Marylcią ......na którym dokładnie widać ,że ma czasem moje towarzystwo w nosie ;)

/ tylko nijak nie moge go wgrac ani wrzyta ani youtube nie wiem co jest ? ma ponizej 100 mb czyli nie jest za duży :shake: /

chyba juz przywykła do tych ciąglych odwiedzin i woli biegac i niuchac po wybiegu niz być miziana i polewana woda dla ochłody z baseniku :eviltong:

Ona jest fantastyczna :loveu: jak juz wszystko wywącha , jest wygłaskana to przychodzi mnie polizać , popatrzy głęboko w oczy i maszeruje prosto do bramki dając klarownie do zrozumienia że odwiedziny uważa za zakończone i czas juz ja zaprowadzic do boksu :evil_lol:

Posted

Ulka18 napisał(a):
Osz kurcze :crazyeye: rzeczywiscie podobna, tylko marylka ciutke wiecej kg ma niz ten piesek wystawowy na zdjeciach :p


A tam cioteczko :evil_lol: nie czepimy sie szczegółów :diabloti: ;)

podobna i juz :eviltong:

Posted

CambelOhoho Marylka BOS'em :multi: Nie wpadłabym na to :eviltong:


No ale troszkę podobna ..........Nie ?;)


a Mary Wam język pokarze :eviltong: bo jej nie odwiedzacie :shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...