wind34 Posted June 14, 2005 Posted June 14, 2005 Jak wczoraj podało Radio Zet, nasi kochani posłowie z braku większych problemów ( w myśl zasady - nie może być lepiej będzie śmieszniej), zajeli się problemem przewożenia zwierząt w samochodzie. Proponowane są klatki bądź specjalne szelki. Już widzę te unormowania prawne w kodeksie drogowym :D . Jestem ciekaw czy kolor klatki lub pasów też będzie objęty przepisem. Nie mam nic przeciwko takim środkom bezpieczeństwa stosowanym dla dobra czworonogów, ale po co tworzyć osobne przepisy w kwestiach tak oczywistych ? Quote
Marta Chmielewska Posted June 14, 2005 Posted June 14, 2005 Taaaak? A gdzie za przeproszeniem mam klatkę wstawić w samochodzie, może do bagażnika?? Przeciez połowa samochodów nie nadaje się do wstawienia klatek a pasy zmuszą do trzymania psa na siedzeniu, co również nie wchodzi w grę w moim przypadku... piesa miesci się tylko w nogach u pasażera siedzącego obok kierowcy (co ponoć tez jest zabronione). Ale to moja broszka. :evil: Quote
Lebowski Posted June 14, 2005 Posted June 14, 2005 Oj, widac ze posłom sie mocno nudzi - nic z tego dobrego wyniknać nie może. A gdyby tak ogreslic prawnie rozmiar kosci jakie mozna dawac naszym psiakom do zabawy? - no tak aby nie bylo niebezpieczenstwa ze pies sie udlawi... Pozdrawiam wszystkich myslacych "nieinaczej". Quote
Alojzyna Posted June 14, 2005 Posted June 14, 2005 Nie ma się czemu dziwić - posłowie już dawno zeszli na psy... :lol: Quote
Alicja Posted June 14, 2005 Posted June 14, 2005 Alojzyna napisał(a):Nie ma się czemu dziwić - posłowie już dawno zeszli na psy... :lol:trafnie ujęte :lol: im się wydaje ze jak będą wymyslać takie durności to będzie wygladało że coś robią :evil: Quote
kasiain Posted June 14, 2005 Posted June 14, 2005 Kolejna rewelacja :evil: - ja proponuję obowiązek przewozu psa w foteliku. Tylko cholera nie mogę się zdecydować do jakiego wieku. A czy będę mogła przewozić bulisko autem typu "combi" na tzw "pace"-czyli z tyłu samochodu, czy tam też muszę mu jakąś klateczkę zamontować?! Ręce opadają... Quote
Dag Posted June 14, 2005 Posted June 14, 2005 Chrum jezdzi u mnie na kolanach, a jak jest goraco, to pod moimi nogami zwinieta w klebek. Niewazne, czy jade z przodu, czy z tylu. Jak mi sie nie chce trzymac 20kg na kolanach a jade z przodu, to psa wywalam od tylu (tylko czujna byc musze, bo co jakis czas probuje przelazic :evilbat: ). A ciekawe jakby sie ten przepis mial do przewozenia psa taxowka. :o Jak jedziemy taxowka, Chrum zawsze u mnie na kolanach. Quote
Lebowski Posted June 14, 2005 Posted June 14, 2005 kasiain napisał(a):Kolejna rewelacja :evil: - ja proponuję obowiązek przewozu psa w foteliku (...) Ręce opadają... Taaa, a w samochodach typu cabrio oczywiscie w kasku ;) Tych ludzi trzeba leczyc! Quote
Vidge Posted June 14, 2005 Posted June 14, 2005 Nie wierze :o To Lyncha przerasta(nie obrażając Lyncha) Quote
GOSIA09 Posted June 15, 2005 Posted June 15, 2005 Po prostu muszą na czymś kase zarobic bez względu na to czy jakiś kolejny przepis jest mądry czy jest to zrobione tylko po to aby było. Mi brak słów bo na każdym kroku widze same durne zmiany wymyslone przez naszych posłów 0X A moja Emi jezdzi z tyłu przypięta w szelkach bo inaczej chodzi po całym samochodzie wchodząc tez na mnie jak prowadze :lol: Quote
Złośnica Posted June 15, 2005 Posted June 15, 2005 aż tak do końca ten temat głupi nie jest ! Pies bez "zamocowania" może stawarzać zagrożenie podczas prowadzenia samochodu i mnie włosy na dupie jeżą jak moja koleżanka wpuszcza sobie luzem do samochodu laba który na dupie nie usiedzi 2 minut spokojnie tylko wędruje z przedniego siedzenia na tylnie. Osobiście jako kierowca również preferują dobrze zapiętego psa z tyłu na siedzeniu i świadomość, że nie muszę go traktować z łokcia żeby się do przodu nie wpychał albo że mi zachwile nie wsykoczy na deskę rozdzielczą. I nie potrzebuję do tego przepisów, woże psa z tyłu na siedzeniu przypiętego karabińczykiem do zagłówka bo akurat szelek jeszcze nie posiadam. Również kolega ze Szwecji który miał mnie wieźć na wystawę postawił kategoryczny warunek - zawiezie mnie z psem jeżeli ten będzie siedział w klatce z tyłu...no ale cóż...raz że to był Szwed i dwa jak na Szweda przystało miał Volvo kombi :lol: :lol: :lol: Quote
Vidge Posted June 15, 2005 Posted June 15, 2005 Samo przypięcie psa ma sens,ale klatka IMHO stwarza pewne zagrożenie,bo w razie wypadku-kiedy czasem ciężko drzwi otworzyć-to jak psa z klatki uwolnić szybko? A druga rzecz-mam wrażenie,że się władza uwzięła na psiarzy ostatnio i to wywołuje u mnie apokaliptyczne wizje,że z tego może być wojna domowa :wink: :evilbat: Quote
Dag Posted June 15, 2005 Posted June 15, 2005 Nie no, co racja to racja. tak jak i ludz powinien byc przypiety, tak i pies, bo nie ma wielkiej roznicy jak pasazer, czy pies siedzacy z tylu zmiazdzy pasazera siedzacego z przodu w trakcie wypadku (cos mi sie cmi, ze przy predkosci 50km/h i zderzeniu czolowym, czlowiek nabiera wagi- cos kolo tony, ale dokladnych danych z crash testow nie pamietam). Klatka tez powinna byc w takim wypadku albo w bagazniku, albo przypieta, bo inaczej to by przepis sensu zadnego nie mial. Ino najpierw, to oni (te posly) powinni podebatowac nad zwiekszeniem spolecznej swiadomosci zagrozenia, kampanie reklamowa zrobic, a dopiero potem tworzyc martwe przepisy. Co jak co, angoli nie lubie straszliwie, ale reklamy spoleczne maja tu calkiem dobre i dajace do myslenia. Widzialam juz o motorze, ktorego samochod nie zauwazyl, o synku, co nie zapial pasow z tylu i zabil tym mamusie, o konsekwencjach nie zapiecia pasow z przodu i o zwonionym refleksie po 2 piwkach. Po kazdej z tych "reklam" mialam niezla myslowke, a szczegolnie po tej, jak synek zabil mamusie, bo nie zapial pasow. I to cholera dziala, teraz juz grzeczne zapinam pasy z tylu- co prawda, tylko jak jade gdzies poza Warszawe, ale zawsze cos... Przypinanie psa bez szelek zamortyzowanych pasem o tyle nie ma sensu, ze przy mocniejszym stuknieciu zabije psa. My moze dzieki temu przezyjemy, ale pies trup. Ja nie mam prawka, wiec sama ze psem nie jezdze, ale jak nie mam swini na kolanach (co przy zderzeniu tez rowna sie pies-trup), to musze ja lokciem przytrzymywac, coby do przodu nie przelazila. Podsumowac to mozna tak: - gupia nie jestem, IQ w normie itd, wiem o zagrozeniu i nic z tym nie robie, szelek jak nie mam, tak nie mam. - martwy przepis niczego w mojej, ani ogolnie spolecznej swiadomosci nie zmieni. - popatrzyli by sie te posly na to, jak sobie z takimi problemami radza w innych krajach, zatrudniliby jakiegos psychologa z socjologiem do spolki, narobili by szumu w mediach, to by sie moze bezpieczniej zrobilo. Quote
Złośnica Posted June 16, 2005 Posted June 16, 2005 [quote name='Dag'] Przypinanie psa bez szelek zamortyzowanych pasem o tyle nie ma sensu, ze przy mocniejszym stuknieciu zabije psa. TAK to w odniesieniu do szans na przeżycie podczas wypadku ALE to musze ja lokciem przytrzymywac, coby do przodu nie przelazila. w kwestii komfortu jazdy jakiekolwiek przymocowanie psa sprawdza się...bo ja już z łokcia 35 kg Lugerka nie potraktuje bo co najwyżej wyłame mi bark i tak wlezie na deskę rozdzielczą :lol: :lol: :lol: Quote
magia Posted June 16, 2005 Posted June 16, 2005 No na szczęście Gina i Olsen nie sprawiają problemu w samochodzie, Siedzą albo leżą sobie z tyłu. Ale szelki to nie jest zły pomysł. A pies może się w nich spokojnie położyć albo obrócić? Quote
tufi Posted June 16, 2005 Posted June 16, 2005 Moje jezdza w bagazniku naszego combi luzem. Czasami jednak Beri idzie na przednie siedzenie, ja siedze z Bunia na kolanach w tyle, a Bigos ma bagaznik dla siebie. Na wystawy przewaznie Bigos jedzie zamkniety w klatce. Pasy dla psow sie nie sprawdza, bo nie sa zeboodporne. A poza tym kto zatrzyma autko z trzema psami, w tym dwoma bullami w srodku? :lol: 8) Quote
dzurga Posted June 16, 2005 Posted June 16, 2005 Szelki do samochodu wygladaja mniej wiecej jak normlane parciane szelki tylko dopina sie do nich kawalek tasmy z takim dynksem, ktory sie wpina do tego wpinacza :) od pasow z tylu. Tak wiec pies spokojnie moze zmieniac polozenie. Moja Ruda jak byla mala jezdzila na tylnym siedzeniu w tych szelkach, teraz jezdzi albo w bagazniku albo z przodu siedzac w nogach pasazera (ocztwiscie w tym samym czasie nie siedzi juz tam zaden pasazer bo by sie nie zmiescil :D ) Quote
Marta Chmielewska Posted June 16, 2005 Posted June 16, 2005 Wiecie, według mnie to czy ludzie będą psy zapinali czy nie, zależy od ludzi a nie od przepisów. Jak komus sie podoba z głupoty czy innych cech osobniczych wozić np. dziecko bez fotelika, to proszę bardzo, na wlasną odpowiedzialnosć. Podobnie z psem. Ludzie wiozą psy w klatkach, czują, ze zabezpieczyli psa i siebie, a tu dooopa, klatka luzem w bagażniku zwykle stoi i dopiero taka klatka może cie zabić. Co racja to racja, już ktoś o tym napisał. Jak jadę z dzieckiem, z poczucia odpowiedzialności i dlatego, że bardzo lubię życie, zabezpieczam dziecko fotelikiem, psa przypisam do pasów i siebie zapinam. Do tego zamykam z tyłu drzwi. Ale do tego nie potrzebuję przepisów, mam rozum. Władza traktuje nas jak przygłupów. Quote
GOSIA09 Posted June 16, 2005 Posted June 16, 2005 Ja tez Emi przypinam na szelkach bo nawet przy hamowaniu pies nie wyleci mi przez szybe ani nie udusi sie jakby mogło się stac gdyby była przypięta na obroży. To jest naprawde fajna sprawa zarówno dla bezpieczeństwa psa jak i kierowcy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.