Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mam na imię Iwona i jestem dziennikarką magazynu Olivia. Pisze o
zdrowiu. Właśnie przygotowuję reportaż o czworonożnych terapeutach. Nie chodzi jednak o profesjonalną dogoterapię, ale o to, by pokazać, że zwierzę - nasz własny pies może okazać sie najwiekszym przyjacielem, pomóc nam wyciagnąć się z depresji albo wrócić do życia po ciężkiej chorobie. Chciałabym opisać takie historie na łamach mojej gazety, szukam więc bohaterek - młodych kobiet, które mogłyby opowiedzieć o tym, jak pies okazał się ich terapeutą oraz zgodzą się na sesję zdjęciową z pupilem.
Zapraszam wszystkich, którzy kochają zwierzeta i mają za sobą doświadczenie ich terapeutycznej mocy do kontaktu. Sprawa jest bardzo pilna!
pozdrawiam

Iwona Kołakowska
iwona.kolakowska@olivia.pl
tel. 502 277 715

Posted

Psy maja ogromna moc terapeutyczną , mnie mój pies bardzo pomógł w zwalczeniu ciężkiej choroby jaką jest nerwica lękowo-depresyjna , tą historię moge opisac tutaj ale żadne spotkania ani sesje zdjęciowe nie wchodzą w grę , odezwałam sie tylko dlatego żeby potwierdzić że psy na prawde są bardzo dobrymi lekarzami zwłaszcza jeżeli chodzi o choroby na podłożu psychicznym ;) pozdrawiam

  • 2 months later...
Posted

hmmm a nasz patrol uczestniczył w poszukiwaniach psa, który był terapeutą chorej osoby. został skradziony, a każdego dnia potrzebny był przy swojej właścicielce...gdyby to było interesujące to szczegóły podam gdzieś prywatnie

Posted

Była tutaj kiedyś prośba o wzięcie udzału w robieniu reportażu o tym ale pomyślałam że możnaby założyć nowy wątek na dogo dotyczący terapeutycznego działania naszych zwierząt, psów, kotów...i innych.. Czy Wasze psy lub inne zwierzęta pomogły Wam podczas walki z chorobą lub ich obecność pomagała Wam gdy mieliście trudną sytuację życiową itp...?

A tutaj fragment wątku założonego zupełnie na inne potrzeby:
[quote name='iw1998'] Nie chodzi jednak o profesjonalną dogoterapię, ale o to, by pokazać, że zwierzę - nasz własny pies może okazać sie najwiekszym przyjacielem, pomóc nam wyciagnąć się z depresji albo wrócić do życia po ciężkiej chorobie.

Całość:http://www.dogomania.pl/forum/f25/prosba-o-udzial-w-reportazu-143660/

i pierwsza wypowiedź:
[quote name='mala90210']Psy maja ogromna moc terapeutyczną , mnie mój pies bardzo pomógł w zwalczeniu ciężkiej choroby jaką jest nerwica lękowo-depresyjna , tą historię moge opisac tutaj ale żadne spotkania ani sesje zdjęciowe nie wchodzą w grę , odezwałam sie tylko dlatego żeby potwierdzić że psy na prawde są bardzo dobrymi lekarzami zwłaszcza jeżeli chodzi o choroby na podłożu psychicznym ;) pozdrawiam

Posted

Mi moje szczury bardzo pomogły w rehabilitacji po operacji.. miałam "ruszone" mięśnie brzucha - nie mogłam się podnosić, nie mogłam się nachylać, nie mogłam normalnie chodzić, nie mogłam podnosić przedmiotów cięższych niż 0.5kg... do tego w szpitalu czułam się fatalnie - mogłam tylko zadecydować czy chcę leki przeciwbólowe czy nie, a i o tym nie zawsze pozwalali mi decydować tylko podawali bo wszystkim dają i to nie ważne że mnie leki otumaniają i że ich nie chcę.. - wyprowadzali mnie na spacery, budzili i kładli spać.. zero poczucia sprawstwa.. bardzo zrezygnowana i roztrzęsiona wróciłam do domu.. i leżałam.. bo byłam sama.. nie było nikogo żeby pomóc mi wstać.. nie miałam wyciągu.. i leżałam w pokoju w którym moja zwierzyna wisiała wiecznie na prętach.. w śmierdzących trocinach na końcówkach jedzenia.. rodzina boi się szczurów, przez ten tydzień siostra przez kraty wrzucała im jedzenie i dolewała wody do poideł.. pewnie dochodziłabym do siebie dłużej gdyby nie to że musiałam wstać.. musiałam wyczyścić klatkę (85x80x160) bolało straszliwie.. ale przecież trzeba było.. po sprzątaniu klatki szew mi puścił.. i następny dzień nie mogłam się w ogóle ruszyć.. ale wieczorem przecież trzeba nakarmić.. przecież trzeba wypuścić.. moje gamonie wiedziały że coś jest nie tak.. jedna chodziła ciągle w porfirynie (ona jest bardzo empatyczna moje samopoczucie można odczytać po niej..) dziewczyny nie schodziły ze mnie.. nie chciały na wybiegu łazić tylko leżały ze mną.. iskały mnie, lizały i grzały.. tak się zachowują kiedy któryś z nich jest chory, tak samo zajmowały się mną.. myślę że gdyby nie to że musiałam się nimi zająć o wiele dłużej bym wychodziła z tego.. było niebezpiecznie - bo co chwile coś nadwyrężałam, bo zaczęło mi się coś sączyć z pępka przez zbyt dużo ruchu.. ale lekarze i tak byli zdziwieni że tak szybko wracam do normy.
Szczury do siebie dochodziły 2tyg.. dopiero wtedy wypuszczone robiły coś więcej niż tylko pilnowanie mnie.. ja przez cały tydzień po wyjściu ze szpitala mimo leków p.bólowych płakałam przy każdym ruchu.. ale przecież za mnie nikt by się nimi nie zajął..

Posted

Na mnie zwierzęta zawsze działały terapeutycznie, uspokajająco..

Miałam kota przez 10 lat. Zawsze gdy go głaskałam, mówiłam do niego robiłam się spokojniejsza. Także gdy czasem byłam chora obecność kota pomagała mi. Gdy wracałam ze szkoły patrzyłam czy siedzi na oknie, czułam niesamowitą radość że znów mogę być a nią w domu. Wogóle uważam, że kot jest cudownym lekiem na wszechobecny w naszych czasach stres.

..........................................................................................................................
Problemy z internetem....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...