Dorota Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Medor ,uwielbiam wątek Banderasa i cała jego rodzinkę .:loveu: Quote
medor Posted January 13, 2010 Posted January 13, 2010 no więc tak moje psy dopiero wstały i zjadły miski które dostały o 7 rano nauczona doświadczeniem już wiedziałam że nie są chore tylko odsypiają zarwaną noc ponieważ do godziny 4 rano szczekały na sarny za ogrodzeniem teraz chodzą półprzytomne po podwórku(psy nie sarny). a poważnie pies już nie ucieka nie kombinuje przy płocie ostatnio nawet saba sobie furtkę otworzyła i poszła zwiedzać stare podwórko a banduś został mąż wyjeżdża samochodem otwiera bramę owszem wyjdzie ale po jednym wróć mojego męża od razu wraca na podwórko chyba już się pogodził ze swoim losem że będzie mieszkał u takiego świrusa jak ja :evil_lol: ale trafił swój na swego. od czasu kiedy pozbyliśmy się tej obrzydliwej uwięzi czyli jakieś dwa miesiące(nie pamiętam dokładnie) musieliśmy psa dwa razy przypiąć raz jak byli geodeci i raz jak nasza pani kierownik budowy była bo żadne z nas nie było w stanie psa utrzymać tak się rzucał (mądre psiątko) teraz już jak idę z garnkiem z jedzonkiem to nie ma tego nie dowierzania że to dla niego i że on też dostanie bo owszem jest niesamowita radość skakanie kręcenie się w kółko ale to już jest co innego już wie że dostanie i nawet czeka aż sabie nałoże i wie że zaraz pójdę do jego miski i to jest chyba w tym wszystkim najfajniejsze że wie że dostanie i nie musi błagać o to jedzenie jedyne co zostało to chyba to że ile by nie dostał tyle zje i nie wiem czy to jest strach przed tym że w jego łepetynie został jeszcze strach że nie wie kiedy następnym razem jeść dostanie czy może jest takim obrzarciuchem wolałabym to drugie niedługo mija nam trzy miesiące razem :loveu: i mimo że na początku nie było łatwo (uciekanie zdjęcie styropianu ocieplającego z 1/4 domu podkopy rozpinanie oczek siatki :eviltong:) nigdy nawet przez sekundę nie żałowałam że jesteśmy razem nigdy nie przeszło mi przez myśl nawet że może powinnam go oddać bo nie dam rady (tfu nawet nie chcę o tym pisać) i mam nadzieję że będziemy razem jak najdłużej Quote
Dorota Posted January 13, 2010 Posted January 13, 2010 My tez , mamy taką nadzieję , miał ogromne szczęście Bandus :loveu:, no i Ty oczywiście Tez:loveu: Quote
medor Posted January 18, 2010 Posted January 18, 2010 wiem że to będzie nieskromne ale chciałam się pochwalić wczoraj miałam swój debiut z otwieraniem bramy i bandusiem nie wyszedł !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!pani powiedziała nie wychodź i pies nie wyszedł umiemy jeszcze robić siad daj łapkę i hop na panią i jeszcze dawaj zęby i jeszcze się chciałam pochwalić że szczeka coraz częściej a szczek ma piękny taki tubalny gruby a no i ostatnio z sabą zagryzłyby szczeniaka no to akurat nie jest powód do chwalenia ale po tym było widać jak bardzo banudś uczy się od saby Quote
Dorota Posted January 20, 2010 Posted January 20, 2010 Super:lol: ale z tym szczeniakiem , "przegieły":shake: Quote
medor Posted January 21, 2010 Posted January 21, 2010 no trochę tak chociaż tak do końca to nie uważam że przegięły bo w końcu były u siebie i swojego domu broniły. oczywiście łomot dostał mój mąż bo tyle razy proszę nie wpuszczaj murzyna bo saba go nie trawi ale mów do słupa a słup jak d..... banudś się z nim bawił ale jak zobaczył że saba go tylko za gardło i do ziemi to i on zaczął tak robić i jak we dwójkę tak tego szczeniaka zaczęły atakować to w końcu pani nerwy puściły i od tamtego czasu jakoś nikt nawet "niechcący " go nie wpuścił nie chodzi o to że on mi przeszkadza bo to jest naprawdę fajny psiak ale jak te moje brytany dwa mają mu zrobić krzywdę to chyba lepiej żeby nie przychodził przynajmniej ja tak uważam a one są u siebie i mają prawo bronić swojego podwórka i domu i ja ich za to na pewno nie będę karcić Quote
medor Posted February 14, 2010 Posted February 14, 2010 mamy z bandusiem dwa małe problemy pierwszy to jest ewidentnie moja wina no i zimy bo bandusiowi się trochę przytyło i teraz musimy się troszkę poodchudzać tzn dopiero po zimie a druga to nie wiem co mu do głowy strzeliło ale on znowu ucieka i jeszcze ten tłuścioch bezczelnie czeka na środku drogi i patrzy czy ktoś go goni jak tylko ktoś się pojawi to tak spierdziela że normalnie idzie jak przecinak po czym po pół godzinie wraca dzisiaj ganiałam go 20 minut podchodził pod furtkę i czekał aż ja będę go wołać i uciekał jak tylko podeszłam do furtki to on sobie podskakiwał i szpula i tu chciałam zapytać czy on na pewno ma ponad osiem lat bo wcale się tak ani nie zachowuje a jak ucieka to tak zasuwa normalnie jak koń wyścigowy a już nie daj boże jak sabie za długo jeść nakładam bo potrafi mnie łapą po głowie strzelić jakby chciał powiedzieć rusz się przecież ja tu czekam Quote
elmira Posted February 14, 2010 Posted February 14, 2010 Medor, weż Ty kurcze to towarzystwo za tyłek No daj spokój, przy Twoim podejściu, to ten brutal Cie tłucze łapą po głowie? A weź go skarć. Przecież tak nie można! No tak lubie tego psiaka, ale mnie wkurzył!!! Quote
medor Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 on moje karcenie to ma w tak głębokim poważaniu że szkoda gadać wczoraj to tak na niego za tą ucieczkę japę rozdarłam że mnie chyba pół wsi słyszało i dostał w dupsko pomogło jak umarłemu kadzidło bo dzisiaj już go od 12 nie ma podchodzi do furtki idę wołam a ten zaczyna podskakiwać i w długą i się tylko ogląda czy go gonię a ja nie jestem go w stanie dogonić naprawdę im bardziej go wołam tym szybciej on ucieka nie wiem co mu strzeliło do głowy przecież było już tak dobrze Quote
Dorota Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 tak już ma , może zamknij te furtkę Medor , i nie wypuszczaj, ale rozochocił się Bandzik , rozochocił , nie ma co , musisz go tak jak Elmira napisała , krótko.;) Quote
medor Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 najlepsze jest to że furtka jest zamknięta na klucz on wczoraj przewrócił w furtce mojego męża tak mu było spieszno jest taki towarzyski że na każde podwórko wchodzi a wiecie jacy są ludzie na wsi i boję się że ktoś mu krzywdę zrobi więc w najbliższym czasie niestety jego męskość pójdzie pod nóż a potem chyba jednak wrócimy do pomysłu płotku po dwóch stronach domu. naprawdę staram się go krótko trzymać i potrafię mu nagadać i dać w dupsko ale on naprawdę sobie z tego nic nie robi tylko zadowolony podskakuje jakbyśmy się bawili wczoraj to gdyby nie to że mój mąż się poświęcił to nie wiem jakbyśmy go złapali wpadł do ludzi na podwórko i po prostu mój mąż się że tak powiem na niego szczupakiem rzucił. ach ten mój lovelas niedobry wiedziałam że to jego myślenie na werandzie nie pójdzie na marne Quote
malibo57 Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 No, jesteś wreszcie:) Ehm.. No, nie marnował czasu na próżno. Myślał i wymyślił. Tnijcie te dodatki, i już. Będzie mniej powodów do wycieczek. Jeśli to o to chodzi, bo może to radość życia, po prostu:cool3: Quote
Dorota Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 Cudny psiak z tego Bandzika i jest szczęśliwy , dzięki Wam , ale Twój mąż tez cudny facet , takie poświęcenie:evil_lol: Quote
medor Posted June 26, 2010 Posted June 26, 2010 o kurczę troszkę nas nie było i strasznie mi wstyd. u nas wszystko w porządku męskość mojego psa nie poszła pod nóż bo strach mi na to nie pozwolił za to mamy kojec, co wcale nie jest dla mnie powodem do dumy ale powtarzam sobie że to dla jego bezpieczeństwa i dobra. kojec był już parę razy poprawiany bo pan pies oczka rozpinał od siatki w końcu siatka została zatopiona w betonie i na razie nie wychodzi tzn jeszcze musieliśmy klamki powyjmować bo saba umie każde drzwi i furtki z klamki otworzyć a mamy równouprawnienie i obydwa dzięcioły siedzą w kojcu. pilnują swojego podwórka jak nie wiem co i nie daj boże żeby jakiś pies się pojawił za płotem a one nie są w kojcu bo jest normalnie siwy dym i nieważne że akurat w moim ogródku ale do tego się już przyzwyczaiłam a tak po za tym to żyjemy sobie spokojnie i powoli Quote
malibo57 Posted June 26, 2010 Posted June 26, 2010 Dzień dobry:) No, jesteście, cali i zdrowi! Pozdrowienia. Quote
malibo57 Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 Banderas ma problem z netem. Pozdrowienia jesienne i zimowe. Bandek robi za posiadacza całym pyskiem. Niunio spędził sylwestra na kolanach swojej pani - ani myślał o wycieczkach tej nocy, choć kiedy indziej zdarza mu się kombinować. Quote
medor Posted February 25, 2011 Posted February 25, 2011 no teraz to naprawdę nas długo nie było ale naprawdę nie z mojej winy my żyjemy sobie spokojnie można powiedzieć odkąd jest kojec ucieczki ustały tzn prawie ustały bo ostatnio psy musiały się wyprowadzić z kojca do garażu ze względu na wodę po prostu strasznie nas zalało tzn nie tylko nas aż gmina roby kopała żeby woda miała gdzie spływać ale to już nie są wycieczki na pół godziny dobiega do jednego miejsca i wraca ale może wyjaśnie od zeszłej zimy pierwsza ucieczka była tej zimy ale to było przez mróz po prostu nie wiem jak to wytłumaczyc ale furta z boku ogrodzenia tzn siatka się skurczyła chyba pod wpływem mrozu i zamek puścił ale kolega dobiegł do jednego miejsca zaczął wracać więc pani już na drodze stała z pętkiem kiełbasy powiedziała raz masz i pies wszedł na podwórko oczywiście był wtedy taki mróz a moje palce były tak zmarznięte że nawet nie czułam że konsumuje tą kiełbasę z moim palcem ale zagoiło się nie ma śladu. pies jest coraz bardziej agresywny tzn w stosunku do obcych. nie wiem czy pamiętacie jak pisałam o takim murzynie który ja był szczeniakiem to notorycznie wpuszczali mi go na podwórko no więc pies podrósł i znowu zaczęła się bajka wpuszczania do mnie więc troszkę mnie ta sytuacja jakby to powiedzieć wyprowadziła z równowagi i powiedziałam ok jak moje psy go zaakceptują to zostaje u mnie i wszystko byłoby ok wypuściłam swoje bestie z kojca saba murzyna olała niunio zaczął z nim ganiać wszystko fajnie gdyby nie jeden szczegół murzyn w zabawie skoczył na mnie a niunio jakby w niego piorun strzelił walnął całą swoją masą w tamtego myślałam że go zagryzie więc niestety właściciele murzyna musieli znaleźć inny sposób żeby nie biegał po ulicy. mój kulfonek zakochany jest w mojej córce jak wariat pilnuje żeby z werandy nie spadła kładzie się z nią na trawie przewala no cuda i ostatnio wyszliśmy z mężem i córcią do tych dwóch awanturników i tu muszę wyjaśnić że saba nie jest psem agresywnym w stosunku do nas ale jest psem jakby to powiedzieć no kurna jęczy jak stara baba w przychodni jak nikt jej nie chce przepuścić no naprwawdę skiełczy i skiełczy i w czasie jej sensu marudzenia na ten durny pieniek, którego nie można do pyska włożyć, podeszła do niej moja córcia i saba nie na nią tylko była w swoim świecie, że tak powiem pomarudziła a tamten jak rąbnął w sabę to ja stanęłam jak wryta. jak już wspomniałam psy musiały się przeprowadzić do garażu co zaowocowało wyjedzeniem przez nie moich zapasów orzechów włoskich i marchewki z cebulą. jest jeszcze jedna rzecz, której tu nikt nie może pojąć a mnie ona to rozczula to wyprowadza z równowagi a mianowicie mój mąż czasem pracuje w nocy i wtedy nie ważne czy wieje, czy leje, czy mróz czy inne atrakcje pogodowe jeden pies całą noc leży na werandzie a drugi z przodu domu i nic ich stamtąd nie ruszy jak mój mąż jest w domu idą do budy i wszyscy się dziwią. i to by było na tyle co u nas słychać Quote
malibo57 Posted February 27, 2011 Posted February 27, 2011 Hej:) Fajnie poczytać, że Niunio na przedszkolankę i bodyguarda się wyedukował - ma córcia zapewnioną ochronę. Nawet Sabcia oberwała za "niewinność". Ale i Ciebie, Asiu, broni - no, może trochę przesadza, ale jesteście jego największym zasobem. Quote
medor Posted February 27, 2011 Posted February 27, 2011 no szczególnie jak miskę niosę to wtedy jestem bezcenna :) Quote
Ziutka Posted February 27, 2011 Posted February 27, 2011 medor napisał(a):no szczególnie jak miskę niosę to wtedy jestem bezcenna :) Norma :evil_lol: :evil_lol: Quote
medor Posted March 1, 2011 Posted March 1, 2011 mieliśmy dzisiaj przeżycie chociaż dla niunia nie za bardzo przyjechał weterynarz a konkretnie pani weterynarz szybko szczepienie zrobić bo pani się zgapiła wstyd straszny niunio gości przyjmował dał zastrzyk bez problemu sobie zrobić zadowolony gorzej z sabą schowała się do budy i nie mogłam jej wyciągnąć jeszcze mój kawaler mi pomagał a konkretnie przeszkadzał mega skutecznie aż mąż musiał iść i ją wynieść z budy efekt taki że nawet nie dała mi się pogłaskać jak jeść wyniosłam a przygotowałam specjalnie ryżankę z warzywami. otworzyli nowego weta w socho i ta pani moje dzieciaki szczepiła bo jakoś na razie żaden wet w socho mi nie podpasował ta pani jak na razie bardzo pozytywne wrażenie Quote
malibo57 Posted March 3, 2011 Posted March 3, 2011 O, to pewnie dr Kasia z Marwetu! mam nadzieje, bo czekamy, a z otworzy gabinet. W Socho była "czarna dziura weterynaryjna" do tej pory. Quote
medor Posted March 3, 2011 Posted March 3, 2011 nie to inny lekarz młodziutka dziewczyna była a gabinet maxiwet ale chyba wrócę do tych co zawsze jednak do nich mam największe zaufanie i nawet jak usypiałam nie swojego kota to pani dorota zrobiła to tak delikatnie i z wyczuciem że było mi brak słów a ta pani kasia z marwetu otwiera się u nas w socho ?? Quote
malibo57 Posted March 6, 2011 Posted March 6, 2011 Tak, lada moment zaczną działać, jeśli już nie działają. Quote
medor Posted March 6, 2011 Posted March 6, 2011 chyba jeszcze nie bo nic nie słychać żeby był kolejny wet w socho ale chętnie bym skorzystała z ich usług pod warunkiem że będą przyjeżdżać do moich psiaków bo one nie wsiądą do samochodu Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.