3 x Posted October 26, 2009 Posted October 26, 2009 L/Olka napisał(a):a ja się bałam, że tak sie to skończy... Za pięknie się wszystko układało... :( :placz: ja jeszcze tylko napisze, że te pół roku to średnia statystyczna długość życia, ale zdarzają się przypadki i 2 lat życia po wycięciu niedobrzelca - inf od pani Kasi wet Miśka Quote
mru Posted October 26, 2009 Posted October 26, 2009 o nie :( czemu nie może być tak, że to nie złośliwy :( teraz, jak ma już dom. to weź teraz idź im powiedz, że Misia faktycznie umrze "niedługo"... edit: a Juras z Azylu ma raka żuchwy i przerzuty do mózgu :( i siedzi w budzie... http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=142298&page=3 Quote
Ewa Marta Posted October 27, 2009 Posted October 27, 2009 Dziewczyny, tak nie można... Miśka ma nowotwór- to fakt. Ale jest po operacji, dostała na koniec życia swój własny kąt, kochających ludzi dookoła i możliwość pomocy w cierpieniu, które kiedyś nadejdzie. To bardzo smutne, że już wiemy, co jej jest, ale równie dobrze zamarzałaby podczas zimy albo umieralaby z głodu, bo barek, który ją żywił za moment zamykają. Dla niej to najlepsze, co mogło ją spotkać i trzeba sie cieszyć z tego, że jest jej dobrze, ciepło, sucho i ma pełną miskę. Ona i tak wygrała los na loterii!!! Do tego jeszcze nie wiemy, ile jej pozostało życia, może wcale nie pół roku, tylko dłużej? A "Miśka" wołali do niej ochroniarze i twierdzili, że reaguje... Quote
mru Posted October 27, 2009 Posted October 27, 2009 no tego nie wiemy, ile jej zostało całe szczęście, że ma dom :) który jest tego wszystkiego świadomy co do samego nowotworu - niby wszyscy wiedzieliśmy, że najprawdopodobniej tak będzie :( ale zawsze jest głupia nadzieja i nigdy się chyba nie jest przygotowanym :( edit: (co do imienia Miśka) moze reagowała, że po prostu ktoś do niej gadał ;) Quote
Lulka Posted October 27, 2009 Author Posted October 27, 2009 nie no oczywiscie ze tak, wygrala ogromny los na loterii, nie kazdemu psiakowi udaje sie pomoc na czas :-( dzieki Wam wszystkim ona dostala piekny prezent od losu :loveu: L/Olka - historii choroby jako takiej nie ma, poprostu operacja, wyciecie sledziony, te badania pewnie mozna odebrac, mam jeszcze badanie krwi. Lekow nie musi zadnych dostawac, pani doktor mowi, ze mozna robic kontrolne badanie krwi co jakis czas, ale tak naprawde leczenia jako takiego tu nie bedzie na te chwile. A potem co najwyzej leki przeciwbolowe. Czy panie sa swiadome stanu Misi? Mam nadzieje, ze nie rozmysla sie, jak poznaja wyniki badan :roll: Nie jest łatwo przygarnac takiego psiaka... Quote
Lulka Posted October 27, 2009 Author Posted October 27, 2009 doszly do mnie nastepne wplaty z mojego bazarku 22 od Anastazji&Aleksandra, 6 zł od Viris, 30 zł od Promyczka i wplata od pana Jacka H - 30 zł dziekuje serdecznie :loveu::loveu::loveu: zaraz uzupelnie w 1 poscie ;) Quote
emilia2280 Posted October 27, 2009 Posted October 27, 2009 Ewa Marta napisał(a):Dziewczyny, tak nie można... Miśka ma nowotwór- to fakt. Ale jest po operacji, dostała na koniec życia swój własny kąt, kochających ludzi dookoła i możliwość pomocy w cierpieniu, które kiedyś nadejdzie. To bardzo smutne, że już wiemy, co jej jest, ale równie dobrze zamarzałaby podczas zimy albo umieralaby z głodu, bo barek, który ją żywił za moment zamykają. Dla niej to najlepsze, co mogło ją spotkać i trzeba sie cieszyć z tego, że jest jej dobrze, ciepło, sucho i ma pełną miskę. Ona i tak wygrała los na loterii!!! Do tego jeszcze nie wiemy, ile jej pozostało życia, może wcale nie pół roku, tylko dłużej? A "Miśka" wołali do niej ochroniarze i twierdzili, że reaguje... Tez zawsze piszé, ze to najwiékszy dar- piéknej smierci, podczas gdy wiékszosc z psów nie doczekala i nie doczeka naszej pomocy. Pomagajmy tym, którym udalo sié doczekac naszej pomocy a majá tak niewiele czasu przed sobá. Za wszystkie te uméczone, zyjáce i umierajáce samotnie w cierpieniu. Quote
L/Olka Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 [quote name='Lulka'] Czy panie sa swiadome stanu Misi? Mam nadzieje, ze nie rozmysla sie, jak poznaja wyniki badan :roll: Nie jest łatwo przygarnac takiego psiaka...[/QUOTE] To przede wszystkim jedno: jesli Panie stwierdzą, że nie chcą się tego podjąć i oddadzą nam Misię - Misia zostanie u nas do końca. Co do Pań natomiast - dzisiaj była poważniejsza rozmowa, że wyniki nie są dobre. Mnie nie było więc rozmawiała z nimi moja mama. Powiedziała, że mogą nam ja oddać, jeśli nie chcą się przywiązywać, i że wtedy Misia będzie już na stałe u nas. Ale Panie chyba chcą się nią jednak zająć. Mama obiecała też, że gdy nadejdzie koniec - może się zająć pożegnaniem Misi, jako ta "twardsza" od nich. Paniom jest oczywiście przykro, ale przyznały, że od początku się z tym liczyły (od razu usłyszały jej historię). Z radośniejszych tematów: Misia szew ma już sliczny :) nie ropieje, jest suchy, wygojony :)Panie wg wskazać mojego weta robiły jej oklady z rivanolu - pomogło i jest ok :) Quote
Lulka Posted October 28, 2009 Author Posted October 28, 2009 chyba Wam pomnik postawie :Cool!::Cool!::Cool!::iloveyou::iloveyou::iloveyou: dzieki serdeczne za wszystko co zrobilyscie z rodzinką dla Misi :Rose::Rose::Rose::Rose: i dla Pań tak samo :Rose::Rose::Rose: Quote
Lulka Posted October 28, 2009 Author Posted October 28, 2009 a mozesz zrobic jakies fotki??? plissss :p Quote
L/Olka Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 a proszę :) to jeszcze ode mnie z domu. Ogólnie Misia nie lubi, jak się jej zdjęcia robi. Odwraca pyszczek :p ale jeszcze pójdę ją pomęczyć. Na razie tyle: [url=http://www.imagehosting.com/][img]http://img141.imageshack.us/img141/1465/misia2.jpg[/img][/url] [url=http://www.imagehosting.com/][img]http://img141.imageshack.us/img141/8672/misia2a.jpg[/img][/url] [url=http://www.imagehosting.com/][img]http://img300.imageshack.us/img300/5666/misia3.jpg[/img][/url] Quote
L/Olka Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 ps. muszę dodać, że zdjęcia tak ładnie wklejam, bo mnie[B] mru[/B] nauczyła :):loveu: Quote
Ewa Marta Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 [quote name='L/Olka']To przede wszystkim jedno: jesli Panie stwierdzą, że nie chcą się tego podjąć i oddadzą nam Misię - Misia zostanie u nas do końca. Co do Pań natomiast - dzisiaj była poważniejsza rozmowa, że wyniki nie są dobre. Mnie nie było więc rozmawiała z nimi moja mama. Powiedziała, że mogą nam ja oddać, jeśli nie chcą się przywiązywać, i że wtedy Misia będzie już na stałe u nas. Ale Panie chyba chcą się nią jednak zająć. Mama obiecała też, że gdy nadejdzie koniec - może się zająć pożegnaniem Misi, jako ta "twardsza" od nich. [/QUOTE] Wiesz Olu.... to największa radość móc poznać tak pięknych duchem ludzi jak Ty i Twoi Rodzice. Jestem bardzo szczęśliwa, że Miśce tak się w życiu udało:loveu: Wielki ukłon w stronę Pań sąsiadek również, ale dla Was ogromny pokłon za ogromne i pełne miłości serca. Czy chcę, czy nie chę i tak mam mokre oczy i pisać nie ma jak:loveu: Quote
mru Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 [quote name='L/Olka']To przede wszystkim jedno: jesli Panie stwierdzą, że nie chcą się tego podjąć i oddadzą nam Misię - Misia zostanie u nas do końca. [/QUOTE] [CENTER][LEFT]wow! :-o Ty no weź, serio? aaaaa :multi: [/LEFT] :tree1:(choina:cool1:) :laola: :cunao::B-fly::bigok::bigcool::sweetCyb::Rose::Cool!: [LEFT]no nie mogę, czyli Misia bezpiecznaaaa :multi: [/LEFT] [/CENTER] Quote
L/Olka Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 [quote name='mru']:tree1:(choina:cool1:)[/QUOTE] o, choina :) dla mnie, naprawdę dla mnie? :) dzięki :oops: hm, z gorszych wieści (ech, jak to sie przeplata) to tyle, że przed chwilą sąsiadka wpadła, że Misi się coś sączy z tej rany/za szwu ? już sama nie wiem z czego. I że gulkę tam ma. Wet powiedziała, że to może być coś ze szwem wewnętrznym (zapomniałam z wrażenia :oops:), ale że do rana można poczekać. Jutro od 13 jest mój lekarz tu blisko, wieć idziemy się pokazać i poradzić. Zdam relacje pewnie pod wieczór, bo prosto od weta na zajęcia muszę jechać (już nie dam rady poprzekładać). Ale przy tym, na szczęście, nie widać, żeby ją to bolało. Quote
Ewa Marta Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 [quote name='L/Olka']o, choina :) dla mnie, naprawdę dla mnie? :) dzięki :oops: hm, z gorszych wieści (ech, jak to sie przeplata) to tyle, że przed chwilą sąsiadka wpadła, że Misi się coś sączy z tej rany/za szwu ? już sama nie wiem z czego. I że gulkę tam ma. Wet powiedziała, że to może być coś ze szwem wewnętrznym (zapomniałam z wrażenia :oops:), ale że do rana można poczekać. Jutro od 13 jest mój lekarz tu blisko, wieć idziemy się pokazać i poradzić. Zdam relacje pewnie pod wieczór, bo prosto od weta na zajęcia muszę jechać (już nie dam rady poprzekładać). Ale przy tym, na szczęście, nie widać, żeby ją to bolało.[/QUOTE] Olu, gdyby była taka potrzeba, to mogę zawieźć ją na Kosiarzy któregoś dnia. Może oni powinni coś z tym zrobić? Ucałuj ten kochany pyszczek ode mnie. Czy ja dobrze widzę na zdjęciach, że Miśka wykąpana? Quote
L/Olka Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 nie, kąpana nie była. Boimy się o szwy. Za to nowe Pańcie teraz ją wyszesały i wygląda :crazyeye: pięknie :) taka gładka i milutka się zrobiła. No i na pewno jej chłodniej, bo podszerstka sporo miała :) może i powinni na Kosiarzy to zobaczyć... No ale ja musze jutro ją wetowi pokazać, więc pójdę do siebie. Nie chcę jej autobusami ciągac dalej. ale dziękuję :loveu: Quote
mru Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 nie no, wyczesana elegancka :) piękna Misia! :loveu: Quote
Lulka Posted October 29, 2009 Author Posted October 29, 2009 dziekuje za foteczki ;) i czekam na jeszcze :eviltong: Misia moze miec uczulenie na szwy - moja sunia jest 27 dni po operacji i nadal ma rane na calej dlugosci szwu czyli ok 20 cm. Teraz to czesto sie zdarza. Na Kosiarzy na to nic wiecej nie pomaga co kazdy wet, czyli przemywanie i ewentualnie antybiotyk, jesli naprawde mocno ropieje. Jesli to jest tylko w jednym miejscu to luz, szybko sie zagoi ;) Z tym ze mi powiedzieli ze na rope to rivanol jest za slaby i trzeba woda utleniona przemywac na zmiane z povidine iodyne (jakis typ jodyny ale nie na spirytusie) U nas trwalo to troche , no ale idzie ku lepszemu :multi: Quote
mamanabank Posted October 29, 2009 Posted October 29, 2009 Pozdrawiam kochaną Misiurkę, na pewno wszystko się zagoi. Gratuluję sąsiadek! :loveu: Quote
L/Olka Posted October 29, 2009 Posted October 29, 2009 [quote name='Lulka']Misia moze miec uczulenie na szwy - moja sunia jest 27 dni po operacji i nadal ma rane na calej dlugosci szwu czyli ok 20 cm. Teraz to czesto sie zdarza. Na Kosiarzy na to nic wiecej nie pomaga co kazdy wet, czyli przemywanie i ewentualnie antybiotyk, jesli naprawde mocno ropieje.[/QUOTE] no też tak myślę, tu mamy blisko i już niech ten wet sie tym zajmie. Idziemy na 13.30. Zobaczymy, czy potrzebny będzie antybiotyk i co nam wet powie. Podobno dziś zaczęła lizać, chyba jej przeszkadza. Pomyślę o takim weterynaryjnym kubraczku w razie czego, może będą mieli. Bo Misia rozpracowała rozbieranie się z tej piżamki mojej roboty ;-) Quote
L/Olka Posted October 29, 2009 Posted October 29, 2009 No to tak: byłysmy w końcu u tego weta, który zdjął szwy. Ta gulka jest po drugiej stronie, nie tam, gdzie się babrało. Obejrzał i powiedział, ze musi się to albo w większą gulkę zebrać (wtedy przetnie i będzie po sprawie), albo rozejść. Dał antybiotyk w zastrzyku, mocniejszy niż ten poprzedni, i tabletki na jutro. W sobotę znów zastrzyk i wtedy obejrzy i zdecyduje, co robić. Przy okazji wymacaliśmy jakieś grudki podskórne, kazał obserwować. Dał nam też witaminy dla starszych psów, powiedział, żeby jej dawać, żeby odporność rosła. Zapłaciłam 50zł. Natomiast z bardziej "pocieszających" wieści - zapytałam go o te badania krwi, o przerzuty, nowotwór itd. Powiedział, że on by w ogóle nie robił tego badania histopatol., bo tylko stres jest teraz niepotrzebny, a nic z tego nie wynika. Że mamy obserwować, jak się czuje, czy je normalnie itd. I dopóki jest dobrze, to się cieszyć. Że psy mogą żyć z tym różnie, miał przypadki super wyników badań, a pies umierał. I beznadziejnych wyników, z którymi pies żył długo i wszyscy się dziwili. Powiedział, żeby się nią zajmować dobrze, dobrze karmić, dawać witaminy i dać jej święty spokój ;) Uważa też, że nie ma co robić jej teraz badań - badanie krwi niewiele da, badanie markerów rakowych podobno bardzo drogie i też nie wiadomo, co dalej. No bo przecież nie będziemy jej co miesiąc operować. Chemia kosztuje strasznie i jakość życia psa jest po niej, hm, nienajlepsza nazwijmy. A ona już swój wiek ma. Powiedział, że zobaczymy, że czuje się gorzej i wtedy można działać. Dopóki będzie zachowywała się normalnie on dałby jej spokojnie żyć :) wiem, że zdania będą różne odnośnie tych badań, ale trochę racji chyba w tym jest... Quote
L/Olka Posted October 29, 2009 Posted October 29, 2009 a Misia pełna energii, dzielnie szła do weta, merdała ogonem. Ona całkiem szybko chodzi :) Mnie też ładnie przywitała, ale jak się na klatce rozstawałyśmy - to wiedziała już, gdzie mieszka :) i nawet się za mną nie oglądała. W drodze dostawała nagródki za ładne załatwianie się* :) u weta też dostała smaczka za ładne zachowanie. No i poszła teraz na obiadek i na witaminki swoje. Ma szczęście dziewczyna, powiem Wam. Dobrze jej tam :) *a siusiu robi tylko w kałużach ;-) zastanawiamy sięco będzie, jak wyschną ;-) Quote
mru Posted October 29, 2009 Posted October 29, 2009 ja tam się z nim zgadzam póki jest dobrze i nie widać, że Misia cierpii to trzeba dać jej spokój po prostu :) no, ciąć nie ma co... nasz kotka miała guzki na sutkach i cięliśmy ją kilka razy,. bo wet radził :/ sam niepotrzebny setres, potem ona w tym kloszu... masakra... :/ Quote
Lulka Posted October 29, 2009 Author Posted October 29, 2009 Ja mam dokladnie takie samo zdanie jak ten wet, dopoki pies czuje sie dobrze to sensu badan nie widze. Zresztą w przypadku raka złośliwego juz wiele zrobic sie nie da, najwazniejsze stworzyc jej teraz super warunki do zycia i obdarzyc miloscia czego z pewnoscia jej nie zabraknie wsrod tak super ludzi :loveu: Zwolenniczka chemii dla psow nie jestem. Uwazam ze dla psa liczy sie jakosc zycia, a nie jego dlugosc i zameczac psa chemią to bezsens. L/Olka ogromne dzieki za wizyte u weta i opieke nad Misia :loveu: Podaj prosze konto to przesle Ci za weta ;) p.s. czy te guzki na grzbiecie? jak bylam u niej to wlasnie wyczulam cos takiego, mysle ze to tluszczaki. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.